17:08:00

Iperfumy: włosomaniactwo- recenzje part I

Cześć Słonka. Mam nadzieję, że Święta mijają Wam szczęśliwie i że spędzacie je spokojnie w rodzinnym gronie. Mnie jak widać prześladuje nuda w związku z czym postanawiam dla Was napisać kilka słów o produktach, jakie widzieliście dwa posty wcześniej, gdzie pokazywałam swoje zakupy z Iperfumy. Post postanawiam podzielić na dwie części- teraz o produktach pielęgnacyjnych do włosów, wieczorkiem o reszcie. Na następne dni przewidziałam też post o produktach Rimmela, gumach do żucia (tym razem kochanych Orbitkach) oraz olejku do włosów... ze śluzu ślimaka. Cóż, eksperymenty górą.

A o czym teraz kilka słów?





Maska Kallos Honey do włosów suchych i zniszczonych- 10.10/275 ml
Nie miałam wcześniej styczności z tą maseczką, ale kiedyś w domu przygotowywałam własną na bazie odżywki i miodu. Efekt mi się podobał, toteż postanowiłam sprawdzić jak spisuje się ta kallosowa. Konsystencja dość gęsta, ale dobra do nałożenia na włosy. Zapach mocno słodki, miodowy. Żadnych trudności w zmyciu jej z włosów, pomimo obaw, jakie miałam na początku ;-). Po kilku zastosowaniach włoski zdecydowanie bardziej miękkie, przyjemne w dotyku i błyszczące. Być może ostatni efekt spotęgował fakt, iż używałam jej po umyciu włosków szamponem, o którym niżej.

Szampon Kallos Shine Vanilla do włosów suchych i zniszczonych- 12.55/1000ml
Przyznam się, że do nabycia szamponu skusiła mnie przede wszystkim cena. Niecałe 13 zł za litr to moim zdaniem świetna oferta. Przeczytawszy recenzje na wizażu doszłam do wniosku, iż wybór może być nie do końca trafny (ponoć nic nie robi, tylko pachnie). Rzeczywiście- pachnie intensywnie, słodką wanilią. Buteleczka wielka, jednak nie leje się z niej- dobry aplikator. Pieni się całkiem zacnie. I co się okazało? Że i Wizaż się myli, bo z kim nie rozmawiałam, to mnie zaczepiał co z włosami robiłam, że się tak błyszczą. ;-) :Polecam. Świetnie, że jest w tak wielkiej butelce, mam nadzieję, że mi jeszcze sporo posłuży.

Maska Kallos All Latte do włosów zniszczonych zabiegami chemicznymi- 15.55/1000 ml
Z tą maską miałam do czynienia już wcześniej, jednakoż w mniejszym wymiarze. Byłam ciekawa, czy dalej będę z niej tak zadowolona jak kiedyś, ano i jestem. Pachnie tak, że wprost trzeba się powstrzymywać, aby jej nie zjeść. Oczywiście, jeśli ktoś lubi kokos ;-). Konsystencja rzadsza, aniżeli wersji miodowej. Luźno kremowa, jednak dobrze utrzymuje się na włosach. Często używam jej w formie kompresu (na włosy, czasem nawet wymieszana z olejkiem, pod folię i ręcznik i tak na dwie godziny). Włoski wyglądające bardziej zdrowo. Ano i, co dla mnie palacza istotne, zapach utrzymuje się cały następny dzień po myciu. Mniam!

Szampony Lavera Basis Sensitiv- niestety nie widzę ich obecnie w sklepie, więc powiem Wam, że nie pamiętam ceny, ale chyba coś około 14-15 zł/250 ml
Wybrałam je raczej drogą- a, spróbuję, co mi szkodzi. Jeden sprezentowałam mamie ;-). Zapach dużo łagodniejszy, niż poprzednich kosmetyków. Konsystencja lekko żelowa, pomimo tego łatwo doprowadza się do stanu piany. Wydawał mi się bardziej delikatny- jakby oczyszczający. Włoski bardzo dobrze się po nim rozczesują i wyglądają na bardziej wygładzone. Mama również jest z niego zadowolona- mówi, że jest leciutki i dodaje włosom objętości (a ma krótkie włosy, raczej rzadkie). Reasumując, myślę że będzie dobry do włosków słabych, cienkich, łamliwych.

