• Strona główna
  • O mnie
  • Współpraca

Opowiadam historie o historiach. Recenzuję literaturę - bo życie jest sztuką.

Gdyby jeszcze przed paroma miesiącami ktoś powiedział Ci, że znajdziesz się na rozdrożu życia, absolutnie byś w to nie uwierzył. A jednak tak właśnie się stało. I co w tym dołującym położeniu jest najgorsze - nie masz żadnej koncepcji na uzdrowienie sytuacji. Jesteś z natury obieżyświatem i łowcą przygód, ale nawet to przestało Cię cieszyć. Zaprzestałeś wyjazdów do ciepłych krajów, aby uczyć turystów niełatwej sztuki nurkowania, więc dodatkowo masz problem z pokrywaniem kosztów utrzymania. Trudnisz się jedynie dorywczymi zajęciami - najczęściej wyławianiem na żądanie zamożnych klientów różnego rodzaju artefaktów w rodzaju ślubnych obrączek, utraconych podczas kąpieli, co niestety nie stanowi działalności gwarantującej odpowiednie apanaże. Z goryczą dumasz, że wszystkie te kłopoty mają konkretne imię - Cassandra Brooks. Piękna Meksykanka o nietypowych dla tej nacji blond włosach i szmaragdowych oczach, a jednocześnie uznany archeolog, nieodwołalnie skradła Ci serce, choć przecież należysz do zatwardziałych kawalerów, z przerażeniem myślących o jakimkolwiek stałym związku. Spędziliście z sobą niesamowite chwile podczas poszukiwań zaginionego skarbu Templariuszy. Wasza droga wiodła przez północną Afrykę aż do Ameryki południowej i skończyła się gorącym romansem. Po powrocie do rodzimej Hiszpanii nawet ze sobą zamieszkaliście, ale wtedy odezwał się Twój niezależny duch. Czułeś się coraz bardziej osaczany, więc postanowiłeś na jakiś czas wyjechać. Rozstaliście się zatem w niezbyt przyjaznych nastrojach, a Ty szybko zrozumiałeś, że nie potrafisz bez niej żyć. Niestety nie masz odwagi się z nią skontaktować, aby wyjaśnić swoje postępowanie i wyznać, co naprawdę czujesz. Od czasu rozłąki snujesz się jak cień po ulicach ukochanej Barcelony, często kończąc wieczory w przygodnych barach i racząc się w nich alkoholem.

22:55:00 No comments

Śmiać się i płakać, gdy oto jest i on - cholerny bumerang? Zaopatrzony w bukiet Twoich ulubionych kwiatów, ubrany w koszulę, którą sama kupiłaś mu za czasów niedawnego związku, z szelmowskim uśmiechem na ustach - tym, na widok jakiego jeszcze niedawno miałaś ochotę zemdleć, z uwagi na fakt, że jest skierowany do Ciebie. Zupełnie, jak gdyby miał przeklęty detektor; zjawia się z powrotem dokładnie w momencie, kiedy nauczyłaś się udawać, że Twój były - oczywiście ten jedyny - obchodzi Cię mniej niż zeszłoroczny śnieg, potraktowany w dodatku nieelegancko przez tego czy innego psa, tymże zwierzętom nie ujmując. Akurat w chwili, gdy nauczyłaś się żyć samodzielnie i wcale, ale to w ogóle nie masz już wizji siebie odzianej w najpiękniejszą suknię ślubną na świecie, kroczącej u boku tego palanta, jakże przystojnego w dobrze skrojonym smokingu… Stop, mózgu. Przecież zabiłaś już w sobie romantyzm do imentu na co najmniej siedem kolejnych dekad, jeśliby nieszczęśnie przyszło Ci żyć aż tak długo w ciele daltonistki. Nie znasz bowiem drugiej kobiety, która tak jak Ty - ufnie, radośnie i otwarcie - z całą wewnętrzną dzikością zaczęłaby podskakiwać wesoło na widok czerwonej flagi, którą Twój niedoszły narzeczony zdecydowanie jest. I faktycznie, może widziałaś na jakim kiju ta powiewa, ale nie zmienia to faktu, że każdy poza Tobą z jakiegoś miliona kilometrów dostrzega, że płachta nie ma koloru zielonego, tylko wręcz krwisty. Nie dla Ciebie jednak, bo oto zbiegły, gdy tylko Wasz związek stał się zbyt poważny (ale hej, przecież możecie nadal być przyjaciółmi, przecież każda romantyczka całym potrzaskanym sercem marzy o przejście na tę relację z wiadomymi benefitami!), bohater stoi przed Tobą durnie, jeszcze głupiej tłumaczy się, że przecież każdy popełnia błędy, mruga uroczo wielkimi gałami i jak gdyby nigdy nic dodaje, że po Tobie nic już nie smakuje. Żadna Ci nie dorównuje, przemyślał gieroj. Po wszystkim mówi energiczne elo i znowu znika - domeną bumerangów. Oby tak gdzieś utknął w końcu, w zasłużonym piekle najlepiej. 😉  

