sobota, 7 grudnia 2013

Makijaż z pazurkiem by GOSH and Rimmel

Witam Was Kochani! ;-)
Co prawda wczoraj przez moje miasto przeszedł kochany huragan z burzą śnieżną i niebywałą wichurą, ale na szczęście mnie nigdzie nie wywiało. ;-) Jeśli śledzicie moją facebookową działalność, a jeszcze nie wzięliście udziału w konkursie mikołajkowym to zapraszam: http://facebook.com/fashionery ;-).

Dzisiaj od rana zmalowałam dla Was makijaż- dawno tutaj żadnego innego niż codzienny nie było. ;-) Przy okazji kilka słów o kosmetykach GOSH, bo ich głównie używałam. Jeśli chcecie, zapraszam na ichni profil na FB: http://facebook.com/GoshCosmeticsPolska ;-).

Zaczynam oczywiście od fotorelacji z opisami- step by step, przed i po użyciu danej rzeczy. Pod wszystkimi fotkami recenzja najnowszego podkładu Rimmel i wszystkich kosmetyków GOSH.

PS Jak zobaczycie na zdjęciach końcowych, w końcu odważyłam się na ombre. Hell yeah! Tutaj pozdrowienia dla Andy'ego, który:
a. ma dzisiaj dwudzieste pierwsze urodziny, jeszcze raz wszystkiego najlepszego!
b. wysłuchiwał moich licznych narzekań i udzielał rad. 
Do Niego również zapraszam: http://andyfromhell.blogspot.com :-). 

Zaraz po wstaniu, totally no make-up. Strach się bać. I dlaczego, u diaska, blogger znowu prześwietla mi zdjęcia?

Pierwszy kosmetyk- najnowszy podkład Rimmel stay matte, odcień true ivory.

Po nałożeniu podkładu, dość cienkiej warstwy:

Krok następny, rossmanowy puder Synergen, odcień 04 natural

Po przypudrowaniu buźki:

Krok kolejny, zestaw do brwi GOSHa. Na brwi użyty cień średni+ odrobina żelu. Dodatkowo jednym z brązów podkreśliłam wewnętrzny kącik oka.


Po lekkim podkreśleniu brwi i kącika wewnętrznego:

Pora na kącik zewnętrzny. Cień GOSH 016 aubergine, przepięknie nasycona śliwka z kryształkami.


Po aplikacji cienia i roztarciu granicy pomiędzy kolorami:


Dalej, kredka Rimmel sofy kohl, tylko lekko na górnej powiece

 I po przetarciu kredki z cieniem:

I pora na mój ulubiony tusz ostatnimi czasy, GOSH allongeant.

Po wytuszowaniu rzęs:


Bronzer Rimmel

I już po lekkim podkreśleniu policzków:

Na koniec błyszczyk GOSH volume lip shine 07 Burgundy

Ustka po:

Ano i look końcowy na całość:


Przechodząc do recenzji użytych kosmetyków, o których tutaj jeszcze nie było. ;-)

Rimmel Stay Matte 103 True Ivory
Z Rimmela miałam już chyba każden jeden podkład, w związku z czym z chęcią zabrałam się do użytkowania najnowszej matującej wersji. Podkład ma bardzo lekką konsystencję musu, w związku z czym jest idealny na zimowe mrozy. Odcień 103 jest bardzo naturalny, mam jasną brzoskwiniową cerę, do której dobrze się dopasował. Nakładałam jednak cienką warstwę, ponieważ grubsza wygląda nieco zbyt matowo jak na mój gust. Rozprowadza się łatwo. Przede wszystkim- całkiem przyjemnie pachnie i świetnie matuje! Zazwyczaj poprawiam puder co 2-3 godziny (taki nawyk) a przy używaniu tegoż podkładu starczają mi 2-3 razy, ale na całą dobę! Wielki plus. Żadnego efektu maski, łuszczenia się, nic takiego. Zdecydowanie polecam, jeden z lepszych rimmelowskich podkładów.

Cień GOSH 016 aubergine
Świetnie, że jest zapakowany w dodatkowe pudełeczko. Kolor mocno fioletowy, coś pomiędzy czerwonymi winogronami a śliwką. Matowy, ale z drobinkami, pięknie się lśni. Nie osypuje się podczas aplikacji, spory plus. Jeśli nałożymy go niewiele- kolor bardzo delikatny. Dopiero przy drugiej warstwie jest wyrazistszy. Co do trwałości- w porządku. I żadnego zbierania się w załamaniu powieki, czego strasznie w niektórych cieniach nie lubię.