Reasumując, dokonałam zdecydowanie dobrych wyborów. Mam nadzieję, iż kolejne będą co najmniej tak samo udane, pora wybrać do włosków kolejne specyfiki.
Znacie coś z powyższych produktów, lubicie? ;-)
xoxo


18:09:00

Gumy Asnax

Hej, Kochani ;-)!
Wiosna się zbliża, w zasadzie już nawet nastała, chociaż nie bardzo widać ją za oknem. Myślę, iż każdy z nas pomyślał po zimie choć przez chwilę o zrzuceniu kilku kilogramów. U części pewnie na samym myśleniu się skończyło, inna część zaś postanowiła wziąć się do roboty. Odpowiednie ćwiczenia, zredukowanie jadłospisu do rzeczy zdrowych w mniejszych proporcjach- bardzo korzystne. No i oczywiście ruch i ćwiczenia. ;-) Co zaś na minus- z pewnością głodówki (a potem murowany efekt jo-jo) i jedzenie rzeczy w niewielkich ilościach, ale za to niezdrowych. Co jeszcze? Ja miałam ostatnio styczność właśnie z gumami Asnax- które mają nam pomóc przestać podjadać pomiędzy posiłkami. 

21:15:00

Iperfumy - nowości

Hej Kochani. ;-) Wiem, że mam ostatnio niebywałego lenia, jeśli chodzi o pisanie, ale obiecuję się poprawić. ;-* Dzisiaj na szybko pokażę Wam moje nowości z iperfumy- a już niebawem troszkę więcej Wam o nich opowiem, bo z niektórymi z poniższych produktów naprawdę się polubiłam.

Profesjonalne farby Wella Koleston- 12/89 i 10/16.

  

Żółty owocowy adidas i miodowa maska Kallos.

Bardzo delikatne nawilżające włosy szampony Lavera.

A tutaj gratis próbka perfum Dunhill.


Moja najkochańsza maska Kallos Latte *-* w wersji litrowej.


A tutaj oxy do farb i litrowy wanilkowy szampon Kallos nabłyszczający.

Czego jesteście ciekawi najbardziej?
xoxo

15:38:00

Affinage: olejek Kitoko, odżywka Active Restructurant i szampon zakwaszający Infiniti Colour Care

Hej Kochani moi ;-). Pogoda w końcu zaczyna się robić wiosenna. Aż miło wstać, kiedy słonko wita. Dzisiaj przybywam do Was z recenzją kosmetyków profesjonalnych, fryzjerskich marki Affinage: szampon zakwaszający Infiniti Colour Care, olejek arganowy Kitoko oraz odżywka bez spłukiwania Kitoko Active Restucturant. Odnośnie dostępności: jak na razie kosmetyki są niedostępne w sprzedaży detalicznej, możecie je znaleźć w salonach fryzjerskich, będących klientami marki Affinage, aczkolwiek mam je od zaprzyjaźnionej fryzjerki, która chętnie może Wam je przesłać, jeśli bylibyście zainteresowani kupnem. Stronę Affinage zaś znajdziecie tutaj: KLIK.

Na początek recenzji jak zawsze fotki. Przepraszam Was za słabą jakość, aczkolwiek obecnie mam do dyspozycji tylko aparat w telefonie.



Infiniti Colour Care- Szampon Zakwaszający

Od producenta: 
Profesjonalny szampon o działaniu zakwaszającym, przeznaczony do włosów farbowanych, rozjaśnianych i dekoloryzowanych. Posiada pH 4.5-5.5. Domyka łuskę włosa po wszelkich zabiegach koloryzujących, zapobiegając w ten sposób wypłukiwaniu się farby po koloryzacji lub ich ciemnieniu po dekoloryzacji. Nie zawiera siarczanu. Infiniti ColourCare Szampon posiada bardzo łagodny surfaktant sodu oraz kwas cytrynowy, które pomagają usunąć wszelkie pozostałości śladów amoniaku. Szampon zawiera składniki mineralne naturalnego pochodzenia mające na celu poprawę kondycji włosów, pantenol działający nawilżająco oraz filtry UV . 

