Maciej M Maślak - 4:44 - recenzja

by - 19:54:00

Jeśli budzisz się codziennie o tej samej godzinie, znękany tym czy innym koszmarem, jest duża szansa na to, że Twoja podświadomość próbuje Ci coś przekazać. Tym bardziej, jeżeli tak jak Wiktor - główny bohater powieści „4:44” - znajdujesz się aktualnie na życiowym zakręcie. Dawniej postrach ulicy i persona doskonale znana wśród szarości półświatka. Dziś ktoś, kto wespół z przyjacielem prowadzi dobrze prosperującą firmę, powiązaną z przemysłem paliwowym. Jak to jednak często bywa, właśnie wówczas, gdy rzeczywistość wydaje się układać aż nazbyt dobrze, całe na ubawione przybywa Przeznaczenie i postanawia co nieco zamieszać… Ta jedna propozycja nie do odrzucenia powoduje zamęt w myślach i kusi podejrzanie wielkimi korzyściami. Spotkanie u znajomego psychologa właśnie się odbyło, przemyślenia są o wiele spokojniejsze niż kiedyś, postanowienia poprawy wciąż stabilne i dojrzałe - do szczęścia brakuje tylko prawdziwej miłości. Tak się przynajmniej sądzi do czasu, kiedy usłyszy się, że już za moment posiadane bogactwo może być większe, kiedy zbudowane od zera przedsiębiorstwo stanie się graczem, z którym będzie musiał się liczyć absolutnie każdy na skutek wejścia na najsilniej lukratywny rynek… Chyba tylko święty by się nie skusił. Cudowna oferta szybko okazuje się jednak transakcją wiązaną - i to taką z rodzaju skrajnie niebezpiecznych. Czasu do namysłu jest coraz mniej a Ty niemalże słyszysz w głowie, jak uciekają kolejne pieniądze. Co uznasz za wartość nadrzędną, kiedy przyjdzie Ci wybierać pomiędzy ledwie odzyskaną wiarą w ludzi, obiecującą nową znajomością rodem z marzeń sennych i stabilną pracą a… szansą, jaka może już nigdy więcej Ci się nie trafić? Za wycieraczką Twojego samochodu ktoś umieścił już asa kier… lecz czy to tą właśnie kartą z talii się okażesz? Maciej M. Maślak książką skrytą za urzekająco mroczną okładką przenosi czytelnika w zwichrowanie zadumany świat. Taki, w jakim każda decyzja może się okazać skrajnie krytyczna…

„Tęsknota towarzyszyła mi jak cień, śledziła, nie odstępowała na krok. Bezlitośnie odbierała mej duszy światło, siejąc wewnętrzny mrok.”

Odkładasz na chwilę rozważania dotyczące wewnętrznej przemiany, nad którą pracujesz od dłuższego czasu, bo oto ekran Twojego telefonu rozjaśnia informacja o przychodzącym połączeniu. Wyczekujesz go każdego dnia, nie mogąc się doczekać, kiedy Ilia znowu do Ciebie zadzwoni i podzieli się najnowszymi wydarzeniami w swoim kilkuletnim życiu. Choć kochasz córkę ponad życie, w końcu prawie pogodziłeś się z tym, że wyemigrowała z matką na Wyspy, kiedy małżeństwo jej rodziców się rozpadło. Rozanielony, słuchasz o zbliżających się zawodach jeździeckich i już nie możesz się doczekać, kiedy mała do Ciebie przyleci, byś mógł nareszcie znowu zobaczyć ją osobiście. Zaaferowany, nie zauważasz, że nieco się zagadałeś - a przecież byłeś umówiony na spotkanie z Pawłem, zaufanym przyjacielem oraz wspólnikiem w interesach. Wierzysz w niego bezgranicznie - wszak znałeś go już wtedy, kiedy zajmowałeś się nie do końca legalnymi zleceniami. Ten etap Twojego życia dawno jednak już odszedł. Odsiedziawszy swoje, dziś posiadasz już tylko dawno zatarty wyrok a prowadzona z towarzyszem spółka działająca w przemyśle paliwowym jest w pełni rzetelna. Jako ojciec i - wciąż masz nadzieję - już niedługo partner nowej miłości, której pilnie wypatrujesz - nie chcesz nigdy wracać do świata zawodowych szarości. Budżet Twojego przedsiębiorstwa nie jest może milionowy, za to gwarantuje wystarczająco dostatnie i legalne życie. Niedawno pojawił się jednak pewien problem, który zamierzasz właśnie rozwiązać. Część transportu cystern, jakie do Wasz dotarły, nie spełniała przyjętych norm jakości, co masz w planach wyjaśnić z głównym kontrahentem. Do tej pory Stec nigdy nie poważył się na żadne oszustwa związane z dostarczanym do Was towarem, zatem masz nadzieję, że to zwykłe, łatwe do uargumentowania nieporozumienie. Przekroczywszy próg jego skrzętnie strzeżonej „twierdzy” ustalasz jednak, że… była to celowa zagrywka, która miała na celu zwabić Ciebie i Pawła do jego głównego biura. Potentat paliwowy, który niedługo odejdzie na emeryturę, ma dla Was bowiem propozycję nie do odrzucenia… związaną z tak wielkim bogactwem jak ogromnym ryzykiem.

„Czy to w takim razie czas na nowe rozdania? Czy odkrycie kart podświadomości pomoże mi w podejmowaniu trafnych decyzji? Czy pomoże mi w odpowiedzi na moje pytania?”

