czwartek, 4 grudnia 2014

Wella Koleston Special Blondes 12/22

Witajcie ponownie.
Zgodnie z obietnicą w poprzednim poście, pojawiam się z prezentacją efektów farbowania farbą Wella Koleston special blondes. Wybrałam odcień rozjaśniający, 12/22, czyli podwójną perłę (najjaśniejszą). Farby te są zdecydowanie moimi ulubionymi, jeśli chodzi o farby profesjonalne. Kolor utrzymuje się długo, przy odpowiednich proporcjach oxydantu, bezproblemowo się nakłada. Zapach nie jest jakiś szczególnie gryzący, co poczytuję za plus. Odcień 12/22 nakładałam po raz drugi, dlatego na wymagany czas (50 minut)- a właściwie nawet dla pewności równego rozjaśnienia, dodałam z 5 więcej; naturalnie mam brąz 4.0) farbę kładłam tylko na odrost. Na resztę, dla odświeżenia, położyłam ją tylko na 10 minut- a i tak miejscami wyszła platyna. Odcień ów nakładamy w proporcji 1 (farba) : 1,5 (oxydant). Ustawowo mieszamy ją z 12% oxydantem, ale że miałam już bardzo jasne włosy, zarówno przy pierwszym, jak i drugim farbowaniu wybrałam ten 9%. Zważywszy na proporcje, farby starczyło mi na pokrycie całych włosów (co aż dziwne, ponieważ zazwyczaj używam dwóch opakowań. Zniszczenia znikome, choć wiadomo, iż farby rozjaśniające bardziej dają włosom w łuskę, aniżeli te zwykłe. Ano i wysoki oxydant mimo wszystko też robi swoje przy którejś tam z rzędu farbie. Jednak czegóż się nie zrobi dla platynowego blondu, o którym marzyło się przez bardzo długi czas? ;-) Ano właśnie.
Właściwie zastanawiam się, dlaczego dopiero teraz zdecydowałam się na blond (schodzić z czerni zaczęłam pod koniec maja) i to na tak jasny- takie zawsze najbardziej mi się podobały. Stoi chyba za tym brak odwagi przede wszystkim- a nuż nie wyjdzie, a nuż akurat tym razem sobie nie poradzę, włosy się zniszczą... Ale udało się- z czerni do platyny, choć droga była bardzo długa. trzy kąpiele rozjaśniające, jasna farba średnio raz na dwa tygodnie (przy ciemnych naturalkach irytowało mnie nawet 0,5 cm odrostu...), potem farby rozjaśniające... Jednak jestem dumna z siebie, bowiem w końcu odważyłam się spełnić swoje marzenie. Może w platynie nie do końca czułam się sobą, jednak kocham blond włosy i była to dla mnie niebywale przyjemna odmiana.
Dodam dla ciekawskich, iż właśnie ze względu na to, że włosy coraz bardziej się niszczyły, wróciłam ostatnio do granatowej czerni (Garnier 1.1 + Palette pro salon 1.1) i... czuję się o wiele bardziej wyraziście. Jednak chyba to kolor, w którym jest mi zdecydowanie najlepiej. Pewnie swój udział ma tutaj też fakt ciemnej oprawy oczu i niejasnej cery (brzoskwinka). Pokażę Wam zaraz zdjęcia z farbowania 12/22 i dla kontrastu to w granatowej czerni. Oceńcie sami. ;-) 

Tutaj zdjęcie samej farby. Poziom rozjaśniający, jak widzicie, ma nieco inne pudełko, aniżeli ich ,,normalna" seria.







O ile bardzo dobrze czułam się w platynie, o tyle zdecydowanie bardziej drapieżnie czuję się w czerni. Na zdjęciu widzicie też moje pierwsze hybrydki. Zapuszczamy i robimy migdałki! Że też ja nigdy wcześniej nie wpadłam na to, żeby je sobie zrobić... Zdecydowanie pozostanę przy nich na dłużej. Tylko co teraz z moim milionem lakierów?