Skład:
Aqua (Water), Sodium Cocoyl Isethionate, Stearic Acid, Cocamidopropyl Betaine, Decyl Glucoside, Panthenol, Behenyl Alcohol, Cictric Acid, Magnesium Aluminum Sillicate, Parfum (Fragrance), Methylchloroisothiazolinone, Magnesium Nitrate, Magnesium Chloride, Ethylhexyl Methoxycinnamate.

Cena: 37 zł/250 ml

Ode mnie: 
Jak na szampon zakwaszający ma wyjątkowo przyjemny i lekki zapach. Konsystencja kremowa, w związku z czym wystarczy niewielka ilość na jedno mycie. Stąd wniosek, iż z pewnością należy do tych wydajnych. Pieni się lekko. Stosowałam po farbowaniu włosów na czarno, farbą sklepową. Skóra głowy po raz pierwszy była idealnie czysta, spełnia więc swoje zadanie oczyszczania skóry z resztek farby. Zdecydowany plus, ponieważ granatowa skóra głowy nie wygląda najciekawiej ;-). Przy pierwszym myciu kolor płucze się chyba zawsze, łuski za to wyglądały na bardziej wygładzone. Domykanie łusek jest tu kluczowym elementem, bo po farbowaniu lubią one nawet nie rozdwajać się, a rozdzielać na kilka, agrr. Postanowiłam użyć go też na pierwsze mycia po farbie i rzeczywiście kolor się nie wypłukiwał! Świetna sprawa, jeśli chodzi o przedłużenie świeżości koloru. Myślę że będzie też dobry po dekoloryzacji, by zapobiec ciemnieniu włosów. Mały minus za opakowanie, wciskany otworek, przez co trochę trudno szampon wydostać. Genialnie produkt na plus. Jestem ciekawa jak będzie się sprawdzać przy farbowaniu na blond (o czym przekonam się już niedługo ;-)).


Kitoko Oil Treatment - Olejek Arganowy

Od producenta: 
Kuracja olejkami leczniczymi z karite, arganowy, filtrem UV oraz witaminami A i E.
Przez tysiące lat ludność Afryki wykorzystywała medyczne i odżywcze właściwości karite w pielęgnacji ciała i włosów. Ekstrakty z orzechów drzewa shea są mieszane wraz z ekstraktem z orzechów drzewa arganowego w celu uzyskania produktu o najlepszych właściwościach odmładzających i regenerujących.
Inspirowane naturą Kitoko Oil Treatment posiada leczniczą i terapeutyczną moc, zapewniając wysokie właściwości odżywcze, wzmacniające i rewitalizujące włosy, pozostawiając je niezwykle gładkimi i lśniącymi.
Olejki karite i arganowy są niesamowitą kompozycją olejków bogatych w przeciwutleniacze, olejki Omega oraz witaminy A i E. Kuracja ta jest idealnie wyważona dla włosów i skóry, niesamowicie szybko wchłania się i penetruje, chroniąc włosy i zapewniając im świetną kondycję, elastyczność i połysk. Kitoko Oil Treatment olejkami nie tylko przywraca włosom życie, ale również neutralizuje działanie wolnych rodników oraz chroni przed szkodliwym działaniem zanieczyszczeń środowiskowych.

