• Strona główna
  • O mnie
  • Współpraca

Opowiadam historie o historiach. Recenzuję literaturę - bo życie jest sztuką.

Opowiadania nie należą do łatwej formy literackiej, wszak przy użyciu niedużej ilości słów ich autor musi wyrazić bardzo wiele, jeśli mają być uznane za udane. Z drugiej strony, to właśnie one uważane są za oddające w pełni kunszt, jakim dysponuje pisarz. Sama najbardziej lubię historie spowite ulotną mgiełką ezoteryki, które przemawiają do tej cząstki duszy, jaka doskonale wie, że - cytując Hamleta: „świat jest pełen tajemnic, zjawisk i niezwykłości, których ludzki rozum, nauka czy filozofia nie są w stanie pojąć lub przewidzieć”. Która przyjmuje, że Mickiewiczowskie: „czucie i wiara silniej mówi do mnie niż mędrca szkiełko i oko” jest w pełni  zasadne, ponieważ to, co transcedentalne, stanowi immanentną część ludzkiego świata i świadomości. A także wyobraźni, która często zabiera człowieczą istotę w podróż po tym, czego  nie da się przeniknąć rozumem a tym bardziej namacalnie dotknąć. Niewątpliwymi mistrzami tego rodzaju opowiadań byli Edgar Allan Poe oraz H. P. Lovecratft, którzy wyznaczyli ich niedościgły wzorzec. Wykreowana w ich dziełach atmosfera, pełna niepewności i przeszyta na wskroś tajemniczością, niejednokrotnie balansuje na granicy jawy i snu, a także racjonalności i szaleństwa. Nie tylko zachwyca, ale i daje poczucie obcowania z niewytłumaczalnym, które przez szeroko otwarte odrzwia imaginacji zyskuje dostęp do samego serca, by już nigdy z niego nie ustąpić. Gatunek ten na ogół stanowi emocjonalne połączenie fantastyki, science-fiction, ludowych wierzeń, i horroru, czerpiąc pełnymi garściami z gotyckiej tradycji. Ujęty w odpowiednio obrazowo przedstawione wydarzenia, zawsze pozostawia po sobie niezapomniane wrażenie. Udowadnia to recenzowany zbiór opowiadań.

„Trzymani przez nich za ręce, powoli wkraczamy do Krainy Cieni - tam, gdzie kończą się wszystkie ludzkie ścieżki.”

Zdanie zamykające ostatnie z opowiadań doskonale oddaje klimat utworów Pisarki, do których przeniosę Cię właśnie teraz.

01:33:00 No comments

Pięknie mroczna wyklejka, zaczernione pierwsze strony rozdziałów, pełne zwracających uwagę grafik, rysunkowe ilustracje oraz elegancka okładka z literami, które skrzą się odcieniem fuksji - właśnie w tak estetycznym wydaniu Iwona Feldmann sprezentowała czytelnikom pierwszy tom serii „Wakacje z szefem” o podtytule „Rosy”, wziętym od imienia głównej bohaterki. Jako miłośnik wizualizacji, muszę stwierdzić, iż tego rodzaju spójność jest więcej niż mile widziana. Z pewnością wszelkie fanki historii romantycznych przyznają mi rację - wszak opowieści o relacjach dobrze jest okrasić odpowiednio przyciągającą wzrok warstwą optyczną! Wystarczy jednak o zaletach, które można dostrzec na pierwszy rzut oka, bo przecież w każdej książce, mimo wszystko najważniejsza jest treść. W tę standardowo wprowadzę Cię w recenzji - zwichrowanej halucynacji semantycznej, która zaprosi Cię do odbycia pewnej nieplanowanej podróży z mężczyzną, jakiego do tej pory znałaś tylko z firmowych zebrań, niemiłych rozmów i eleganckich korytarzy. Choć pracujesz dla Cartera Bellamy od ponad sześciu lat, dotychczas nie miałaś o nim najlepszego zdania. I trudno Ci się dziwić - w końcu wyniosła pyszałkowatość młodego i nieprzyzwoicie przystojnego miliardera raczej nie są cechami, jakich inteligentna kobieta, utalentowany analityk finansowy, może poszukiwać u mężczyzny. Jak to jednak często bywa, w każdej grze karty zmieniają się co rozdanie - i potrafią tak nagle, co niespodziewanie odwrócić passę. Tymczasowa nieobecność zarządzającego Twoim działem przyjaciela sprawi, że już niedługo będziesz miała okazję pracować dla samego prezesa i poznać go znacznie lepiej niż do tej pory. Ogarnięta prywatnymi problemami z pogarszającym się stanem matki na czele, wcale nie potrzebowałaś akurat teraz nowych wyzwań. Nikt jednak nie pytał o Twoje chęci, a raczej z ironicznie uniesionym kącikiem pięknie wykrojonych ust stwierdził, że przed Tobą delegacja do Kalifornii. Tyleż słonecznej, co gorącej - i to niekoniecznie za sprawą samej pogody…