Jeśli więc szukacie dobrej farby profesjonalnej, zapraszam do przejrzenia bardzo szerokiej palety kolorów Welli Koleston. Myślę, iż dla każdego znajdzie się tam odpowiedni kolor.
Jak się Wam podoba efekt farbowania 12/22? Lepiej w blondzie, czy w czerni?
PS Jest to post numer 500! Dziękuję Wam, że jesteście ze mną. Myślę, że przez ten czas wiele się nauczyłam i że przeszłam naprawdę wielką metamorfozę. Nie wiem, czy jest tutaj jeszcze ze mną ktoś, kto byl od samego początku, ale jeśli był- na pewno moje pierwsze posty pamięta. Z części sama się czasem śmieję, ale chyba każda bloggerka kosmetyczna tak ma... ;-)
xoxo

Recenzja ostatnio zakupionych kosmetyków

Witajcie, Kochani.
Jeśli zapoznaliście się z zapowiedzią i czekaliście na którąś z recenzji- here we are. Swoje ostatnie zamówienie poświęciłam głównie pielęgnacji włosów (such a surprise). Choć częściowo były to kompletne strzały w ciemno, większość z nich okazała się jak najbardziej słuszna. Nie wiem, jak to się dzieje, aczkolwiek zazwyczaj udaje mi się trafić na dobre kosmetyki w ciekawej cenie, nie zaś na buble. Nie narzekam, tylko się cieszę- gdyby przy takiej ilości zamawianych i kupowanych produktów większość okazywała się bublami, chyba popadłabym w załamanie nerwowe w dość porządnej odmianie. ;-)
Muszę się zdecydowanie zabrać za zużywanie wszystkich kosmetyków, jakie mam- jak tak dalej pójdzie, będę mogła otworzyć sklep kosmetyczny. Przede wszystkim jednak muszę się skupić na odżywieniu włosów- po nakładanych średnio co dwa tygodnie farbach rozjaśniających, potrzebują ogromu nawilżenia i odżywienia. Nie wyglądają źle, dalej są gęste i się falują (2a/2b), jednak mam niebywałe problemy z rozczesywaniem ich. Wróciłam do czerni ze względu na ich kondycję i obiecałam sobie, iż najwcześniej włosy pofarbuję w marcu, przed swoimi urodzinami (11). Niewyobrażalny jest wprost fakt, iż to już dwudziesta pierwsza wiosenka będzie... Nie wiem zupełnie, kiedy to wszystko minęło... Cóż, jestem chyba mistrzem dygresji, haha. Pora przejść do właściwej części postu.

O czym w tym poście? Już pokazuję. Oprócz tego zamówiłam jeszcze Wellę Koleston 12/22, ale o tym (wraz z prezentacją efektów farbowania) w osobnym poście. I pomyśleć, iż jest to moja ostatnia blond farba na długi, długi czas...


Nivea Color Protect, szampon do włosów farbowanych w zasadzie pozytywnie mnie zaskoczył. Miałam styczność z kilkoma ich produktami i z żadnego nie byłam jakoś specjalnie zadowolona. Szczególnie już z tych, które rzekomo miały prostować włosy... bubel jak nic, jedyny efekt to obciążone włosy. Konsystencja tegoż jest kremowa, zapach niczego sobie. Całkiem przyjemny. Kolor faktycznie fajnie się utrzymywał, ale myślę, ze spore udziały ma tu fakt, iż platynowe blondy się nie płuczą, a jedynie żółkną. Moja mama jednak również go używała (czerń) i farba (z jej relacji) płukała się o wiele mniej, niż zazwyczaj.
Szampon Garnier Fructis oil repair zaprzyjaźnił się ze mną tak, jak kiedyś odżywka z tej samej serii. Żelowa konsystencja sprawia, iż jest bardzo wydajny. Dodatkowo, bardzo przyjemny zapach. Włosy lekkie, bardziej wygładzone, acz w żadnym razie nieobciążone. Chociaż wolę ultra doux, ten fructis jakoś się u mnie sprawdza. Zdecydowanie na tak.


Garnierowska nowość, Color Resist Color Sealer trafiła zarówno do mnie, jak i do mojej mamy. Po pierwsze- zapach!!! Coś naprawdę pięknego. Nie spotkałam odżywki, której zapach podobałby mi się aż do tego stopnia. Nic, tylko wąchać. Konsystencja... miła w dotyku, dokładnie tak bym to nazwała. Bardzo lekko kremowa, jakby mus. Cóż, na pewno nie chroni koloru aż przez dziesięć tygodni, ale przez kilka na pewno. Przy tym bardzo ułatwia rozczesywanie włosów, sprawia, iż są one lekkie i lejące. Jakby wygładzała zniszczenia. Zdanie mojej mamy wygląda dokładnie tak samo. Trzy razy na tak, przechodzisz dalej!


