• Strona główna
  • O mnie
  • Współpraca

Opowiadam historie o historiach. Recenzuję literaturę - bo życie jest sztuką.

Wreszcie nadeszły długo oczekiwane wakacje! Zamierzasz wykorzystać ten czas na naładowanie akumulatorów. Odpoczynek jest Ci tym bardziej potrzebny, że cały rok poświęciłaś nauce na uniwersytecie w Heidelbergu, co wymagało sporej dawki samozaparcia, zwłaszcza w zakresie poznania języka. Jednak dałaś radę - zawsze byłaś uparta i bezkompromisowa w dążeniu do osiągnięcia wyznaczonego celu. Tata właśnie z tego powodu twierdzi, że jesteś jak motorówka, która ciągle pędzi przed siebie i nie ogląda się na wszelkie przeciwności. (Znane! 😉) Perspektywę upojnych ferii psuje Ci nieco świadomość, że w wyprawie do Chorwacji będzie Wam towarzyszyć jego znajomy - Maks, którego szczerze nie cierpisz. Musisz się jednak z tym pogodzić, gdyż żaden jacht nie może obyć się bez kapitana, a właśnie taką funkcję będzie na nim pełnił, więc jego obecność jest nieodzowna. Na razie wracasz z ojcem do domu na obrzeżach Warszawy. Jak zawsze prowadzi pewnie i płynnie, zatem podróż z Niemiec do Polski jest czystą przyjemnością. Na progu wita was mama - zgodnie z pełnioną funkcją głowy rodziny. Sofia Miaris rządzi jednak nie tylko nią, ale także znanym domem mody Somia - jako jego założycielka i główna projektantka. Pomimo pięćdziesięciu lat, nadal wygląda świetnie. Poza nietuzinkową urodą cechuje się żywiołowym i bardzo energicznym charakterem. Adriano, choć z pochodzenia jest Włochem, to zaś człowiek znacznie bardziej stonowany. Znakomity ojciec - spokojny, wyrozumiały i zawsze gotowy do udzielenia pomocy oraz... pantoflarz w dobrym rozumieniu tego słowa, cały czas wodzący wzrokiem za ukochaną żoną. Ty sama jesteś mieszanką obu rodziców. Nie brakuje Ci porywczości, jaka przybiera czasem choleryczną formę w postaci wybuchów niepohamowanej złości, które jednak szybko mijają bez śladu, więc po wszystkim przypominasz z usposobienia łagodną owieczkę. Jesteś także sentymentalna, skoro powrót do domu okazał się dla Ciebie tak dużym przeżyciem. 

17:47:00 No comments

Gdybym miała sprezentować kilkuletniemu dziecku jedną książkę, mój wybór padłby na propozycję literacką Doroty Sumińskiej - “Skąd przyszedł kot”. To bowiem nie tylko opowieść o tym, jak to się stało, że najcudowniejsze ze zwierząt stały się ludzkimi towarzyszami, a najeżona ciekawostkami historia na aromatycznym papierze, ubarwiona mruczącymi i człowieczymi bohaterami, którzy prowadzą małych czytelników przez wieki. Dobrze, masz rację - tych starszych też. Znasz mnie już na tyle, by wiedzieć, iż nie mogłam przejść obojętnie obok jakiejkolwiek czterołapno-wąsistej publikacji. 😉 Ta jest definicją uczenia poprzez zabawę, jaką zawsze doceniam w podobnych narracjach - a do tego nie zabrakło w niej mnóstwa absolutnie uroczych ilustracji, które urozmaicają odbiór lektury i... uśmiechają. Ni powab, ni grymas zadowolenia nie są dla mnie typowe. Chyba że... cały ambaras wiąże się z kotami, o czym moja Annabelle vel. Kitku zdążyła się na przestrzeni 11 wspólnych lat wielokrotnie przekonać. Każdego dnia. Wszystkich nocy. W stopniu zakrawającym o kocią obsesję, jaką wydaje się już doskonale rozumieć, umykając przed mym śledzeniem dziesiątki razy dziennie. Cóż zrobić, kiedy samomianowana matka stała się kociarą właśnie za jej sprawą? Pozostaje tylko zaakceptować - tak, jak i fakt, że szalona kobieta “kitkuje” do niej obecnie po rosyjsku (a wiedzieć Ci trzeba, iż chyba w żadnym języku nie ma tylu zdrobnień-wariacji w słowotwórczym temacie kota!), angielsku, polsku i... wyrazami, które przed chwilą sama wymyśliła. Czterołapne pozdrowienia od mojej wiernej i dzielnej umiłowanej, jakiej właśnie czytam ową recenzję na głos. Wierz mi, nikt nie potrafi tak manifestować aktualnych emocji jak przewracający oczami i wąsami, wykrzywiający pyszczek w pełnym politowania zniesmaczeniu kot. 😉 A zresztą - jeśli jesteś kociarzem, jestem pewna, iż wiesz, o czym piszę. Dlaczego “Skąd przyszedł kot” to idealny pomysł na podarek dla każdego dziecka (i większości dorosłych)? Z prostego powodu - jeśli nie masz kota, powinieneś mieć kota. To nie to pytanie. Na właściwe odpowiedź poniżej. 