Zestaw do brwi
Plus za elegancki wygląd opakowania i załączony pędzelek. Trzy kolory cieni, więc dla każdego coś dobrego. Mam naturalnie czarne brwi, toteż podkreślam je bardzo delikatnie, ponieważ lubię cienki ich kształt. Jedna aplikacja plus żel do ułożenia i zabezpieczenia wystarcza na to, by brwi przez cały dzień wyglądały niezmiennie ładnie. Przyznam szczerze, iż to moja pierwsza styczność z zestawem tego typu i, choć mogłabym się bez niego obyć przy swoich czarnulkach, nawet go polubiłam.

Błyszczyk volume 07 burgundy
 Z założenia ma powiększać usta, co dzięki lekko żelowej i przeźroczystej konsystencji rzeczywiście czyni. Aplikator nabiera całkiem sporo błyszczyku, toteż wystarcza przeciągnąć usta dwa-trzy razy. Ma prześliczny zapach... i smak :D. Nie lepi się (chyba, że na wietrze do włosów ;-)). Po opakowaniu myślałam, iż będzie bardziej fioletowy- na szczęście nie, daje efekt naturalny. Mały minus za trwałość, bo po godzinie-dwóch wcale już go nie widać i trzeba nałożyć go ponownie. Ale nic nie może być idealne, prawda? ;-)

Tusz allogeant
Ostatnimi czasy nie myślałam zdecydowanie, że polubię tusz innej marki, aniżeli Rimmel, do których przyzwyczaiłam się jak do ręki. Ten jednak, w gustownym czarnym opakowaniu i z silikonową szczoteczką, zdecydowanie stał się moim ulubieńcem. Zazwyczaj do pomalowania rzęs używam dwóch, czy nawet trzech tuszy, tutaj... wystarczył mi ten jeden! Świetnie rozdziela rzęsy, wydłuża je odpowiednio i sprawia, iż oko nabiera charakteru. Nie kruszy się i przy tym łatwo się zmywa. Bardzo, bardzo dobry tusz, który śmiało każdemu mogę polecić.

Reasumując, moja pierwsza przygoda z marką GOSH zakończyła się sporym sukcesem. A Wy- znacie, lubicie tę markę?
I czy nowy podkład Rimmela wpadł Wam już w łapki (jak odczucia?)?
Jak się Wam podoba makijaż?

Ciepłego wieczoru, do usłyszenia wkrótce!
xoxo

5 komentarzy:

  1. Na zdjęciach słabo widać makijaż tak perfekcyjnie, ale wydaje się całkiem ładny :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam ten podkład z RIMMEL,ciekawa jestem jak się u mnie sprawdzi :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo lubię Twojego bloga, ale czy nie wpadłaś nigdy na pomysł, żeby robić zdjęcia aparatem ? Nie mówię tu o Bóg wie jak drogiej lustrzance, ale zwykły kompakt byłby lepszy niż zdjęcia wykonywane za pomocą telefonu...Wierz mi, słabe zdjęcia straszenie obniżja renomę Twojego bloga, który moim zdaniem ma szanse odnieść sukces na miarę chociażby KatOsu.Ponieważ robisz świetne rencenzje i makijaże, a szkoda, żeby taki talent się zmarnował...
    Mam nadzieje, że nie potraktujesz tego komentarza jako "hejtu", tylko jako dobrą radę.

    Pamiętaj wszyscy patrzą na zdjęcia, tylko nieliczni czytają..

    Pozdrawaim, Cinnamon

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć :-). Oczywiście, że wpadłam na ten pomysł, problem polega jedynie na tym, iż nie posiadam aparatu. Wszyscy w mojej rodzinie uważają, iż mają komórki i to im starczy. A mnie niestety do zmiany telefonu na SE Z1 zostało jakieś 10 doładowań, więc muszę się przemęczyć. Co odkładam na aparat, znajdują się inne wydatki... I nie, nie obrażam się, przeciwnie- dziękuję. I też pozdrawiam :)

      Usuń

Serdecznie dziękuję za wszystkie opinie, wiadomości oraz czas poświęcony na czytanie mojej strony- tworzę ją dla Was! :-)