20:40:00

Błyszczyk Colour Alike #26 rewiev

Witajcie Kochane. ;-) Dzięki uprzejmości strony Close2You dzisiaj mam przyjemność zrecenzować Wam błyszczyk firmy Colour Alike, odcień 26, Sweet Melon. Dostałam takż próbki perfum Close2You, dlatego z pewnością jeszcze o nich tutaj usłyszycie ;-). Ostatnio na całe szczęście choć tu trwa moja dobra pasja i szykuje się wiele ciekawych recenzji! Tymczasem przedstawiam Wam mój nowy ulubiony błyszczyk (zdecydowanie zaprzyjaźnię się z produktami Colour Alike!) :
 /produkt został mi wysłany do recenzji, aczkolwiek recenzja jest w 100% obiektywna


Kilka słów od producenta :
  • - Dłuższe stosowanie (min.15 dni) powoduje, że składniki aktywne występujące w formule, głównie DIPALMITYNIAN HYDROKSYPROLINYi KWAS HIALURONOWY remodelują kształt ust, znacznie zwiększając ich objętość.
  • - Dzięki temu stają się one pełniejsze, gładsze i bardziej lśniące. Zastosowanie mentolu i mięty daje uczucie świeżości.
  • - LIP SUPREME XXL LIPS to także gwarancja lekkiej, nie klejącej się aplikacji i szklistych, błyszczących ust


Recenzując według własnej opinii :
+ uwielbiam mentolowe błyszczyki - ten aż chce się nakładać na usta w upalne dni
+ nadaje ustom niesamowity połysk (pięknie skrzą się w słońcu), smak i zapach :D
+ co najważniejsze! nie skleja ust
+ daje uczucie przyjemnego mrowienia
+ jest dość wytrzymały, wypiłam z nim dzisiaj kawę i nadal częściowo miałam go na ustach
+ występuje w dziesięciu lekkich na lato odcieniach, więc każdy może nabyć kolor idealny dla siebie
+ rzeczywiście świetnie nawilża usta
- jedyny ewentualny minus jest taki, że obawiam, iż szybko mi się skończy :D
Szczerze polecam, możecie go nabyć tutaj (12 zł/3,7 ml) : http://www.close2you.pl/produkt/makijaz-twarzy/blyszczyki/564.html .

A Wy co sądzicie o produktach Colour Alike?
To już wszystko na dzisiaj, Kochane, pozdrowienia. ;-)

13:26:00

Brokat Vipera Galaxy 121 rewiev

Witajcie Kochane. ;-) Dzisiaj mam przyjemność zrecenzować trzeci a zarazem na razie ostatni produkt, jaki dostałam do recenzji od firmy Vipera. ;-) Wcześniej recenzowałam już kredkę i puder. Dzisiaj padło na sypki brokat Galaxy, odcień numer 121.

 /produkt został mi wysłany do recenzji, aczkolwiek recenzja jest w 100% obiektywna



Powyższy makijaż wykonałam w sposób : na powiekę nałożyłam dwa odcienie cienia Ruby Rose, po czym przy pomocy "mokrych cieni" z poprzedniego postu na powiece zrobiłam kreskę pędzelkiem. Na ową kreskę nałożyłam sypki brokat Vipery, uzyskując powyższy efekt. Rzęsy wytuszowałam tuszami Oriflame i Miss Sporty.

Recenzując sypki brokat Vipery odcień 121 Galaxy :
+ niezliczona ilość drobinek daje niesamowity połysk
+ o dziwo brokat nałożony w taki sposób prawie wcale się nie osypuje
+ można go używać całkiem podobnie jak sypkiego cienia
+ trwałość jest całkiem dobra
- trzeba go nałożyć dosyć dużo, aby uzyskać powyższy efekt
+ myślę, iż sprawdziłby się także nałożony na paznokcie, do wzorków
Reasumując, polecam.

A Wy jakie macie metody nakładania brokatu na powiekę? Z produktów jakich firm jesteście najbardziej zadowoleni? :) Pozdrowienia!

