• Strona główna
  • O mnie
  • Współpraca

Opowiadam historie o historiach. Recenzuję literaturę - bo życie jest sztuką.

Przeżyłaś siedem dni gehenny. To o wiele więcej niż może wytrzymać człowiek. Przez cały ten czas byłaś więziona, bita, gwałcona oraz pozbawiana choć kropli wody czy okrucha pożywienia. W siatkówce Twoich oczu, jak na kliszy starego zdjęcia, utrwaliła się jedynie czarno–biała twarz oprawcy. Przyklękał nad Twoim umęczonym i skrępowanym ciałem, aby wciąż znęcać się nad bezwładnym ochłapem, który jeszcze z niego pozostał. Kolory już nie miały dostępu do Twojego wzroku, bo czy można pokryć barwami nieustanny ból i zwierzęcy strach? Twój umysł przestał cokolwiek rejestrować - poza tym strasznym obliczem, będącym symbolem skrajnego upodlenia. Jedynym jego pragnieniem było zaznanie spokoju. I wkrótce go osiągnie, bo oto Twoje nagie ciało z impetem uderzy o pawiment, będący wybawieniem od cierpienia a krzyk łamanych kości oskarży niemo bestię, która jest za to wszystko odpowiedzialna. Dziewięć pięter - dziewięć kroków do świata, w jakim nic Ci już nie zagraża. Było warto. 

20:24:00 No comments

Czym jest prawdziwa miłość? Porywem serca i bezmiarem szczęścia? To na pewno, wszak poeci nie mogą się mylić. Ty jednak zaznałeś innego jej rodzaju. Twoje uczucie to wieczna tęsknota i ciągła pogoń za nieuchwytnym. Niedoścignionym i nieosiągalnym, choć upragnionym. Tym właśnie była dla Ciebie Milena. Miłość i sens Twojego życia, a zarazem największe przekleństwo. Posiadałeś ją, a jednocześnie nie byłeś w stanie zawładnąć nawet najmniejszym okruchem jej serca, choć ona zawojowała Twoje. I nigdy tej władzy się nie zrzekała ani jej nie oddała. Myślami sięgasz lat, kiedy ujrzałeś ją po raz pierwszy. 

„(...) w poniedziałek 22 września 1975 o godzinie 10.45 ujrzałem dziewczynę, która zakasowała i skasowała wszystkie, jakie kiedykolwiek przedtem i potem widziałem „w życiu, filmie, na okładkach pism oraz kilkudziesięciu kanałach TV” - to powiedział o niej ktoś inny, ważniejszy, a ja powtarzam za nim, wstawiając moją datę.” 

Miałeś wtedy 16 lat i właśnie wszedłeś do klasy liceum. Na jej widok zamarłeś, a potem wymieniliście spojrzenia. Nie wiedziałeś jeszcze, że niezależnie od woli Twój wzrok został uwięziony w jej oczach na zawsze. Na dobre i złe, choć po latach umiesz ocenić, że raczej to drugie. A jednak... niczego nie żałujesz. 

14:38:00 No comments

Jeśli istnieje miasto, o którym można powiedzieć, że widziało już wszystko, to z całą pewnością jest nim Palermo, będące niemalże rówieśnikiem wiecznej Romy. Stolica Sycylii powstała już w 734 r. p.n.e. jako założone przez Fenicjan Panormos. Od V w. p.n.e. rządy nad nim sprawowali Kartagińczycy, ale już w 254 r. p.n.e. zostało opanowane przez Rzymian i wkrótce włączone w skład Imperium. Później władali nim Goci, Wandalowie, a w 535 r. n.e. Bizantyjczycy. W 831 r. n.e. na długo zawitali w nim Arabowie, dodając do nowo utworzonego Emiratu Sycylii. Musieli się z niego wynosić pod naporem Normanów. Ci zdobyli je w 1072 roku, zakładając Królestwo Sycylii. Następnie miasto dostało się w ręce królów z niemieckiej dynastii Hohenstaufów, a potem francuskich Andegawenów. Karuzela trwała jednak dalej – od XIV do XIX stulecia panowali w nim Hiszpanie, Sabaudczycy, Austriacy, a w końcu odłam hiszpańskich Burbonów. Po upadku Napoleona na kongresie wiedeńskim utworzono Królestwo Obojga Sycylii, obejmujące wyspę oraz dotychczasowe kontynentalne Królestwo Neapolu. Wreszcie w 1860 roku stało się jednym z dumnych miast zjednoczonego Królestwa Włoch. W czasie drugiej wojny światowej stacjonowali tam także Niemcy, którzy wraz z żołnierzami włoskimi mieli bronić Sycylii przed nawałą aliantów. Ci ostatni wylądowali na niej w lipcu 1943 roku i szybko opanowali w ogniu ciężkich walk. Do Palermo wkroczyli 22 lipca. Było to pierwsze europejskie miasto wyzwolone przez wojska amerykańskie. Po zakończeniu globalnego konfliktu ponownie rządy nad miastem objęli Włosi i sprawują je do dzisiaj jako przedstawiciele Republiki. Na tym w wielkim skrócie kończy się przynajmniej dotychczasowa historia tego starożytnego miasta. A jak na jego dzieje zapatrują się Autorzy recenzowanej książki? 

