Cześć, Kochani. 

Ostatnimi czasy moja szanowna Wena udała się chyba na dalekie wakacje i, cholera paskudna, nie zamierza szybko z nich wrócić. Książkowych recenzji mam Wam jednak do przygotowania co niemiara, w związku z czym będę musiała chyba posłać za nią list gończy... Póki co korzystam więc z przybyłej nagle, dawno zapomnianej już rezerwy. Z góry za opóźnienie przeprosić muszę, jednak reklamacje wszelkie przyjmuje moja paskuda, huśtająca zapewne obutymi w szpilki zgrabnymi nogami gdzieś w okolicy Cancun. 

O debiutanckiej powieści dwóch polskich autorek zatytułowanej Klątwa przeznaczenia miałam Wam opowiedzieć już dość dawno, wciąż jednak nie mogłam odpowiednio emocji swoich ubrać w słowa. Nigdy nie byłam bowiem przekonana do literatury fantasy, czego dowiedzieliście się już z mojej poprzedniej książkowej recenzji. Ba! Tym bardziej nie do końca przepadałam za literaturą polską- wiem, shame on me. Pewnej nocy kilka miesięcy temu znużona coraz bardziej zagłębiałam się jednak w facebookowe zakamarki i nagle moją uwagę przykuła grafika. Nie pamiętam już dokładnie jaka, choć nie byle jaka, jednak to, co mnie zaintrygowało to tekst- niedługi, więc przeczytany jednym tchem. Po małym wywiadzie ustaliłam, iż jest to fragment Klątwy właśnie. Niewiele myśląc, skontaktowałam się z jedną z przemiłych autorek i na mojej książkowej półce stanął dumnie recenzencki egzemplarz. Czy jednak krótki, acz urzekający fragment słuszny osąd rzucił na całą powieść, liczącą sobie, bagatela, 812 stron?


Cześć Kochani.

Dziś chciałabym Wam przedstawić jedną ze swoich ulubionych ostatnimi czasy sukienek- modną hiszpankę z dodatkiem niemniej modnych tego sezonu kwiatowych naszywek. Poza nią podczas ostatniego mojego zamówienia w Zaful wybrałam także kostium kąpielowy w kwiaty, zestaw chokerów oraz biżuterii z kamieniem imitującym biały turkus. Choć do sukienki pałam miłością dziką, z większej reszty zamówienia niestety jestem średnio zadowolona... Dlaczego?

Cześć, Kochani.

Wiele ostatnimi czasy pojawiło się u mnie chciejlist, a co za tym idzie złożyłam także wiele zamówień w swoich ulubionych zagranicznych sklepach. Przesyłek nazbierało mi się do pokazania co niemiara, tak więc w najbliższych dniach spodziewajcie się wielu hauli. Na pierwszy ogień moje ostatnie zamówienie ze sklepu Rosegal, który plasuje się dumnie na drugim miejscu, jeśli chodzi o moje ulubione sklepy. Nieprzeciętne ubrania i dodatki, dość przystępne ceny, ale przede wszystkim dobra jakość rzeczy. Rozmiarówka zaś rozminęła się z prawdą tylko dwukrotnie, co uważam za świetny wynik. Co wpadło w moje łapki?


Cześć, Kochani. 

W najbliższym czasie zapowiada się wiele postów w kategorii out-fit, w którym pokażę Wam liczne zamówienia, jakie popełniłam ostatnimi czasy. Nie zapominam jednak o kwestiach niezwykle dla mnie istotnych, czyli pielęgnacji. Tym razem więc pora na recenzję dwóch cudaków, mających upiększyć nasze piękne buźki, marki Perfecta, z którą od pewnego czasu żyje mi się bardzo w zgodzie. Nowa, ciemnozielona seria nawilżenie + oczyszczenie oraz pore minimizer + detox skusiła mnie nie tylko pięknymi opakowaniami i ciekawymi konsystencjami, ale już i samymi nazwami. W moje łapki trafiły bowiem glicerynowy peeling sauna oraz węglowy glinkowy peeling + maska a przyznać muszę, iż o peelingu saunie, czy też jego połączeniu z maską nigdy jeszcze nie słyszałam. Innowacyjne bez wątpienia, lecz czy skuteczne?

Cześć!

