• Strona główna
  • O mnie
  • Współpraca

Opowiadam historie o historiach. Recenzuję literaturę - bo życie jest sztuką.

Choć najczęściej w inne światy porywają mnie historie jednotomowe, Adam Ciesielski publikowaną na platformie Wattpad serią “Szach i krew” zdecydowanie zmienił tę tendencję. Przed Tobą zwichrowana wariacja na temat tomu V, który właśnie skończyłam czytać. Przyznaję - jestem pod wrażeniem. Łącząca w sobie elementy fantasy, thrillera i horroru sztuka w aktach wciąż trzyma bowiem równie wysoki poziom, co poprzednie części opowieści. Napięcie, które eskaluje, nieprzewidywalne zwroty akcji oraz intrygująco poprowadzony rozwój głównych bohaterów - w wilczych treściach znaleźć można wszystko to, co lubię. W kwestiach językowych po raz kolejny nie odnajduję niczego, co mogłabym młodemu Pisarzowi zarzucić. Czego chcieć więcej? Chyba tylko jednej rzeczy - by seria zyskała jak najwięcej części. Przyznaję - zdążyłam się już zżyć z Katie, Jacobem, małą Sarą i całą resztą człowieczo-wilczej paczki. Tej, której Autor po raz kolejny zafundował szalone przygody i trwożące zagrożenia, jakie czają się z najbardziej niebezpiecznego miejsca - nieuchwytnej krainy Poza, gdzie wciąż czyha pewne złowieszcze alter ego. Może w istocie nie tak naprawdę nie da się go pokonać? Czy w ogóle warto z nim walczyć, zamiast zaakceptować tę mroczną część swojej świadomości? Przytulić je do lepszej strony siebie i nie pozwolić mu przejąć nad nią kontroli? Mawiają, iż każdy medal ma dwie strony, czemu zaprzeczyć nie sposób. Nic nie jest białe ni czarne. Nikt dobry ani zły. Gdyby życiowy dualizm nie istniał, wszystko stałoby się płaskie i bezwartościowe. Nawet ciemność nie byłaby tak nęcąco urzekająca, gdyby nie rażąco ostre światło jasności dnia. 😉 Tylko czy w rzeczywistości rodem z baśni, naznaczonej krainą koszmarów można dojść do takich samych wniosków? Kiedy nietuzinkowi bohaterowie poczują się gotowi, by wykrzyknąć: Szach i...? 

PS Tom V przeczytasz na platformie Wattpad pod linkiem: KLIK. 

16:58:00 No comments

Nie jest półprawdą, a jej całością fakt, iż oto książka, która ma wszystko - a przy tym pozostaje jednym z moich największych tegorocznych zaskoczeń. Za jesienną okładką, od jakiej nie sposób oderwać wzorku, kryje się najwyższej klasy thriller połączony z urzekającą komedią romantyczną. To pierwsze jest podane tak zmyślnie i wciągająco, że wywołuje pożądane ciarki i uczucie niepokoju. Drugie - dzięki cieple bijącym od bohaterów i toczonym pomiędzy nimi dialogom, tyleż często uśmiecha, co bawi do łez. To nie jest dobra powieść - to narracja idealna. Jestem świadoma faktu, iż spod mojej klawiatury duże to słowa, jako że niezliczone rzesze autorów drżą przed moimi recenzjami, zaobserwowawszy, że zaliczam się do perfekcjonistów i czytelniczych czepiaczy. Poznane w bieżącym roku historie, którym nie mam absolutnie niczego do zarzucenia, mogłabym policzyć na pazurach jednej dłoni. Do grona tych ewenementów dołączają “Półprawdy”. Oto 610 (!) stron nieodkładalnej opowieści, co samo w sobie stanowi fenomen. I owszem, winnam się samobiczować, jako że zobaczywszy tę ilość, pomyślałam, iż obyczajówce wystarczyłaby połowa, zatem zapewne znudzę się do imentu. Kajam się - i równocześnie przyznaję, że darzę dzikim uczuciem tego rodzaju omyłki i pozytywne rozczarowania. Kowal umiejętnie buduje napięcie, porywając czytelnika w wykreowany świat. Z pozoru zwyczajny, przez co łatwo do niego przeniknąć. W istocie - zwichrowany. Fabuła rozgałęzia się w wielu kierunkach i prowadzi główną bohaterkę najróżniejszymi ścieżkami. Strasznej i pełnej blizn przeszłości, od jakiej chciałoby się uciec, choć na wieczność nigdy nie jest to możliwe. Teraźniejszości, w której nie bez powodu kobieta tworzy książki pod pseudonimem, co zakłóca jej pojawienie się stalkera. Tajemniczy amant? Przerażający obsesjonat, jakiego działania eskalują? Na deser nieustający w próbach poderwania Aurelie Alexander z kapitalnym poczuciem humoru i Silas – wielki mężczyzna z jeszcze większym sercem i osobowością najbarwniejszą z możliwych. Kto uosabia zło i zagrożenie? Co przyniesie przyszłość - jeśli nastanie? 