16:59:00 No comments

Uwielbiam synkretyzm czynności - a naukę poprzez zabawę cenię od lat. Choć obecnie jestem zaabsorbowana zgłębianiem tajników języka rosyjskiego, wciąż z przyjemnością sięgam po książki po angielsku. Jeśli mam okazję, wybieram zagraniczne filmy czy seriale bez napisów, a w oryginale, dzięki czemu dobra znajomość mowy Brytyjczyków i Amerykanów wciąż pozostaje żywa. Z aplikacji lingwistycznych też korzystam dwutorowo – zamiast wykonywać zadania w wersji polsko-rosyjskiej, stawiam na angielsko-rosyjską. Nie byłabym sobą, gdybym przestała ulepszać w sobie co tylko się da – ponoć ten, który się nie rozwija, jedynie się cofa.  

18:05:00 2 comments

Wykonujesz pracę swoich marzeń, która jednocześnie jest Twoim przekleństwem. Zawsze kochałaś cyferki. To, co dla innych jest tylko niezrozumiałym ich ciągiem, w Twoim umyśle przemienia się w spójną i logiczną całość. Może to śmieszne, ale uważasz, że wyglądającą naprawdę pięknie. Taka już z Ciebie „dziwaczka”. Gdy więc po skończeniu studiów teatr zatrudnił Cię w dziale księgowości, poczułaś się tak, jakbyś złapała pana Boga za nogi. Pomyślałaś z radością, że będziesz robić to, co tak bardzo lubisz. I pod tym względem miałaś pełną raję. Jesteś idealnym pracownikiem – sumiennym, punktualnym i pełnym zapału, a po ośmiu latach na pełnionym stanowisku jeszcze bardziej udoskonaliłaś umiejętności.  

„W ciągu ośmiu lat pracy w księgowości opanowała do perfekcji możliwości Excela. Dla niewtajemniczonych te tabele były zbiorem zupełnie przypadkowych liczb, jej wystarczyło, że spojrzała w odpowiednią rubrykę i wiedziała o danym wydarzeniu niemal wszystko. Jaki był przychód z reklam, ze sprzedaży, ile było płatności gotówką, a ile pozostałymi formami zapłaty. Wiedziała, kto poprosił o fakturę i czy była ona uregulowana. A jeżeli nie, to ile dni pozostało na jej zapłacenie.”  

A jednak... Myślisz gorzko, że minione 96 miesięcy było okresem prawdziwej gehenny. Przez jednego człowieka – Dorotę, która jest Twoim kierownikiem. Od samego początku upatrzyła sobie Ciebie na ofiarę. I metodycznie przystąpiła do niszczenia Twojej psychiki, nie cofając się przed niczym. Według niej wszystko, czego się nie dotknęłaś, zamieniało się w rzecz bezwartościową. Ciągle słyszałaś: źle, niestarannie, zbyt wolno. Bez ustanku wynajdowała preteksty, aby Cię zrugać. Potrafiła się przyczepić o krzywo wpiętą w segregatorze fakturę czy przystawioną pieczątkę na dokumentacji, jakby miało to jakiekolwiek znaczenie dla jakości Twojej pracy. Urządzała awantury przy innych pracownikach, depcząc Twoją godność i wyraźnie sugerując, że byłoby znacznie lepiej, gdybyś się zwolniła z pracy.    