20:55:00 No comments

Co czułaś, gdy lekarz z kamienną twarzą obwieścił Ci nowinę powodującą, że serce podchodzi do gardła? Ogarnął Cię strach, rozczarowanie, wreszcie żal do losu, że potraktował Cię aż tak okrutnie. Szybko jednak otrząsnęłaś się z marazmu, w jaki początkowo popadłaś i rozpoczęłaś walkę o własne życie. Walkę, jaką wygrywa tylko część tych, którzy mieli w sobie tyle siły, aby w ogóle ją podjąć. Cierpliwie poddawałaś się chemioterapii, która zabijała nie tylko komórki wrogie Twojemu organizmowi, ale także te, jakie były mu przyjazne. Niejednokrotnie byłaś świadkiem drastycznych scen, kiedy inni pacjenci doznawali wstrząsu organizmu, przyjmując związane z leczeniem płyny. Ale wytrzymałaś i na końcu tej cierniowej drogi poddałaś się mastektomii, w wyniku której usunięto Ci jedną pierś, pozbawiając cięciem skalpela części kobiecości. Pozostała po niej rana, poszarpana, obrzmiała, czerwona, wręcz krzycząca - nie tylko na ciele, ale przede wszystkim na duszy. Teoretycznie nie byłaś w tym sama, bo przecież miałaś męża. Ale tak naprawdę Adama nigdy przy Tobie nie było. To pedant, który twierdził, że o wartości człowieka decyduje wygląd. Choć starałaś się tego nie zauważać - uważał, że po operacji straciłaś najistotniejszy niewieści atrybut, więc odnosił się do Ciebie wręcz z obrzydzeniem. Żądał, abyś zawsze ubierała stanik, by nie musiał patrzeć na szramę widniejącą na Twoim idealnym do niedawna torsie. Zmuszał do ciągłego noszenia peruki, gdyż nie potrafił znieść widoku Twojej łysej głowy, na której dopiero co zaczął pojawiać się meszek, będący zaczątkiem włosów. W końcu zupełnie przestał Cię dotykać, zaś pewnego dnia nastąpiło nieuchronne. Obwieścił, że przestałaś być dla niego kobietą a poza tym zakochał się w innej, więc odchodzi. Zaapelował przy tym, abyś okazała się na tyle silna, aby nie spazmować.