19:58:00 No comments

Gdy już technicy kryminalistyki zabezpieczą wszystkie możliwe ślady na miejscu znalezienia ciała denata, wówczas pojawia się on - mistrz ceremonii, od którego w znacznym stopniu zależy dalsze postępowanie policji oraz prokuratora w danej sprawie. Lekarz sądowy, jego bowiem mam na myśli, odgrywa ogromną rolę w stwierdzeniu, czy doszło do popełnienia przestępstwa, czy też okoliczności śmierci nie budzą podejrzeń i wykluczony jest udział osób trzecich. Do jego zadań należy obdukcja, czyli oględziny zwłok. Ich celem jest wstępne zbadanie ciała i sporządzenie raportu, w jakim przedstawione zostaną obrażenia poszkodowanego i wskazanie ich prawdopodobnej przyczyny. Odpowiada on także za pobranie odpowiednich materiałów do przeprowadzenia badań diagnostycznych. Oczywiście zajmuje się także sekcjami zwłok, gdy te zostaną już przewiezione do prosektorium. Służą one ustaleniu przyczyny zgonu, a ich wyniki stanowią niezwykle ważny materiał dowodowy przed sądem karnym. Jak każdy ekspert, także lekarz sądowy musi wykazywać się odpowiednimi kwalifikacjami. Aby je zdobyć, musi ukończyć sześcioletnie studia medyczne a potem odbyć trzynastomiesięczny staż oraz pięcioletnią naukę w ramach specjalizacji z medycyny sądowej. Tę ostatnią kończy państwowy egzamin specjalistyczny w dwojakiej formie - praktycznej, polegającej na analizie przypadku na podstawie akt i dokumentacji medycznej i przeprowadzeniu sekcji zwłok oraz ustnej. Podobną drogę przeszedł pochodzący z Belgii Philippe Boxho, dla którego praca lekarza sądowego stała się prawdziwą pasją. Cieszy się wielkim uznaniem ze strony organów ścigania swojego kraju jako ten, który niejednokrotnie w decydujący sposób przyczynił się do rozwiązania tajemnic często spektakularnych zbrodni. W “Rozmowie z denatem” opisał wiele spośród nich... 

16:52:00 No comments

Żydowska tradycja ma w sobie coś magicznego. Omszała przeszłymi wiekami, łączy w sobie elementy nowoczesności ze starożytnymi rytuałami, często będącymi wyrazem ścisłego zespolenia życia ze śmiercią. I nic w tym dziwnego, gdyż jako naród Izraelici niejednokrotnie stawali wobec widma całkowitej zagłady. Zarówno w starożytności, jak i w czasach nowożytnych. Niewola egipska, niezwykle krwawo stłumione przez Rzymian powstania w Judei w latach 66-73 n.e., kiedy to całkowicie została zniszczona Świątynia Dawida w Jerozolimie oraz Bar Kochby w okresie 132-135 n.e., skutkujące wypędzeniem z Ziemi Świętej resztek znękanego narodu i jego rozproszeniem po prawie całym świecie. Ekspulsje z Hiszpanii i wielowiekowe prześladowania mniejszości na Zachodzie Europy i nie tylko tam. A najgorsze, czyli Szoah dopiero miało nadejść. Wszystko to odcisnęło się piętnem na jaźni Semitów, którzy musieli liczyć się z ciągłym zagrożeniem. Ale poza obawami, wykształciło ono również coś niezwykle cennego: umiłowanie życia i wszelkich jego przejawów, dostrzeganie piękna ulotnych chwil oraz rzadką umiejętność tkania barwnych marzeń. Nie bez powodu ży*dowskie malarstwo jest bardzo często ekspresyjne i jaskrawe, nasycone bajecznymi kolorami i po prostu radosne. Żywiołowe, a przy tym proste w wyrazie. Obleczone w ludyczną postać, z silnymi elementami folkloru narodu wybranego. Pełno w nim aniołów, bytów nierzeczywistych, ale też przesiąkniętych grozą i działających na wyobraźnię złych duchów, jak choćby upiorna, demoniczna Lilith - pierwsza żona Adama, zbuntowana przeciwko niemu i woli Jahwe. Z nieodłącznym grajkiem wygrywającym na steranych skrzypcach rzewną melodię, w którą zaklęty jest każdy człowieczy los. Z postaciami frunącymi nad ziemią, na której toczy się zwykła krzątanina, w czasie jakiej nie ma miejsca na nostalgiczną tęsknotę za nieodgadnionym i nieosiągalnym. Wszystko to znalazło swój piękny wyraz w powieściach Isaaca Bashevisa Singera oraz obrazach Chagalla - bohatera książki, którą chcę Ci przedstawić. 

