Czy Regenerum działa? Regeneracyjne serum do rąk & regeneracyjna kuracja do dłoni & regeneracyjny balsam do ust

11:48:00

 Cześć, Kochani.


Marki Regenerum raczej nie muszę nikomu przedstawiać - odkąd polski rynek zawojowało serum do paznokci, coraz większym zainteresowaniem zaczęły się cieszyć także i inne produkty tej firmy. Przyznam szczerze, iż pomimo wielu pozytywnych opinii, z jakimi się na jej temat zetknęłam - jest to moje pierwsze z nimi spotkanie. W ogień pierwszych testów wzięłam regeneracyjny balsam do ust, regeneracyjną kurację do dłoni oraz regeneracyjne serum do rąk (uff, dużo obietnic tej regeneracji, zgodnie zresztą z nazwą). Czy jednak produkty Aflofarm zachwyciły mnie aż tak bardzo, by zasłużyć na tyle pozytywnych opinii, jakie o nich krążą? Czy Regenerum działa?

Szata graficzna wszystkich trzech produktów jest bardzo pokrewna i trafia w mój gust. Przejrzyste opakowania opatrzone wyraźnymi nazwami i najważniejszymi informacjami - to lubię. 





Balsam zamknięty jest w tradycyjnym dla pomadek ochronnym opakowaniu. Za sztukę przyjdzie nam zapłacić mniej więcej od 11 do 18 zł, co uważam za cenę wysoką jak na zwyczajną pomadkę ochronną, jednak już na całkiem przyzwoitą, jeśli chodzi o coś, co ma za zadanie zregenerować usta. Za plus uznaję fakt, iż posiada filtr słoneczny SPF15 - nie spotkałam się z tym jeszcze w pomadce.

Jak widzicie na otwartym zdjęciu - niestety balsam ułamał mi się już po kilku użyciach, bowiem jego konsystencja nie należy do miękkich i tłustych jakie lubię - trochę się trzema namęczyć, aby porządnie pokryć usta, czego efektem jest niestety właśnie owe złamanie. Konsystencję niestety muszę uznać za minus. Co do zapachu zaś nie mam żadnych zastrzeżeń, jest leciutki.

Najważniejsze, czyli działanie było jednak dla mnie dużym zaskoczeniem. Pomadka pozostawiała na ustach lekką warstwę nawet po jedzeniu, czy piciu - i utrzymywała się ona przez kilka godzin. Już po kilku dniach używania zauważyłam, iż moje usta przestają mieć suche skórki i są o wiele bardziej miękkie i gładkie. Po około dwóch tygodniach stan nawilżenia był coraz lepszy. Ba, po testowym odstawieniu balsamu, efekt się utrzymał. Myślę, iż byłby to mój nowy hit, gdyby tylko konsystencja była... milsza. ;)


Regeneracyjna kuracja do dłoni


Uwielbiam takie produkty na raz - higieniczne, niezagrzewające długo miejsca na łazienkowych półkach. Za jednorazową regenerację dłoni, czyli komplet nasączonych w środku rękawiczek zapłacimy około 10-12 zł, czyli bardzo sympatycznie!

Kartonik skrywa w sobie dwie rękawiczki, które pasować będą zarówno na damskie jak i męskie dłonie - są dość spore, lecz regulowane na nadgarstkach. Ja zdecydowałam się nałożyć je na swoje łapki na godzinę i dodatkowo zabezpieczyć je zimowymi rękawiczkami. Zapach był niesamowicie przyjemny, lekko mydlano-kwiatowy i utrzymywał się jeszcze około dwie godziny po zabiegu, zaś rękawiczki w środku zdecydowanie zostały nasączone porządnie - po ich zdjęciu miałam jeszcze ogrom serum na rękach (wmasowałam je w około 5 minut).

Efekt po jednorazowym użyciu był naprawdę przyzwoity. Mam brzydki zwyczaj drapania palców lub wnętrza dłoni paznokciami, kiedy nie mam co zrobić dłońmi, skutkiem czego jest ich wieczna suchość i schodzące miejscami skórki. Oczywiście, te magicznie nie zniknęły, jednak były o wiele bardziej aksamitne w dotyku. Suche skórki zaś praktycznie zniknęły, pozostawiając tylko niewielkie ślady. Na pewno jeszcze do nich wrócę - myślę, iż taka kuracja raz na 10 dni to świetny pomysł.


Regeneracyjne serum do rąk


Pierwsze co rzuciło mi się tutaj w oczy to imponujące składniki główne, to jest wyciąg z lilii wodnej i lipoaminokwas, olejek z róży oraz witamina A, E i B5 - super! Opakowanie jest niewielkie i bardzo wygodnie wydobywa się z niego krem - jest miękkie i ma niewielki otworek, dzięki czemu produkt wydobywa się łatwo i w nie za dużej ilości. Zapach przeprzyjemny! Zwiewna kwiatowa dłoń, mmm. Cena za opakowanie to koło 13-20 zł

Zapewne zdążyliście się już przekonać, iż nie cierpię kremów do rąk - ba! - nie cierpię także i większości balsamów czy maseł za to, że zbyt długo się wchłaniają i pozostawiają okropną lepką warstwę. W przypadku kremów do rąk nienawidzę tego najbardziej - bo przecież nie opłaca się pokremować rąk po to, aby za chwilę je umyć, no ale z drugiej strony, co można robić z tłustymi dłońmi? Siedzieć bezczynnie i patrzeć się w sufit? No właśnie. ;) Obawiałam się, iż w tym przypadku będzie podobnie, jednak baaaardzo pozytywnie się zaskoczyłam - konsystencja jest leciutka, zaś Regenerum wchłania się od razu (naprawdę, w kilka sekund!) pozostawiając dłonie gładkie, pachnące i bez odrobiny lepkiej warstwy. Zdecydowanie nie potrzebuję więcej - najprzyjemniejszy nawilżacz do dłoni, z jakim się spotkałam. 


Podsumowując moje pierwsze spotkanie z Regenerum powiem, iż jestem z niego zadowolona. Cała powyższa trójca okazała się naprawdę sympatyczna i skuteczna w działaniu. Gdyby zmienić konsystencję balsamu do ust - nie umiałabym wybrać swojego ulubieńca. A tak stawiam na serum do rąk. 

Chętnie sięgnę też po inne produkty marki Regenerum (zastanawiam się obecnie nad kuracją do włosów) - znacie je? Polecacie? Może macie wśród nich jakichś swoich ulubieńców?
xoxo

Przeczytaj także

4 komentarze

  1. Z Regenerum niczego nie miałam, marka jest mi znana tak naprawdę tylko z reklam :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Na serum do rąk chętnie zwrócę uwagę, moje dłonie zawsze wymagają lekkiego wspomagania, gdyż skóra nie daje sobie rady z pełną regeneracją samodzielnie, zatem kosmetyk chętnie przetestuje, sprawdzę, czy dla mnie. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja mam odwieczny problem z paznokciami. Czegolowiek bym nie wypróbowała działa tylko niestety na krótką metę. I tak ciągle.mi się rozdwajają i łamią, aczkolwiek są dużo mocniejsze.

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam tą serię i przyznam że bardzo mi przypadła do gustu. Szczególnie produkt do rąk sprawdza się u mnie rewelacyjnie. Moje ręce przestały być szorstkie.

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za wszystkie opinie, wiadomości oraz czas poświęcony na czytanie mojej strony- tworzę ją dla Was! :-)