00:05:00 No comments

Romanse mafijne to opowieści, w jakich odnajduję się niczym przysłowiowa ryba w wodzie - a dzieje się tak właściwie z nie do końca zrozumiałych dla mnie przyczyn. Świat sensacji, spisków, przewrotów i władzy w mrocznym wydaniu najpewniej rezonuje z jednym z moich poprzednich wcieleń. Stosunkowo niedawno przeczytałam zresztą świetny komplement - że definitywnie pasowałabym do roli bossa rosyjskiej mafii. Cóż, kto nie chciałby być donem, mającym rzesze oddanych żołnierzy, czekających na najmniejszy rozkaz, niezliczonego bogactwa i ogromnej ilości naboi do wykorzystania. 😉 Póki co, pozostaje to w sferze rozlicznych mrzonek, a ja przybywam z oceną kolejnej przestępczej historii. DEBIUT Claudii Sawick zwrócił moją uwagę... błyszczącą, choć nader skromną jak na ten gatunek literacki okładką ze złotą koroną oraz bardzo enigmatycznym opisem. Jak mawiają, niekiedy mniej znaczy więcej - a ta historia jest potwierdzeniem owej reguły. Uwaga, tego komplementu najpewniej jeszcze nie było! Oto najbardziej dynamiczny romans mafijny, jaki przeczytałam w tym roku a może i w ogóle na ścieżce zawiłej, czytelniczej wędrówki. Zaskakująco krótkie rozdziały, akcja, która nie zwalnia ani na sekundę (!) i kalejdoskop zdarzeń złożony w dużej mierze z uczuć i emocji... Tego definitywnie się nie spodziewałam! Jak przystało na pierwszą książkę, ta również nie jest pozbawiona drobnych wad, o których przeczytasz w ostatniej części recenzji. Nie zmieniają one jednak faktu, że młoda Autorka stworzyła szokująco porywającą narrację! Na domiar dobrego, konstrukcja oraz sposób podania tej opowieści przypominają mi... sztukę teatralną. Pisarka wprowadza do poszczególnych scen metodą, która zasługuje na uznanie - jakby okiem wszechwiedzącego narratora, przybliżającego czytelnikowi realia mrocznego świata i aktualne otoczenie. Pomysł unikatowy, choć równocześnie bardzo ryzykowny. Czujesz się gotowy, by poznać Rosę i Hugo... a może odstrzelić kilku typów? 😉  

