czwartek, 4 października 2012

Kemon- włosy ustylizowane i przeciwsłonecznie odżywione

Hej Kochane. ;-)
Dzisiaj kilka słów o marce Kemon i ich produktach do włosów, a raczej słów więcej, niż kilka, znając moje zamiłowanie do pisania. O produktach tej firmy pisałam już kiedyś- wtedy jednak wyłącznie o tych do stylizacji naszych kłaczków- dzisiaj także o tych ochronnych.
Cóż z tego, że próbne matury już po 20 listopada, o czytelników dbać trzeba. Czuję ostatnio chęć pisania, a wiadomo- recenzje pisać mi tutaj najmilej. ;-)

Wpierw oczywiście zdjęcia.












Idąc kolejno:
Kemon Solare- do kompletu z maseczką miałam także szampon, niestety nie posiadam już zdjęć, ponieważ buteleczkę zużyłam na wakacjach i zapomniałam zrobić zdjęć. Niemniej, seria jest idealnie przystosowana na lato- głównym zadaniem zarówno szamponu jak i maseczki jest odżywienie włosów po kąpieli słonecznej. Szampon ma dodatkową funkcję, ponieważ poza oczywistym zastosowaniem możemy także używać go do ciała. Odnośnie opakowań- wygodne. Mają elementy "antypoślizgowe", toteż nie wypadną nam z rąk pod prysznicem, jak to ze złośliwymi kosmetykami czasem bywa. ;-) 
Zapachy prześliczne- przyjemne, po dniu spędzonym na słońcu. Szkoda jednak, iż słonko zdążyło nas już opuścić. Niemniej, podczas lata bardzo się z nimi zaprzyjaźniłam. Wydajność całkiem całkiem- dużo szybciej zużyłam szampon, niż maseczkę. Konsystencja szamponu normalna, już niewielką ilość bez problemu można było spienić na włosach. Maseczka jak na mój gust ciut zbyt gęsta, ale pewnie tylko dlatego, iż nie używałam jej na mokre włosy po myciu, jak to jest zalecane w instrukcji, ale jako kompres przed myciem włosów (owszem, mam kotka na punkcie kompresów na włosy- próbowałam już chyba wszystkiego w tej formie). 
Włosy po zastosowaniu kompletu nieobciążone. Zniczczenia na pewno mniej widoczne- w przypadku moich skatowanych włosków. Niewątpliwym plusem jest fakt, że można je było bez problemu rozczesać. Ano i myślałam, iż przed słońcem będą chronić tylko jasne włosy- błąd ;-). Również ciemne włoski nie blaknęły w upalnym, lipcowym słońcu.
Hair Manya-
Lakier actyve work- bez areozolu. Podoba mi się jego dwukolorowość, na pewno zwróciłabym na niego uwagę na sklepowej półce. Jest bardzo wydajny, cieszę się nim od kilku miesięcy. Podoba mi się w nim to, że nie działa jak zwyczajny lakier (czyli na zasadzie ciągłego psikania- nie wiem jak to inaczej ująć) tylko mniej więcej psikają jak perfumy (mam nadzieję, że wiecie o co chodzi, naprawdę nie umiem tego profesjonalnie opisać ;P). Nie skleja włosów. Dobrze, że można je spokojnie rozczesać i w ten sposób się go pozbyć a nie, jak w przypadku niektórych specyfików, godzinę szarpać włosy grzebieniem i połowę ich stracić. Dobrze utrwala, szybko wysycha. Po porannym użyciu, fryzurka aż do wieczora była nienaruszona.
Fluid, nadający włosom jedwabistą gładkość Bye bye split end- zainteresował mnie niebywale. Po raz pierwszy miałam do czynienia z takim produktem, dlatego niestety nie mogę go przyrównać do innych. Buteleczka śliczna. Wydawać by się mogło- niewielka, ale bardzo wydajna, bowiem preparatu stosujemy góra 2-3 krople na całe włosy. Zapach... coś pomiędzy mango i brzoskwinią. Zakochałam się bezapelacyjnie! Trzeba jednak uważać, by za dużo, ponieważ wtedy włosy nie są błyszczące i wygładzone, a sklejone. Dobrze sprawdza się także jako preparat termoochronny przed prostowaniem włosków- często tak właśnie go stosuję. Można go jednak nałożyć także na umyte włoski. Odnośnie działania przeciw elektryzowaniu się włosów nie mogę się niestety wypowiedzieć, gdyż obecnie na szczęście tego problemu nie posiadam. ;-)
AND-
Vol foam- nazwa intrygująca. Szata graficzna skromna, aczkolwiek elegancka. Biorąc pod uwagę moje doświadczenia z piankami, które po 2-3 użyciach po prostu przestawały działać, nastawiona byłam raczej sceptycznie. Ta jednak dość pozytywnie mnie zaskoczyła. Dobrze sprawdza się nałożona na mokre włosy, później poddawane modelacji na szczotce. Włoski dobrze się unoszą, widoczna jest większa objętość. Na szczęście nie są sklejone. Dużo tutaj nie napiszę, ponieważ pianek używam nader rzadko, ale tą mogłabym polecić. ;-)

Reasumując,
bo recenzja oczywiście obszerna- produkty Kemon zdecydowanie nie należą do najtańszych, aczkolwiek są warte swojej ceny. Z powyższych najbardziej poleciłabym lakier oraz linię Solare. Myślę jednak, iż osoby, często układające włosy powinny wprost markę Kemon kochać. ;-) Sama obiektywnie mogę przyznać, iż jest to jedna z najlepszych firm, z jakimi miałam styczność.

Miłego wieczoru,
xoxo.

9 komentarzy:

  1. moja fryzjerka ma te kosmetyki! ile za nie zapłaciłaś?

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie spotkałam się jeszcze z tą firmą. Chętnie wypróbowałabym maskę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakby były tańsze to pewnie bym się skusiła ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. I am curious to find out what blog system you
    have been using? I'm having some minor security problems with my latest site and I would like to find something more secure.
    Do you have any suggestions?

    Here is my web page: best seo comapny in india - ,

    OdpowiedzUsuń
  5. free reverse cell phone lookup
    I’m often to blogging we in fact appreciate
    your posts. Your content material has truly
    peaks my interest. I will bookmark your internet internet site and preserve checking for brand spanking new details.
    cell phone lookup by name

    OdpowiedzUsuń
  6. Hey there! I've been following your web site for a long time now and finally got
    the bravery to go ahead and give you a shout out from
    Atascocita Tx! Just wanted to mention keep up the great work!



    Also visit my web page: this domain - ,

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za wszystkie opinie, wiadomości oraz czas poświęcony na czytanie mojej strony- tworzę ją dla Was! :-)