Toby Gloody - Czystka - recenzja

by - 00:27:00

Mrocznie brutalny i bezlitośnie krwawy DEBIUT Autora piszącego pod pseudonimem Toby Gloody prezentuje jeden z moich ulubionych motywów - psychopatycznego mściciela, który z sobie tylko znanych pobudek postanawia zrobić porządek na świecie, eliminując z niego wybrane ofiary na wiele wyrafinowanych metod. „Czystka” nie do końca spełniła jednak moje oczekiwania, przede wszystkim z uwagi na powód, jakim okazuje kierować się sprawca widowiskowych zbrodni. Jestem również zdania, iż treść prezentuje bardzo nierówny poziom literacki. Pierwsza jedna trzecia opowieści została napisana warstwą językową, której gramatyczna niepoprawność bardzo wytrącała mnie z lektury. Roi się w niej od powtórzeń, zdania często złożone są niewłaściwie a dialogi mało naturalnie. Co natomiast ciekawe, środkowa część narracji, jaka to składa się głównie z opisów tragicznych przeżyć naczelnych bohaterów za czasów szkolnych, które w znacznym stopniu wpłynęły na ich obecne życie, bardzo mnie wciągnęła - a przy tym została zaserwowana czytelnikowi o wiele płynniej napisanym tekstem. Zakończenie, w lwiej części opierające się na kwiecistej i nieco patetycznej przemowie mordercy, znowuż nie do końca przystało do tego, czego się spodziewałam, choć sam niepokojący epilog pozostawił pozytywne wrażenie. Mogę więc zatem przyznać, iż choć sama fabuła okazała się niebezpiecznie trwożąca, co uradowało moją mroczną duszę, największe zastrzeżenia mam do sposobu jej podania - w mojej opinii wymagającego o wiele bardziej szczegółowej i profesjonalnej korekty. Sądzę również, iż ta mrożąca krew w żyłach historia zyskałaby na jakości, gdyby poskąpić jej bezdusznie detalistycznych szczegółów popełnianych przez szaleńca, makabrycznych zbrodni - oddziałują na wyobraźnię na tyle, że aż kochance czerni w mojej postaci niekiedy robiło się niedobrze. Nie zmienia to jednak faktu, iż ten kryminał skrzyżowany z horrorem i wątkami przystającymi do darków ciekawie rzutuje na przyszłą twórczość Pisarza a o „Czystce”, jaką oceniam dwojako, łatwo nie da się zapomnieć.

„Nauczyciel zapytał, czy ktoś widział, co się stało i kto to zrobił. Nikt nic nie powiedział. Wszyscy się wyparli, że cokolwiek widzieli. (…) Był wściekły, znowu został sam z bandą idiotów. Ta zdrada bolała jeszcze bardziej niż obelgi, które leciały w jego stronę w poprzedniej szkole. Obiecał sobie, że się na nich zemści.”

Siedzą przed Tobą, bezbrzeżnie bezbronne i doskonale świadome teraz faktu, że nie wyjdą stąd żywe. Matka, której powieki odciąłeś ostrym narzędziem oraz córka, która za chwilę zaczerpnie ostatni drżący oddech. Kobieta już za moment będzie musiała patrzeć na to, co stanie się z jej dzieckiem. Podchodzisz do dziewczynki, zadajesz jej kolejną ranę a następnie z szerokim uśmiechem na ustach smarujesz ranę solą, zupełnie jak w znanym horrorze. Następnie do wtóru wrzasków w powstałe nacięcie wkładasz w zapałkę, którą odpalasz z jeszcze większą radością niż ta, co to towarzyszyła Ci chwilę temu. Niedługo pod pobliską szkołą pojawi się oderżnięta stopa z wielce symptomatycznym napisem. To ten tekst zamordowane niewiasty usłyszały pod makabryczną śmiercią - ból, który zadajesz, wróci do Ciebie. Śledczy będą roztrząsać, czym zawiniła komukolwiek uczennica podstawówki oraz co złego zrobiła jej nieco roszczeniowa i mało sympatyczna matka. Nie muszą tego zrozumieć od razu - wystarczy, że wiesz to Ty oraz wszyscy, których z godnym podziwu ulubowaniem dla makabrycznych przedstawień, konsekwentnie usuwasz z tego świata. Masz misję, za jakiej uważasz oczyszczenie go z wielu osób. Dopiero się rozpoczęła, kurtyna poszybowała w górę, zaś każda zbrodnia będzie o wiele bardziej widowiskowa od poprzedniej… Rozgrywka nie do powstrzymania potoczy się według scenariusza pewnej gry, której zaprojektowanie zleciłeś zresztą stosunkowo niedawno, tym samym wciągając kolejnych ludzi do zbrodniczej sztuki. Zakochana w nauczanym przedmiocie nauczycielka matematyki, gnębiony za czasów dziecięcych właściciel firmy budowlanej imieniem Tomasz oraz stroniąca od towarzystwa innych, introwertyczna Karolina… Wszyscy mają ze sobą wspólnego o wiele więcej niż się wydaje - z popełnionymi w przeszłości, wynikłymi z konieczności przestępstwami na czele. Co stanie się, gdy prawda ujrzy światło dzienne? Czy za uczynione zło zawsze przyjdzie ponieść cenę?

„Usiądź, zastanów się nad tym, co robisz. Czy masz na sumieniu coś, co ukrywasz przed ludźmi? Zapamiętaj. Ból, który zadajesz, wróci do Ciebie. Być może to Ty zostaniesz opisany w kolejnej książce. Wszystko zależy od Ciebie. Miej oczy szeroko otwarte, do zobaczenia.”

