Anna Wolf - Zapomniana miłość. Night - recenzja
Książki, których bohaterami są członkowie klubów motocyklowych albo się kocha, albo nienawidzi - wszak to definitywnie specyficzne środowisko. Takie, które nie stroni od przekleństw oraz przemocy a przy tym korzysta z uroków dostępnych kobiet dopóty, dopóki nie zwiąże się z tą jedną, jedyną - zakładając, iż to kiedykolwiek nastąpi. Przede wszystkim jednak przedkłada braci z MC nad każdą inną osobę, wierne niewidzialnym więziom. Przyznaję, iż do tej pory nie znalazłam jeszcze swojego powieściowego ulubieńca wśród tych przedstawiających losy miłośników dwóch kółek. Te poznane były dla mnie zbyt wulgarne lub kiepsko napisane i nie spełniły żadnego z moich oczekiwań względem dobrej lektury. Od pewnego czasu jestem jednak zakochana w twórczości Anny Wolf, która urzekła mnie zarówno odcieniami romansów mafijnych, jak i tych biurowych - przede wszystkim z uwagi na lekkość pióra, świetną kreację postaci oraz uśmiechające, pełne ciepła fabuły. Z dużą nadzieją sięgnęłam zatem po drugą część serii „Black Angels MC” pod tytułem „Zapomniana miłość. Night” - będąc niezmiernie ciekawa, jak jedna z cenionych przeze mnie autorek raczej kobiecych narracji poradzi sobie z tą cokolwiek wymagającą tematyką. Teoretycznie nieskomplikowana, wymaga jednak od pisarza dużej dozy prozatorskiej zręczności - jako że łatwo o karykaturę lub odrzucającą przesadę. I cóż mogę napisać… Nie rozczarowałam się, a raczej pozytywnie zaskoczyłam. Okazuje się bowiem, że mogę się zacząć zaliczać do fanów „motocyklowych” historii - jeśli te zostaną przedstawione tak jak losy Nathaniela i drogiej mu niegdyś Willow. Opowieść Wolf pozostaje w mojej ocenie autentyczna, jeśli chodzi o kreację MC i ukazuje ją w odpowiedniej ostrości. Oprócz tego posiada jednak tak niezbędną każdej dobrej fabule głębię w postaci przemyśleń, świetnie odmalowanego tła relacji rodzinnych i przyjacielskich czy też opisów. Nie brakuje w niej również uśmiechających przekomarzanek pomiędzy „braćmi” czy niepozbawionych humoru elementów sensacyjnych. Oficjalnie zostaję Wolf-anką! 😉
„To była frustracja. Nie
wiedział, co zrobić. Chciał i nie chciał. Stał w rozkroku nad przepaścią. Tak
by to ujął.”
Ile to już lat minęło, odkąd odszedłeś? Pozostawiłeś ją, nie zyskawszy odpowiedzi na to jedno, najważniejsze pytanie? Czy kiedykolwiek będziesz potrafił pomyśleć o niej bez bólu, nie wyrzucając sobie, że może to jednak nie ona kłamała? Przywdziewasz strój motocyklowy na ciało, na którym nie ma niemalże żadnego niepokrytego tatuażami fragmentu. Poznaczone bliznami, doskonale odzwierciedla stan Twojego wnętrza. Nikomu go jednak nie pokazujesz - poniekąd uważając się za potwora. Nawet klubowe dz*iwki, które spędzają weekendy na hobbystycznym sypianiu z resztą braci, widziały tylko fragmenty - bo owszem, też korzystasz z ich ciał, choć nie w pełnym tego słowa znaczeniu. Czasem jeszcze w cichości myśli marzysz, że pewnego dnia Willow wróci, a Ty uczynisz ją swoją starą na wieki. Twoją, niezdradzaną, niepodzielną - które tak się tutaj nazywa. Zawsze lubiłeś pracować nocami, przenosząc na maszyny artystyczne malowidła z własnej głowy, ale ostatnimi czasy nie sypiasz już prawie wcale. Teraz też wybierasz się na nocną przejażdżkę, nie mogąc znieść nawet kręcących się po siedzibie Black Angels braci. Prędkość, adrenalina i samotność wciąż potrafią Cię natomiast nieco uspokoić. Odkąd mieszka z Wami kobieta należąca do najważniejszego spośród Was, cały klub kipi zresztą od buzującego wszędzie testosteronu. Całe szczęście, że udało Ci się z nią całkiem zaprzyjaźnić, bo pewnie dawno byś już oszalał. Już niedługo będziesz miał jednak o wiele więcej zmartwień na głowie. Ktoś zaczyna bowiem bruździć w Waszych interesach, zatem sam prosi się o nauczkę i pokazanie, kto rządzi na tym terytorium. Pod osłoną księżyca zadzwoni również Twój telefon, zaś pewien Viking poprosi Cię o przysługę. Zgodziwszy się, ujrzysz kogoś, z kim Twoje ścieżki definitywnie nie powinny się przeciąć w tym właśnie miejscu. A jednak. Dziewczyna z Alabamy, starsza, lecz wciąż tak samo piękna, stoi przed Tobą i… wszystko wskazuje na to, że Cię nie pamięta. Nie byłbyś jednak czarnym aniołem, zemsty, śmierci i wierności, gdybyś nie spróbował na powrót uczynić tej kobiety swoją. I u wielkich motocyklistów zdarzają się niewygaszalne uczucia.
