Sinéad Nolan - Policz do dziesięciu - recenzja
Najsmutniejsza książka
przeczytana w tym roku… Był sobie brat, którego najdroższą rodzinę stanowiła
trzy lata starsza siostra. Kiedy dziewczynka zniknęła podczas zabawy w chowanego,
okraszonej tajemniczą wyliczanką, Jack pozostał pod opieką najstarszej z rodzeństwa,
dwudziestoletniej Kate. Przecież widział i wiedział, co stało się tamtego dnia
pod odsłoną szumiących liści wysokich drzew i szepczących cieni, które się
pomiędzy nimi skrywały. Towarzyszył Saoirse aż do chwili, kiedy usłyszał tamten
przerażający krzyk. A jednak mgła zapomnienia, może próbując uchronić niespełna
dziesięciolatka od traumatycznych obrazów, nie pozwala mu opowiedzieć o tym, co
się wówczas wydarzyło. Słowa próbują składać się w jego głowie w zdania, lecz
już po chwili dryfują bezładnie, powodując u chłopca jeszcze większy smutek.
Choć był młodszy, odkąd zabrakło taty a potem mamy, przyrzekł sobie przecież, że
zawsze będzie najwierniejszym stróżem swojej siostry. Ona wielokrotnie udowodniła
wszak, że nieważne co, ani kto, ni gdzie, będzie stała po jego stronie. Dochowała
nawet tego najstraszniejszego sekretu, który sprawia, że Jack wciąż tak często
budzi się w środku nocy, nawiedzony przez widmo koszmaru… Malec bierze kartkę i
zaczyna rysować, dokładając kolejny obraz do przepastnej kolekcji, rozmieszczonej
na poddaszu - miejscu, gdzie czuje się względnie bezpiecznie. Kredki tworzą
nerwowe linie, które nakładają się na siebie i przedstawiają przerażające historie.
Są prawdziwe czy wymyślone? Chciałby, tak bardzo chciałby o wszystkim
opowiedzieć i pomóc sprowadzić najdroższą siostrę do domu, ale nie może złamać
umowy milczenia i przerwać wyliczanki. Wtedy Istota z leśnych odmętów rozgniewa
się jeszcze bardziej… Co zrobiłby Jack, gdyby jego siostra już nigdy do niego
nie wróciła? Tak naprawdę nie ma przecież nikogo poza nią… I jeszcze coś, o
czym nawet nie chce rozmyślać, ile dramatów znieść może jego naznaczona
cierpieniem rodzina? Może nim mama runęła w przepaść, powiedziała prawdę. Wszyscy
jesteśmy przeklęci.
„Ogarnia go uczucie pustki. Saoirse nie ma już w pobliżu - wyraźnie to odczuwa. Zawsze są ze sobą połączeni, niczym ludzie rozmawiający przez telefon. Teraz Jack odnosi wrażenie, że ona odłożyła słuchawkę. Zniknęła. Dokładnie tak samo czuł się wtedy, gdy zmarła ich matka.”
Jeden. Nie potrafisz składnie odpowiedzieć na pytanie śledczego, dlaczego nie powiedziałeś, że Saoirse zniknęła podczas Waszej zabawy w lesie od razu, kiedy wróciłeś do domu. Twoja najstarsza siostra Kate już spała, zmęczona po pracy, a Ty podświadomie czułeś się odpowiedzialny za to, co się stało. Nie masz jeszcze dziesięciu lat, ale na Twoich barkach osiadło już tyle smutków i nieszczęść, że aż czasem, pochylony nad tworzeniem nowego obrazka, zastanawiasz się, jak to możliwe, że jeszcze nie przygniotły Cię do ziemi. Tej, która kilka miesięcy temu przysypała trumnę Twojej mamy, w jakiej pochowane zostało także Twoje serce. Dwa. Nie możesz przestać liczyć, przerwać tej piekielnej wyliczanki, bo wtedy las rozgniewa się jeszcze silniej i może nawet nigdy nie wypuści Saoirse ze swoich drewnianych szponów. A przecież wyrzeźbiłeś nawet dziecięcą figurkę drzewnej Istoty, bo może wówczas zdecyduje się na to, żeby oddać Ci ukochaną towarzyszkę dni. To ona odprowadzała Cię do szkoły i pilnowała odrabiania zadań domowych. Ona przychodziła w nocy uspokajać po koszmarach i ona