czwartek, 16 października 2014

Metody leczenia żylaków

Żylaki są powszechnym problemem, dotykającym niestety coraz większą liczbę kobiet w każdym wieku. Nie jest powiedziane, iż do (na przykład) pięćdziesięciu lat nie mamy się czym martwić, później zaś dopiero należy się problemem zająć. Póki co, z problemem się nie borykam, ale zdecydowanie warto posiadać informacje na ów temat. Jak mówi stare, polskie przysłowie- lepiej zapobiegać, aniżeli leczyć. Czym jednak żylaki są właściwie i jak z nimi walczyć?




Żylaki kończyn dolnych są widocznymi i trwałymi odcinkowymi rozszerzeniami żył. Ich rozwój powoduje przede wszystkim wielogodzinne stanie lub siedzenie (szczególnie narażone są więc osoby pracujące na pełen etat, spędzany w jednej pozycji), ciąża, predyspozycje genetyczne oraz zaparcia. Można je podzielić na dwie grupy- pierwotne i wtórne. Te pierwotne rozwijają się samoistnie- z udziałem czynników zewnętrznych, jak na przykład zastój w jednej pozycji, powtarzający się wielogodzinny wysiłek fizyczny, kilkukrotne noszenie ciąży. Wtórne żylaki powstają w związku z przebytymi chorobami, które powodują zastój krwi w układzie żylnym (np. zapalenia żył głębokich).

Problem żylaków można rozpoznać nie tylko naocznie (tzw. pajączki naczynowe), ale i poprzez rozpoznanie odpowiednich objawów: skurcze podczas nocy, uczycie zmęczonych, ciężkich nóg, pieczenie. Objawy te nasilają się przede wszystkim w ciągu dnia w miarę upływu godzin.

Cóż zrobić, kiedy zauważymy u siebie wyżej wymienione objawy, a lekarz zdiagnozuje powstawanie żylaków (najlepszym badaniem, stwierdzającym problem żylaków jest tak zwane USG Doppler, które odbywa się podczas gdy pacjentka stoi a lekarz, przesuwając głowicę lasera po nogach obserwuje na ekranie każdy najmniejszy detal anatomii i struktury żył, dzięki czemu wykryte mogą zostać najdrobniejsze nawet schorzenia).
Metod leczenia jest kilka.
Pierwszą (i najbardziej skuteczną moim zdaniem opcją) jest leczenie żylaków laserem. Zamiast bardzo bolesnej operacji wyrywaniu żyły odpiszczelowej (aua!), niewydolny pień żyły zostaje tylko naświetlany przy pomocy włókna laserowego, które zostaje weń wprowadzone. Światło obkurcza i domyka niewydolną żyłę, dzięki czemu zbędnym jest jej usunięcie. Żadnych cięć, czy późniejszych blizn, które kobiecym nogom (atutowi niezaprzeczalnemu) uroku zdecydowanie nie dodają. Jest to metoda praktycznie bezinwazyjna i z pewnością najbardziej racjonalna. Taki zabieg to koszt średnio około pięciu tysięcy- i zapewne to na ten zdecydowałabym się, gdybym z problemem żylaków musiała już walczyć.
Dalej do wyboru mamy stripping, czyli metodę wyrywania żyły, którą nadmieniłam wyżej (brr). Polega ona na wykonaniu rozlicznych nacięć skóry i wyrwaniu poszczególnych żylaków lub rozcięciu w pachwinie i usunięciu całej żyły odpiszczelowej. Uważam, iż zdecydowanie nie jest to najlepsza technika pomocy, biorąc pod uwagę inne dostępne już metody.
Kolejno skleroterapia- kiedy żylakowy problem nie jest jeszcze zaawansowany. Polega ona na wstrzykiwaniu do "chorych pajączków" specjalnych środków. Czasami stosowana jest również uzupełniająco, po wykonaniu innego leczenia- operacyjnego.
Istnieje również usuwanie żylaków parą, która jest jedną z bardziej nowoczesnych metod ich leczenia. Dzięki niej możliwe jest usunięcie nawet największych pni żylnych. Podczas zabiegu zamykanie żył następuje poprzez przegrzaną parę wodną, mającą wówczas aż sto dziesięć stopni!
Dalej, metoda Varady, która również raczej do mnie nie przemawia- wycięcie chorych żyłek przy pomocy haczyków chirurgicznych. Dobrze myślicie, i tutaj konieczne są nacięcia na skórze.
Ostatnia ze znanych mi metod to termiczna ablacja żył, indukowana prądem o częstotliwości fal radiowych. Umożliwia ona usunięcie bez blizn nawet tych żyłek, które umiejscowione są blisko skóry. Jeden z bardziej nowoczesnych zabiegów, wykonywanych w znieczuleniu miejscowym.

Reasumując, obecnie problem żylaków nie jest już czymś, z czym poradzić sobie nie sposób, w związku z rozlicznymi metodami leczenia, z których każdy zapewne wybierze coś dla siebie. Osobiście pewnie zdecydowałabym się na opinię laserem, przede wszystkim dlatego, iż nie ma konieczności robienia żadnych nacięć na skórze, blizny nie pozostają i nie jest to operacja w żaden sposób bolesna. Prawie jak depilacja laserowa. ;-)
Macie jakieś doświadczenie, jeśli chodzi o problem żylaków? Jak sobie z nimi radzicie? Na którą z powyższych metod zdecydowalibyście się, gdybyście musieli?
xoxo

2 komentarze:

  1. Jest roznica medzy zylakiem a pajaczkami- popekanymi naczynkami z ktorymi nie powinno sie nic robic. W miejscu np ich rozpuszczenia praktycznie zawsze powstaja nowe i to jeszcze wieksze wylewy. A co do zylakow to niestety ale tylko stripping zostaje. Niestety on rowniez nie daje gwarancji ze noga bedzie zdrowa. Osobiscie uwazam ze osoby majace problem z popekanymi naczynkami lub zylakami powinny skonsultowac sie z lekarzem l. Nie zawsze podane przez Ciebie obiawy swiadcza o chorobie zylnej konczyn dolnych. Moze to byc niedobór np potasu. Aby dbac o nasze zyly proponuje brac rutinoskorbin :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. też mam żylaki ;/

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za wszystkie opinie, wiadomości oraz czas poświęcony na czytanie mojej strony- tworzę ją dla Was! :-)