Jasny cień Paese średnio się ze mną zaprzyjaźnił. Właściwie mam do niego dość neutralne podejście, ale raczej nie będę więcej eksperymentować z tą firmą. Pewnie było to moje pierwsze i ostatnie zarazem podejście do Paese. Trwałość średnia (kilka godzin bez uszczerbku). Lekkie osypywanie się przy nakładaniu. Cóż, niezbyt mnie urzekł. Zdecydowanie wolę jasne My Secret, Kobo, Sensique, czy Ruby Rose.
Za to maska Loreal Elseve Arginine Resist zdecydowanie na plus. Ma dość zbitą, kremową konsystencję, przez co nie potrzeba jej wiele- jest wydajna. Bardzo przyjemny zapach. Trzymałam ją czasem na włosach nawet dwie-trzy godziny. Wówczas włosy były naprawdę miękkie i odżywione. Przy krótszym czasie jednak również sobie radzi. Najlepsza jest mleczna (jasnofioletowa) Elseve, jednak ta też przechodzi test pomyślnie. Szampon z tej serii średnio się u mnie sprawdził. Cóż jednak miałby zdziałać szampon, który ma z włosami styczność zaledwie przez kilka minut. Maska tak. Zdecydowane tak.

Używaliście któregoś z tych produktów? Jesteście którymś zaciekawieni?
Miłego popołudnia.
xoxo

Zapowiedź recenzji - iperfumy

Witajcie, Kochani.
Dzisiaj pojawię się z aż trzema postami - zapowiedzią recenzji produktów z mojego ostatniego zamówienia z iperfumy, efektami farbowania Wellą Koleston 12/22 (choć zdążyłam już wrócić do granatowej czerni) oraz recenzją pozostałych produktów z w/w zamówienia. 
Wiele ostatnio zmieniło się w moim życiu, dlatego piszę troszeczkę rzadziej. Kosmetyczna miłość jednak pozostała- wciąż testuję nowości. Ano i wreszcie udało mi się znaleźć wolną chwilę na recenzje, które powinnam była zrobić już dawno. Cóż, lepiej późno, aniżeli wcale.
Cóż u mnie? Zmiana kierunku studiów, przeprowadzka do Bydgoszczy, mała kotka w domu (Anabelle). Właśnie śpi mi na kolanach, po uprzednim niemalże godzinnym zahipnotyzowaniu przez pralkę. Mam również pieska, kota jednak nigdy nie miałam. Nie mogę się nadziwić, cóż to te zwierzaki nie nawymyślają. Pora zapoznać się z życiem kocim i ichnimi zwyczajami, bowiem mam o tym niestety dość nikłe pojęcie, poza tym podstawowym, zasłyszanym. Ano i- nowa miłość. Tym razem wszystko zapowiada się nader poważnie, toteż nic tylko wierzyć w szczęście, starać się i trzymać kciuki, żeby naprawdę się udało. Jak to się czasem różnie w życiu plecie. 

O czym jeszcze dzisiaj? Oczywiście głównie o włosowej pielęgnacji, na punkcie której mój kręciek zdecydowanie nie minął, a wprost przeciwnie. Martwi mnie trochę, iż kiedyś przyjdzie taki moment, że przetestuję już wszystkie kosmetyki... i nie wiem, cóż pocznę ze sobą dalej. Na szczęście od czasu do czasu pojawiają się nowości, zatem póki co ni nudy ni zastoju nie zaznaję.

Szampon Nivea do włosów farbowanych zamówiłam właściwie z czystej ciekawości. Szczerze mówiąc, średnio lubię się z tą firmą. Miałam od nich kilka szamponów, a nawet preparat, prostujący rzekomo włosy- jednak na dłuższą metę nic tejże firmy się u mnie nie sprawdziło. Dla samego testu jednak jednorazowo można przecież zaryzykować. Zresztą, nie byłabym chyba sobą, gdybym wszystkiego nie sprawdziła. Zrażać po kilku porażkach się przecież nie można.
Szampon Garnier oil repair do włosów zniszczonych to już nie strzał w ciemno, bowiem bardzo polubiłam się z odżywką z tej samej serii. Czy się sprawdził? Zapraszam do kolejnego postu, w którym już nie zapowiedź, a recenzja. Naszła mnie dzisiaj wena i wolna dłuższa chwila, więc sobie w końcu mogę postukać i pasją się zająć. Jak wena, korzystać trza!


