piątek, 12 lutego 2016

Włosowa pielęgnacja - aktualizacja

Witajcie, Kochani.
Trochę wody w rzece upłynęło od moich ostatnich postów dla Was- jednak solennie obiecuję się poprawić i pisać systematycznie.

Na początek post mojej ulubionej tematyki- tj. włosowej oczywiście. W pielęgnacji moich włosów wiele się ostatnio zmieniło. Zaraz opowiem Wam o tym, co obecnie stosuję, jeśli chodzi o moje włosy.

Ostatnimi czasy w październiku skusiłam się na rozjaśnienie moich dość zdrowych włosów- na ombre. Nie był to jednak mocny zabieg, zatem włosy nie ucierpiały. Niestety pod koniec grudnia poddałam je ponownej koloryzacji. Kolor był piękny- ciemny, fioletowy brąz, jednak moje włosy nie polubiły się z tamtą marką farb. Włosy stały się suche od połowy długości i bardzo łamliwe. Powiedziałam sobie- skoro wróciłam do pięknego stanu włosów z dawnego rozjaśniania ich do bieli, tak i uda mi się odbudować je ponownie. W grę weszła nie tylko zintensyfikowana pielęgnacja, ale i walka o porost. 

Obecnie moje włosy wyglądają tak:




Co zatem stosuję, walcząc o ich stan i porost? Pokażę Wam wszystko i po krótce opiszę.

1. Herbata ze skrzypu i pokrzywy.
Codziennie, po jednej saszetce. Walory smakowe może i nie są najlepsze, ale liczę na to, że dodatkowo pomogą od wewnątrz moim włosom.



2. Szczotki oraz wcierka.
Włosy od ponad roku czeszę tylko przy użyciu Tangle teezer- nie szarpie włosów, nie wyrywa ich, nie mam żadnego problemu z ich rozczesaniem. Od kilku dni jestem użytkowniczką jej siostry, której za kilkanaście dni również pojawi się tutaj recenzja. AirMotion jest o tyle wygodniejsza, że ma rączkę i aż trzy długości ząbków, przez co rozczesuje każdy włos już za pierwszym pociągnięciem. Wcierka, do której wróciłam, to osławiony Jantar- został mi jeszcze zapas, a po ostatniej kuracji zauważyłam mnóstwo baby hair (których już mam dużo), więc używam jej na skalp po każdym myciu (oczywiście z masażem skóry głowy).



3. Suplementy.
Tutaj postawiłam na aż dwa. Humavit z- drożdże z dodatkiem skrzypu i pokrzywy w liczbie czterech tabletek dziennie oraz VitaHair w liczbie jednej tabletki dziennie, która posiada tak dobry skład, że nie może nie pomóc. Biotyna, kwas panteonowy, wyciąg z pędów bambusa, wyciąg z ziela skrzypu, wyciąg z pokrzywy, inozytol, niacyna, cholina, cynk, PABA, kwas foliowy, żelazo, miedź, witamina b12, ekstrakt drożdżowy, manan, jod i krzemionka- skład marzenie. Czy pomoże- zobaczymy. Na razie mam taką nadzieję- tabletki te stosuję od nieco ponad tygodnia.


4. Oleje.
Ostatnimi czasy moim ulubionym olejem jest olej słoneczne ziarna- czyli właściwie trzy oleje w jednym, znaleziony kiedyś w Biedronce. Nakładam go dwa razy w tygodniu na kilka h przed myciem. Czasem solo, czasem na maskę Kallos multivitamin, o której dalej, czasem na olej kładę jeszcze miód, który doskonale nawilża mi włosy.

5. Serum, mgiełki, inne.
Od lewej,
Alfaparf fluid all in one- mój ulubieniec do zadań specjalnych. Odrobina nałożona na włosy po myciu i nie dość, że stają się one lejące i błyszczące, to jeszcze nieobciążone. I nie mam żadnych problemów z ich rozczesaniem.
Mgiełka Glisskur Hyialuron- kupiłam ja ze względu na... zapach. Szampon tak mnie nim urzekł, że nie mogłam się nie skusić. Nie jest produktem wybitnym, ale wspomaga rozczesywanie włosów. Nie stosuję go codziennie, w związku z zawartością protein, które moje włosy lubią sporadycznie.
Hydrolat lawendowy- z tym dopiero eksperymentuję. Moczę nim włosy przed nałożeniem oleju, gwoli lepszego wnikania. Zapach pozostawia wiele do życzenia...
Olejek Isana- na początku świetnie służył mi do zabezpieczania końców. Niestety, czym dalej, tym mniejszy efekt wow na moich włosach. 
Jedwab green pharmacy- do zabezpieczenia i wygładzenia konców jak najbardziej na tak. Z racji takiej, że zawiera silikony ulatujące czasem stosuję go kilka razy dziennie.
Olejek reparation Yves rocher- do olejowania, nie zabezpieczania włosów. Polecany przez wiele osób, zatem postanowiłam spróbować i ja. Póki co nie wypowiem się, ponieważ użyłam go dopiero raz. Włosy wyglądały naprawdę lepiej.
Uciekło mi jeszcze z fotki moje ulubione serum Biowax a plus e, które na końcówki działa jak miód.



