Pewien mądry człowiek powiedział mi kiedyś, że jedynie Niemcy byli skłonni uwierzyć w tak wielkim stopniu w wyższość narodu niemieckiego nad innymi. Choć sama nigdy nie byłam w Niemczech, poznając kolejne bazujące na faktach opowieści, jestem w stanie w to uwierzyć. Choć oczywiście nie należy wrzucać wszystkich do jednego worka, historia i liczne źródła doskonale to udowadniają. Dzięki nim możemy zapoznać się z wieloma typami „nadludzi”, którzy są w stanie poświęcić absolutnie wszystko i wszystkich, aby doprowadzić do finału swojego wielkiego planu. Misji, mającej na celu uczynić Niemcy krajem stojącym nad innymi, czystym rasowo, pięknym, bogatym i wielkim. Jednym z nich była postać doskonale znana wszystkim – Adolf Hitler, którego przedstawiać nie trzeba. Nie będę wypowiadać się o jego wojennych „dokonaniach”. To też nie jest konieczne. Dziś jednak chciałabym Wam opowiedzieć kilka słów o przeczytanym przeze mnie niedawno „Smaku zła”, bowiem uważam, że jest to historia, z którą zdecydowanie warto się zapoznać. Choć ostatnimi czasy doświadczamy wysypu tak zwanej literatury wojennej, która równie często co chwalona jest krytykowana, uważam, że sięgnięcie po tę pozycję to bardzo dobry pomysł. Dlaczego?
„Ależ w tym momencie był dumny z Niemiec i ze swojego przywódcy.”