A tutaj zupełna nowość, Garnier fructis color resist color sealer- odżywka do włosów farbowanych, mająca zapewnić długotrwałą ochronę koloru- nawet na dziesięć tygodni. Kupiłam, bowiem uwielbiam produkty garniera (choć bardziej od fructis lubię ultra doux) i byłam ciekawa, jak też spisze się ich najnowszy produkt. W ogóle, patrząc na rzeczywistość, Garnier jest chyba moją ulubioną sklepową marką, jeśli chodzi o pielęgnację włosów. Choć, czasem i koloryzację- jeśli mam wybierać z drogeryjnych farb (co co prawda robię dość rzadko), wybieram właśnie Garniera lub ewentualnie Wellaton. Szeroki wybór farb mają, ceny całkiem przystępne a i kolor na włosach utrzymuje się przyzwoicie długo.


Tutaj próbka JOOP miss wild- gratis. Muszę przyznać, iż gratisy, dodawane do każdego zamówienia to fajna sprawa- za każdym razem można zapoznać się z innym zapachem. A, jak każda kobieta, ładnie pachnieć lubię. Poprzez takie sprawdzanie próbek można trafić na coś nowego, czego wcześniej nie znaliśmy. Ciekawa sprawa, doprawdy.
Dalej oczywiście moja ulubiona farba, jeśli chodzi o fryzjerskie- Wella Koleston, tutaj w wersji rozjaśniającej z serii special blondes- 12/22. Używałam jej już trzykrotnie i jestem zdania, iż warto do niej wracać. Szerzej jednak o tym w osobnym poście z efektami farbowania. Nie dziwcie się innemu pudełku, niż klasyczne- w końcu to osobna seria, bo rozjaśniająca. Jeśli tejże marki farb fryzjerskich nie znacie- przejrzyjcie palety. Mają naprawdę szeroki wybór odcieni.


Cień Paese był akurat w ciekawej promocji. Skusiłam się na niego, gdyż wiele o tej marce słyszałam, acz nigdy nie wypróbowałam żadnego ich produktu. Zaskakujące, iż nigdy nie wybrałam nic tej marki, tyle razy o niej słysząc. To mi się naprawdę rzadko zdarza. A że jako cienie bazowe zazwyczaj używam jasnych barw- postanowiłam przetestować i ten. Czy test się udał? Po odpowiedź zapraszam do postu kolejnego.
Maska Loreal Elseve arginine resist to propozycja dla włosów zniszczonych, suchych, pozbawionych objętości. Bardzo lubię ich mleczną maskę (jasnofioletową) i żółtą, dlatego też chciałam bliżej przyjrzeć się i tej pozycji. Moje biedne, skatowane farbami włosy, zapewne ucieszyły się na decyzję o tym eksperymencie. Czeka mnie co najmniej półroczna regeneracja, choć mój TŻ uważa, iż mam piękne i bardzo gęste włosy (w damskim słowniku czyt. siano). Na szczęście dalej falowane i o odpowiednim stopniu błyszczenia się.

Jeśli jesteście ciekawi recenzji, zapraszam do kolejnych dwóch postów, które już za chwilę. Wam zaś życzę miłego dnia... i żeby było choć ciut cieplej!
xoxo

piątek, 28 listopada 2014

Nowości w Drogeriach Natura i zestawy prezentowe

Hej Kochani.
Dzisiaj pojawiam się z nowościami w Drogeriach Natura oraz kilkoma propozycjami zestawów prezentowych. Uważam, iż zarówno marka My secret, jak i Kobo Professional przygotowała całkiem ciekawe propozycje.

MY SECRET MATT FIXING POWDER

Naturalna, matowa i gładka cera oraz doskonale utrwalony makijaż.

Puder dostosowuje się do koloru skóry utrzymując  perfekcyjny efekt przez cały dzień.

Waga 9 g.

Cena 11,99 zł

Dostępny od 4 grudnia 2014.



MY SECRET NAIL ART limitowana edycja karnawałowa

Osiem lakierów nawierzchniowych,

które pozwolą wyczarować fantazyjny manicure,

zarówno zastosowanych samodzielnie,

jak również aplikowanych na inne lakiery.