18:04:00 No comments

Dziś nastał wielki dzień - od dawna oczekiwany przez Ciebie i Twojego brata Gabriela. To głównie jego święto, choć je dzielicie. Od śmierci matki Wasza bliźniacza więź stała się jeszcze silniejsza. Znacie wszystkie swoje myśli, pragnienia i marzenia a emocje odczuwacie prawie jak jeden organizm. A będzie ich wiele. W końcu Wasz ojciec Bruno Polanowski właśnie dzisiaj, na oficjalnej uroczystości, dokona aktu przekazania władzy swojemu synowi, który dwa dni później obejmie pełnię rządów nad Visculą. Państwo to stanowi jedną z trzech części składowych potężnego Zjednoczonego Królestwa i zamieszkałe jest przez ludzi. Poza nimi bytują w nim też monarchie Wodników i Skrzydlatych. Ci pierwsi posiadają skrzela, drudzy - rozłożyste skrzydła. Całość kierowana jest przez trzech suwerenów jednocześnie, jednak decyzje dotyczące poszczególnych kolonii podejmują samodzielnie Ci, którzy im przewodniczą. Całkiem niedawno Gabriel przeszedł zabieg implantacji skrzydeł i skrzeli - władca ludzi dysponuje bowiem takim przywilejem, aby w niczym nie ustępować współrządzącym. Do teraz pamiętasz jego zachwyt wywołany pierwszym samodzielnym lotem. Obecnie cały Trójgród, czyli stolica, jest odświętnie przybrany a przed wielką sceną kłębi się tłum gapiów - zarówno ludzi, jak i wodników. Dachy okolicznych domów obsiedli skrzydlaci, którzy dzięki temu mają świetny widok na odbywającą się właśnie galę. Cała reszta mieszkańców ogląda wszystko na ekranach odbiorników, do jakich sygnał wysyłany jest przez dziesiątki szybujących kamer wielkości motyli. Jako pierwsi na deskach estrady pojawiają się dwaj bracia Rincodon - władcy wodników. Obydwaj bardzo przystojni, silni i barczyści. Starszy - Dominic, sprawujący oficjalne rządy, ubrany w jasnozielony mundur, posiada słomiane włosy i ekstrawertyczne usposobienie. Młodszy - Aroniusz jest znacznie bardziej chłodny i wyniosły, niemal nieprzystępny i skromnie ubrany.

19:15:00 No comments

Najwyższa pora, aby zachęcić Cię do przeczytania czwartego tomu mojej ulubionej polskiej serii powieści z motywem różnicy wieku. Lena M. Bielska jest Autorką, która włada magią, jestem o tym przekonana. Nie dość, że każda część cyklu prezentuje równie wysoki poziom, to jeszcze na domiar dobrego uśmiecha i topi nawet najbardziej zlodowaciałe serca. W świecie romansów próżno szukać tak ciepłych kreacji bohaterów - którzy ujmują przy tym prawdziwością charakterów. Naznaczeni nieszczęściami czy mający wady, nie zatracają w sobie tego, co najważniejsze. Czekającej na rozpalenie iskry, dzięki jakiej ich życie stanie się stuprocentowo pełne. Owszem, aby pokochać “Serię sensualną” Pisarki, należy przyjąć konwencję, bowiem w każdym z woluminów poszczególni mężczyźni z grupy czterech przyjaciół w ten czy inny zwichrowany sposób poznają znacznie młodszą od siebie miłość do grobowej deski. I tak oto czytelnik styka się z age gapem wynoszącym kolejno: 24, 18, 15 oraz 12 lat. Jeśli nie pozna się pióra Bielskiej, można uznać ten pomysł za mało rzeczywisty. Mogę Cię jednak zapewnić, że złożone przez nią historie nie tylko porywają od pierwszej strony, ale i otulają czytającego już po chwili lektury. To takie narracje, które aż chciałoby się obserwować na własne oczy - bo rozjaśniają nawet najbardziej szarą codzienność. Drogie Panie, jeżeli poszukujecie książkowych mężów, jakimi nie sposób się nie zauroczyć - to jest cykl dla Was. Do wyboru czterej muszkieterowie, spośród których każdy urzeka na własny sposób. Santo, Victor, Bjarne... a za sprawą “Artful” teraz również Jean-Pierre. Pozostaje mi życzyć sobie i Tobie, aby więcej rodzimych Autorek wizualizowało książkami motyw relacji z różnicą wieku w tle w tak ciepły sposób. Jestem jego wielkim fanem, rzecz można wręcz, iż specjalistą w tej materii, zatem jeśli dopiero go poznajesz - musisz mi zaufać. A teraz daj się porwać w objęcia pewnemu paryskiemu projektantowi mody, który cierpi na kryzys twórczy... 