22:55:00 No comments

Jestem Twoim aniołem lub diabłem stróżem. Muchą na ścianie, która śledzi każde Twoje poczynanie albo wielką ćmą, której skrzydła fosforyzują zielenią. Wyśniłeś mnie w swoim koszmarze, czy to ja sam jestem odpowiedzialny za jego kształt, nie wiesz tego. Karmię się Twoją mrocznością, odwołuję do posiadanej ciemności, żywię każdym z grzechów głównych. Zawsze tutaj jestem. Strzegę nikczemności Twoich uczynków, a może im zapobiegam. Nie pozbędziesz się mnie, nawet gdybyś bardzo tego pragnął. Każdokrotnie sam wybieram kolejny cel, wiedziony misją lub instynktem. Trzydzieści lat w dowolnie wybranej powłoce, którą mogę modyfikować, aby jak najsilniej zbliżyć się do ludzkiego świata i człowieczych oczekiwań. Trzy dekady, lecz wciąż nie pamiętam najważniejszego… Pióra, krew, ziemia, przekwitłe kwiaty… Jak dokładnie to brzmiało? Przypomnę sobie, przecież znam niemalże cały absolut, tylko… Skrzydła, woń roślin… Nie. Jeszcze nie jestem skończony, nie wypełniłem tego, po co tutaj przybyłem. Może okaże się, iż to Ty jesteś kolejną ze wskazówek na nielinearnej drodze, jaką kroczę, pojawiając się to tu, to tam. Teraz obserwuję mężczyznę po drugiej stronie parku, widzisz go? Na jego okolonym zakolami czole perli się pot - nie z powodu gorąca ani zdenerwowania. To obrzydliwa ekscytacja, jaka ogarnia go zawsze przed spełnieniem następnego obelżywie lubieżnego czynu. Dostrzegłeś już tamtego chłopca, na którego brzuchacz spogląda, prawda? To jedna z jego przyszłych ofiar, wybrana szczegółową selekcją po dniach obserwacji. Kilkulatek nie jest świadomy zagrożenia, ale od tego właśnie ma mnie - wystarczy, że ja tu jestem. Zwyrodnialec nie ma jeszcze pojęcia o tym, że już tego wieczora jego mózg rozpryśnie się na anonimowej ścianie, twarz przestanie przypominać jakąkolwiek znaną formę, zaś rozczłonkowane ciało nigdy więcej nikogo nie skrzywdzi. Może zabijam własny czas, lecz to jedno z moich przeznaczeń. Kim więc jestem: diabłem czy aniołem stróżem? Oto moja vendetta. A może próba odejścia z tego podlejącego świata…

04:10:00 No comments

Najsmutniejsza książka przeczytana w tym roku… Był sobie brat, którego najdroższą rodzinę stanowiła trzy lata starsza siostra. Kiedy dziewczynka zniknęła podczas zabawy w chowanego, okraszonej tajemniczą wyliczanką, Jack pozostał pod opieką najstarszej z rodzeństwa, dwudziestoletniej Kate. Przecież widział i wiedział, co stało się tamtego dnia pod odsłoną szumiących liści wysokich drzew i szepczących cieni, które się pomiędzy nimi skrywały. Towarzyszył Saoirse aż do chwili, kiedy usłyszał tamten przerażający krzyk. A jednak mgła zapomnienia, może próbując uchronić niespełna dziesięciolatka od traumatycznych obrazów, nie pozwala mu opowiedzieć o tym, co się wówczas wydarzyło. Słowa próbują składać się w jego głowie w zdania, lecz już po chwili dryfują bezładnie, powodując u chłopca jeszcze większy smutek. Choć był młodszy, odkąd zabrakło taty a potem mamy, przyrzekł sobie przecież, że zawsze będzie najwierniejszym stróżem swojej siostry. Ona wielokrotnie udowodniła wszak, że nieważne co, ani kto, ni gdzie, będzie stała po jego stronie. Dochowała nawet tego najstraszniejszego sekretu, który sprawia, że Jack wciąż tak często budzi się w środku nocy, nawiedzony przez widmo koszmaru… Malec bierze kartkę i zaczyna rysować, dokładając kolejny obraz do przepastnej kolekcji, rozmieszczonej na poddaszu - miejscu, gdzie czuje się względnie bezpiecznie. Kredki tworzą nerwowe linie, które nakładają się na siebie i przedstawiają przerażające historie. Są prawdziwe czy wymyślone? Chciałby, tak bardzo chciałby o wszystkim opowiedzieć i pomóc sprowadzić najdroższą siostrę do domu, ale nie może złamać umowy milczenia i przerwać wyliczanki. Wtedy Istota z leśnych odmętów rozgniewa się jeszcze bardziej… Co zrobiłby Jack, gdyby jego siostra już nigdy do niego nie wróciła? Tak naprawdę nie ma przecież nikogo poza nią… I jeszcze coś, o czym nawet nie chce rozmyślać, ile dramatów znieść może jego naznaczona cierpieniem rodzina? Może nim mama runęła w przepaść, powiedziała prawdę. Wszyscy jesteśmy przeklęci.