17:39:00

Usta nie tylko wyglądają, ale i smakują i pachną :)

Witajcie Kochane. Dzisiaj dla odmiany, żeby nie było tu czasem monotonnie! postanowiłam zrobić post na temat pachnących błyszczyków do ust. Sama miałam z kilkoma do czynienia, pokażę Wam też moich faworytów, aczkolwiek w Internecie także znalazłam wiele godnych uwagi propozycji. :)

Czekoladowe błyszczyki Chococholicks - kuszący aromat... sama chętnie bym przetestowała, rzekomo oprócz walorów zapachowych nawilżają i odżywiają. Niestety, cena to 130 zł.

 Ziaja - niedrogie, występujące w różnych ciekawych zapachach takich jak brzoskwinia i gruszka, jagoda i porzeczka, agrest i żurawina oraz poziomka. Mam chrapkę szczególnie na smak pierwszy i ostatni :).

Lip Smacker - mój nowy absolutny must have, będący na rynku już od roku 1973. Do kolekcji zaliczają się zapachy - coli, arbuza, skittelsów, fanty i wiele innych. Obawiam się jednak, że nie mogłabym się oprzeć przejeżdżania co chwila językiem po ustach :D.

 Sensique - inna konsystencja, ale wyglądają bardzo apetycznie. Sena to zaledwie 7 zł. Do wyboru arbuzowy, brzoskwiniowy, grejfrutowy i tutti frutti.

 Joanna - mój ulubiony błyszczyk. Kosztuje około 6 zł, niesamowicie pachnie i smakuje :D, daje naturalny połysk... Uwielbiam <3! I co najważniejsze, nie skleja ust.

 Me secret - jeszcze nie próbowałam, ale wyglądają apetycznie... Cena to 6,49, dostępne w smakach - tofee, bounty, cola, cappuchino i czekolada. :)

Joko - rzekomo dają świetny, naturalny połysk. Występują w sześciu wersjach kolorystyczno-smakowych :P. Cena to 10 zł. ;-)

Spodobała się Wam któraś z powyższych propozycji? A może którąś z nich same testowałyście? Jaki jest Wasz ulubiony smak błyszczyka do ust?

Pozdrawiam :).

20:08:00

Q - Colour Alike 105

Witajcie Kochane. ;-) Dzisiaj zdjęcia makijażu oczu i recenzja pierwszego z lakierów Colour Alike, jakie otrzymałam oraz zdjęcia pazurków. ;-)

Na początek pazurki :

 
dwie warstwy Colour Alike 105

18:00:00

Czeskie cienie, lakiery Colour Alike i wczorajszy makijaż

Witajcie Kochane. ;-) W dzisiejszym poście recenzja czeskich cieni, które pokazywałam Wam kilka postów wcześniej, zdjęcie oczka z wczoraj i dwa lakiery z Colour Alike. ;-)

Zacznę od tego ostatniego. Przesyłka od Colour Alike bardzo mile mnie dzisiaj zaskoczyła po powrocie do domu - w sumie to się jej nie spodziewałam. Dostałam dwa prześliczne odcienie - 101 i 105. Oba zrecenzuję niebawem, jak tylko się z nimi zaznajomię.
soczysta czerwień i perła <3
/produkty zostały mi wysłane do recenzji

 na zdjęciu widoczny też listek Belissy, powracam do brania tych tabletek, dobrze wzmacniają zarówno włosy jak i paznokcie
Recenzje już niebawem. :)

Oko z wczoraj - taki zwyczajny, jakby jesienny :


(podkład Soraya, puder Vipera, tusze Oriflame i Miss Sporty, czeskie cienie, które pokażę poniżej).

