Twórczość Keigo Higashino pokochałam od pierwszego przeczytania, toteż piszę tę recenzję z niemałym smutkiem, w związku z tym, że Autor niedawno zmarł. Coś podobnego przydarzyło mi się po raz pierwszy - zauroczyłam się każdą z jego książek, lecz tę ostatnio wydaną pod tytułem „Przybysz” przyszło mi poznać wówczas, gdy Pisarz stał się osobą świętej pamięci... Choć nijak nie rzutuje to na moją ocenę powieści, przyznaję, że towarzyszy mi cokolwiek dziwne uczucie. Jak jednak zapewnić sobie nieśmiertelność, jeśli nie dzięki opublikowanej prozie, która ma szansę żyć wiecznie, stać się pomnikiem trwalszym niż ten ze spiżu? W mojej pamięci tytuł „mistrz japońskiego kryminału” na zawsze pozostanie zarezerwowany właśnie dla Higashino. Tym bardziej, że jego historie… stanowią dla mnie pewien ewenement. Najczęściej nie znoszę, gdy lwią część fabuły pochłania śledztwo, przyćmiewając przemyślenia bohaterów, ich charakterystykę czy opisy życia wewnętrznego. Tymczasem opowieść, w jakiej naczelną postacią jest detektyw Kaga i o której kreślę dla Ciebie dzisiaj własną narrację, jest kryminałem… tak silnie kryminalnym, jak ten tylko może być. 😉 Mimo tego owa propozycja literacka pochłonęła mnie na tyle, iż nie potrafiłam jej odłożyć aż do poznania zakończenia. Świadczy to o wielkim kunszcie Prozaika, który miał niesłychany talent do zmyślnego konstruowania zagadek spod ciemnej gwiazdy. Nie jest to nawet „po nitce do kłębka”, a raczej: po maleńkim okruchu, który dla większości pozostaje niewidoczny, ku widowiskowemu pysznemu ciastu - finałowi. Pozornie niezwiązane ze sobą sylwetki majaczą w „Przybyszu” gdzieś na obrzeżach opowieści, ale ich losy szybko zaczynają się zazębiać. U kresu gawędy każda z nich staje się jednym z ogniw widowiskowo składającego się w jedną całość mechanizmu, którego ostateczny kształt potrafi zaskoczyć. I to mimo tego, że ofiara zbrodni była odbiorcy znana od samego początku! Takiż poziom sztukmistrzostwa uważam za niedościgniony. Kto wie, gdzie i komu Pisarz teraz prezentuje swoje godne podziwu, tekstowe układanki?