Pojemność 10 ml.

Cena 6,99 zł

228 PEA GREEN DOTS
229 RED ROSES WITH WHITE DOTS
230 POPPIES AND THE BLUE SKY
231 TURQUOISE AND BEIGE PASTEL GLITTER
232 AMETHYST
233 SPARKS OF THE NIGHT SKY
234 ENDLESS NIGHT PARTY
235 MILLION STARS
Dostępne od 4 grudnia 2014.



Zestawy świąteczne dostępne od 20 listopada 2014:

KOBO PROFESSIONAL

Zestaw tusz modelujący Lash Modeling + eyeliner w mazaku Intense Pen Eyeliner

Cena zestawu 24,99 zł (cena kosmetyków w zestawie 42,98 zł)



KOBO PROFESSIONAL

Zestaw tusz pogrubiający Scenic Look XXL + tusz odżywczy Growing Lashes

Cena zestawu 24,99 zł (cena kosmetyków w zestawie 41,98 zł)



KOBO PROFESSIONAL

Zestaw 5 najmodniejszych kolorów lakierów do paznokci: 12 Lisboa, 20 Mexico, 17 Paris, 9 Buenos Aires, 29 Athens i lakier nawierzchniowy Topcoat

Cena zestawu 34,99 zł (cena kosmetyków w zestawie 59,94 zł)



MY SECRET

Zestaw tusz pogrubiająco-wydłużający Volume Plus + eyeliner Glam Specialist + lakier do paznokci 215 Coral

Cena zestawu 19,99 zł (cena kosmetyków w zestawie 24,97 zł)



MY SECRET

Zestaw tusz modelujący Create your lashes + eyeliner Glam Specialist + lakier do paznokci 218 Deep Red

Cena zestawu 19,99 zł (cena kosmetyków w zestawie 26,97 zł)



MY SECRET

Zestaw tusz zwiększający objętość Smoky Eyes +  eyeliner Glam Specialist + lakier do paznokci 203 Baby Pink

Cena zestawu 19,99 zł (cena kosmetyków w zestawie 24,97 zł)















Co Was zaciekawiło?
xoxo

piątek, 17 października 2014

Sensique Art Nails

Hej Kochani.
Dzisiaj witam się z Wami, przedstawiając całkiem ciekawą nowość marki Sensique, którą w Drogeriach Natura znajdziecie już od 23 października.

SENSIQUE ART NAILS kolekcja jesień/zima 2014
Lakiery do paznokci, dzięki którym wyczarujesz manicure z wykończeniem Crushed Metal lub Sugar Frost. Pojemność 7 ml. Cena 5,99 zł

Dostępne kolory:
Crushed Metal
187 Gold Star
188 Silver Star
Sugar Frost
189 Starry Night
190 Blue Gem
191 Red rose with golden sparks
192 Violet Crushed Ice
193 Pink Frost
194 Remarkable Beige

Sami popatrzcie, jakież ciekawe odcienie znajdą się w kolekcji. ;-)


czwartek, 16 października 2014

Metody leczenia żylaków

Żylaki są powszechnym problemem, dotykającym niestety coraz większą liczbę kobiet w każdym wieku. Nie jest powiedziane, iż do (na przykład) pięćdziesięciu lat nie mamy się czym martwić, później zaś dopiero należy się problemem zająć. Póki co, z problemem się nie borykam, ale zdecydowanie warto posiadać informacje na ów temat. Jak mówi stare, polskie przysłowie- lepiej zapobiegać, aniżeli leczyć. Czym jednak żylaki są właściwie i jak z nimi walczyć?


poniedziałek, 22 września 2014

My secret odżywki do paznokci, paletka natural beuaty, tusze do rzęs

Hej Kochani.
Marki się nam rozszalały! Dzisiaj mam przyjemność pokazać Wam nowości od marki My secret, które w Drogeriach Natura będą już od 25 września i 9 października! Sami popatrzcie, ile ciekawych produktów znajdzie się w ofercie.