Niezmiernie podoba mi się najważniejsze przesłanie, które płynie z książki, jaką napisał Toby Gloody - głoszące, iż warto zastanowić się nad każdym ze swoich uczynków, jako że ból zadany przez danego człowieka wróci do niego w tej samej formie. Toby Gloody zdecydował się jednak zobrazować je w bardzo brutalnej formie, w związku z czym czuję się w obowiązku nadmienić, iż „Czystka” przeznaczona jest tylko DLA DOROSŁYCH CZYTELNIKÓW, odpornych na dosłowne opisy nader krwawych zbrodni. Książkę rekomenduję także osobom, które nie mają nic przeciwko rozlicznym powtórzeniom - mnie najsilniej przeszkadzało ciągłe przypominanie odbiorcy tekstu imion postaci w aktualnie poznawanych scenach. Kreacje głównych bohaterów są dość barwne, choć nie wszystkie ich elementy uważam za realistyczne. Nie przekonuje mnie chociażby Tomasz - rosły właściciel firmy budowlanej, traktujący pracowników jak rodzinę i zachowujący się cokolwiek irracjonalnie. Gdy jeden zatrudnionych nie zjawia się w pracy, tenże zachowuje się raczej jak troskliwy tata niż osoba zdenerwowana opóźnieniami w zleceniu. Pisarz wprowadza też do fabuły kolejne osoby dość łopatologicznie, mało naturalnie. Dla przykładu: „Ponadto był on wysoki, dobrze zbudowany i łysy z wielkim tatuażem swojego psa Afiego na lewym barku.” Mało prawdopodobne jest też to, by nauczycielka spotykała się na miejskim rynku po godzinach pracy z asystentką matki uczennicy, która nie pojawia się w szkole - by ustalić powód jej nieobecności. Chwilę później zresztą kobieta opisuje swoje koszmary, w jakich z przyjemnością przygląda się jak dziewczynka cierpi - doprawdy, chroń ludzi szatanie przed takimi belframi, jeżeli uśmiechają ich tortury kilkulatków z podstawówki. Wspomniany wcześniej Tomasz - budowlaniec - uspokaja się siedząc na werandzie domu i wciągając do płuc zapach lawendy ze znajdujących się na niej doniczek. Przybytek ten zresztą jest drewniany, drewniane ma schody - a przed nim stoi oczywiście drewniany fotel. Kawałek dalej od budynku po deszczu płynie mały strumyk, który tworzy mały wodospad - choć chwilę później, po scenie aresztowania sztucznej jak w amerykańskich filmach („Wszystko, co pan powie, może być użyte przeciwko panu”), śledczy odjeżdża stamtąd… wzniecając tuman kurzu, bo „było bardzo sucho i ciepło”. Urokliwe i klimatyczne zbiorniki wodne wyparowały… Drewno pozostało.

„Też jesteś winny. Patrzyłeś, jak cierpimy i nic z tym nie zrobiłeś. Jesteś takim samym katem jak on (…). Jeżeli przymykamy oczy na cierpienie innych, jesteśmy za ich cierpienie tak samo odpowiedzialni. Będziesz z tym żył do końca życia.”

W jednej ze scen policjant wita się z dzieckiem imieniem Jaś - nie Jan - po czym informuje je, że musi być teraz dzielne i przytulać „mamusię” bo jest bardzo smutna. Przypomnę tylko, że mamy do czynienia z horrorem skrzyżowanym z darkiem oraz kryminałem - choć w innym rozdziale bohaterka mnie ubawiła, chodząc zaniepokojona w kółko i uporczywie pytając, czyja to stopa: „Ta stopa przed szkołą… To może być fragment ciała Pauliny.” - mówi do dyrektorki szkoły, po czym ta zapowietrza się i z odpowiednio wysoką intonacją wyrzuca: „Co Ty mówisz? (…) Dlaczego miałaby to być jej stopa?”. Czytam mnóstwo mrocznych opowieści i niestety muszę przyznać, że podobnie irracjonalnie opisane wydarzenia bawią mnie, zamiast trwożyć. Gloody równoważy to jednak, moment później przechodząc do perspektywy mściciela i serwując na spływającej krwią tacy każdy najmniejszy ohydny detal popełnianej przez niego zbrodni. Nie jestem pewna, czy lubię podobną terapię szokową. Tego rodzaju absurdalnych zdarzeń jest w propozycji literackiej o wiele więcej, choć sądzę, że spędzony z nią czas nie był stracony, mimo tego, iż motywacja mordercy nijak mnie nie kupiła. Uczyniły to natomiast wręcz poruszające opisy przeszłych przeżyć postaci, unaoczniające straszny fakt - iż bezrozumna przemoc oraz wyszydzanie czy wręcz znęcanie się za czasów szkolnych zawsze zbierają swoje żniwo, naznaczając ofiarę podobnych sytuacji na zawsze. Dzieci zaś okazują się w tej materii o wiele silniej bezlitosne i pomysłowe od dorosłych, którzy to - przymykając na sytuację oczy - są tak samo winni jak oprawcy. A może i nawet bardziej, skoro ich obowiązkiem była ochrona małoletnich. Szkoły pełne są potworów i cóż, pewnego dnia pokrzywdzeni zapragną się zemścić a ból, który zadałeś, do Ciebie wróci… 5/10 z minusem.

„Może to oni wpłynęli na to, że nadal tu jestem? Reszta szkoły nadal śmiała się ze mnie. Obiecałem sobie, że udowodnię im wszystkim, że coś osiągnę i to będzie dla reszty największa nauczka.”

You May Also Like

0 comments

Serdecznie dziękuję za wszystkie opinie, wiadomości oraz czas poświęcony na czytanie mojej strony- tworzę ją dla Was! :-)