Jakiś czas temu pokazałam Wam tutaj cienie, jakie nabyłam w Czechach. Jedna z czytelniczek poprosiła mnie o recenzję, więc proszę. ;-)
 z fleshem

światło naturalne


Jestem na tyle rozgarnięta, że zapomniałam umieścić na swatchu czarnego numerka 12. 
Recenzując :
+ cienie są w naprawdę pięknych kolorach, razem tworzą niesamowite połączenia 
+ są trwałe, wytrzymują kilka godzin
+ dałam za nie całkiem niewiele
+ mają drobinki i pięknie  połyskują w słońcu
+ są intensywne; jedno pociągnięcie pędzelkiem daje pożądany kolor
- niestety nie są ogólnodostępne; kupiłam je w jakiejś niewielkiej czeskiej drogerii
- troszkę się sypią przy nakładaniu
Reasumując, jestem bardzo na tak i nie mogę doczekać się lipca, kiedy będę mogła znów je kupić - być może w innym zestawieniu kolorystycznym. 

To już wszystko na dzisiaj Kochane, trzymajcie się ciepło. 

16:08:00

Kwas hialuronowy - I część recenzji, początek mojej przygody z nim i podstawowe informacje

Witajcie Kochane. Przepraszam za chwilowy bałagan na blogu, aczkolwiek musiałam zrobić jedną dodatkową podstronę, a nie wiedziałam jak zrobić to inaczej, niż pisząc post. Wiem, że niektóre z Was mają na górze pod nagłówkiem pasek z kilkoma podstronami - byłabym wdzięczna za objaśnienie mi jak to zrobić. :)

Tymczasem recenzji kwasu hialuronowego część pierwsza.

Skład : Aqua, Sodium hyauluronate, Dehydroacetic Acid.

Co wyczytałam o kwasie na opakowaniu? Jeden z najważniejszych związków komórek epidermy. Należy do grup mukopolisacharydów. Posiada nadzwyczajne zdolności magazynowania wody, aż 40-krotnie więcej od swojej masy i stopniowego jej uwalniania. Zapewnia skórze odpowiednie nawilżenie, przez co zabezpiecza ją przed wysuszeniem, nadając jej odpowiednią elastyczność. Kwas tworzy siatkę - matrycę, w którą wbudowuje się białko kolagenu i elastyny.

Kwas jest zrobiony ze składników organicznych i nie posiada żadnych sztucznych substancji - chyba to właśnie zdecydowało o tym, że zainteresowałam się tym, a nie innym kwasem. Najważniejsze jest chyba to, iż ów kwas, jako nieliczny z tych dostępnych w Internecie, jest produkowany całkowicie ekologicznie, a jego skuteczność i działanie zostało potwierdzone przez ekspertów.
http://www.organicseries.pl/kwas-hialuronowy.html

Kwas zaczęłam stosować trzy dni temu, dlatego nie mogę jeszcze opisać, jakie efekty przynosi jego użytkowanie - na razie tylko podstawowe informacje. Nakładam go palcem, nie wymaga żadnych specjalistycznych pędzelków, czy czegokolwiek. Stosuję go pod oczy, w okolicy ust, nosa i na czole. Chciałabym uniewidocznić powstające na mojej twarzy zmarszczki mimiczne a szczególnie te pod oczami. Poza tym chciałabym, aby moja cera była lepiej nawilżona. Kwas w niewielkiej ilości nakładam na wybrane miejsca przed snem. Szybko się wchłania; zaraz po nałożeniu skóra w miejscach, w których nakładałam kwas jest bardziej sprężysta, ale i! matowa i odświeżona. Mam nadzieję, iż po dłuższym stosowaniu (dzisiaj czwarty dzień) jego działanie się nasili i, pomimo młodego wieku, moje kochane zmarszczki mimiczne staną się praktycznie niewidoczne, szczególnie te w okolicy oczu... czasem są naprawdę uciążliwe. Jak na razie, moja cera stała się znacznie bardziej promienna i odświeżona. Pojemniczek jest bardzo wygodny - z pompką, co ułatwia aplikację kwasu. Co do konsystencji - jest lekka, luźna, ale nie lejąca się.