00:48:00 No comments

Kolejny niedzielny dyżur zaczął się równie sennie jak wszystkie poprzednie. Najchętniej byś się z niego jakoś wykręciła, jednak nie możesz sobie na to pozwolić, gdyż zostałoby to źle odebrane przez nowych przełożonych. Niedawno przeniesiono Cię do Komendy Stołecznej Policji. Wprawdzie na równorzędne stanowisko oficera operacyjnego, jednak - zważywszy na prestiż placówki - de facto oznacza to awans. Musisz więc trzymać fason i ściśle stosować się do ustalonych zasad. Sobotni wieczór spędziłaś w pałacu Promnitzów, uczestnicząc w koncercie Olgi Weiss, wirtuozki violi da gamba, która odtworzyła kantatę Telemanna. Wprawiła tym publiczność w stan ekstazy - podziw zarówno dla kompozytora jak i własnego talentu. Towarzyszył Ci kapitan Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego Zygmunt Friszer, z którym współpracowałaś przy sprawie dotyczącej siatki szpiegowskiej założonej na terenie Polski przez agenta północnokoreańskiego wywiadu Dennisa Le. Początkowo Wasze relacje miały ściśle służbowy charakter, jednak z biegiem czasu osławiony „cyborg”, jakiego zawsze podziwiałaś za zimną krew i analityczny umysł, zaczął wreszcie dostrzegać, iż darzysz go skrywanym uczuciem. Podczas wspólnych akcji zaczęliście się do siebie zbliżać i niedawno oficjalnie zostaliście parą, próbując scalić dwa przeciwstawne uniwersa życiowych rozbitków, pozbawionych złudzeń co do człowieczej natury, acz uparcie tęskniących za miłością. W związku z tym, że kolejnego dnia czekała Cię wczesna pobudka, z niechęcią rozstałaś się z partnerem zaraz po raucie. Teraz zaś siedzisz przed ekranem komputera i ściskasz w ręku kubek aromatycznej kawy, usiłując bezskutecznie strząsnąć z siebie resztki snu. Z zamyślenia wyrywa Cię głośny dzwonek telefonu.

23:19:00 No comments
Strasze posty

O autorce

O autorce
Żona, kociara, maniaczka thrillerów, wielki ogarniacz życia. Recenzuję literaturę - bo życie jest sztuką. Opowiadam historie o historiach. Mail: kierownikoperacyjny.sp@gmail.com 💥