PS Ale, I challenge U - wciąż nie wydaliście niczego, co mi się nie podoba. 😉 

21:39:00 No comments

Głęboko wdychasz świeże, krystalicznie czyste powietrze i z zachwytem przypatrujesz się oszałamiającemu widokowi. Przed Tobą widnieje bezdenna przepaść Czarnego Stawu Gąsienicowego, podczas gdy na wprost dostrzegasz otoczone pierzastymi chmurami szczyty Świdnicy i Kasprowego Wierchu, które jesienne słońce pieści złotymi promieniami. Ponownie jesteś w świecie, który pokochałaś jeszcze jako dziecko podczas wypraw z rodzicami. Choć masz już 33 lata, nic się pod tym względem nie zmieniło. Nadal uwielbiasz w nim przebywać, na co wykorzystujesz każdą rzadką niestety okazję, gdy jesteś wolna od obowiązków zawodowych. Czujesz się tu jak w domu, wolna od trosk i krzątaniny codzienności. Poza górami Twoją wielką pasją są konie. Prowadzisz w Ławiskach pod Warszawą hotel dla tych fascynujących zwierząt z prawie siedemdziesięcioma boksami. Jesteś świetnym jeźdźcem i powodzisz rumakiem, jakbyś była przyrośnięta do jego grzbietu. Gorzej jest z życiem osobistym, gdyż jakoś nie miałaś dotychczas szczęścia w miłości. Najpierw spotykałaś się z mężczyzną, który „zapomniał” wspomnieć, że ma już żonę, choć zdobył się nawet na oświadczyny. Potem wdałaś się w romans z wieloletnim przyjacielem, który był księdzem. Pomimo solennych zapewnień, nie uniósł ciężaru odpowiedzialności, więc doszło do rozstania. Przelotnych romansów nie liczysz, gdyż z założenia były przygodami bez zobowiązań. Obecnie jesteś wolna i nie zamierzasz wiązać się z żadnymi mężczyznami, którzy jako gatunek przynieśli Ci tylko rozczarowania i cierpienie. Postanowiłaś cieszyć się życiem i pracą naukową, wykładając na uczelni dwa razy w tygodniu. Z zamyślenia wyrywa Cię ból w naciągniętych mięśniach, zmęczonych całodniową wędrówką. Zapominasz o podstawowych zasadach ostrożności i czynisz nieostrożny krok, który powoduje utratę równowagi. Jeszcze chwila i runęłabyś jak kamień w dół, gdyby nie silne męskie dłonie, które chwyciły Cię za ubranie, ściągając w tył i ratując od niechybnej śmierci. Jednocześnie słyszysz przestrogę, że powinnaś bardziej uważać. 

16:12:00 No comments

Twoje życie przypomina kalejdoskop. Straceńczą karuzelę, która zawsze wiruje zbyt szybko, abyś mogła złapać pełen oddech. U progu dorosłości zmagałaś się z matką alkoholiczką - wiecznie pijaną i obrzucającą Cię obelgami. Nigdy nie wahała się przerzucać ciężaru swojego nieudanego życia i goryczy rozstania z ojcem na bezbronną jeszcze nastolatkę. Nie interesowało jej, że również cierpisz i potrzebujesz wsparcia, wyżywała się więc na Tobie przy każdej okazji bez żadnych wyrzutów sumienia. Uciekłaś wtedy w używki, po które tak chętnie sięgał Patryk, Twój ówczesny chłopak. Uzależniłaś się od nich i wiele Cię kosztowało, by zerwać pęta, które odbierały całą radość życia i przepełniały Cię wstydem. Wyjechałaś do Warszawy i w październiku 2009 roku poznałaś Konrada, pierwszą prawdziwą miłość. Zaczepiłaś go na przystanku autobusowym i spytałaś o drogę - od razu wpadł Ci w oko. Choć nie byłaś już dziewczęciem, na widok takiego przystojniaka serce zaczęło bić Ci jak oszalałe, więc z trudem wydukałaś parę słów. Zauroczyły Cię oczy skryte za okularami, w staromodnych, cienkich oprawkach, gęste jasne włosy i bijące od niego ciepło. W notatniku, który mu podałaś, rozrysował całą trasę oraz zamieścił swój numer telefonu z prośbą, byś do niego zadzwoniła. Wkrótce potem zostaliście parą, co trwało prawie dziewięć lat. W 2018 roku Wasze stosunki zaczęły się jednak gwałtownie psuć. Konrad był w trakcie aplikacji adwokackiej i cały wolny czas poświęcał nauce, więc miałaś wrażenie, jakbyś stała się zbędna. Nie był też chętny do zalegalizowania związku, podczas gdy Ty coraz bardziej niecierpliwie na to czekałaś. Gdy zorientowałaś się, że jesteś w ciąży, nic mu nie powiedziałaś, zresztą wkrótce okazało się, że doszło do poronienia. Przygnieciona tym ciężarem, wściekła na cały świat, niedługo potem, podczas jednej z wielu kłótni, zerwałaś z nim i patrzyłaś z goryczą, jak się wyprowadza bez słowa.    

