Grzegorz Kapla - Bez litości - recenzja

by - 00:07:00

„Bez litości” okazało się dla mnie sporym zaskoczeniem, jako że przeczytane przeze mnie w bieżącym roku „Ziarno zła” rozkochało mnie w twórczości Autora, przez co spodziewałam się, że sięgając po jego najnowszą książkę ponownie zanurzę się w tęsknie tragicznym dramacie, jakiego każdy element składa się na przemyślanie skomponowany utwór prężnie działającej „orkiestry”. Tym razem Grzegorz Kapla zdecydował się jednak na wariację political fiction połączoną z wątkami szpiegowskimi oraz kryminalnymi, co nie do końca mi zagrało. Zapewne z uwagi na bieżącą tematykę, zaserwowaną czytelnikowi w trwożącym, choć nie do końca zgodnym z moim oglądem świata świetle. Komisarz Olga Suszyńska zostaje bowiem wrzucona w rzeczywistość zagrażających bezpieczeństwu Polski spisków, jakie oceniam raczej niezbyt realistycznie. Powieściowe wydarzenia skupiają się natomiast głównie na akcji, która w mojej ocenie okazuje się dość mało dynamiczna, choć odpowiedniego tempa bez mała dodają jej końcowe sceny, jakie faktycznie przypominają mi przebieg przytaczanej zresztą przez Pisarza, genialnej historii „Dzień szakala” Forsytha. Mimo prywatnych scen z życia głównych bohaterów, w „Bez litości” zabrakło mi większej ilości ich przemyśleń i wszystkiego tego, co cenię najbardziej - swego rodzaju poetyckich wstawek, czyniących prozę jeszcze zmyślniejszą. Definitywnie czas spędzony z książką nie był jednak stracony. Po raz wtóry docenić muszę rzadko widywany w literaturze zabieg paralelizmu składniowego, zastosowanego na poziomie kompozycji rozdziałów z wariacyjnym przekształceniem frazy (ostatnie zdanie rozdziału w nieco innej formie otwiera kolejny). Przyjemność sprawiły mi również sceny, w jakich usiłowałam zbiec z Kremla wespół z pewnym oficerem, który próbuje ujść z życiem, dopuściwszy się najgorszej zdrady. Uwielbiam tego rodzaju, pełne detali eskapady, dzięki jakim łatwo wyobrazić sobie moskiewskie zakątki, które - póki co - odwiedzam właśnie dzięki historiom. Twórca odmalował je słowami nader realistycznie… i bez litości.

„Kiedy zobaczyli w dole ogień, natychmiast zaczęli się przeciskać do wyjścia. Tymczasem orkiestra, jak gdyby nigdy nic, grała podniosły finał. Obecni na scenie artyści próbowali zachować spokój i porządek. To jest Rosja, show must go on, choćby się waliło i paliło.”

Czekałeś na ten moment przez piętnaście lat, splótłszy swoje życie z Moskwą. Uśpiony szpieg, którego najważniejszym zadaniem jest wzbudzić maksymalnie wielką dozę zaufania, by znaleźć się jak najbliższej prezydenta - wśród najważniejszych doradców. W połowie Gruzin, w drugiej Rosjanin - udało Ci się na tyle zasymilować, że masz nawet piękną żonę i uczestniczysz w każdym zebraniu władcy kraju, na jakim zbierają się Ci, którzy mają realny wpływ na politykę państwa. W umiejętności zapamiętywania nazwisk, lokalizacji i dokumentów osiągnąłeś już niemałą biegłość, jednak nie to jest Twoim przeznaczeniem. Dawno, dawno temu wyznaczono Ci misję, którą właśnie dziś przyszło Ci zrealizować. Wsunąwszy do specjalnie przerobionej kieszeni munduru kilka stron z podpisanymi przez Władimira Władimirowicza rozkazami, musisz opuścić miejsce zgromadzenia i jak najszybciej znaleźć się w Polsce. Nie jest to proste, ale przecież to właśnie do tej roli przygotowywałeś się od tak długiego czasu… Obmyśliłeś wszystko w najdrobniejszych detalach - a zważywszy na zamiłowanie głowy kraju do kontroli, jest ich mnóstwo. Przeliczający pozostawione papiery szybko zorientuje się, że nie są kompletne, jednak przy odrobinie szczęścia wówczas będziesz już kierował się do wyjścia zupełnie inną bramą niż założono. Najpierw uczyniony spokojnym krokiem spacer, później z uwagi na zauważone zamieszanie, teoretyczna improwizacja. Pościg już ruszył, choć na razie chyba jeszcze nie wie, za kim goni - kto dopuścił się zdrady i kradzieży. W Teatrze Bolszoj szczęśliwie występuje dzisiaj najważniejsza z rosyjskich trup, na skutek czego jest on pełen ludzi. Wymyśliwszy, jak spowodować panikę tam obecnych i możliwie wielki chaos, po krótkiej ucieczce, szybkim zabójstwie i kradzieży munduru jednemu z zabitych, postanawiasz wywołać tam pożar a później wydostać się z kremlowskiego terenu, wziąwszy za zakładnika ambasadora Indii wraz z jego towarzystwem, niejako żywej tarczy… Czy ta szalona eskapada ma prawo się udać na jednym z najbardziej strzeżonych z terenów?

„(…) potrafił się ukryć. Wtopić w tło, najlepiej, jak tylko potrzeba. Wiedział, że najciemniej jest w pierwszym szeregu, wśród tych, którzy potrafią bezwzględnie przeć naprzód.”