trzymała za dłoń, kiedy biegliście, by choć na chwilę stać się na powrót dziećmi - i oddać zabawie. Urządzała dla Ciebie teatrzyki, w których odgrywaliście wymyślone role, przenosząc się do lepszych, bajkowych światów. A teraz jej nie ma i nie ma też nawet nikogo, kto chciałby Cię przytulić. Trzy. Rysujesz zapamiętale, jak gdyby to miało pomóc odblokować się połączeniu Twoich wspomnień z językiem, żebyś mógł przekazać tej miłej pani wszystko, co pamiętasz. Freya jest psychoterapeutką, którą specjalnie sprowadzono z Dublina, aby spróbowała wespół z Tobą odtworzyć tragiczne wydarzenia. Jednooki Garda, ten naznaczony bliznami życia policjant, także robi wszystko, by ustalić, gdzie może przebywać Twoja siostra. I tylko czasem, kiedy patrzysz na nich przez palce, zastanawiasz się, jak to by było, gdyby to byli Twoi rodzice? Pełna cierpliwości i dobra kobieta oraz stojący na straży prawa, sympatyczny mężczyzna? Cztery. Ale Twoja mama Lucy umarła. Ojciec zostawił Cię wcześniej, nie mogąc z nią wytrzymać. A teraz nie ma także Saoirse i może Jack już zawsze będzie sam. Gdzie ona jest?
„Jack stara się słuchać Saoirse,
ponieważ właśnie coś takiego robią bracia i siostry: dotrzymują nawzajem
tajemnic. (…) Czasem mrok jest bezpieczniejszy niż światło. Zamyka oczy i
zaczyna liczyć. Jeden, dwa, trzy, cztery, pięć, sześć… (…) była niemal
wszystkim, co zostało mu na tym świecie.”
Pięć. Co jeszcze można odebrać dziesięcioletniemu chłopcu, by też przestał być? Dzieckiem nie jest już dawno - to on wespół z Saoirse próbował okiełznać burzę, którą stawała się jego mama, toczona tym czy innym szaleństwem. Wyobrażałeś sobie wtedy, że przez chwilę jest na Saturnie - ale przecież wracała, zawsze do Ciebie wracała. A potem postanowiła wybrać lot z urwiska - w tym samym przeklętym lesie, który zabrał Ci Saoirse. Kate jest zbyt pochłonięta zarabianiem na dom, by być Twoją wierną towarzyszką. Została Ci tylko maskotka leniwca, która niedawno straciła oko. Sześć. I wiesz, co się wtedy wydarzyło - ale jednak nie do końca to pamiętasz. Albo nie chcesz opowiedzieć o tym na głos. Nie możesz. Siedem. Chłopiec w Twoim wieku nie powinien musieć dotrzymywać tylu sekretów, ale to z nich wydaje się składać Twoja rozczłonkowana rodzina. Jesteś strażnikiem wspomnień, nawarstwiających się i stłoczonych w skrzętnie zamkniętym na klucz pudełku dramatów. Nawet gdy się bawisz - przenosisz życie na pole gry. Kiedy rysujesz, opowiadasz przemilczane historie. Osiem. Jak wiele trudności może znieść dziecko, zanim stanie się zgorzkniałym dorosłym, który nie czuje - bo boi się cokolwiek czuć? Wszyscy, których kochałeś odeszli albo zniknęli. Może… może to z Tobą jest coś nie tak? Nawet Kate, która przecież miała się Tobą zająć po śmierci mamy, pewnego dnia postanowiła wziąć szkarłatną kąpiel - przerwaną przez Ciebie w ostatniej chwili. Przyciskając białe ręczniki do jej pokrytych krwią nadgarstków, Ty - niespełna dziesięcioletni - zastanawiałeś się tylko, dlaczego każdy w Twoim otoczeniu tak usilnie stara się Ciebie opuścić. Dziewięć. Faktycznie, tyle masz lat - dokładając do tego trzy czwarte. Weźmiesz się w garść. Uniesiesz głowę maskotce leniwca i razem przypomnicie sobie, co się stało w lesie. Zostaniesz rycerzem swojej siostry, bohaterem Saoirse. A potem ona wróci do domu i już nigdy, przenigdy nie wypuścisz jej dłoni ze swojej. Ona nigdy by Cię nie zostawiła… Co stanie się, kiedy doliczysz do dziesięciu?