02:05:00 No comments

W tym domku na drzewie dziecięce marzenia przeradzają się w koszmary, a zamiast zabawek znajdują się w nim separowani od społeczeństwa więźniowie. Nie ma ulubionych przekąsek - są ochłapy jedzenia, które umożliwiają przetrwanie a wcześniej najczęściej zostały pod przymusem upolowane. Brak w nim wielobarwnych okien, pomalowanych kiedyś z rodzicem lub przez niego w formie niespodzianki. Świat zewnętrzny i zimno separuje od pomieszczenia zawieszona przy pozostałościach szyby płachta materiału. Deski butwieją i próchnieją, wpuszczając między siebie ziąb i wiatr, przed którymi nie sposób się ochronić. Nie, kiedy do dyspozycji ma się podartą, cienką szmatę, miast ulubionego koca. Położony w malowniczym zakątku Szwecji, ustronny las przywodzi do domku straszniejące nocą cienie, kiedy tylko zaczyna robić się ciemno. A warto Ci widzieć, że nie jest to taki mrok, jaki sam znasz; taki, po jakim zawsze wychodzi słońce, które rozświetla dnie. To nieprzenikniona czerń, złożona z najbardziej przerażających bytów - szczególnie, jeśli ma się kilka lat. Ożywają i dołączają do upiornego spektaklu sprowokowanego przez wszechobecne drzewa, których gałęzie wydają się zawodzić, gdy tylko powietrze mocniej drgnie. Jeśli chciałoby się uciec z domku na drzewie i wrócić na powierzchnię, do żywych, należałoby użyć zwisającej z niego drabinki i starać się nie dać się zabić, gdy któryś z poniszczonych stopni w końcu się załamie. Nie można jednak podjąć i tej straceńczej próby, gdy jest się uwięzionym łańcuchem, którego koniec ten Zły Człowiek przyczepił do zamontowanego w podłodze koła. Myślisz o tym czasem, choć nie znasz już, a może tylko zapomniałaś, poprzedniej rzeczywistości. Dawnej rodziny, bycia dzieckiem, jakie coraz bardziej rozmywa Ci się na konturach. Ten Pan uczy Cię, jak być silną i mówi, że bez niego byś nie przetrwała. Dał Ci nowy dom. Twój własny domek na drzewie. Twoje piekło. 

01:23:00 No comments
Nowsze posty
Strasze posty

O autorce

O autorce
Żona, kociara, maniaczka thrillerów, wielki ogarniacz życia. Recenzuję literaturę - bo życie jest sztuką. Opowiadam historie o historiach. Mail: kierownikoperacyjny.sp@gmail.com 💥