6. Szampony, odżywki.
Tutaj lista jest spora.
Alterra granat- mój ulubiony szampon bez sls. Świetny zapach, zero obciążenia włosów, łuska widocznie wygładzona.
Szampon Barwa pokrzywa- szampon do oczyszczania, tzw. rypacz, którego używam po kilku dniach cięższej pielęgnacji.
Szampon Glisskur hyialuron- przepięknie pachnie, mocno nawilża i wygładza włosy, jednak zdarza się, iż je obciąża. Warto raz na jakiś czas- to jedyny szampon, którego zapach na moich włosach czuć jeszcze na drugi dzień.
Szampon Pantene intensywna regeneracja- wygładzenie, zero problemów z rozczesaniem, jednak jest naprawdę, ale to naprawdę ciężki- co cieńsze włosy z pewnością obciąży.
Maska alterra granat- najlepsza seria Alterry- zarówno nałożona na kilka minut po myciu jak i na dłużej przed myciem sprawia, iż włosy stają się miłe w dotyku, lejące... po prostu dobrze wyglądają.
Odzywka Isana oil- mój ulubieniec na chwilę po myciu. Miły dodatek, ślicznie pachnie i ma ciekawą kosnsystencję. Sprawdza się także jako dodatek do oleju.
Odżywka Chantal sessio sebum control- używam, żeby zużyć, rzadko, na skórę głowy. Niby ma zapobiec przetłuszczaniu, oczyścić, jednak spektakularnego efektu niestety nie widziałam.
Odżywka Syoss repair- dla mnie nic specjalnego, używam raz na jakiś czas, coby dostarczyć włosom protein. Na pewno nie kupię więcej kosmetyków tej marki.
Lekka odżywka w piance Pantene lśniący kolor- obecnie stoi nieużywana. Próbowałam zaraz po farbowaniu, koloru nie zatrzymuje niestety.
Lekka odżywka w piance Pantene aqua- lekka konsystencja, widocznie nawilża włosy. Producent zaleca zostawienie jej na chwilę i spłukanie- u mnie lepszy efekt przynosi po prostu użycie jej jako odżywki bez spłukiwania.



Od lewej żel do higieny intymnej i żel pod prysznic, które załapały się na fotkę. ;-) Dalej,
Dwa szampony babci Agafii, no1 i no2, które są dla mnie absolutnym hitem. Nie zawierają sls, a mimo to świetnie oczyszczają włosy. Są w stu procentach ziołowe, a co za tym idzie zdrowe- jednak nie przesuszają moich włosów w żadnym stopniu. Co lepsze, mają całkiem przyjemne zapachy.
Maska drożdżowa babci agafii- wcieram co kilka dni w skórę glowy i zostawiam na 2 minuty. Nie obciąża mi skalpu a już po kilku użyciach widziałam porost nowych włosków.
Maska jajeczna agafii- jak na razie użyłam na włosy tylko raz, więc mogę jedynie stwierdzić, że były bardzo przyjemne w dotyku.
Na nich w tubce- ekspresowa maska babci agafii- zostawiona na włosach na 5 minut czyni z nich dosłownie taflę. A nie ma żadnych silikonów, czy sztucznych składników.
Szampon Kallos peach- bubel jak dla mnie niemiłosierny, myje włosy bo myje, zapach ma nieciekawy, nie mogę się doczekać, by go skończyć.
Maska Kallos multivitamin- świetny skład, gęsta konsystencja (przez co jest baaaardzo wydajna, miłe zaskoczenie), przyjemny dla nosa zapach. Uwielbiam stosować ją na chwilę po myciu, na kilka godzin przed myciem, czy też pod olej. Bardzo dobrze działa na moje włosy.
Maska Kallos kaviar- tutaj konsystencja również świetna, w składzie praktycznie sam kawior, jednak póki co nie zauważyłam świetnego efektu na włosy. Zapach niestety mi się nie podoba, co się rzadko u Kallosów zdarza.
Szampon Matrix repair- bardzo mocny i ciężki, jak to produkty fryzjerskie. Świetnie nawilża i wygładza włosy. Dzięki swojej konsystencji bardzo wydajny. Absolutnie nie do codziennego stosowania.
Odżywka Matrix moisture- stosuję ją na kilka minut po myciu, dobrze dociąża włosy. Zapach przeciętny.



Uff... póki co przedstawiłam Wam chyba wszystko, co obecnie stosuję. Po ponad miesiącu intensywnej pielęgnacji włosy są w dużo lepszym stanie. Popracować muszę jeszcze nad samymi końcami. I! Już zauważyłam przeszło 2cm odrost, co mnie niezmiernie cieszy. Mam nadzieję, że dalej będzie tylko lepiej. Na koniec kilka wskazówek.

1. Nie suszę, nie prostuję, nie kręcę włosów.
2. Myję włosy metodą OMO.
3. Zawsze zabezpieczam końcówki serum.
4. Czeszę włosy tylko, kiedy są mokre i jest na nich odżywka.
5. Olejuję wlosy dwa razy w tygodniu.
6. Zawsze przed myciem- na dłużej czy też krócej nakładam maskę lub odżywkę.
7. Nie trę włosów ręcznikiem.
8. Wcierki i suplementy zażywam regularnie.
9. Staram się maksymalnie długo nie farbować włosów.
10. Uważam na uszkodzenia mechaniczne (szarpanie o zamki, torebkę, etc.)

To tyle na dzisiaj. ;-)
Już wkrótce o nowych szminkach Rimmel, o szczotce AirMotion i wielu innych rzeczach.
A na moim fanpage czeka na Was mały konkurs.
xoxo

PS Przepraszam, iż niektóre zdjęcia są obrócone- nie mogłam niestety dojść do ładu z programem.

4 komentarze:

  1. Ja kupiłam ostatnio od babci Agafii oleje do włosów i balsam regenerujący. Jeszcze nie używałam, zobaczymy jak się spiszą.

    OdpowiedzUsuń
  2. Spory ten arsenał do pielęgnacji wlosow, ale widząc po efektach warto!

    OdpowiedzUsuń
  3. Widzę,że pielęgnacja Twoich WŁOSÓW jest bardzo rozbudowana.

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za wszystkie opinie, wiadomości oraz czas poświęcony na czytanie mojej strony- tworzę ją dla Was! :-)