Kategorie

  • książki

Jestem tutaj

Statystyka odwiedzin

Stali czytelnicy

Archiwum

  • ▼  2026 (112)
    • ▼  lip (17)
      • Fernando Gamboa - Ostatnie zaginione miasto - rece...
      • Melka Kowal - Nadzieje - recenzja
      • Joanna Gajewczyk - Faza kokonu - recenzja
      • Matt Childeis - Luna Moth - recenzja
      • Sinéad Nolan - Policz do dziesięciu - recenzja
      • WP Rdzanek - Artefakt - recenzja
      • Anna Wolf - Zapomniana miłość. Night - recenzja
      • Vera Buck - Mroczne lato - recenzja
      • John Warley - Milenium - recenzja
      • Anna Kasiuk - Zośka od miłości - recenzja
      • Marzena Niewiadomska - Głosy piekła - recenzja pat...
      • Stanisław Lem - Opowieści o Pilocie Pirxie - recenzja
      • Grzegorz Kapla - Bez litości - recenzja
      • Stach Szulist - Kumulacja - recenzja
      • Joanna Bober - Księżyce Jowisza - recenzja
      • Tommaso Pagano - W gąszczu kłamstw - recenzja
      • Francesca Catlow - Grecki sekret - recenzja
    • ►  cze (24)
    • ►  maj (20)
    • ►  kwi (10)
    • ►  mar (18)
    • ►  lut (13)
    • ►  sty (10)
  • ►  2025 (296)
    • ►  gru (20)
    • ►  lis (19)
    • ►  paź (30)
    • ►  wrz (25)
    • ►  sie (16)
    • ►  lip (22)
    • ►  cze (19)
    • ►  maj (38)
    • ►  kwi (24)
    • ►  mar (36)
    • ►  lut (24)
    • ►  sty (23)
  • ►  2024 (292)
    • ►  gru (18)
    • ►  lis (30)
    • ►  paź (30)
    • ►  wrz (27)
    • ►  sie (28)
    • ►  lip (25)
    • ►  cze (20)
    • ►  maj (21)
    • ►  kwi (22)
    • ►  mar (24)
    • ►  lut (29)
    • ►  sty (18)
  • ►  2023 (143)
    • ►  gru (17)
    • ►  lis (20)
    • ►  paź (15)
    • ►  wrz (14)
    • ►  sie (14)
    • ►  lip (15)
    • ►  cze (8)
    • ►  maj (10)
    • ►  kwi (9)
    • ►  mar (9)
    • ►  lut (7)
    • ►  sty (5)
  • ►  2022 (31)
    • ►  gru (1)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (2)
    • ►  wrz (2)
    • ►  sie (5)
    • ►  lip (2)
    • ►  cze (2)
    • ►  maj (2)
    • ►  kwi (3)
    • ►  mar (3)
    • ►  lut (4)
    • ►  sty (3)
  • ►  2021 (60)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (4)
    • ►  wrz (5)
    • ►  sie (5)
    • ►  lip (13)
    • ►  cze (9)
    • ►  maj (6)
    • ►  kwi (9)
    • ►  mar (4)
    • ►  lut (1)
  • ►  2020 (55)
    • ►  gru (1)
    • ►  lis (6)
    • ►  paź (5)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (3)
    • ►  lip (5)
    • ►  cze (6)
    • ►  maj (6)
    • ►  kwi (8)
    • ►  mar (6)
    • ►  lut (2)
    • ►  sty (4)
  • ►  2019 (40)
    • ►  gru (4)
    • ►  lis (4)
    • ►  paź (4)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (4)
    • ►  lip (5)
    • ►  cze (1)
    • ►  maj (5)
    • ►  kwi (2)
    • ►  lut (7)
    • ►  sty (1)
  • ►  2018 (96)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (4)
    • ►  wrz (5)
    • ►  sie (8)
    • ►  cze (8)
    • ►  maj (12)
    • ►  kwi (11)
    • ►  mar (13)
    • ►  lut (14)
    • ►  sty (17)
  • ►  2017 (197)
    • ►  gru (6)
    • ►  lis (11)
    • ►  paź (9)
    • ►  wrz (16)
    • ►  sie (24)
    • ►  lip (20)
    • ►  cze (17)
    • ►  maj (19)
    • ►  kwi (16)
    • ►  mar (18)
    • ►  lut (8)
    • ►  sty (33)
  • ►  2016 (81)
    • ►  gru (15)
    • ►  lis (23)
    • ►  paź (17)
    • ►  wrz (11)
    • ►  sie (11)
    • ►  cze (2)
    • ►  lut (2)
  • ►  2015 (8)
    • ►  lis (1)
    • ►  cze (1)
    • ►  maj (1)
    • ►  mar (1)
    • ►  lut (2)
    • ►  sty (2)
  • ►  2014 (18)
    • ►  gru (1)
    • ►  lis (1)
    • ►  paź (1)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (1)
    • ►  kwi (4)
    • ►  mar (4)
    • ►  lut (1)
    • ►  sty (2)
  • ►  2013 (18)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (4)
    • ►  wrz (1)
    • ►  sie (2)
    • ►  lip (1)
    • ►  cze (3)
    • ►  lut (3)
    • ►  sty (2)
  • ►  2012 (14)
    • ►  gru (1)
    • ►  paź (5)
    • ►  cze (2)
    • ►  kwi (1)
    • ►  mar (3)
    • ►  lut (2)
  • ►  2011 (12)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (2)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (1)
    • ►  lip (1)
    • ►  mar (1)

Created with by ThemeXpose | Distributed By Gooyaabi Templates