piątek, 19 września 2014

David Beckham Intimately, Garnier ultra doux, Garnier fructis i Loreal elseve

Witajcie po raz trzeci (i ostatni) dzisiaj. 
Zgodnie z zapowiedzią w przedostatnim poście (w ostatnim znajdziecie przegląd bieżących promocji perfum), pojawiam się z recenzją zamówionych ostatnio kosmetyków- głównie pielęgnacja włosów, ale i jedne z moich ulubionych perfum znalazły się tym razem w moim koszyku! Recenzje poszczególnych produktów odnajdziecie, zgodnie ze starym, dobrym zwyczajem, pod zdjęciami. 

 
Garnier ultra doux z miodem zamówiłam tym razem dla mamy, jednak (jeśli pamiętacie) sama jakiś czas temu również go używałam. Plusem jest dość stężona, acz lekka, kremowa konsystencja, dzięki której szampon starcza na dłużej. Zapach słodki, ale nie duszący. Najważniejsze jednak- dobrze się płucze, a świetnie wygładza włosy. Stają się bardziej błyszczące i wyglądają na zdrowsze. Z czystym sumieniem możemy polecić osobom, których włosy potrzebują nawilżenia.
Garnier ultra doux morela dla dzieci w moim zamówieniu znalazł się już któryś raz- zarówno ja, jak i moja mama i siostra uważamy, iż jest to świetny, lekki szampon o żelowej konsystencji, nadający się nie tylko dla dzieci. Bardzo przyjemny zapach. Włosy po myciu nie plączą się, są nieźle oczyszczone.
Garnier Fructis Volume to odżywka, którą zamówiłam dla mamy- sama nie miałam z nią styczności. Przekazując więc jej słowa, spisuje się całkiem nieźle. Zapach nieuciążliwy, konsystencja kremowa. Włosy są lekko pogrubione, jednak nie jakoś spektakularnie uniesione (niestety, sama też nie trafiłam jeszcze na kosmetyk, który by to gwarantował). Włoski wyglądają na bardziej lejące.

Szampon Weleda z ekstraktem z pszenicy to próbka, którą dobrałam sobie do zamówienia. Bardzo żałuję, iż starczyła mi tylko na raz, ponieważ produkt jest naprawdę genialny. Tak niewielka ilość, jaka znajduje się w saszetce, bez problemu starczyła na moje nie najkrótsze włosy. Świetny zapach, lekko się pieni, ale włosy po nim... poezja! Bez odżywki rozczesały się bez najmniejszego problemu, proste, lejące, odżywione jak nigdy. Zdecydowanie będę się rozglądać za pełnowymiarówką.
Odżywka w spray'u Avon z morelą jest produktem, który właściwie nie przypadł mi do gustu.  Zamówiłam go, spiesząc się ze złożeniem zamówienia i nie chcąc szukać przez piętnaście minut czegoś innego, jednak i tym razem avonowe kosmetyki mnie rozczarowały. Początkowo nie mogłam się przyzwyczaić do zapachu- niby morela, ale jakaś taka sztuczna. Efektu odżywienia nie zauważyłam praktycznie w ogóle, jedyny plus taki, iż cena niska a włosy dało się względnie bezproblemowo rozczesać.

Szampon Elseve re-nutrition w dużym, 400ml opakowaniu zdecydowanie przypadł mi do gustu.  Kremowa konsystencja, bardzo przyjemny, mleczny zapach. Włoski po umyciu nie są obciążone, choć szampon świetnie nawilża (np. zniszczone końce). Z czystym sumieniem mogę polecić osobom, które często farbują włosy i szukają lekkiego, dobrego szamponu, który sprawi, iż włoski będą wyglądać na zdrowsze.
Maska Elseve nutrition lumiere polecana jest przede wszystkim dla osób z włosami po balejażu. Ja (posiadaczka włosów rozjaśnianych) również się na nią skusiłam i absolutnie nie żałuję. Prześlicznie pachnie i jest dość wydajna. Nakładałam ją zarówno samą, jak i zmieszaną z innymi składnikami (skrzyp polny, olej lniany, arganowy, gliceryna kosmetyczna etc.) zazwyczaj w formie kompresu. Włosy widocznie! odżywione, przyjemne w dotyku. Duży, duży plusik.

Odżywka Elseve full repair (5) jest właściwie opisywana jako produkt wielofunkcyjny. Nie jest jednak jakimś magicznym kosmetykiem (w moim mniemaniu) a po prostu odżywką o kremowej konsystencji, która świetnie radzi sobie z nawilżeniem włosów. Żadnych problemów ze spłukaniem, całkiem ciekawy zapach.
Szampon Elseve fibralogy jest kolejną moją próbą znalezienia szamponu, który fajnie uniesie włosy u nasady. Konsystencja żelowa, dobrze się pieni, włosy są leciutkie i oczyszczone, jednak nie zauważyłam jakiejś o wiele zwiększonej objętości. Podchodzę więc do niego dość neutralnie, choć raczej na tak, aniżeli na nie.

Ano i wreszcie kolej na moją perełkę, czyli czwarte moje ulubione perfumy- David Beckham Intimately. Opakowanie oryginalnych! perfum mililitrów 75 dorwałam ostatnio za mniej, aniżeli 50 zł! Byłam wprost wniebowzięta. Zapach jest lekki, pudrowy, słodkawy i bardzo kobiecy. Poza hipnotyzującym zapachem jego zaletą jest również długa trwałość- na ubraniach czuję go jeszcze spokojnie na drugi dzień. Kilka psików zdecydowanie wystarczy, by roztaczać dookoła siebie przeuroczą mgiełkę. Tak, tak, tak!

Coś Was zaciekawiło? A może sami mieliście coś z w/w produktów?
xoxo, miłego popołudnia!

2 komentarze:

  1. Te Garnierowe kosmetyki wyglądają kusząco :D

    OdpowiedzUsuń
  2. kosmetyki loreala drogeryjne sa o niebo lepsze od pro :v a cena?

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za wszystkie opinie, wiadomości oraz czas poświęcony na czytanie mojej strony- tworzę ją dla Was! :-)