08:00:00 No comments

Cóż za zmyślnie inteligentny koncept dla nasączonego dramatami thrillera - podać przepięknym językiem porywającą historię z tak wielu perspektyw i w mnóstwie ram czasowych. Na domiar dobrego - uczynić to dygresyjnie, przemyśleniami naznaczonych trudnościami bohaterów. Toczone wewnętrznie monologi postaci okazują się esencją powieści - odmalowują zarówno same osoby, jak i całe tło fabularne. Oto sztuka dla sztuki, propozycja literacka dla czytelników ceniących rozrywkę umysłową na najwyższym poziomie oraz całkowicie realistyczne, choć mylące odbiorcę dywagacje sylwetek. Teraźniejsze, przeszłe, przyszłe. Z punktu widzenia jej, jego i wszystkich dookoła, a przy tym w żaden sposób niepowielające raz już przedstawionego. Z kapitalnym, niemożliwym do przewidzenia plot twistem i takim samym złoczyńcą, który... i tak okazuje się trudny do oceny pod kątem wyborów moralnych. Może bowiem, ale tylko może, z treści wyłoni się ktoś znacznie gorszy. Do niemalże końcowej sceny “Ostatnio widzianych” Autorka w sposób mistrzowski myli tropy, rzucając podejrzenia dokonania potencjalnej zbrodni na każdego po kolei. Oprócz tego, w najnowszej książce zaserwowała odbiorcom motyw, na który do tej pory ani razu (!) nie trafiłam w literaturze. Pozostaje skonstatować, że postawiona przeze mnie teza, jakoby Brytyjczycy byli odpowiedzialni za wykreowanie najlepszych, najmocniej wciągających i najbardziej zwichrowanych powieści dramatycznie-thrillerowych jest słuszna. Poproszę o więcej nieoczywistego malowania teł wydarzeń słowami, absorbujących zagadek intelektualnych i tego rodzaju zaskoczeń. Książek spod ciemnej gwiazdy, w jakich rolę równie ważną, a może nawet istotniejszą, co sprawa domniemanej zbrodni odgrywają przenoszone udanie na czytającego emocje bohaterów. To właśnie one, szczególnie te tragiczne, pozostają kwintesencją dobrych thrillerów. Bez przytłaczających śledztw, prostych dialogów i oczywistych trupów w szafie - to uwielbiam. 

16:37:00 No comments

Rozmowa to podstawowa forma komunikacji międzyludzkiej. Umożliwia wyrażanie swoich emocji, poznawanie światopoglądu innych, budowanie z nimi relacji oraz polubowne rozwiązywanie narosłych problemów i sporów. Starożytni ze sztuki wymowy uczynili prawdziwe arcydzieło. W ich czasach przekonywanie do swoich poglądów było solą dyskursu społeczno–politycznego. Wskutek tego sztuka retoryki, czyli umiejętność składania perswazyjnej wypowiedzi była utrzymana na najwyższym poziomie. Źródła tego daru wywodzono od samego Homera - jego Iliada i Odyseja w znacznej części wypełnione są kwiecistymi przemowami. W zasadzie powszechnie za ojców retoryki uznaje się sofistów, którzy już w V w. p.n.e. twierdzili, że przy jej użyciu sprawę wątpliwą łacno można przekształcić w niebudzącą obiekcji. Sztuka przemowy rozwinęła się najbujniej w Atenach, czemu niewątpliwie sprzyjał demokratyczny ustrój polis. Oczywiście najsławniejszymi mistrzami retoryki byli Platon oraz Arystoteles. Ten ostatni nawet zaliczył ją do dziedzin nauk produktywnych, tak samo jak zresztą poetykę. Po podboju Grecji zyskała także ogromne znaczenie w Imperium Romanum. Uważano ją za niezwykle ważny element wykształcenia każdego obywatela, czyniąc ją kluczowym elementem edukacji. Istniały też specjalne szkoły retoryczne. Palmę pierwszeństwa w kategorii „złotoustych” Kwirytów zdecydowanie dzierżą obydwaj Katonowie (któż nie zna słynnego: „A poza tym uważam, że Kartaginę należy zniszczyć”, którym to stwierdzeniem Katon Starszy kończył każdą mowę w senacie), Cyceron oraz Seneka, wychowawca samego Nerona. Po upływie okresu starożytnego, retoryka popadła nieco w zapomnienie, choć dalej umiejętność skłaniania innych do swoich racji ceniona jest bardzo wysoko. Przekonuje do niej także Twórca recenzowanej pozycji, który twierdzi, że naprawdę „warto rozmawiać”. 