„Myśli Saoirse są niczym
słodka woda, z którą właśnie ma do czynienia - stanowią kompletną całość, a ona
jest w nich zatopiona. Jej serce jest z kolei słonawe i skrywa liczne zakola.
Jej usta przypominają jaskinię, a zaciśnięte wargi mają kształt starorzecza.”
Ciężko uwierzyć w to, że złożony z rozlicznych dramatów rodzinnych thriller „Policz do dziesięciu” to debiut. Ta skomponowana z tęsknot, tragedii i niewyobrażalnych smutków książka jest bowiem tak doskonała, że aż dziesiątki razy mnie wzruszyła. Jestem pewna, iż co wrażliwszych doprowadzi do łez. Sinéad Nolan poetycką warstwą językową, narracją pierwszoosobową i trzecioosobową, spośród których obie są równie udane, zabiera czytelnika w świat czerni. Dziewięciolatka, który z jednej strony chce tylko zabaw i śmiechu podczas łaskotek, lecz z drugiej myśli jak dorosły - i toczy w swojej głowie walkę, której żadne dziecko toczyć nie powinno, próbując sobie przypomnieć, co stało się z jego siostrą i pokonać traumę. Trzynastolatki, która dba o to, by jej brat zjadł cokolwiek w ciągu dnia, mama nie postradała zmysłów i nie utopiła się w oceanie, a kolejny z odwiedzających dom mężczyzn jej nie skrzywdził. Dwudziestolatki, która po śmierci rodzicielki postanawia zrealizować obowiązek i przejmuje opiekę nad dwójką rodzeństwa, choć sama składa się z ran a zmęczenie odbiera jej wolę życia. Starszego śledczego, który mimo okrutnego wypadku wciąż jest oddany misjom i nie zatracił wiary w miłość. Bezdzietnej ciotki imieniem Bronagh, dla jakiej posiadanie potomstwa staje się przysłaniającą wszystko obsesją. Terapeutki z Dublina, która straciła w swoim życiu absolutnie wszystko na skutek pięciu minut nieuwagi, lecz dalej poświęca się pomocy dzieciom. Ludzi z małego miasteczka, którzy wierzą w mieszkające w lesie zło, być może uciekając przed własnym. Pisarka wykreowała plejadę bohaterów tyleż barwnych, co na wskroś zasmucających. Mnie jednak resztki skamieniałego serca złamała najsilniej perspektywa Jacka. Najczęściej nie lubię w literaturze tych dziecięcych, jednak ta zaserwowana jest tak przejmująco i realistycznie, że aż zdarzało mi się odkładać książkę, gdyż jakaś drobinka kurzu notorycznie wpadała mi do oczu. Trwożąco melancholijnie Autorka przedstawiła także relację pomiędzy rodzeństwem - niezłomnie, wiernie, oddanie. Co znamienne, Jack i Saoirse doznali już w krótkich życiach tak wiele nieszczęścia, iż doskonale zdają sobie sprawę z tego, że na tym świecie nie pozostało im już nic poza sobą. Na skutek tego odbiorca czuje, że ten tandem słusznie zrobiłby dla siebie wszystko, co świadczy o wielkim talencie Nolan. Każda strona jej historii oddziałuje całym sztafażem emocji na czytelnika, pozostawiając go skąpanego w morzu melancholii, jakie to uczucie pozostaje z nim na długo… W moim tegorocznym rankingu TOP 10 znajdowało się do tej pory bodajże pięć powieści. „Policz do dziesięciu” do niego dołącza - i póki co zajmuje drugą lokatę. Jestem absolutnie urzeczona tą niezapominalną narracją. Utkaną z niepowetowanych strat i demonów powracających pod osłoną nocy; uczynioną igłami bólu, po których ślady na duszy zostają na nieskończenie długo. Markotnej ponurą melancholią, jaka w niektórych sercach jest nieprzemijalna. I jeśli w istocie to najsmutniejsza fabuła, którą miałam przyjemność poznać w tym roku, chciałabym już nigdy się nie uśmiechać. Właśnie dla takich propozycji literackich oddycha się sztuką, nawet jeżeli każdy haust zimnego powietrza kosztuje najwięcej i najsilniej rani. Twojej uwadze polecam także dodatkowe cytaty, które zamieszczam poniżej. Niech szepczą najgłośniej, idealnie oddając tęsknie tragiczny i drażniąco dramatyczny ciężar gatunkowy tejże pięknej opowieści. Co czuje dziecko, którego świat jest areną teatru nieszczęść? Personalnie to wiem - Tobie z pewnością zarysują to halucynacje semantyczne Nolan. 11/10! I wiesz… niektórzy nie potrafią już nawet zliczyć do dziesięciu. Zatrzymują się na dziewięciu i zaczynają od nowa, przerażeni tym, jak świat roztrzaskałby kolejny kolaps, gdyby przerwali wyliczankę…
„Jego sny nigdy nie
sprawiały wrażenia czegoś wyimaginowanego: przypominają raczej drzwi. Prowadzą
do zagubionych fragmentów czasu - miejsc, w których Jacka nie było, ale działy
się tam prawdziwe rzeczy.”