Ryszard Stec informuje, że niebawem zamierza usunąć się w cień i skończyć z paliwową działalnością, w związku z czym chętnie przekaże Twojej firmie większość klientów, właściwie łącząc oba przedsiębiorstwa. Jako że jego jest jednym z największych w Polsce, oferta wydaje się aż podejrzanie korzystna… do czasu, gdy okazuje się, że jest jedno ale. Jego jedyny syn niedawno został porwany przez kogoś, z kim mężczyzna ma zatarg sięgający dwudziestu pięciu lat wstecz. Przestępca niedawno przestał odsiadywać karę pozbawienia wolności, lecz wszystko wskazuje na to, że zemsta, jakiej dokonanie założył sobie tak dawno temu, wciąż nie dobiegła końca. A wszystko, jak to często bywa, zaczęło się od wojny o serce kobiety - obecnej żony Steca, której odejścia nie mógł sobie wybaczyć porywacz. Malinowski, bo tak ma na nazwisko, wysunął tylko dwa żądania. Za zwrot pierworodnego w jednym kawałku chce miliona złotych w gotówce. I o ile to nie stanowiłoby problemu, o tyle pozostały warunek już tak, jako że pieniądze, bez obstawy policyjnej ani żadnej innej, ma dostarczyć żona Ryszarda. W związku z tym, że zarówno Ty jak i Paweł macie w półświatku znajomości z dawnych lat, przedsiębiorca prosi, byście pomogli mu namierzyć oraz uwolnić syna. Nie oczekuje od Was cudów, tylko pomocy w zebraniu niezbędnych informacji oraz odbiciu chłopaka. Po namyśle dochodzisz do wniosku, iż - choć nieco niebezpieczna - ta propozycja wcale nie jest taka zła, na jaką brzmiała za pierwszym razem. Cóż… wszystko do momentu, w jakim okazuje się, że jest ktoś, komu bardzo zależy na tym, abyś nie wchodził w układ ze Stecem. Anonimowy telefon z pogróżkami, szkalujący artykuł w gazecie, podsłuch w siedzibie Twojej firmy oraz pod samochodem Pawła… I jeszcze do tego te dziwne karty, które znajdujesz za wycieraczką samochodu. Wraz z upływem czasu presja rośnie, a tego przecież nie zostało zbyt wiele synowi Ryszarda. Sam nie wiesz, co robić, tym bardziej, że wszechświat właśnie zesłał Ci piękną, wymarzoną kobietę, w której zaczynasz się zakochiwać… I dlaczego wciąż budzisz się o 4:44?

„Świat na ten jeden moment się zatrzymał. Ta chwila mogłaby trwać całą wieczność i gdybym tylko umiał, przedłużyłbym ją w nieskończoność.”

Początkowe rozdziały „4:44” nieco mnie skonfundowały. Oczekiwałam bowiem, że za tą mroczną okładką znajdę thriller, w którym odliczanie lub tytułowa liczba będą odgrywały naczelną rolę i sprawią, że opowieść, którą napisał Maciej M. Maślak uznam za definitywnie trwożącą - z rodzaju tych spod najciemniejszej gwiazdy. Tymczasem naczelny bohater Wiktor po lekturze pierwszych rozdziałów jawił mi się raczej jako wrażliwy jegomość, który poszukuje miłości i ustabilizowania własnej egzystencji a przy tym przechodzi wewnętrzną przemianę dzięki wizytom u psychologa oraz zaskakująco wiele rozprawia o spokoju duszy, za jakim wciąż goni. Poznawszy jego działalność, przyjaciela Pawła oraz szemraną propozycję bogatego biznesmena nazwiskiem Stec doszłam do wniosku, że historia wykreowana przez Pisarza zmierza w kierunku powieści obyczajowej z ciekawym wątkiem kryminalnym - i tutaj już się nie pomyliłam. Do mniej więcej połowy objętości dość statyczna, definitywnie nabiera prędkości w dalszej części - a przy tym zaskakuje odbiorcę niebanalnym motywem miłosnym połączonym z wątkiem szpiegowskim, co bardzo mi się podobało. I choć niektóre z książkowych wydarzeń są w polskiej rzeczywistości mało realistyczne, część dialogów napisana nieco kwadratowo a zachowanie Wiktora bywa irracjonalne - bo kto udałby się na weekendowy wypad na Mazury z nową miłością, gdy dla porwanego, którego obiecało się ocalić, zegar nieustannie tyka - przyznaję, iż narracja Autora całkiem przypadła mi do gustu. To niepozbawiona zwrotów akcji, dobra rozrywka na jeden wieczór, w jakiej najsilniej urzekło mnie zaskakujące zakończenie. Dużym plusem jest także świetnie budowane napięcie, które eskaluje dopiero niemalże bliżej fabularnego końca. Szukaj kobiety - znajdziesz najzmyślniejszą odpowiedź. Wszak wszystkie opowieści tak naprawdę traktują o miłości… W kierunku ósemki, solidne 7/10 - z plusem za moje ulubione imię Ilia i wplecenie świetnej przenośni asa kier. Kto pozostaje nim, zwycięzcą, na koniec dnia?

„Każdy człowiek nosi w sobie swój niezbadany kosmos. To za sprawą snów możemy go eksplorować. Co kryje mój? Co chce mi przekazać?”

You May Also Like

0 comments

Serdecznie dziękuję za wszystkie opinie, wiadomości oraz czas poświęcony na czytanie mojej strony- tworzę ją dla Was! :-)