23:22:00 No comments

Wizytowałam Auschwitz jako dwunastolatka. Choć była to część większej, szkolnej wycieczki, piszę o “wizycie”, bo brakiem szacunku byłoby stwierdzenie: “wycieczka do obozu śmierci”. Terenu masowej zagłady ludzi wielu narodowości i w każdym wieku – przede wszystkim rodaków. Drżących ze strachu staruszków, którzy nawet nie mieli świadomości, gdzie są ani w jakim celu się tam znaleźli. Rozparowanych ojców w sile wieku i zrozpaczonych matek. Kilkumiesięcznych, kilkuletnich i nastoletnich dzieci, które nie miały jeszcze czasu, by zrozumieć życie, posmakować go ni jakkolwiek poznać. To właśnie im, za sprawą niezwykłej sylwetki Fredy’ego Hirscha, tytułowego “Nauczyciela z Auschwitz” Wendy Holden oddaje głos w opartej na faktach powieści - głos, który nigdy nie opuścił ich gardeł. Uleciał w szare od ludzkiego pyłu, milczące niebo, niesłyszany - jednym z przerażających kominów...  

Czytając tę książkę, cały czas miałam w głowie fakt, że przecież przekroczyłam drwiącą z człowieczeństwa bramę, głoszącą, iż praca czyni wolnym, również będąc zaledwie dziewczynką. Pewnie dojrzalszą niż reszta, bo już wtedy, w pogardzie mając harmidry na dużych przerwach, wolałam, za zgodą cenionej polonistki i wychowawczyni zarazem, pozostać w klasie, z dumą obwieszczając, że piszę swoją pierwszą powieść. Dalej jednak - tylko dzieckiem, z jakich samomianowani “nadludzie”; zwierzęta w istocie, zwierzętom nie ujmując, postanowili kilkadziesiąt lat temu właśnie w tym miejscu oczyścić świat, dążąc do stworzenia czystej rasy.  

Odłączyłam się wówczas od grupy, zniesmaczona tym, że niektórzy - choć lubiani przeze mnie – koledzy nie potrafili zachować należytej powagi. Z perspektywy czasu myślę, że może to nie był odpowiedni wiek na wizytę. Temu miejscu bowiem należy się cisza. Temu miejscu należy się spokój. Temu miejscu należy się pamięć. I światła refleksja... 