Kategorie

  • książki

Jestem tutaj

Statystyka odwiedzin

Stali czytelnicy

Archiwum

  • ▼  2026 (97)
    • ▼  lip (2)
      • Tommaso Pagano - W gąszczu kłamstw - recenzja
      • Francesca Catlow - Grecki sekret - recenzja
    • ►  cze (24)
    • ►  maj (20)
    • ►  kwi (10)
    • ►  mar (18)
    • ►  lut (13)
    • ►  sty (10)
  • ►  2025 (296)
    • ►  gru (20)
    • ►  lis (19)
    • ►  paź (30)
    • ►  wrz (25)
    • ►  sie (16)
    • ►  lip (22)
    • ►  cze (19)
    • ►  maj (38)
    • ►  kwi (24)
    • ►  mar (36)
    • ►  lut (24)
    • ►  sty (23)
  • ►  2024 (292)
    • ►  gru (18)
    • ►  lis (30)
    • ►  paź (30)
    • ►  wrz (27)
    • ►  sie (28)
    • ►  lip (25)
    • ►  cze (20)
    • ►  maj (21)
    • ►  kwi (22)
    • ►  mar (24)
    • ►  lut (29)
    • ►  sty (18)
  • ►  2023 (143)
    • ►  gru (17)
    • ►  lis (20)
    • ►  paź (15)
    • ►  wrz (14)
    • ►  sie (14)
    • ►  lip (15)
    • ►  cze (8)
    • ►  maj (10)
    • ►  kwi (9)
    • ►  mar (9)
    • ►  lut (7)
    • ►  sty (5)
  • ►  2022 (31)
    • ►  gru (1)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (2)
    • ►  wrz (2)
    • ►  sie (5)
    • ►  lip (2)
    • ►  cze (2)
    • ►  maj (2)
    • ►  kwi (3)
    • ►  mar (3)
    • ►  lut (4)
    • ►  sty (3)
  • ►  2021 (60)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (4)
    • ►  wrz (5)
    • ►  sie (5)
    • ►  lip (13)
    • ►  cze (9)
    • ►  maj (6)
    • ►  kwi (9)
    • ►  mar (4)
    • ►  lut (1)
  • ►  2020 (55)
    • ►  gru (1)
    • ►  lis (6)
    • ►  paź (5)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (3)
    • ►  lip (5)
    • ►  cze (6)
    • ►  maj (6)
    • ►  kwi (8)
    • ►  mar (6)
    • ►  lut (2)
    • ►  sty (4)
  • ►  2019 (40)
    • ►  gru (4)
    • ►  lis (4)
    • ►  paź (4)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (4)
    • ►  lip (5)
    • ►  cze (1)
    • ►  maj (5)
    • ►  kwi (2)
    • ►  lut (7)
    • ►  sty (1)
  • ►  2018 (96)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (4)
    • ►  wrz (5)
    • ►  sie (8)
    • ►  cze (8)
    • ►  maj (12)
    • ►  kwi (11)
    • ►  mar (13)
    • ►  lut (14)
    • ►  sty (17)
  • ►  2017 (197)
    • ►  gru (6)
    • ►  lis (11)
    • ►  paź (9)
    • ►  wrz (16)
    • ►  sie (24)
    • ►  lip (20)
    • ►  cze (17)
    • ►  maj (19)
    • ►  kwi (16)
    • ►  mar (18)
    • ►  lut (8)
    • ►  sty (33)
  • ►  2016 (81)
    • ►  gru (15)
    • ►  lis (23)
    • ►  paź (17)
    • ►  wrz (11)
    • ►  sie (11)
    • ►  cze (2)
    • ►  lut (2)
  • ►  2015 (8)
    • ►  lis (1)
    • ►  cze (1)
    • ►  maj (1)
    • ►  mar (1)
    • ►  lut (2)
    • ►  sty (2)
  • ►  2014 (18)
    • ►  gru (1)
    • ►  lis (1)
    • ►  paź (1)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (1)
    • ►  kwi (4)
    • ►  mar (4)
    • ►  lut (1)
    • ►  sty (2)
  • ►  2013 (18)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (4)
    • ►  wrz (1)
    • ►  sie (2)
    • ►  lip (1)
    • ►  cze (3)
    • ►  lut (3)
    • ►  sty (2)
  • ►  2012 (14)
    • ►  gru (1)
    • ►  paź (5)
    • ►  cze (2)
    • ►  kwi (1)
    • ►  mar (3)
    • ►  lut (2)
  • ►  2011 (12)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (2)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (1)
    • ►  lip (1)
    • ►  mar (1)

Created with by ThemeXpose | Distributed By Gooyaabi Templates