My Secret Nail Care Billionails 10in1
Wzmacniający i odżywczy preparat, idealny dla delikatnych paznokci.
Łączy dziesięć funkcji: remineralizuje, wygładza, chroni przed przebarwieniami i rozdwajaniem płytki,
wzmacnia, naprawia, odżywia, nawilża, odbudowuje.
Cena 7,99 zł
Dostępny od 25 września 2014.

piątek, 19 września 2014

Kobo Professional - pudry, bronzery, lakiery colour trends, cienie mono eyeshadow

Witajcie Kochani.
Prawdopodobnie pobiłam dzisiaj rekord napisanych postów, gdyż to już czwarty. Myślałam, iż skończy się na trzech artykułach, jednak właśnie zobaczyłam jesienne nowości od marki Kobo Professional, którą znajdziecie w Drogeriach Natura a którą, jak wiecie, bardzo lubię, jeżeli chodzi o kolorówkę. Firma przygotowała dla nas bardzo ciekawą i bogatą ofertę, szczególnie jeśli chodzi o warianty kolorystyczne. Cóż nowego?

KOBO PROFESSIONAL HIGHLIGHTER POWDER
Puder zapewnia rozświetloną i pełną blasku cerę. Delikatnie połyskuje tworząc świetlisty, subtelny efekt na twarzy, szyi i dekolcie.   Formuła zawierająca olej marula odżywia skórę i sprawia, że staje się delikatna. Trwały i bardzo wydajny. W Drogeriach Natura od 25 września.
Dostępne 2 odcienie: 309 GOLDEN LIGHT i 310 MOONLIGHT
Cena 19,99 zł

David Beckham Intimately, Garnier ultra doux, Garnier fructis i Loreal elseve

Witajcie po raz trzeci (i ostatni) dzisiaj. 
Zgodnie z zapowiedzią w przedostatnim poście (w ostatnim znajdziecie przegląd bieżących promocji perfum), pojawiam się z recenzją zamówionych ostatnio kosmetyków- głównie pielęgnacja włosów, ale i jedne z moich ulubionych perfum znalazły się tym razem w moim koszyku! Recenzje poszczególnych produktów odnajdziecie, zgodnie ze starym, dobrym zwyczajem, pod zdjęciami. 

Nowości z iperfumy- perfumy i włosowe przyjemności

Witajcie, Kochani. 
Dzisiaj pojawiam się z zapowiedzią recenzji kosmetyków, które zamówiłam jakiś czas temu z drogerii iperfumy. Tym razem w moim zamówieniu znalazły się nie tylko kosmetyki, mające posłużyć włosom, ale i perfumy- David Beckham Intimately, które akurat były w bardzo okazyjnej cenie a które to znajdują się na miejscu 4. mojej listy ulubieńców (jedynka to Lancome - Miracle, dwójka Calvin Klein - Obsession night, trójka Beyonce Heat).
Już pokazuję co jeszcze dzisiaj będzie bardziej obszernie opisane w kolejnych artykułach.

Tutaj rzeczy, które zamówiłam dla mojej mamy- recenzja więc będzie z innego punktu widzenia. Szampon Garnier Ultra Doux z ekstraktem z miodu nawilżający włosy i poprawiający ich wygląd oraz kondycję. Dalej Garnier Ultra Doux z morelką, który już nie dla mamy, a dla mojej blond siostrzyczki- uważa ona, iż nic tak nie ułatwia rozczesywania włosów jak szampony dla dzieci tejże firmy. Dalej odżywka również dla mamy, Garnier Fructis Volume, bowiem mama (posiadająca krótkiego boba) często narzeka na brak objętości włosów i na to, iż wyglądają one na zwyczajnie oklapnięte.

Tutaj próbka szamponu Weleda, wersja regenerująca, która niestety starczyła mi tylko na raz, jednak zdecydowanie zachęciła mnie do poszukania pełnowymiarowej wersji, o czym szerzej w pełnej recenzji, nie zaś zapowiedzi. Obok odżywka w spay'u do włosów zniszczonych- Avon o zapachu morelowym, co do której mam bardzo mieszane odczucia. Szczerze powiedziawszy, nie lubię kosmetyków Avon, zamówiłam ją tylko dlatego, iż w pośpiechu składałam zamówienie, a że spray-odżywka akurat mi wyszła, kliknęłam tą.

