Mieczysław Gorzka - Copycat - recenzja

by - 17:09:00

Z chłopięcych lat zachowałeś zaledwie strzępki wspomnień, ale dzień, w którym straciłeś ojca, pamiętasz ze wszystkimi szczegółami. Z samego rana dowiedziałeś się, że Twoja najbliższa przyjaciółka została porwana przez nieuchwytnego mordercę dzieci, grasującego już od długiego czasu w Środzie Śląskiej. Czułeś, jak serce wypełniły Ci rozpacz i strach o to, czy wyjdzie z tego cało. Spędzaliście ze sobą bardzo wiele czasu, w zasadzie byliście nierozerwalni - dogadywaliście się bez trudu pomimo różnicy płci. I wówczas jej życie zawisło na przysłowiowym włosku, wydane na pastwę zwyrodnialca, zaś Ty nic nie mogłeś z tym zrobić. Była tylko jedna osoba, która mogła Ci pomóc, gdyż pełniła obowiązki komisarza policji: tata. Mama wyszła z domu, pozostawiwszy Cię pod opieką policjanta z pobliskiego komisariatu. Choć za nim przepadałeś, postanowiłeś skorzystać z pierwszej okazji do ucieczki, aby porozmawiać z rodzicielem i dowiedzieć się o bieżącej sytuacji. Cicho założyłeś trampki i wymknąłeś się z mieszkania. Biegłeś przed siebie z całych sił, choć oczy miałeś wypełnione napływającymi łzami. Gdy tylko dotarłeś do komendy, uderzyła Cię straszna wieść, że już nigdy nie porozmawiasz z ojcem, gdyż zginął na służbie. Wspomnienie tych strasznych chwil powraca do Ciebie niejednej nocy, powodując, że budzisz się z krzykiem, cały zlany zimnym potem. Choć wybrałeś identyczną drogę i zostałeś komisarzem policji, wizja ginącego rodzica nigdy nie przestała Cię prześladować, mimo że wielokrotnie próbowałeś się od niej ostatecznie uwolnić. Czy mogłeś przypuszczać, że ta historia znajdzie swoją przejmującą kontynuację w Twoim dorosłym życiu?

„Ona nigdy już nie będzie normalna. Tylko udaje normalność, aby nie zrażać do siebie innych i móc żyć spokojnie na wolności, a nie w zakładzie zamkniętym, gdzie umieściłaby siebie bez wahania, gdyby była lekarzem” (Как же мне это знакомо! 😉)