18:22:00 No comments

Tak wiele rzeczy mówi się o gwiazdach... 

это письма вечности, написанные светом - gwiazdy to listy wieczności pisane światłem; 

И звёзды смотрят на нас молча - как будто знают всё - gwiazdy patrzą na nas w milczeniu, jakby wiedziały wszystko; 

Звёзды падают не для желаний, а чтобы напомнить: всё уходит - gwiazdy spadają nie po to, by spełniać życzenia, lecz by przypomnieć: wszystko przemija. 

Myślę jednak, że godny tego miana przedstawiciel polskiej literatury pięknej Katarzyny Michalczak pod tytułem “Zwiezda”, który od razu zwrócił moją uwagę, powinien zostać opatrzony inną maksymą: Под звёздами особенно ясно видно, кто одинок - pod gwiazdami najjaśniej widać, kto jest samotny. Niezwykła i pełna blasku opowieść Autorki, snuta poetyckim i bardzo dojrzałym językiem jest bowiem narracją o pustce, jaką może poczuć każdy - niezależnie od tego, jak pełne i spełnione wydawałoby się jego życie. O trwaniu z mnóstwem obaw w pojedynkę - pomimo tego, że ma się rodzinę, której posiadanie nie jest przecież zaszczytem danym wszystkim. I wreszcie, to także książka o próbie stania się lepszym za wygórowaną cenę. Poświęceniu w imię rzekomego dobra - choć w istocie uczynkom czynionym tylko po to, by móc z większą dozą łagodności spoglądać na własne odbicie w lustrze. To smutna i na wskroś refleksyjna proza wyższej klasy, jaką mogła popełnić jedynie osoba władająca doświadczonym piórem. Od wielu miesięcy nie czytałam podobnie urzekającego tekstu. Mamiącego bagażem gorzkości i rozczarowania, ale także nadziei na cenniejsze kiedyś. Punktem wyjścia dla tej wręcz lirycznej historii jest pomoc kobietom uciekającym przed zagrożeniem militarnym oraz surogatce, która chce ochronić obiecane komuś życie przed jego przedwczesną utratą. Tak naprawdę to jednak fabuła, na której firmamencie jaśnieje i skrzy się jedna gwiazda - główna bohaterka. Czy Kinga ma prawo troszczyć się o swoje uczucia, kiedy dookoła rozgrywa się tyle tragedii? 