Tutaj kosmetyki zamówione z myślą o pielęgnacji moich blond włosów (ostatnio mieszanka 8/0 i 9/0), które farbuję średnio raz na dziesięć dni, gdyż cierpię na obsesję pt. mój 0,5 cm odrost z pewnością jest widoczny. ;-) Szampon Elseve re-nutrition dedykowany jest przede wszystkim włosom suchym, po zabiegach chemicznych. Skusiłam się na duże opakowanie- 400 ml, bowiem cena była naprawdę przystępna. Ano i dobrze zrobiłam. Obok maska Elseve Nutrition Lumiere, przeznaczona do włosów z balejażem, pasemkami a także tych po rozjaśnianiu. Kupiłam ją dlatego, iż wersja jasnofioletowa zdecydowanie znajduje się na liście moich ulubieńców. 

Odżywka Elseve full repair skusiła mnie przede wszystkim licznymi funkcjami naprawczymi, jakie obiecuje producent. Oprócz tego po przetestowaniu wszystkich! produktów Garniera, przeszłam na Elseve, gdzie wciąż pozostało mi jeszcze wiele do odkrycia. Szampon Elseve fibralogy dedykowany jest włosom ciężkim, pozbawionym objętości lub też rzadkim i oklapniętym. Nie narzekam w takim stopniu na swoje włosy, jeśli o to chodzi, jednak uniesienie u nasady zdecydowanie by się im przydało. Toteż podążam ścieżką prób i błędów.

I moje kochane perfumy, o których wspomniałam już na początku artykułu- w genialnej cenie (uwierzycie, że niecałe 50 zł?!), oryginalnym opakowaniu i flakoniku i pachnące wprost hipnotyzująco. Szerzej o nich już w kolejnym artykule, podobnie jak o wyżej wymienionych kosmetykach.

Ciekawi?
xoxo

poniedziałek, 8 września 2014

My secret - Kiss my lips

Witajcie Kochani. ;-)
Dzisiaj mam przyjemność zaprezentować Wam nowość od marki My secret, którą znajdziecie w Drogeriach Natura już od 11 września- są to trzy smaki, tudzież odcienie, nawilżających pomadek do ust z olejkami, woskiem i witaminą E- 1Sweet, 2Juicy i 3Tender. Cena za sztukę to 8,99.
Wyglądają nie tylko przesmacznie, ale i prześlicznie! Sami popatrzcie.




Wyglądają przesłodko, prawda? Już jestem ciekawa jak też prezentują się na ustach!
xoxo

poniedziałek, 25 sierpnia 2014

My secret nail art, My secret nail polish

Witajcie, Kochani.
Dzisiaj pojawiam się, by przedstawić nowości, które znajdują się w Drogeriach Natura- 27 nowych kolorów lakierów do paznokci.

My secret nail polish- posiada lekką i nowoczesną formułę, która zapobiega powstawaniu smug. Dostępne 20 kolorów. Cena za sztukę- 6,99. Dostępne kolory:
201 TRANSPARENT 202 SNOW WHITE 203 BABY PINK 204 CANDY PINK 205 FRUITY PINK 206 PINK FLIRT 207 LAVENDER 208 MIDNIGHT WALK 209 DRESSED IN BLACK 210 URBAN BLUE 211 TURQUOISE 212 SEA GREEN 213 LEMON 214 ORANGE 215 CORAL 216 DEEP PINK 217 WILD RED 218 DEEP RED 219 FRENCH BEIGE 220 FRENCH PINK

My secret nail art-  siedem lakierów nawierzchniowych, które pozwolą wyczarować fantazyjny manicure, zarówno zastosowanych samodzielnie, jak również aplikowanych na inne lakiery. Cena za sztukę- 6,99. Dostępne wzory:
221 POLITE DOTS 222 PLAYFUL DOTS 223 NAUGHTY DOTS 224 GOLDEN FLAKES TOP COAT 225 SUGAR TOP COAT 226 DIAMOND SHINE TOP COAT 227 MATT FINISH TOP COAT

 Sami popatrzcie.


piątek, 8 sierpnia 2014

Makijaż Rimmel: stay matte primer, stay blushed, scandaleyes rockin curves, scandaleyes waterproof gel eyeliner

Witajcie Kochani. ;-) 
Upał nie daje o sobie zapomnieć, jednak ostatnimi czasy moja motywacja tylko wzrasta! Można powiedzieć, iż od początku lipca zdrowo się odżywiam i wykazuję (nad)aktywność fizyczną- codziennie godzina jazdy rowerem i ćwiczenia. Całkiem na dobre mi to wychodzi, gdyż czuję się dużo lepiej i dużo lepiej wyglądam. ;-) Mam nadzieję, iż taki tryb życia zostanie ze mną już na stałe. 
Dzisiaj przybywam do Was ze swoim dziennym makijażem, przy okazji którego recenzje kilku nowości marki Rimmel- które zaliczają się do moich absolutnych perełek!