02:00:00 No comments

Napisanie powieści z wątkami dla dorosłych czytelników nie jest prostym zadaniem. Jeśli ma być czymś więcej niż tylko przedstawieniem czysto fizycznej relacji pomiędzy bohaterami, trzeba dodatkowo zadbać o wiele istotnych kwestii. W mojej ocenie przede wszystkim same postaci nie mogą być płaskie - a tak skonstruowane, by czytelnik chciał się dowiedzieć, co się pomiędzy nimi wydarzy. Otoczone odpowiednimi przeżyciami i okraszone właściwą dawką charakterystycznych cech, zdecydowanie zachęcą odbiorcę do poznania swoich losów. Jeśli autor zdecyduje się nadać im inteligentnego poczucia humoru - tym lepiej. Poza tym uważam, że rzadko kiedy w literaturze wywodzącej się z romansu teatr dwóch aktorów, czyli naczelnych sylwetek, okazuje się wystarczający. Doskonale zatem, jeśli dodatkowo wprowadzi się do narracji wątki rodzinne czy powiązane z przyjaciółmi. Czym barwniejsze, tym ciekawsze okazuje się książkowe tło - wszak jego wielowątkowość zawsze jest zaletą. Jeżeli są wartościowe - zaczynam uśmiechać się, tym razem nie makiawelicznie, jeszcze szerzej. Pewien ewenement, ponieważ podczas lektury „Dalii” Patrycji Dzień poczułam się nader zachęcona do jak najszybszego poznania dalszych stron historii już po przeczytaniu pierwszych kilkunastu stron. Główna bohaterka, pisarka Maria jest bowiem tak przykuwającą uwagę osobą, że niemalże od razu kradnie serce odbiorcy nader nietypową kreacją. Choć na co dzień tworzy udane fabuły fantasy, tym razem staje przed nią zupełnie inne wyzwanie: napisać erotyk. Początkowo narzeka na ten pomysł, kierując skargi do psa malamuta, który jest absolutnie uroczym towarzyszem, ale - jak to ma w zwyczaju, decyduje się na spróbowanie sił w nieznanym gatunku. Po krótkim ochłonięciu w przydomowym warsztacie, w jakim produkuje na zamówienie oryginalne, drewniane wyroby, zgadza się na cokolwiek szalony pomysł wydawcy - i odwiedziny pewnego klubu, który ma jej posłużyć za inspirację. I tu cały galimatias dopiero się rozpoczyna… Może bezpieczniej byłoby zostać przy fantastyce? 😉  

23:27:00 No comments
Nowsze posty
Strasze posty

O autorce

O autorce
Żona, kociara, maniaczka thrillerów, wielki ogarniacz życia. Recenzuję literaturę - bo życie jest sztuką. Opowiadam historie o historiach. Mail: kierownikoperacyjny.sp@gmail.com 💥