Gdy rano budzi Cię ostry dźwięk dzwonka telefonu, już wiesz, że doszło do kolejnej zbrodni popełnionej przez kanalię, których świat jest niestety pełen. I to właśnie Ty będziesz musiał ją złapać i wymierzyć sprawiedliwość, osadzając w więzieniu. Właśnie słyszysz głos podkomisarz Joanny Borowiec, który informuje, iż w głębi lasu znaleziono ciało młodej kobiety. Z trudem zwlekasz się z łóżka, chowasz broń do kabury, wychodzisz z mieszkania i wsiadasz do służbowej Skody Superb, prowadzonej przez partnerkę z pracy. Wkrótce docieracie na skraj gęstwiny, gdzie czekają już dwaj policjanci - jeden w mundurze, drugi w ubraniu cywilnym. Z uwagi na deszczowe warunki pogodowe, konieczna jest przesiadka do pojazdu terenowego, który na szczęście znajduje się na miejscu. Podczas jazdy dowiadujesz się, iż wczoraj na posterunek w Miliczu dotarł wysłany z Wrocławia list polecony, w jakim znajdowała się mapa okolic z zaznaczonym krzyżykiem, opisanym jako lokalizacja ukrycia ludzkich zwłok. Pomimo żywionych nadziei, okazało się, że to wcale nie jest makabryczny żart. Po krótkiej jeździe zatrzymujecie się na dużej polanie, gdzie przekonujesz się, że to niestety czysta prawda. Wprawdzie ciało przykryto gałęziami, ale na tyle nieudolnie, iż od razu rzuca się w oczy. Kobieta leży na brzuchu, ma podarte rajstopy a w okolicach lewej łopatki znajduje się wielka, krwawa rana zadana kulą dużego kalibru, najpewniej z myśliwskiego sztucera. Otarcia na kończynach oraz brak buta na jednej z nóg świadczą, że panicznie się czegoś bała i bezładnie parła przed siebie, nie bacząc na obrażenia. Od razu przychodzi Ci na myśl, że sprawca urządził sobie okrutne polowanie. Najpewniej dał dziewczynie czas na ucieczkę, po czym strzelił jej prosto w plecy, gdy tylko oddaliła się na pewną odległość. Niewątpliwie masz do czynienia nie tylko z bezdusznym potworem, ale także seryjnym zabójcą. To zaś prowadzi do kolejnego wniosku: pojawią się kolejne trupy, a może już się pojawiły, lecz nikt ich nie przypisał do konkretnego modus operandi winowajcy, które dopiero teraz się ujawniło w całej pełni. Tok Twoich przemyśleń potwierdza także fakt wysłania korespondencji, co świadczy, że sprawca pragnął, aby jego chore dzieło zostało odkryte - dlatego podejmuje z organami ścigania swoistą grę. Z pewnością przewidział kolejne ruchy, więc niełatwo będzie pokrzyżować mu plany.

„(…) ale czy ona była normalna? Nie do końca. Zresztą co to znaczy być normalnym? Nikt na świecie nie jest normalny, jest tylko większość, której udaje się lepiej dostosować do norm społecznych i udawać normalnych. To oni oceniają że ta mniejsza część ludzkości jest nienormalna. Do tego im są słabsi i więcej tajemnic skrywają, tym głośniej krzyczą.”

Ofiarą okazuje się dwudziestopięcioletnia Marzanna Witkowska pochodząca z Pułtuska i mieszkająca na stałe we Wrocławiu. Zaginęła półtora tygodnia temu, co zgłosiła jej przyjaciółka, z którą wspólnie wynajmowały niewielkie lokum. Obdukcja wykazała, że przed śmiercią została brutalnie zgwałcona. Jej miejscem pracy był nocny klub Żądza znany z pokazów striptizu oraz nieoficjalnych usług seksualnych. Tymi drugimi zajmowała się denatka, po raz ostatni widziana przez współlokatorkę, gdy wychodziła z pubu do domu. Decydujesz, że pierwszym krokiem w podjętym śledztwie będzie przesłuchanie świadka, który widział ją jeszcze żywą, co akceptuje Twoja partnerka. Udajecie się więc do mieszkania Ewy Fornalik w bloku nieopodal Placu Nowy Targ. Po natarczywym dzwonieniu, drzwi otwiera młoda kobieta w stroju nieco zbyt wyzywającym jak na gust stróża prawa. Wprawdzie nie jesteś z usposobienia bigotem, jednak uważasz, że każda sytuacja wymaga odpowiedniej oprawy, więc spoglądasz na nią z niesmakiem, zwłaszcza gdy siada naprzeciw Was zakładając nogę na nogę i odsłaniając zbyt wiele. Jest bardzo ładna a do tego nie możesz pozbyć się wrażenia, że uderzająco przypomina ważną osobę z Twojego przeszłego życia. Nie masz jednak czasu na rozmyślania, gdyż dziewczyna zaczyna snuć opowieść o byłej przyjaciółce. Okazuje się, że nie tylko udostępniała swoje ciało, ale i została gwiazdą kręconych pokątnie filmów dla dorosłych - także w Niemczech. Gdy przeszukujesz jej pokój, znajdujesz akty wykonane przez znanego fotografa Roberta Wójtowicza. Masz więc pierwszy trop i zamierzasz to wykorzystać. Dopiero po wyjściu z mieszkania uzmysławiasz sobie, że Fornalik stanowi niemalże kopię Twojej narzeczonej sprzed wielu lat, która zginęła tragicznie zanim zdołaliście wziąć ślub. Jeszcze nie wiesz, czy to przeznaczenie mrugnęło do Ciebie swoim okiem, czy też jest to zwykłym, nic nieznaczącym przypadkiem. Jednocześnie zastanawiasz się, czy tajemniczy morderca rozpoczął polowanie na miejscowe prosty*tutki. Gorzko konstatujesz, że z pewnością nie będzie to łatwy przeciwnik i wcale się nie mylisz - ta sprawa będzie jedną z najtrudniejszych i najbardziej bolesnych w Twojej karierze - także pod względem osobistym.

