Pompeje to starożytne miasto, położone na końcowym
fragmencie italskiego buta, w słonecznej i urodzajnej Kampanii. Intersujący się
historią Imperium Rzymskiego kojarzą je przede wszystkim z bogactwa zachowanych
form archeologicznych, a także odgrywanej przez nie roli ważnego portu
handlowego. Wszystkim innym przed oczyma stają wstrząsające, zaklęte w gipsie oblicza
zmarłych próbujących złapać ostatni oddech, który zdradziecko i nieubłaganie wypełniał
ich płuca gorącym wulkanicznym pyłem oraz trującymi gazami pochodzącymi z
erupcji pobliskiego Wezuwiusza. Umiejscowienie grodu w Zatoce Neapolitańskiej, wprost
nad morzem Tyrreńskim, gdzie zbiegały się liczne szlaki kupieckie było dla
niego błogosławieństwem, lecz tylko do 79 roku n.e. W nim właśnie, a dokładnie
24 sierpnia, choć niektórzy historycy wskazują datę o dwa miesiące późniejszą, ogromny
krater przebudził się do życia, eksplodując na wysokość nawet 33 kilometrów i całkowicie
niszcząc Pompeje oraz pobliskie Herkulanum i Stabie, w których elita Cesarstwa
postawiła swoje oszałamiające wille. Epicentrum wybuchu znajdowało się w
odległości zaledwie około 9 kilometrów od aglomeracji, co przesądziło jej los. Nawet
nad odległym Rzymem zapadło zaćmienie słońca a pył wulkaniczny dotarł do Egiptu
i Syrii, co daje pojęcie o jego skali, wobec której także współczesne państwo,
dysponujące nieporównywalnie doskonalszymi środkami technicznymi, byłoby
zupełnie bezsilne. Oblicza się, że wyzwolona została energia cieplna 100
tysięcy razy większa niż ta, jaką wzbudziły bomby atomowe zrzucone na Hiroszimę
i Nagasaki. Skutkiem był wyrzut ogromnej ilości lawy oraz stopionych
błyskawicznie skał, gorącego pyłu i popiołu z prędkością 1,5 miliona ton na
sekundę. To zaś spowodowało, że na miasto opadła gorejąca chmura wyziewów
o temperaturze, jak się szacuje, nawet kilkuset stopni Celsjusza.