„Wypuścił ciężko powietrze,
przeczesał włosy i zaciągnął się papierosem. Wiedział, że to dziadostwo być
może pewnego dnia go zabije, ale w końcu musiał mieć jakieś przyjemności z tego
życia. Uważał, że każdy powinien decydować sam o sobie. O tym czy pali, czy
pije. To było jego zdrowie, jego pieniądze i jego życie. Widział śmierć
wielokrotnie. Patrzył jej w oczy. Był czasem tak blisko, że czuł jej oddech na
sobie. Wiedział, że życie jest kruche oraz krótkie i zamierzał wycisnąć jak
najwięcej z dni, które jeszcze mu zostały.”
Masz dwadzieścia sześć lat i od czasu wypadku, na skutek którego wciąż miewasz dziury w pamięci, właściwie nie spędziłaś jeszcze ani jednego dnia bez nadzoru rodziców. Niczym ubezwłasnowolniona, nie rozumiesz zupełnie, dlaczego trzymają Cię pod kluczem. Nigdy nie mogłaś podejmować samodzielnych decyzji - także jeszcze przed tym wszystkim, gdy Nathaniel Cię opuścił bez słowa wyjaśnienia… W końcu mówisz dość tej życiowej wydmuszce. Odnajdujesz numer do jedynej krewnej poza mamą i tatą - kuzynki, którą także od Ciebie odseparowano, a później wymykasz się z domu wówczas, gdy wszyscy śpią. Może to brzmi zabawnie - w tym wieku uciekać, lecz czujesz, że jeśli tego nie zrobisz, nigdy nie rozpoczniesz prawdziwie dorosłego życia. Dziewczyna przyjedzie po Ciebie w odludne miejsce w okolicach farmy i zabierze Cię z tego złoconego więzienia. Wszystko idzie dobrze do momentu, w którym jej samochód łapie gumę a w Wasze auto uderza zupełnie inny pojazd. Na szczęście sytuacja nie kończy się tragicznie - co niezmiernie Cię dziwi, śledził Was bowiem niechciany adorator Twojej kuzynki. Wezwawszy posiłki, odholowuje Was do miasta. Po raz pierwszy spędzasz noc poza domem - niepilnowana, wolna i mająca prawo decydować o sobie samej. Zachłystujesz się tym nieznanym dotychczas uczuciem. A kilka dni później, kiedy zaczynasz marzyć o tym, by odnaleźć Nighta i wyjaśnić zdarzenia sprzed lat, dusisz się - ale szokiem. Okazuje się bowiem, że to on, dziełem przypadku lub przeznaczenia, natrafił na Ciebie pierwszy. Tak wiele do nadrobienia… będzie możliwe, jeśli uda Ci się odnaleźć w niewybaczającym i dzikim świecie motocyklowego klubu, w którego siedzibie się znajdziesz. Pora udowodnić, że dziewczynka w Tobie umarła - i pokazać wszystkim jej złą bliźniaczkę, która… bardzo celnie strzela.
„Duszę miał potarganą,
jednak bez wątpienia artystyczną. To była pamiątka z przeszłości. A że lubił
też pracować nocami, to już inna historia. Robił projekt, później przenosił go
na przedmiot i w ten sposób go niemal ożywiał.”
Dwójka bohaterów połączona
tragiczną przeszłością i uczuciem, które nie wygasło mimo lat - można by w
skrócie napisać o Nathanielu oraz Willow, choć byłby to niekompletny obraz. Na
uwagę zasługują bowiem także troski, jakimi Anna Wolf obdarzyła swoich
bohaterów a także wszelkie ich cechy charakterystyczne. Przyznaję, że polubiłam
tę dwójkę - zaś przemiana dziewczyny, która szybko adaptuje się do nowych
okoliczności, nader przypadła mi do gustu. Kreacja klubu motocyklowego Black
Angel okazała się z kolei bardzo barwna, przy czym realistyczna - bracia z
dwóch kółek nie szczędzą ostrych wymian zdań czy przemocy, a mimo tego z ich
zachowania bije niezachwiana pewność, iż jeden skoczyłby za drugiego w ogień.
Dość dosadna warstwa literacka pasuje zaś do charakteru samej powieści -
romansu z motywem klubu motocyklowego. Jestem bardzo ciekawa, który spośród
panów zyska „głos” w kolejnej części serii - przyznaję, iż mile przyjęłabym,
gdyby był to Moon. Książkę należy także pochwalić za dobrą dynamikę akcji, na
co wpływ ma bez dwóch zdań spora liczba interakcji pomiędzy wszystkimi
uczestnikami zdarzeń. Jej okładka również przypadła mi do gustu. Gdybym miała
wskazać personalny minus narracji, byłaby to duża liczba łączących się w całe
rodziny przekleństw, ale to przecież specyficzne dla podobnych fabuł. „Zapomniana
miłość. Night” otrzymuje notę 7/10. A ja poproszę zaproszenie do odwiedzin w
rzeczonym MC - skądinąd sądzę, iż świetnie odnalazłabym się w podobnie męskim
świecie. I w zbrojowni przede wszystkim! Może bowiem każdy groźny motocyklista skrywa
gdzieś uroczo gołębie serce. Wszystkie złe kobiety lubią z kolei broń - jak
głosi znane powiedzenie, tak dużo na tym świecie idiotów i tak mało nabojów… Warto
wykorzystać choć część. 😉
„Chociaż jego wspomnienia i
teraźniejszość miały gorzki posmak, nie zazdrościł nikomu szczęścia. Po prostu
wiedział, że jemu już ono nie będzie dane. Natomiast z jednej zaczęły go
ponownie ścigać demony. (…) Nath nie żył. Zmarł tamtej nocy. A Night narodził
się w mroku tajemnic i licznych ran.”

0 comments
Serdecznie dziękuję za wszystkie opinie, wiadomości oraz czas poświęcony na czytanie mojej strony- tworzę ją dla Was! :-)