Gruzja - kraj olśniewających pięknem, monumentalnych zboczy gór Kaukazu, wspaniałych zabytków kultury sakralnej, malowniczo wznoszących się warowni oraz wielkich nierówności społecznych. Pełen sprzeczności, ujmujący i niedający się zapomnieć. Podobno kto choć raz ujrzał go na jawie, nie przestaje o nim śnić, nieodmiennie marząc o powrocie na „balkon Europy”, jak obrazowo nazywa się ten wyjątkowy zakątek. Taki właśnie los stał się udziałem Autora, który w dodatku jest z owym miejscem ściśle zespolony więzami rodzinnymi. Historia należy do gatunku tych, które można opowiadać w blasku ogniska, a jednocześnie stanowi przykład, jak „pokręcone” były ścieżki polskich losów w końcu XIX stulecia... Przodek Pisarza, Tadeusz Nowkuński był jednym z tych rodaków, którzy szanse na karierę dostrzegli na Dalekim Wschodzie. Starannie wykształcony (ukończył studia medyczne w Kijowie i Berlinie), wykazał się wielką odwagą i wraz z żoną Heleną oraz synem Aleksandrem wsiadł w pociąg, który zawiózł całą rodzinę do Harbinu w Chińskiej Mandżurii, znajdującą się pod carskim protektoratem. Tam dołączył do licznej, bo 10-tysięcznej diaspory, jaka w ogromnej większości zajmowała się budową linii kolejowych. Na miejscu został dyrektorem rosyjskiego szpitala, szybko zdobywając wielkie uznanie zasługami w walce z epidemiami dżumy i cholery. Syn wybrał karierę inżyniera, wytyczającego tysiące kilometrów szyn zmierzających z Chin aż na wybrzeże Morza Czarnego w Gruzji. Podczas jednego z licznych rautów zwrócił uwagę na Nino Tumaniszwili, piękną Gruzinkę - córkę carskiego generała i damy na dworze Romanowów. Nie był mile widziany jako absztyfikant, gdyż dla słynnej rodziny taki związek stanowił oczywisty mezalians.
).jpg)