Dopóki
nie poznałeś Natalii sądziłeś, że nikogo już nie pokochasz. Twój poprzedni związek
zakończył się kompletną katastrofą, więc czułeś się zupełnie wypalony. Najbardziej
przygnębiała Cię myśl, że ponosiłeś za to pełną odpowiedzialność. Nawet nie
spostrzegłeś, kiedy zacząłeś skrajnie zaniedbywać Iwonę. Najważniejsza była dla
Ciebie praca. Myślałeś o niej, gdy kładłeś się spać, a także jak tylko rano
unosiłeś powieki. Wypełniła Twoje życie do tego stopnia, że nie zostało w nim
miejsca dla kobiety, z którą spędziłeś całe pięć lat. A najgorsze było to, że wpadłeś
w zaklęty krąg. Policyjna służba z jednej strony dawała Ci satysfakcję, z
drugiej rodziła stres i obrzydzenie do podłości, jakich może dopuścić się
człowiek. Ucieczkę od przygnębiających myśli umożliwiał alkohol, z którym w
zasadzie przestałeś się rozstawać. Gdy Twoja partnerka podjęła decyzję o
odejściu, nie czułeś nawet żalu. Co więcej, uznałeś to za doskonały pretekst,
aby tym bardziej topić smutki w procentach. Nic dziwnego, że wkrótce potem zrezygnowałeś
z pracy i znalazłeś się na kompletnym dnie. I gdyby pomocnej dłoni nie wyciągnął
do Ciebie znajomy z dawnych lat, z pewnością już byś na nim pozostał. Gdy zobaczył,
jak stoisz brudny i śmierdzący w kolejce do sklepu monopolowego, był głęboko
wstrząśnięty. Zabrał Cię do swojego domu i zmusił do leczenia odwykowego. Kiedy
trochę doszedłeś do siebie, zaproponował, abyś podjął zatrudnienie na prywatnej
uczelni w Szczecinie. Zasiadał w jej władzach i polecił Cię jako doskonałego
fachowca z dziedziny kryminalistyki. Początkowo martwiłeś się, czy złapiesz odpowiedni
kontakt z młodzieżą, ale szybko okazało się, że nadajecie na podobnych falach.
Młodzi ludzie zaczęli też cenić Twoje konkretne podejście do wykładanego
przedmiotu, który potrafiłeś ubarwiać licznymi przykładami wziętymi z autopsji.