19:11:00 No comments

Witaj w Abyss. Przed Tobą bezdenna otchłań, nieprzenikniona głębia, najczarniejsza przepaść. Nie spoglądasz w nią, zauważając, iż wówczas i ona na Ciebie patrzy. Ty w niej żyjesz - oto Twoja codzienność. Elementy szarości wyznaczają rytm każdego dnia. Składają się na niego dymy z otaczających familioki kopalni, kurz we włosach i błoto na uciskających palce, za małych już tenisówkach. Łata na ledwie sięgających kostek spodniach oraz papier, w który mama zawinęła Ci kanapkę z cukrem. Zamiast w porządnym plecaku, skarb ten nosisz w ledwie trzymającym się pasków worku. Poza śniadaniem tkwi w nim piórnik, byłe pudełko po długopisach marki BIC a także coś, dzięki czemu Twój przyjaciel Józek za chwilę zagwiżdże z uznaniem: procę z prawdziwego zdarzenia. Solidna - nie to, co te, które robiliście z patyków sami. Tata się postarał, choć zrobił to również, przetrzepując Ci skórę pasem po ostatniej wywiadówce. Taki prezent sprawia jednak, że zapominasz na moment o twardym wychowaniu. To zagłębie Śląska, lata dziewięćdziesiąte - wciery nie są niczym nienormalnym. Denerwujesz się tylko tym, że te będą gorsze, jeśli ojciec zauważy, że podprowadziłeś mu z piwnicy metalowe kulki. Warto zaryzykować, bo przecież grudkami koksu nie strzelałoby się z procy tak widowiskowo jak nimi. Zabierasz przyjaciela na wagary, które też zapewne poskutkują laniem. Ponownie - opłaca się, bo przecież obiecałeś mu przednią zabawę i amatorskie polowanie na ptaki. Wędrujecie w okolicę opuszczonej, wysokiej hałdy i rozpoczynacie harce. Chociaż Józek to Twój najlepszy i najwierniejszy druh, nieco Cię bawi, gdy nieudolnie próbuje operować procą, mrużąc oczy zza szkieł okularów grubszych od denek butelek z mlekiem. W końcu trafia we wronę, oznajmiając to triumfalnie całej opuszczonej okolicy. Kiedy stoicie nad truchłem zwierzęta, robi się Wam nieswojo. Czy to faktycznie warta świeczki gra? Wyprawiacie ptakowi pogrzeb, po którym zauważacie coś niczym nie z tego świata - oto usmolony wyłania się z burej mgły pochód zderzających się ze sobą, trzech niewidomych kotów... 

22:31:00 No comments

Boisz się sama siebie - swoich wyobrażeń i spowitych ciemnością pragnień. Towarzyszą Ci od dziecka i nie odstępują ani na krok. Wizje, w których robisz komuś brutalną krzywdę, miałaś już jako paroletnia dziewczynka... Wtedy jeszcze nie zdawałaś sobie sprawy, jakie zło stanowią, więc z lubością się im oddawałaś. Kiedy jako nastolatka zyskałaś pełną świadomość, zaczęłaś izolować się od ludzi, stroniąc od ich towarzystwa z obawy, że nad sobą nie zapanujesz. Zresztą uważasz ród człowieczy za zakałę tego świata. Według Ciebie to najbardziej okrutny i destrukcyjny gatunek, jaki istnieje na Ziemi. Tylko on z lubością zadaje ból i czerpie z tego radość oraz satysfakcję. Dokładnie tak, jak sama byś tego chciała. Dlatego właśnie postanowiłaś poświęcić całe życie zwierzętom - istotom, które najbardziej cierpią przez człowieka. Zawsze chciałaś je leczyć i roztaczać nad nimi opiekę. W szkole nie byłaś orłem, więc nie miałaś szans na ukończenie studiów weterynaryjnych. Zatrudniłaś się jednak w schronisku, w którym masz szanse realizować powołanie. Przynależy do kliniki weterynaryjnej i znajduje się obok niej. Większość czasu spędzasz na karmieniu zwierząt, zabawie z nimi, wyprowadzaniu ich na spacery oraz ogólnie troszczeniu się o ich dobrostan. Niejednokrotnie uczestniczysz w operacjach wykonywanych w gabinecie zabiegowym, nabrałaś nawet w tym zakresie sporo wprawy. Zapisujesz także „pacjentów” na określone terminy i tłumaczysz ich właścicielom, jak i kiedy podawać zaordynowane leki. Z trudem znosisz cierpienie tych istot, często tak bardzo skrzywdzonych przez człowieka. Gdy na nie patrzysz, krwawi Ci serce i nie potrafisz powstrzymać łez. Wtedy zaszywasz się w jakimś kącie, aby dojść do siebie, choć nie jest to łatwe. Tak czy inaczej, zwierzęcy świat jest Twoją bezpieczną przystanią, w której nie nawiedzają Cię straszne myśli, których tak się obawiasz. 