Tusz Rimmel Scandaleyes rockin' curves 003 extreme black.



Rimmel stay matte primer.

Rimmel scandaleyes waterproof gel eyeliner.

Rimmel stay blushed 002 touch of berry.


Eyeliner. ;-)

Tutaj na pazurkach Rimmel 60 seconds 873 breakfast in bed.


Tutaj jeszcze same rzęsy wytuszowane Scandaleyes rockin' curves extreme black- przy okazji innego makijażu, kiedy to jeszcze miałam ciut ciemniejsze włoski. ;-)

Wydanie dzienne, zwyczajne, delikatne- w którym najczęściej można mnie zobaczyć. Makijaż dobry szczególnie na lato, kiedy cienie wprost spływają a nadmierna ilość kosmetyków wygląda po prostu sztucznie. Poza w/w kosmetykami na mojej twarzy gości ciut złotego cienia z drobinkami no name, BB cream Rimmel oraz trochę pudru Lovely golden glow. Jak widzicie, wraz ze zmianą koloru włosów, pokochałam się z wszelkimi odcieniami złota. ;-)

Przechodząc do recenzji.

Róż Stay Blushed w odcieniu 002 touch of berry jest zamknięty w niewielkiej, 14 ml tubce. Pierwsze, co wprost razi to jego zapach- przepiękny, pudrowo-kwiatowy, zdecydowanie chciałabym mieć takie perfumy! W żadnym razie nie jest jednak przytłaczający. Myślałam, iż starczy mi na krótko, gdyż przecież jest niewielki. Nic bardziej błędnego- wystarczy jedna, góra dwie kremowe kropelki dla podkreślenia obu policzków. Odcień 002 jest bardzo lekki i naturalny- nie tworzy efektu maski. Co ważne- utrzymuje się wiele godzin bez zmian nawet przy wysokiej temperaturze. Zdecydowanie na tak!

Baza pod makijaż Stay Matte zdecydowanie przypadła mi do gustu. To mój numer drugi, jeśli chodzi o najlepsze bazy pod podkład. Konsystencja dość luźna, lekko kremowa, biała. Niewielka ilość wystarcza do rozprowadzenia kosmetyku na całej twarzy. Działanie matujące jest zdecydowanie imponujące! Jeśli po nim nałożymy odpowiedni podkład, twarz pod żadnym pozorem nie będzie się nam błyszczeć- co dla mnie osobiście jest bardzo istotne. Mały minus za zapach- nieszczególnie przypada mi do gustu.

Eye-liner wodoodporny to świetna opcja na lato- szczególnie, kiedy spędzamy wiele czasu nad wodą- morzem, jeziorem czy chociażby na basenie. W pudełeczku znajdujemy odkręcany pojemnik z eye-linerem i pędzelek. Mam dni, iż nienawidzę tegoż pędzelka, nie potrafiąc nim zrobić prostej kreski- w inne zaś jest po prostu idealna. Szczerze rzekłszy, pędzelek bym zmieniła- ten nie jest perfekcyjnie idealny w użyciu- trzeba maksymalnego skupienia. Jednak sam eye-liner jest cudowny! Głęboka, pełnowymiarowa czerń, trwałość na cały dzień (a nawet i noc), zero odbijania się na górnej powiece i stuprocentowa wodoodporność.

I na deser moja absolutna perełka i ulubiony obecnie tusz do rzęs- Scandaleyes rockin' curves 003 extreme black. Opakowanie niczym skóra krokodyla, podoba mi się. Szczoteczka lekko skośnie zakrzywiona, pozwala pomalować każdą z rzęs. MAKSYMALNIE WYDŁUŻA, co widać na ostatnim zdjęciu. Żadnego sklejania. Kolor głębokiej czerni, lekkie pogrubienie i zagęszczenie, żadnego kruszenia się. Bardziej idealnego tuszu nie znalazłam nigdy.

Reasumując, wyżej wymienione produkty oceniam zdecydowanie pozytywnie. Tusz to absolutny must have!
Udanego dnia,
xoxo