Takiego thrillera w doskonale wyważony sposób skrzyżowanego z kryminałem definitywnie potrzebowałam! Choć dotychczas twórczość Agnieszki Anny Milewskiej nie była mi znana, niniejszym oświadczam, iż od tej pory będę z niecierpliwością wyczekiwać każdej kolejnej książki spod jej pióra. Co więcej, jest to jeden z tych najbardziej wyjątkowych, na wskroś pozytywnych zaskoczeń, jako że lektura początkowych kilkunastu stron „Kim jestem?”… niezmiernie mnie zirytowała - a wszystko to za sprawą pyskatej, nieznośnej i irytującej bohaterki. Wybudzona po ciężkim wypadku w szpitalu, w pierwszych rozdziałach odznacza się wręcz okrutnie roszczeniową i niesympatyczną postawą. I ciężko to nawet wytłumaczyć posttraumatyczną amnezją - jako że jej stosunek do personelu medycznego, który przecież przywrócił ją do świata żywych i czuwa nad jej dobrostanem, jest zwyczajnie nieuzasadnienie negatywny, zakrawający chwilami na skrajnie agresywny. W pewnym momencie przeszło mi nawet na myśl, że ciężko będzie dotrzeć do ostatniej strony książki, jeśli tymczasowo Bezimienna będzie się zachowywać w tak denerwujący sposób… i, och - jakże pięknie się rozczarowałam! Z każdą kolejną przewróconą kartą historia zaczynała porywać mnie coraz bardziej w swój złożony z niepewności, zwichrowanych zawirowań, niedorozumień i niedookreśleń świat a postawa naczelnej żeńskiej postaci okazała się o wiele silniej złożona niż można było w ogóle podejrzewać. Na skutek zderzenia ze skrajnie inną osobowością, nieskończenie dobrym lekarzem imieniem Olgierd, ewoluowała zresztą na tyle, iż pod koniec opowieści urzekała już jedynie odpowiednią ilością pazura. Tego rodzaju zakręcenie fabułą, bohaterami oraz samym czytelnikiem świadczy o dużym kunszcie literackim Autorki. Podobnie jak i fakt, że często wykorzystywany w historiach spod ciemnej gwiazdy motyw okresowej niepamięci został przez Pisarkę zaserwowany w niewtórny sposób. Pozostaje mi napisać: passo, trwaj, jesteś przepiękna - jako że ostatnio nareszcie mam szczęście do dobrych powieści!



.jpg)
%20(1).jpg)