17:10:00 No comments
Nowsze posty
Strasze posty

O autorce

O autorce
Żona, kociara, maniaczka thrillerów, wielki ogarniacz życia. Recenzuję literaturę - bo życie jest sztuką. Opowiadam historie o historiach. Mail: kierownikoperacyjny.sp@gmail.com 💥

Kategorie

  • książki

Jestem tutaj

Statystyka odwiedzin

Stali czytelnicy

Archiwum

  • ▼  2026 (96)
    • ▼  lip (1)
      • Francesca Catlow - Grecki sekret - recenzja
    • ►  cze (24)
    • ►  maj (20)
    • ►  kwi (10)
    • ►  mar (18)
    • ►  lut (13)
    • ►  sty (10)
  • ►  2025 (296)
    • ►  gru (20)
    • ►  lis (19)
    • ►  paź (30)
    • ►  wrz (25)
    • ►  sie (16)
    • ►  lip (22)
    • ►  cze (19)
    • ►  maj (38)
    • ►  kwi (24)
    • ►  mar (36)
    • ►  lut (24)
    • ►  sty (23)
  • ►  2024 (292)
    • ►  gru (18)
    • ►  lis (30)
    • ►  paź (30)
    • ►  wrz (27)
    • ►  sie (28)
    • ►  lip (25)
    • ►  cze (20)
    • ►  maj (21)
    • ►  kwi (22)
    • ►  mar (24)
    • ►  lut (29)
    • ►  sty (18)
  • ►  2023 (143)
    • ►  gru (17)
    • ►  lis (20)
    • ►  paź (15)
    • ►  wrz (14)
    • ►  sie (14)
    • ►  lip (15)
    • ►  cze (8)
    • ►  maj (10)
    • ►  kwi (9)
    • ►  mar (9)
    • ►  lut (7)
    • ►  sty (5)
  • ►  2022 (31)
    • ►  gru (1)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (2)
    • ►  wrz (2)
    • ►  sie (5)
    • ►  lip (2)
    • ►  cze (2)
    • ►  maj (2)
    • ►  kwi (3)
    • ►  mar (3)
    • ►  lut (4)
    • ►  sty (3)
  • ►  2021 (60)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (4)
    • ►  wrz (5)
    • ►  sie (5)
    • ►  lip (13)
    • ►  cze (9)
    • ►  maj (6)
    • ►  kwi (9)
    • ►  mar (4)
    • ►  lut (1)
  • ►  2020 (55)
    • ►  gru (1)
    • ►  lis (6)
    • ►  paź (5)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (3)
    • ►  lip (5)
    • ►  cze (6)
    • ►  maj (6)
    • ►  kwi (8)
    • ►  mar (6)
    • ►  lut (2)
    • ►  sty (4)
  • ►  2019 (40)
    • ►  gru (4)
    • ►  lis (4)
    • ►  paź (4)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (4)
    • ►  lip (5)
    • ►  cze (1)
    • ►  maj (5)
    • ►  kwi (2)
    • ►  lut (7)
    • ►  sty (1)
  • ►  2018 (96)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (4)
    • ►  wrz (5)
    • ►  sie (8)
    • ►  cze (8)
    • ►  maj (12)
    • ►  kwi (11)
    • ►  mar (13)
    • ►  lut (14)
    • ►  sty (17)
  • ►  2017 (197)
    • ►  gru (6)
    • ►  lis (11)
    • ►  paź (9)
    • ►  wrz (16)
    • ►  sie (24)
    • ►  lip (20)
    • ►  cze (17)
    • ►  maj (19)
    • ►  kwi (16)
    • ►  mar (18)
    • ►  lut (8)
    • ►  sty (33)
  • ►  2016 (81)
    • ►  gru (15)
    • ►  lis (23)
    • ►  paź (17)
    • ►  wrz (11)
    • ►  sie (11)
    • ►  cze (2)
    • ►  lut (2)
  • ►  2015 (8)
    • ►  lis (1)
    • ►  cze (1)
    • ►  maj (1)
    • ►  mar (1)
    • ►  lut (2)
    • ►  sty (2)
  • ►  2014 (18)
    • ►  gru (1)
    • ►  lis (1)
    • ►  paź (1)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (1)
    • ►  kwi (4)
    • ►  mar (4)
    • ►  lut (1)
    • ►  sty (2)
  • ►  2013 (18)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (4)
    • ►  wrz (1)
    • ►  sie (2)
    • ►  lip (1)
    • ►  cze (3)
    • ►  lut (3)
    • ►  sty (2)
  • ►  2012 (14)
    • ►  gru (1)
    • ►  paź (5)
    • ►  cze (2)
    • ►  kwi (1)
    • ►  mar (3)
    • ►  lut (2)
  • ►  2011 (12)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (2)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (1)
    • ►  lip (1)
    • ►  mar (1)

Created with by ThemeXpose | Distributed By Gooyaabi Templates