DODATKOWE, warte uwagi i łamiące
serce CYTATY
„Siostry i bracia czasem się
na siebie gniewają, ale wciąż go kocham. Zawsze będzie moim bratem, niezależnie
od tego, jakie błędy popełnia.”
„Saoirse schodzi na dół.
Tym razem już niczego nie czuje - towarzyszy jej wyłącznie poczucie obowiązku.
W jej wyobraźni wszystkie drzewa w lesie przelatują gdzieś obok niej. Biegnie,
choć nie pod wiatr, lecz poprzez ciszę, zmierzając ku burzy. Chce powstrzymać
jej niekontrolowany wybuch. Chce jej dopilnować i zaczekać, aż się uspokoi. (…)
Burza zrobi to, na co będzie miała ochotę. Dziewczynka dostrzega zmianę w zachowaniu
matki: ekscytacja znika, gdy Lucy uświadamia sobie, że jej plan nie jest być
może taki dobry. Ta zmiana zwykle zachodzi w ułamku sekundy.”
„Lucy sprawia wrażenie oszołomionej,
ale pozwala, by dzieci poprowadziły ją z powrotem do ich domu. Saoirse bierze
matkę pod ramię, a drugą łapie dłoń Jacka. Gdy podchodzą z powrotem na
wzniesienie, czuje ciężar niewypowiedzianych słów. Dziewczynka patrzy na twarz
brata, który wygląda tak, jakby znajdował się gdzieś daleko. Szepcze coś pod nosem:
przypuszczalnie znów liczy. Tego rodzaju sytuacje nie wpływają korzystnie ani
na nią, ani na jej brata. Próbowała nie martwić się o to, co przyniesie
przyszłość, ale zachowania ich matki z tygodnia na tydzień zmieniają się na
gorsze. W tym momencie Saoirse zadaje sobie jedno pytanie: jak to się wszystko
skończy?”
„Gdzie jest Kate? Śpi.
Kryje się, gdy on jest tu przepytywany. Jack nagle czuje się osamotniony. Saoirse
zniknęła, a Kate śpi. Mama również odeszła. Został tylko on. Czy jest takim złym
chłopcem, że zasłużył na to wszystko?”
„To dziwne, że jest w
stanie tak logicznie myśleć, ale jakimś cudem zachowuje tę zdolność. To, co się
wydarzyło, nie wzbudza w niej takich emocji, jakich należałoby się spodziewać.
Jak może analizować fakt, że jej matka nie żyje, jeśli zaledwie kilka godzin
temu widziała ją chodzącą po tym domu? Splotły nawet swoje małe palce. Jak to
możliwe, że kilka godzin po złożeniu takiej obietnicy matki już nie ma?”
„Matki rodzą się i
umierają: to jedyna rzecz, co do której Jack ma teraz pewność. Poranne światło
wygląda, jakby zostało zaczerpnięte z morza i rozlane pod krwistoczerwoną
tarczą Słońca. (…) Jakaś wrona przysiada, by obserwować wszystko z czubka
pobliskiego drzewa, ponieważ wrony przylatują na wszystkie pogrzeby. To święty
ptak obdarzony czarnym sercem. Serce Jacka wyrywa się z piersi i rzuca się do
tej dziury w ziemi, by spocząć tam razem z jego matką. Choć Jack jest tylko
małym chłopcem, w głębi ducha wie, że jego serce zostanie tam już na zawsze,
pogrzebane pod warstwą ziemi.”

0 comments
Serdecznie dziękuję za wszystkie opinie, wiadomości oraz czas poświęcony na czytanie mojej strony- tworzę ją dla Was! :-)