Kwas jest bezzapachowy, więc nie jest uciążliwy. A co najważniejsze - mogę go bez obaw nakładać pod oczy - nie podrażnia ich. Myślę, że to przede wszystkim dlatego, iż nie posiada żadnych parabenów, substancji zapachowych, barwników (jest całkowicie przejrzysty), substancji z GMO. I, co ważne, nie jest testowany na zwierzętach.

Będę na bieżąco pisać o swoich odczuciach odnośnie tego produktu, bo sama jestem niezmiernie ciekawa. Zaglądajcie. (:

/produkt został mi wysłany do recenzji, aczkolwiek recenzja jest w 100% obiektywna
 tutaj na ręce widać jego przeźroczystość i konsystencję; przepraszam za niewyraźne zdjęcie, aparat mi szwankuje

Cena to 90 zł za 50 ml.

Co sądzicie? Próbowałyście kwasu hialuronowego?
To już wszystko na dzisiaj, Kochane. ;-) Życzę Wam miłego wieczoru.

11:57:00

Giveaway reminder & recenzja kredki Vipery

Witajcie Kochane.
Ostatnio nie piszę tutaj codziennie, ponieważ mam sto rzeczy na głowie, ale dzisiaj pojawią się dwa posty - wieczorem pierwsza część recenzji kwasu hialuronowego - moje początkowe odczucia i informacje, jakie o nim zdobyłam.

Tymczasem chcę Wam przypomnieć o moim giveaway'u. Zgłoszenia miały być do dzisiaj, aczkolwiek postanawiam przedłużyć czas do 21 maja. Dlaczego? Otóż, aby giveaway się odbył - wymagam co najmniej 20 zgłoszeń. Jak na razie jest tylko 13... ;-(. Jeśli chcecie się zgłosić - macie jeszcze 6 dni :
http://fashionery.blogspot.com/2011/04/mini-giveaway-czyli-moje-pierwsze.html
Przypomnę co jest do wygrania (na zdjęciu widoczne tylko 4/7 nagrody, 3/7 pozostaje tajemnicą ;-)) :

I recenzja kredki Vipera :
/produkt został mi wysłany do recenzji, aczkolwiek recenzja jest w 100% obiektywna

Posiadam odcień 262, Graphite.
Moje odczucia :
- kredka nie należy do tych, które szybko się tępią, więc sądzę, iż jest wydajna
- jest średnio-miękka, robienie kresek jest wiec całkiem wygodne
- kreski są trwałe, wytrzymują nawt kilka h
- co najważniejsze dla mnie! kreski nie odbijają się pod łukiem brwiowym, co niestety jest domeną wielu kredek - tej nie
- kreski są matowe, nie błyszczą się sztucznie
- ogólnie jestem bardzo zadowolona :)

Pozdrowienia Kochane, życzę miłej niedzieli.
Do wieczornego postu!

11:25:00

Maseczka algowa z żurawiną

Witajcie Kochane. ;-) Zarówno lakier, jak i maseczkę, którą dostałam wczoraj mam już przetestowane. Na dzisiaj recenzja maseczki. Za chwilę zacznę też swoją przygodę z kwasem z wczorajszego postu, mam nadzieję, że przyniesie pożądane efekty - całą sprawę przybliżę już niebawem.

Co wyczytałam o maseczce?
Maseczka algowa typu peel off z ekstraktem z żurawiny wykazuje właściwości nawilżające i liftingujące. Zwalcza działanie wolnych rodników, przeciwdziała starzeniu się skóry. Dostarcza naturalnych witamin i minerałów, działa antybakteryjnie. Po zastosowaniu maski skóra jest jędrna i elastyczna.
...czyli same superlatywy - a ja musiałam się przekonać na własnej skórze (dosłownie i w przenośni) jak to jest naprawdę.

Skład :
Ditomacous Earth, Algin, Terasodium Pyrophosphate, Calcium Sulfate, Zinc Oxide, Vaccinium Macrocarpon, Mentol.