21:13:00 No comments

Brzoskwinia to nie tylko owoc o zniewalająco słodkim miąższu i niestety wielkiej pestce, ale także świetne narzędzie dyplomatycznego nacisku. Nic nie wprawia obcych posłów w tak euforyczny nastrój, jak możliwość raczenia się bez ograniczeń tym wspaniałym darem natury. A właśnie tego zabrakło. W tak wiekopomnej chwili! Zdawało się, że wszystko zostało zapięte na ostatni guzik. Z dumą patrzyłeś na swoje dzieło - ulice zostały uroczyście udekorowane, flagi wywieszone, wzywające do braterstwa transparenty gotowe go spontanicznego podniesienia, stoły na wielki bankiet i potrawy sporządzone, rada miejska w pełnej gotowości, aby przywitać dostojnych gości, tłum mieszkańców (oczywiście całkowicie dobrowolnie) zgromadzony. I wtedy, stojąc w odświętnym stroju przed ratuszem zauważyłeś, że… brakuje najważniejszego – brzoskwiń! Owoców, które są symbolem miasta-państwa, nad jakim jako burmistrz sprawujesz pieczę - Varbarii. To wokół niego rosną dorodne drzewa, dające najpiękniejsze okazy tego gatunku. Mieszkańcy żadnej z pozostałych krain, które rozciągają się wzdłuż i wszerz Waszej wspólnej wyspy, nie mogą się pochwalić tak wspaniałym skarbem. Nic dziwnego, że wizerunek brzoskwiniowego drzewa znajduje się w Waszym herbie. Miały być uświetnieniem chwili podpisania układu handlowego z Nibracją, leżącą na południe od Waszej ojczyzny. Ale nie będą, bo jakiś baran zapomniał je dostarczyć. Czujesz, jak Twoja twarz przybiera z wściekłości coraz bardziej pąsową barwę. Przywołujesz gwałtownym gestem dwóch młodych miejskich urzędników – Imasa oraz Smata. Słodkim a zarazem wypełnionym bezgraniczną złością sykiem zadajesz (oczywiście w ojczystym języku) zasadnicze pytanie: where brzoskwinie?!😉Obydwaj wyprężają się na baczność a Ty z wielką satysfakcją śledzisz malujące się na ich licach strach i zmieszanie. Pierwszy duka żałosne wytłumaczenia. Według niego cały zapas fruktów został zużyty podczas zeszłotygodniowej wizyty Cusitów. Złożono wprawdzie zamówienie na następny worek, nawet jeden z kucharzy zszedł osobiście dla większej pewności do sadu, aby to uczynić, ale… „Co, ale?!”, ryknąłeś głosem, od którego zadrżały szyby w oknach całego grodu, a niektóre banery gruchnęły o ziemię, wypuszczone ze zdrętwiałych przerażeniem rąk trzymających. Ściśnięte gardło Twego nieszczęsnego interlokutora zdołało jedynie wydusić, że Durko nie dowiózł ich na czas. Więc to przez niego najważniejszy sojusz, jaki mógł zdarzyć się w historii Twojej ojczyzny nie zostanie podpisany w odpowiedniej oprawie! Jakże daleko spadła brzoskwinia od brzoskwiniowca! Syn Duralda, bratanek Drabada, którzy rozsławili posiadanym sadem imię Varbarii, tak zhańbił swoją cześć i chwałę poprzedników. No tego to się po nim nie spodziewałeś. Ale cóż, nic to, trzeba podjąć środki zaradcze. Zaraz po wielce znaczących słowach: „Niech no dorwę tego sadownika!” wydajesz Smatowi rozkaz natychmiastowego udania się do Durko po pięć kilogramów najbardziej dorodnych brzoskwiń. Ten pędem rzucił się w drogę, a Ty z mściwą satysfakcją obwieściłeś jeszcze światu: „A z nim później się rozprawię”, po czym popadłeś w zadumę. Układ mający zostać zawarty z Nibracją ma ogromne znaczenie nie tylko dla Waszych dwóch narodów, ale także przyszłości całej wyspy. Nie dotyczy bowiem tylko stosunków handlowych, ale stanowi wymowny „gest Kozakiewicza” wobec agresywnych Cusitów, jak zwiecie mieszkańców sąsiedniego Maregaardu (Cusistanu). Ci śmiali żeglarze, utrzymujący ożywione kontakty z innymi lądami, zajmują się głównie handlem. Tydzień temu ich delegacja próbowała Wam narzucić niekorzystny układ sojuszniczy, ale po pozorowanych z Waszej strony negocjacjach, w czasie których zżarli cały worek brzoskwiń, napełniając Was bezbrzeżną rozpaczą, został on zdecydowanie odrzucony. Dlaczego? 

16:18:00 No comments
Nowsze posty
Strasze posty

O autorce

O autorce
Żona, kociara, maniaczka thrillerów, wielki ogarniacz życia. Recenzuję literaturę - bo życie jest sztuką. Opowiadam historie o historiach. Mail: kierownikoperacyjny.sp@gmail.com 💥