Skład:
Cyclopentasiloxane, Dimethicone, Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Argania Spinosa Kernel Oil, Tocopheryl Acetate, Retinyl Palmitate, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Parfum (Fragrance), Benzyl Alcohol, Cormarin, Limonene, Linalool.
Cena:  25 zł/10 ml

Ode mnie:
Jak zobaczyłam niewielkich rozmiarów opakowanie- byłam przekonana, że starczy mi na dwa, może trzy użycia. A tu niespodzianka, bowiem używałam go jakieś dwa tygodnie. Jest wydajny, dzięki aplikatorowi, dozującego olejek po kropelce. W dodatku już kilka wystarcza, by nałożyć go szczegółowo na końcówki włosów. Potem wystarczy przeczesać je grzebieniem, żeby rozprowadził się lekko po całych włosach. Zapach ma prześliczny. Konsystencja nie jest gęsta i kleista, jak w przypadku np. olejku rycynowego. Raczej rzadka, ale nie spływa. Stosowałam go na suche włosy (pod folię+ręcznik i spłukać po 2 godzinach), ale i na mokre po myciu (po prostu pozostawiałam do wyschnięcia). Końcówki zdecydowanie zdrowiej wyglądające, przy czym nieobciążone. Żadnego przetłuszczania włosów. Zapach, utrzymujący się przez długie godziny. Włoski lekkie, błyszczące, bardziej zdrowe. Zdecydowanie mogę go zaliczyć do swoich ulubionych olejków, zaraz przed kokosowym i rycynowym. Myślę, że idealny będzie nie tylko dla osób o włosach zniszczonych, ale i dla tych o włosach cienkich, które łatwo obciążyć. ;-)


Kitoko Active Restructurant - Odżywka Bez Spłukiwania

Od producenta: 
Aktywna restrukturyzacja zawiera ekstrakt z naturalnych roślin afrykańskich oraz naszą unikalną technologię. Ta specjalistyczna kuracja bez spłukiwania jest idealna do odnowy i regeneracji, świetnie zapobiega plątaniu się końcówek. Zawarte w kuracji witaminy i substancje odżywcze wzmacniają włosy, stymulują skórę głowy, przywracając młodszy i zdrowszy wygląd. Zawiera formułę, chroniącą kolor.

Skład:
Aqua (Water), Camellia Sinensis Leaf Extract, Spathodea Campanulata Flower Extract, Adansonia Digitata Fruit Extract, Hibiscus Sabdariffa Flower Extract, Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Panthenol, Sodium PCA, Hydrolyzed Oat (Avena Sativa) Protein, Allantoin, Polyquaternium-68, Cetrimonium Chloride, Citric Acid, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Tocopheryl Acetate
Retinyl Palmitate, Urea, Glycerin, Propylene Glycol, Butylene Glycol, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Magnesium Nitrate, Magnesium Chloride, Parfum (Fragrance), Benzophenone-4, Citronellol, Coumarin, Butylphenyl Methylpropional, Limonene 
Cena: 59 zł/250 ml
Ode mnie:
 Wygodna, duża butelka z atomizerem. Zapach wprost obłędny!!! Mocno owocowy. Śmiesznie się przyznać, ale czasem psikałam nie tylko włosy, ale i ciało, z uwagą na nadgarstki ;-). Używam po myciu, na wilgotne włosy. Za pierwszym razem zrobiłam kilka pisków za dużo, w związku z czym włoski na drugi dzień były trochę obciążone. Odżywka jest bez spłukiwania, przy czym ma bardzo bogatą formułę, toteż należy uważać, żeby nie przesadzić z ilością- kilka psików i lekkie rozczesanie włosów wystarczą w zupełności. Co do rozczesywania- włoski świetnie się po niej rozczesują. Są bardziej miękkie i mają więcej połysku. Wyglądają na bardziej zdrowe i odżywione (jeśli oczywiście nie przesadzi się z ilością). Dobra do codziennego stosowania. Myślę, iż najlepiej sprawdzi się na włosach przesuszonych, potrzebujących nawilżenia i efektu zmiękczenia. 

Mój numer jeden: zdecydowanie olejek Kitoko <3!
Co Was zaciekawiło najbardziej? ;-)
 PS Jeśli jesteście zainteresowane kupnem a nie znacie żadnego salonu, współpracującego z Affinage, zapraszam do kontaktu mailowego, gdzie udzielę z chęcią bardziej szczegółowych informacji: julia.r.wasielewska@wp.pl
xoxo
Copyright © 2014 Okiem Julii: recenzje , Blogger