poniedziałek, 11 listopada 2013

Cienie oraz kulki Kobo i tusz My secret Smoky Eyes

Cześć Kochani. ;-)
W ramach pozbycia się wszelakich zaległości w postach, witam Was dzisiaj po raz drugi. Wieczory zaczynają robić się doprawdy paskudnie zimne, w związku z czym cóż innego zrobić jak pisać, szczególnie, jeśli się to lubi? ;-) 
Na jutro mam dla Was zaplanowaną recenzję książki ,,Plan" Patrycji Gryciuk, z którą rozdanie rozwiązałam dzisiaj na moim fanpage (klik). W tym tygodniu pojawi się również recenzja maski DSM minerals do włosów oraz tego samego przeznaczenia cztery kosmetyki marki Alfaparf Milano (płynne kryształki, maska, szampon i fluid). Dalej będzie recenzja Kobo Make Up fixer spray'u i podkładu oraz kilku lakierów Kobo/Sensique. Zapowiada się całkiem mieszanie i ciekawie, prawda? Cóż, dla każdego coś dobrego, a przynajmniej taką mam nadzieję.

Na początek zdjęcia ocenianych dzisiaj produktów i kilka makijaży ze stosownymi opisami, cobyście się nie pogubili co z czym jeść. ;-)

Cienie Kobo Mono Eye-Shadow, od góry: Rosy Brown, Cornflower, Olive, Violet

Cienie Kobo Mono-Eyeshadow, od góry: Gold, Apricot, Dovelike
Tusz My Secret Smoky Eyes:
 Kuleczki Kobo Make up Pearls, z lewej strony rozświetlające, z prawej brązujące:

Rzęsy wytuszowane przy pomocy Smoky Eyes, na powiekach Violet+Apricot



Dla porównania, gołe rzęsy bez tuszu:

Nie mam pojęcia, dlaczego blogspot ostatnio psuje mi na tyle jakość niektórych zdjęć... macie może jakiś pomysł? :(
Tutaj mieszanka Rosybrown+Olive (na policzkach kulki rozświetlające)

A tutaj na górnej powiece Gold +kreska eye-linerem Wibo, na dolnej powiece Dovelike+  rzęsy wytuszowane Smoky Eyes. Na policzkach kulki brązujące.

Tutaj mały look na całość z daleka w świetle dziennym. Do brązujących kulek na policzkach dołożyłam trochę rozswietlających. Na ustach błyszczyk Kobo, którego numerka nie pamiętam. ;-) Prawdopodobnie Strawverry Fields w słoiczku.

Przechodząc do recenzji, 

Cienie Kobo Mono Eye Shadow:
 Zdecydowanie podoba mi się ich proste, eleganckie opakowanie bez zbędnych wzorków, czy czegokolwiek innego. Mniemam, iż osoba przechadzająca się po Drogerii Natura (bowiem tam tylko są one dostępne) i tak zwróci na nie uwagę ze względu na rzucające się w oczy kolory. Są matowe i bardzo dobrze napigmentowane- aczkolwiek są zarówno kolory mocniejsze (Corniflower, Apricot, Olive, Dovelike) jak i słabsze, lżejsze (Violet, Gold, Rosy brown). Nie osypują się podczas nakładania, co niewątpliwie należy zaliczyć do plusów. Na powiece bez bazy wytrzymują 7-8 godzin, czyli czas całkiem niezły. Po upływie tegoż czasu są po prostu słabsze i lekko zbierają się w zagłębieniu powieki, aczkolwiek w stopniu nieznacznym. Są matowe, aczkolwiek posiadają niewielkie, acz urocze drobinki. Moi ulubieńcy? Corniflower, Apricot i Dovelike, zdecydowanie. A, posiadają o wiele szerszą paletę. Bliżej prezentowane kolory to tylko nowości. ;-) Cena za sztukę to ok. 20 zł.

My secret tusz Smoky Eyes:
Przyznam szczerze, iż podeszłam do niego z dość sporym marginesem, ponieważ z tuszy My secret jeden tylko zaliczyłam do grona swoich ulubieńców (nazwy już nie pomnę, aczkolwiek srerbne opakowanie i różowe napisy). Opakowanie tego podobne jest troszeczkę do zwyczajowego rimmelowego scandaleyes i przyznam szczerze, iż działanie również- zaskoczenie na wielki plus! Bardzo duża szczoteczka (dokładnie wprost jak w scandaleyes) z gęsto rozstawionymi i długimi włoskami. Nie skleja jednak rzęs- oczywiście, przy umiejętnym użyciu. Pogrubia i wydłuża prawie że do brwi (co widać chyba doskonale na jednym ze zdjęć ;)). Nie kruszy się nawet po upływie 12-13 godzin, sprawdzone. ;) Przy czym ze zmywaniem również nie ma problemu. Niewątpliwie plusem jest też cena, bo zaledwie 12 zł. Zdecydowanie warto je wydać!

Kobo Minerals Make-Up Pearls:
Odczucia pierwsze: charakterystyczne dla Kobo klasyczne opakowanie i prześliczny zapach. Owszem, kuleczki pachną wprost rajsko. ;) Do opakowania dołączona bardzo miękka i wygodna w użyciu gąbeczka, także na plus. Kuleczki rozświetlające są bardzo delikatne. Na początku zdziwiona lekko byłam obecnością tych zielonych- ale przecież mają też działanie lekko korekcyjne. I nie, na szczęście nie ma na skórze żadnych zielonych plamek, czego się obawiałam. ;) Rozświetlają buzię w sposób bardzo leciutki, naturalny. Mają też drobinki. W połączeniu z brązującymi na pewno sprawdzą się również przy konturowaniu twarzy. ;) A właśnie, kuleczki brązujące (z którymi, nawiasem mówiąc polubiłam się jakoś bardziej) są już bardziej widoczne i trzeba uważać, ażeby nie nałożyć ich na twarz za dużo. Nie kruszą się podczas aplikacji gąbeczką. Na twarzy utrzymują się 5-6 godzin bez żadnych poprawek, całkiem zacny wynik. Cena za jedne wynosi 24 zł, czyli stosunkowo niewiele.

Miałyście może coś z powyższych kosmetyków albo też coś Was zaiteresowało?
Miłego wieczoru, Kochani!
xoxo

2 komentarze:

  1. Tusz My Secret pięknie podkreślił rzęsy, super. Ze względu na jakość zdjęć ciężko ocenić cienie, ale oliwkowy wydaje się interesujący :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedyś na pewno wypróbuję jakieś cienie z KOBO :)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za wszystkie opinie, wiadomości oraz czas poświęcony na czytanie mojej strony- tworzę ją dla Was! :-)