Jak mija Wasz długi weekend? Mój był wyjątkowo udany- dwa dni spędziliśmy w ulubionych bydgoskich klubach, kolejne dwa zaś w domu, zajmując się bardziej spokojnymi zajęciami jak np. nadrabianie lektur. Wczoraj rozpoczęłam czytać liczącą sobie pięć tomów serię i już po dwóch trzecich części pierwszej jestem przekonana, iż znalazłam nową perełkę. <3

W związku z faktem, iż w dalszym ciągu kompletuję swoje wishlisty, dziś chciałabym przyjrzeć się kategorii plunging neckline dress z Zaful, będącego jednym ze sklepów zagranicznych, w których niezmiernie lubię składać zamówienia. Cóż to takiego? Ot, sukienki z dość dużym dekoltem dla pań raczej odważnych, lubiących podkreślać szyję i dekolt.

Cześć, Kochani!

W poprzednim poście pokazałam Wam moje propozycje z odkrytego ostatnio sklepu Dresslily z kategorii modnego modelu legginsów z prześwitującymi wstawkami. Dziś z kolei chciałabym przyjrzeć się bliżej sukienkom w chyba najmodniejszy w tym sezonie kwiatowy wzór- zapraszam Was więc do kategorii best floral dresses on sale. W dodatku wiele uroczych kiecek z tej kategorii znaleźć można obecnie w sporej promocji! ;-)



Cześć!

Przemierzając wzdłuż i wszerz internetowe zakamarki znajduję coraz to więcej zagranicznych sklepów, w których- jak już wiecie- uwielbiam robić zamówienia. Co prawda, przesyłka idzie trochę dłużej, aczkolwiek korzystne ceny i oryginalne rzeczy kuszą- w Polsce często nie znajdziemy podobnych modeli, a ja lubię się wyróżniać. Dzisiaj chciałabym przedstawić Wam kategorię best thru leggins for sale ze sklepu Dresslily. O czym mowa? O seksownym modelu legginsów z przeźroczystymi wstawkami. W moim przekonaniu sprawdzą się one nie tylko noszone do tuniki, ale i chociażby jako spodnie na siłownię- zapewne zwrócą też przy tym na siebie uwagę niejednej osoby... ;-) 

Hej. 

Jako posiadaczka cery mieszanej, tłustej niestety niezmiernie w strefie T, nie wyobrażam sobie rozpocząć wykonywania makijażu bez nałożenia matującej bazy. Jeśli o tę kwestię chodzi, jestem niezwykle wymagająca, bowiem nie lubię poprawiać z konieczności makijażu w ciągu dnia, jednak jeszcze bardziej irytuje mnie świecący się nos, czy też czoło. Ciężko mi jednak było przez długi czas znaleźć bazę, która zmatowi moją buźkę na odpowiednią ilość godzin a przy tym jej nie wysuszy i- co najważniejsze, nie będzie tworzyć ciasteczka po nałożeniu podkładu czy pudru. Mniej więcej trzy miesiące temu natrafiłam na jedną z kolorowych baz marki Lirene- wybrałam oczywiście wariant matujący no pores w różowym opakowaniu, który oprócz oczywistego efektu ma zminimalizować widoczność porów. Czy dał sobie radę?

Cześć!

W dzisiejszym wpisie chciałabym Wam przedstawić produkt, co do którego mam bardzo mieszane odczucia. Ni to podkład, ni to krem BB czy CC... a jednak koloryzuje, ni to więc zwyczajny krem do pielęgnacji twarzy. O czym mowa? O nawilżającym kremie lekko koloryzującym do twarzy marki Cosnature, którą poznałam kilka miesięcy temu. Niemiecka marka bez wątpienia postawiła na dobrą jakość kosmetyków- miałam już styczność z pomadką do ust, odżywką, szamponem i maską do włosów i zawiodłam się tylko lekko na ostatnim z wymienionych produktów. Co do dziś omawianego kremu... sama nie wiem do końca czy go lubić, czy też sympatią darzyć mniej...

Cześć, Kochani. 

Jako że mija już pierwszy tydzień sierpnia, nadeszła pora na post z mojej ulubionej serii, a mianowicie na projekt denko. Ze zużyć w lipcu jestem zadowolona- udało mi się zużyć wszystkie zaplanowane produkty, spośród których część męczyłam już od długiego czasu. Szczególnie dobrze poszło mi w dziale pielęgnacji twarzy, z którym to zazwyczaj mam największe problemy. Sierpień na razie idzie mi kiepsko, jednak mam nadzieję, iż zdążę to jeszcze nadrobić. W sierpniu ubyło mi 26pełnowymiarowych produktów, 3 miniaturki oraz 12 próbek, co uważam za dobry wynik. Oczywiście, zawsze może być lepiej. ;-)