Za sprawą powieści „Spalona droga. Melodia przeszłości” udało mi się przenieść w czasie, o czym wielokrotnie zdarzało mi się śnić. Kierunkami moich podróży z mrzonek pozostawały raczej carska Rosja oraz pałacowe lokalizacje pokroju Ermitażu, jednak Estera Tracz przerzuciła mnie swoją niesamowitą narracją jeszcze dalej - do na wskroś realistycznie wykreowanego Paryża w XVI wieku. Szczerze napisawszy, nijak nie spodziewałam się, że ta wyprawa okaże się aż tak przejmująca. Złożona z niepokojów, nieprzewidywalnych zwrotów akcji oraz niebezpiecznych przeżyć barwnych bohaterów, zabrała mnie do jednej z ulubionych rzeczywistości - romantyczno-przygodowych powieści historycznych, którym na domiar dobrego nie brakuje finezjo-fantazji. Autorka zdecydowała się bowiem na krok bardzo ryzykowny - wrzucenie do szesnastowiecznych francuskich realiów… definitywnie współczesnej kobiety, jaka trafia tam za sprawą magicznej pozytywki ofiarowanej przez nieżyjącego już Dziadka (to zresztą kolejny wzruszający wątek), mimo że nijak nie jest gotowa na to, co tam zastanie. I tak oto pewien François natrafia przypadkiem na Katherine - która wprost z dwudziestopierwszowiecznej Anglii teleportowała się do jego miejsca i daty w lichej koszulce nocnej. Słusznie myślałby kto, jeśliby stwierdził, iż brzmi to jak początek świetnie zwichrowanej i pełnej żartów sytuacyjnych komedii miłosnej. Pisarka swoją prozą ofiarowuje jednak czytającemu o wiele więcej, bowiem okres czasu, do jakiego trafia Kate zapisał się w historii nader krwawą kartą w postaci zbliżającej się rzezi hugenotów, zaś naczelna żeńska postać książki wkrótce ustali, iż jako tak zwana Wędrująca ma możliwość ingerencji w przeszłe wydarzenia… Jak jednak można zmienić to, co tak bardzo minione? Cóż. Ja niezwykle cieszę się, że mimo ówczesnych niepokojów miałam okazję chociaż fabularnie się tam przenieść. Do świata, w którym mężczyzna zdobywał rękę wybranki i bał się jej uchybić nawet i niewłaściwym słowem. Jakże przyjemnie czyta się o niestety wymarłych już zwyczajach, dworskich zabawach i etykiecie względem dam i siebie nawzajem… Urok bezśmiertny.