Kategorie

  • książki

Jestem tutaj

Statystyka odwiedzin

Stali czytelnicy

Archiwum

  • ▼  2026 (44)
    • ▼  kwi (3)
      • Beata Ziaja - U schyłku czasów - recenzja
      • Iwona Feldmann - Wakacje z szefem. Rosy - recenzja
      • Patrycja Dzień - Dalia - recenzja
    • ►  mar (18)
    • ►  lut (13)
    • ►  sty (10)
  • ►  2025 (296)
    • ►  gru (20)
    • ►  lis (19)
    • ►  paź (30)
    • ►  wrz (25)
    • ►  sie (16)
    • ►  lip (22)
    • ►  cze (19)
    • ►  maj (38)
    • ►  kwi (24)
    • ►  mar (36)
    • ►  lut (24)
    • ►  sty (23)
  • ►  2024 (292)
    • ►  gru (18)
    • ►  lis (30)
    • ►  paź (30)
    • ►  wrz (27)
    • ►  sie (28)
    • ►  lip (25)
    • ►  cze (20)
    • ►  maj (21)
    • ►  kwi (22)
    • ►  mar (24)
    • ►  lut (29)
    • ►  sty (18)
  • ►  2023 (143)
    • ►  gru (17)
    • ►  lis (20)
    • ►  paź (15)
    • ►  wrz (14)
    • ►  sie (14)
    • ►  lip (15)
    • ►  cze (8)
    • ►  maj (10)
    • ►  kwi (9)
    • ►  mar (9)
    • ►  lut (7)
    • ►  sty (5)
  • ►  2022 (31)
    • ►  gru (1)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (2)
    • ►  wrz (2)
    • ►  sie (5)
    • ►  lip (2)
    • ►  cze (2)
    • ►  maj (2)
    • ►  kwi (3)
    • ►  mar (3)
    • ►  lut (4)
    • ►  sty (3)
  • ►  2021 (60)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (4)
    • ►  wrz (5)
    • ►  sie (5)
    • ►  lip (13)
    • ►  cze (9)
    • ►  maj (6)
    • ►  kwi (9)
    • ►  mar (4)
    • ►  lut (1)
  • ►  2020 (55)
    • ►  gru (1)
    • ►  lis (6)
    • ►  paź (5)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (3)
    • ►  lip (5)
    • ►  cze (6)
    • ►  maj (6)
    • ►  kwi (8)
    • ►  mar (6)
    • ►  lut (2)
    • ►  sty (4)
  • ►  2019 (40)
    • ►  gru (4)
    • ►  lis (4)
    • ►  paź (4)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (4)
    • ►  lip (5)
    • ►  cze (1)
    • ►  maj (5)
    • ►  kwi (2)
    • ►  lut (7)
    • ►  sty (1)
  • ►  2018 (96)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (4)
    • ►  wrz (5)
    • ►  sie (8)
    • ►  cze (8)
    • ►  maj (12)
    • ►  kwi (11)
    • ►  mar (13)
    • ►  lut (14)
    • ►  sty (17)
  • ►  2017 (197)
    • ►  gru (6)
    • ►  lis (11)
    • ►  paź (9)
    • ►  wrz (16)
    • ►  sie (24)
    • ►  lip (20)
    • ►  cze (17)
    • ►  maj (19)
    • ►  kwi (16)
    • ►  mar (18)
    • ►  lut (8)
    • ►  sty (33)
  • ►  2016 (81)
    • ►  gru (15)
    • ►  lis (23)
    • ►  paź (17)
    • ►  wrz (11)
    • ►  sie (11)
    • ►  cze (2)
    • ►  lut (2)
  • ►  2015 (8)
    • ►  lis (1)
    • ►  cze (1)
    • ►  maj (1)
    • ►  mar (1)
    • ►  lut (2)
    • ►  sty (2)
  • ►  2014 (18)
    • ►  gru (1)
    • ►  lis (1)
    • ►  paź (1)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (1)
    • ►  kwi (4)
    • ►  mar (4)
    • ►  lut (1)
    • ►  sty (2)
  • ►  2013 (18)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (4)
    • ►  wrz (1)
    • ►  sie (2)
    • ►  lip (1)
    • ►  cze (3)
    • ►  lut (3)
    • ►  sty (2)
  • ►  2012 (14)
    • ►  gru (1)
    • ►  paź (5)
    • ►  cze (2)
    • ►  kwi (1)
    • ►  mar (3)
    • ►  lut (2)
  • ►  2011 (12)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (2)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (1)
    • ►  lip (1)
    • ►  mar (1)

Created with by ThemeXpose | Distributed By Gooyaabi Templates