poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Garnier Fructis Blond Booster - likwidacja złotego odcienia

Witajcie Kochani. 
Sporo czasu mnie nie było. Cały lipiec spędziłam (jak co roku) w mojej przeuroczej Kotlinie Kłodzkiej. Z urlopu jestem niebywale zadowolona- wypoczęłam, poświęciłam się aktywności fizycznej, wzbogaceniu gustu muzycznego oraz interesującym lekturom. Pora jednak powrócić do rzeczywistości (która wcale nie jest już taka szara- chyba, że w pięćdziesięciu odcieniach ;-)) i wziąć się za zaległe recenzje. Na dzisiaj zaplanowałam dla Was serię powiązaną z moją ulubioną drogerią (tak, tak, iperfumy). Jutro zaś (lub, jeśli opanuje mnie znowuż upałowa bezsilność) pojutrze- kilka perełek od Rimmela.

Kilka postów temu pisałam Wam o gruntownej zmianie koloru moich włosów, której dokonałam pod koniec maja- z czerni przeszłam aż do złotego blondu. Od czasu tamtego postu nałożyłam jeszcze Majirel 9.22 (o której w innej recenzji), Garnier sensation 113 dwukrotnie, Palette b12 na odrosty oraz Palette h9. Jak widzicie- trzymam się raczej odcieni złocistych, miodowych lub beżowych. Absolutnie nie widzę siebie w jakimkolwiek zimnym blondzie. Obecnie mój kolor prezentuje się tak:





Zdjęcia pochodzą z moich ukochanych Dusznik Zdroju, gdzie to spędziłam urlop.

Niemniej jednak, czasem nawet piękne złoto na głowie staje się zbyt żółtawe czy zbyt mocno złociście się świeci. Moim hitem, jeśli chodzi o przygaszanie koloru są tutaj maseczki Marion do włosów blond- idealnie ochładzają kolor. Czasem jednak przesuszają lekko włosy, stosowane częściej niż raz w tygodniu, w związku z czym, kiedy Garnier Fructis Blond Booster pojawił się na rynku, postanowiłam spróbować czegoś innego (jak wiecie zapewne, kocham testować wszelkie nowości). 


Nie jest to ani farba ani rozjaśniacz, nie musicie się więc obawiać niszczącego wpływu tegoż produktu, którego za ok. 15 zł dostajemy 150 ml. Producent obiecuje zwalczenie żółtych tonów dzięki barwnikom fioletowym, nadanie włosom blasku oraz ich odżywienie. Jak to wyglądało u mnie?
Nie chciałam znacznie ochłodzić włosów, dlatego nie trzymałam produktu 15 minut na zwilżonych włosach, jak zalecają- co za pewne dałoby super efekt. Używałam go po myciu, trzymając na kłaczkach minut około pięciu. Zapach przecudowny, konsystencja lekko kremowa. Tubka całkiem poręczna- starczyła mi na co najmniej 10 użyć. Włosy nie ochłodziły się znacznie, ze względu na skrócony czas, ale przestały się specjalnie złoto błyszczeć (3 zdjęcie z gór to zaraz po zmyciu). Kondycja włosów za to zdecydowanie się poprawiła- blond często bywa przesuszony, szczególnie! po kosmetykach do jasnych włosów- ten zaś całkiem dobrze je odżywia i ułatwia ich rozczesywanie. 
Reasumując, produkt zdecydowanie oceniam pozytywnie i w związku z tym, iż na razie przy blondzie zostaję, zdecydowanie kupię kolejne opakowanie.
xoxo

2 komentarze:

  1. Uzyskałaś piękny odcień, dokładnie o taki mi chodzi;) A jaki masz naturalny kolor? Zastanawiam się, czy wybrać palette H9, czy B12 - mam włosy brązowe na poziomie 5, obecnie rozjaśnione na 8. Wiem, że B12 jest mocniejsza i dałaby zapewne radę z odrostami, ale podobno jest agresywna (woda 12%) i mocno podrażnia skórę.
    Z góry dzięki za info!

    OdpowiedzUsuń
  2. I love what you guys are usually up too. This kind of clever work and coverage!
    Keep up the fantastic works guys I've you guys to blogroll.


    Feel free to surf to my webpage :: frozen frenzy mania hack tool

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za wszystkie opinie, wiadomości oraz czas poświęcony na czytanie mojej strony- tworzę ją dla Was! :-)