„Copycat” Mieczysława Gorzki to klasyczny kryminał, naznaczony wieloma trupami i z zawiłą intrygą. Jego głównym bohaterem jest komisarz policji Marek Rosiński - poszkodowany przez los śmiercią ojca na służbie oraz swojej narzeczonej w wypadku samochodowym sprzed wielu laty. Śledztwo, które podejmuje po zabójstwie wrocławskiej prostytutki, zaczyna wieść go po meandrach przeszłości, o której tak usilnie chce zapomnieć, ale jaka bezwzględnie upomni się o swoje prawa. Postaciami drugoplanowymi są Agnieszka Dudek: przyjaciółka Rosińskiego z jego chłopięcych lat, która cudem ocalała z rąk mordercy dzieci oraz dotknięty natręctwami fotograf Roberta Wójtowicz. Narracja prowadzona jest naprzemiennie z punktu widzenia wszystkich wykreowanych person, co wzbogaca odbiór powieści napisanej momentami dość ostrą i opatrzoną przekleństwami warstwą językową, charakterystyczną dla wielu polskich kryminałów. Sam pomysł na fabułę jest definitywnie oryginalny, choć w mojej ocenie często przesadzony - razi zbyt dużym nieprawdopodobieństwem. Wiele w niej nieco karkołomnych incydentów, których realność budzi znaki zapytania. Zaliczam do nich próbę zastrzelenia kobiety w sercu wielkiego miasta z jadącego samochodu - choć sprawca mógł wybrać mniej spektakularny sposób usunięcia jej z tego padołu łez - czy możliwość oswobodzenia się prowadzonego przez policjantów zbrodniarza z kajdanek, dopadnięcie kabury zawieszonej przy pasie dowodzącego akcją, wyrwanie z niej broni służbowej, przeładowanie, po czym malownicze zastrzelenie owego osobnika kilkoma (!) strzałami, co przecież wymaga wiele czasu i byłoby w pełni możliwe do udaremnienia. Uśmiechnął mnie też wers: „Zerwał z niej legginsy razem z majtkami (…)”. Oczyma wyobraźni dostrzegam siebie z dawnych lat, opiętą ową nader elastyczną częścią garderoby i usilnie zastanawiam się, jaką siłę trzeba posiadać w mocarnych dłoniach, aby dokonać takiego wyczynu. 😉 Niestety tego rodzaju kwiatków jest więcej, co nieco dziwi u znanego Autora, którego twórczość lubię za kilka powieści. Tę pozostawiam z opatrzoną minusami notą 6/10 i rekomendacją dla fanów rozrywkowych wręcz filmowo kryminałów lub czytelników raczkujących w owym gatunku.

„Już raz popełnił błąd (…) była groźniejsza niż połączenie grzechotnika z jadowitym pająkiem. (…) Trzeba to zakończyć, przeciąć jednym precyzyjnym cięciem skalpela. Żeby już nikt nigdy do tej historii nie wracał.”

You May Also Like

0 comments

Serdecznie dziękuję za wszystkie opinie, wiadomości oraz czas poświęcony na czytanie mojej strony- tworzę ją dla Was! :-)