Kategorie

  • książki

Jestem tutaj

Statystyka odwiedzin

Stali czytelnicy

Archiwum

  • ▼  2026 (109)
    • ▼  lip (14)
      • Matt Childeis - Luna Moth - recenzja
      • Sinéad Nolan - Policz do dziesięciu - recenzja
      • WP Rdzanek - Artefakt - recenzja
      • Anna Wolf - Zapomniana miłość. Night - recenzja
      • Vera Buck - Mroczne lato - recenzja
      • John Warley - Milenium - recenzja
      • Anna Kasiuk - Zośka od miłości - recenzja
      • Marzena Niewiadomska - Głosy piekła - recenzja pat...
      • Stanisław Lem - Opowieści o Pilocie Pirxie - recenzja
      • Grzegorz Kapla - Bez litości - recenzja
      • Stach Szulist - Kumulacja - recenzja
      • Joanna Bober - Księżyce Jowisza - recenzja
      • Tommaso Pagano - W gąszczu kłamstw - recenzja
      • Francesca Catlow - Grecki sekret - recenzja
    • ►  cze (24)
    • ►  maj (20)
    • ►  kwi (10)
    • ►  mar (18)
    • ►  lut (13)
    • ►  sty (10)
  • ►  2025 (296)
    • ►  gru (20)
    • ►  lis (19)
    • ►  paź (30)
    • ►  wrz (25)
    • ►  sie (16)
    • ►  lip (22)
    • ►  cze (19)
    • ►  maj (38)
    • ►  kwi (24)
    • ►  mar (36)
    • ►  lut (24)
    • ►  sty (23)
  • ►  2024 (292)
    • ►  gru (18)
    • ►  lis (30)
    • ►  paź (30)
    • ►  wrz (27)
    • ►  sie (28)
    • ►  lip (25)
    • ►  cze (20)
    • ►  maj (21)
    • ►  kwi (22)
    • ►  mar (24)
    • ►  lut (29)
    • ►  sty (18)
  • ►  2023 (143)
    • ►  gru (17)
    • ►  lis (20)
    • ►  paź (15)
    • ►  wrz (14)
    • ►  sie (14)
    • ►  lip (15)
    • ►  cze (8)
    • ►  maj (10)
    • ►  kwi (9)
    • ►  mar (9)
    • ►  lut (7)
    • ►  sty (5)
  • ►  2022 (31)
    • ►  gru (1)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (2)
    • ►  wrz (2)
    • ►  sie (5)
    • ►  lip (2)
    • ►  cze (2)
    • ►  maj (2)
    • ►  kwi (3)
    • ►  mar (3)
    • ►  lut (4)
    • ►  sty (3)
  • ►  2021 (60)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (4)
    • ►  wrz (5)
    • ►  sie (5)
    • ►  lip (13)
    • ►  cze (9)
    • ►  maj (6)
    • ►  kwi (9)
    • ►  mar (4)
    • ►  lut (1)
  • ►  2020 (55)
    • ►  gru (1)
    • ►  lis (6)
    • ►  paź (5)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (3)
    • ►  lip (5)
    • ►  cze (6)
    • ►  maj (6)
    • ►  kwi (8)
    • ►  mar (6)
    • ►  lut (2)
    • ►  sty (4)
  • ►  2019 (40)
    • ►  gru (4)
    • ►  lis (4)
    • ►  paź (4)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (4)
    • ►  lip (5)
    • ►  cze (1)
    • ►  maj (5)
    • ►  kwi (2)
    • ►  lut (7)
    • ►  sty (1)
  • ►  2018 (96)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (4)
    • ►  wrz (5)
    • ►  sie (8)
    • ►  cze (8)
    • ►  maj (12)
    • ►  kwi (11)
    • ►  mar (13)
    • ►  lut (14)
    • ►  sty (17)
  • ►  2017 (197)
    • ►  gru (6)
    • ►  lis (11)
    • ►  paź (9)
    • ►  wrz (16)
    • ►  sie (24)
    • ►  lip (20)
    • ►  cze (17)
    • ►  maj (19)
    • ►  kwi (16)
    • ►  mar (18)
    • ►  lut (8)
    • ►  sty (33)
  • ►  2016 (81)
    • ►  gru (15)
    • ►  lis (23)
    • ►  paź (17)
    • ►  wrz (11)
    • ►  sie (11)
    • ►  cze (2)
    • ►  lut (2)
  • ►  2015 (8)
    • ►  lis (1)
    • ►  cze (1)
    • ►  maj (1)
    • ►  mar (1)
    • ►  lut (2)
    • ►  sty (2)
  • ►  2014 (18)
    • ►  gru (1)
    • ►  lis (1)
    • ►  paź (1)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (1)
    • ►  kwi (4)
    • ►  mar (4)
    • ►  lut (1)
    • ►  sty (2)
  • ►  2013 (18)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (4)
    • ►  wrz (1)
    • ►  sie (2)
    • ►  lip (1)
    • ►  cze (3)
    • ►  lut (3)
    • ►  sty (2)
  • ►  2012 (14)
    • ►  gru (1)
    • ►  paź (5)
    • ►  cze (2)
    • ►  kwi (1)
    • ►  mar (3)
    • ►  lut (2)
  • ►  2011 (12)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (2)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (1)
    • ►  lip (1)
    • ►  mar (1)

Created with by ThemeXpose | Distributed By Gooyaabi Templates