Obserwujesz, jak płatki śniegu wirują leniwie za szybą samochodu. Chuchasz w marznące dłonie i zastanawiasz się, ile czasu będziesz musiała jeszcze spędzić w szybko wychładzającym się aucie z policyjnym partnerem na obserwacji podejrzanego, nim uda Ci się wrócić do zapewne czekającej na Ciebie małej córki i czy dziś zdążysz ułożyć ją do snu. Pozostaje pod opieką mieszkającej z Wami kobiety zbiegłej ze wschodniego kraju na literę U, która jest dla Ciebie sporą pomocą w dni takie jak ten. To właśnie jej krajana próbujesz przyuważyć w szarzejącej zamieci - jak bowiem wskazują poszlaki, bytujący w tym hotelu mężczyzna może być zamieszany w nielegalny handel kobietami. Nie powinnaś podejmować żadnej czynnej akcji, ale zobaczywszy, iż właśnie wyszedł przed budynek ze znanym mecenasem, rozpoczynasz nieprzewidywalną spiralę zdarzeń, która już za chwilę spowoduje szaleńczy pościg i karambol na połowę Warszawy - jako że zima znowu zaskoczyła kierowców, którzy wariują z powodu śnieżycy i pokrywającej jezdnie gołoledzi. Już i tak zdegradowana na skutek policyjnych przetasowań po zmianie polskiej władzy, z pewnością po tej akcji zostaniesz całkowicie zawieszona lub oddelegowana do jeszcze mniej wymagających zadań niż obecne, choć właściwie wszystko Ci jedno. Widząc potencjalnego złoczyńcę, zawsze robisz wszystko, aby go dorwać. A ten jest wyjątkowo przebiegły i zdeterminowany… Cóż. Może przemyślisz jeszcze uczynioną niedawno propozycję ojca Kasi, z którym, oszukujesz się, łączy Cię tylko córka - by przenieść się do spokojniejszego Wrocławia, w jakim miałabyś szansę na odpowiedzialniejszą pozycję na komendzie. Los bywa jednak bardziej przewrotny niż sądziłaś. Niejako w ramach rekompensaty za niepowtarzalne uczucie, jakie to towarzyszy człowiekowi z lufą przy skroni, otrzymasz bowiem szansę na udział w misji, o jakiej marzy każdy stróż prawa - takiej, która będzie miała realny wpływ na funkcjonowanie całej Polski w niezachwianie niezmiennym kształcie… Czy z niej skorzystasz?

„A teraz sam nauczył się udawać. Żyć w cieniu. (…) czasami trzeba być lwem, a czasem lisem. W cieniu lis radzi sobie lepiej niż lew.”

Myślę, iż Grzegorz Kapla ma niekwestionowany talent do wizualizowania zmyślnie dobranymi słowami snutej opowieści przed oczami czytelnika. Niezależnie od tego, jaką historię przedstawia - czyni to mistrzowską kreacją, choć bez litości muszę przyznać, iż „Bez litości” 😉 nie do końca mnie przekonało. Niewielkie jest prawdopodobieństwo, iż bliski Władimirowi Władimirowiczowi oficer zdążyłby zrealizować choć jedną dziesiątą z rozpętanej na kartach książki rozróby, nie zostawszy złapanym już na początkowym jej etapie - a z uwagi na rosyjskie zainteresowania i miłości, wiem doskonale, o czym piszę. Ciekawie było powieściowo zwiedzić kremlowskie zaułki, jednak za równie niemożliwe uważam sceny z wziętymi na zakładników wizytującymi z Indii. Za mało polskie oraz realistyczne uznaję także te opisy związane z eskapadą na białoruskiej granicy. Niestety sepleniąca irytująco kilkulatka, mit dobrej Ukrainki oraz bardzo zerojedynkowe opisy rosyjskiej mentalności okazały się z kolei czymś, co niezmiernie mierziło mnie podczas lektury. Podobnie jak polski zamach, jakiego próba zostaje uczyniona nader oczywistego dnia - i dokonana w sposób definitywnie widowiskowy, jednak znowu - mało realistyczny. Krytyczna względem moich prywatnych sympatii powieść okazuje się mimo wszystko całkiem dobrą rozrywką, która z pewnością urzeknie miłośników teorii spiskowych, sensacji, akcji i wątków szpiegowskich. Taką na mroczny wieczór, podczas jakiego poszukuje się raczej odrealnionych wariacji fabularnych, co to wciągają w swoją rzeczywistość i pozwalają poszaleć jaźnią, tworząc scenariusze tego, co by było, gdyby… Nie sposób nie pochwalić także Kapli za tę zwariowaną wyprawę, w trakcie której odbywania można niejednokrotnie poczuć, jak dzierży się w dłoniach broń i kieruje w stronę… dowolnie wybranej jednostki. Któż bowiem wie, ilu takich uśpionych zamachowców czy tajnych agentów żyje w dowolnym zakątku świata? 😉 Dodawszy punkt za ogólną miłość do twórczości Pisarza oraz Wydawnictwa, pozbawiona litości, pozostawiam owej książce opatrzoną minusami notę 6/10. Mam też nadzieję, iż już niebawem Twórca równie bez litości na powrót przeniesie mnie do rzeczywistości rodem z „Ziarna zła”, czego bezlitośnie nie mogę się doczekać.

„Wszystko, co wiemy, jest tylko naszą projekcją. Tylko wyobrażeniem.”

You May Also Like

0 comments

Serdecznie dziękuję za wszystkie opinie, wiadomości oraz czas poświęcony na czytanie mojej strony- tworzę ją dla Was! :-)