Przyznam, że pierwszy raz miałam do czynienia z tak specyficzną maseczką - zazwyczaj nabywałam te gotowe. Tą musiałam sama przyrządzić, co sprawiło mi dodatkową przyjemność. Maseczka jest w proszku, całość należy wsypać do miseczki, zalać 75 ml wody i dokładnie wymieszać, aż do uzyskania jednorodnej substancji. Następnie jak najszybciej nałożyć ją na skórę, po około 20 minutach zdjąć (w całości), pozostałości zaś usunąć wacikiem.

Maseczkę nałożyłam na twarz po demakijażu i pozostawiłam na około 15 minut. Aplikacja nie należy do najłatwiejszych - trzeba bardzo szybko nałożyć masę na twarz, ponieważ szybko zastyga w miseczce. Zapach jest przyjemny... skojarzył mi się z solą morską do kąpieli. Już po nałożeniu czułam, że maseczka silnie działa, ponieważ skóra była niesamowicie napięta. Po upływie danego czasu zabrałam się za ściąganie maseczki... Opis był dość przerażający, ale zdjęcie jej okazało się całkiem proste - po prostu wystarczyło ściągać maseczkę płatkami, resztę oczyścić wodą.

Co najlepsze - skóra po zdjęciu maseczki była jak marzenie! Żałuję, że nie zrobiłam jej przed wyjściem rano, tylko wieczorem - matowa, napięta, wyraźnie odżywiona. I pozostała taka na kilka godzin. Obiektywnie mówiąc, polecam - dobry produkt w niskiej cenie; zapewne sama się jeszcze na niego skuszę.

Zdjęcia :
 podczas mieszania

 zaraz po nałożeniu

 w trakcie ściągania
/produkt został mi wysłany do recenzji, aczkolwiek recenzja jest w 100% obiektywna

Możecie ją nabyć tutaj :
7.32/30g

Pozdrowienia Kochane! ;-)

11:24:00

Zapowiedź

Witajcie Kochane. ;-) Dostałam dzisiaj przesyłkę, na którą długo czekałam - spodziewajcie się szczegółowych recenzji w najbliższym czasie.
/produkty został mi wysłany do recenzji
Co dostałam?

1. Maseczkę algową z żurawiną - szczerze mówiąc, przeczytawszy instrukcję zastosowania, już nie mogę się doczekać, kiedy ją przetestuję. :)
http://www.beautyspaexpert.com/kosmetyki/maski-algowe/maska-algowa-zurawinowa.html
2. Mini-lakier SpaRitual, odcień Idyllic, bardzo naturalny, pastelowy odcień.
http://www.sparitual.pl/kolekcja-mini-lakierow/mini-lakier-idyllic.html
3. Kwas hialuronowy - od dzisiaj zaczynam kurację z nim, będę na bieżąco pisać o efektach i odczuciach, także spodziewajcie się w najbliższym czasie artykułów na temat powyższych produktów. :)
http://www.organicseries.pl/kwas-hialuronowy.html?___store=organic&___from_store=organic

Dzisiaj tylko mała wzmianka, w najbliższym czasie recenzje. :) Pozdrowienia.

21:04:00

Duszniki Zdrój - majówka

Witajcie Kochane! Stęskniłam się za egzystowaniem na blogspocie, mam ogrom zaległości! W Dusznikach wypoczęłam niebywale, to nicnierobienie było wprost cudowne... I fakt, że znów mogłam rejestrować te najpiękniejsze na świecie widoki. Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, za 48 dni znajdę się tam znowu. Can't wait. Pokażę Wam dzisiaj kilka swoich zdjęć z Kotliny Kłodzkiej i oczywiście zaprezentuję drobne zakupy, jakich dokonałam ;-). Kupiłam sandałki, okulary, top, tunikę, torebkę, paletkę cieni i bluzę grzybka ;-). Nie robiłam osobnych zdjęć zakupów, pomijając cienie, ale wszystkie w/w rzeczy pojawią się w zdjęciach poniżej. Obiecuję, iż w najbliższych dniach poodwiedzam Wasze blogi i nadrobię zaległości. Tymczasem skończę ględzić i pokażę zdjęcia.

 
Copyright © 2014 Okiem Julii: recenzje , Blogger