„Zamiast każdego dnia cieszyć się z obecności moich dzieci, narzekałam i marzyłam o dniu bez nich. Teraz oddałabym wszystko za chwile spędzone z chłopcami.”
Nigdy nie chciałaś mieć dzieci. Uważałaś, że wczesne pojawienie się na świecie
obecnie sześcioletniego Igora, za którym nieco ponad trzy lata później podążył
dwuletni teraz Gabryś, odebrało Ci szansę na realizację marzeń. Nie ukończyłaś
wybranych studiów i nie zrobiłaś żadnej kariery. Choć mąż despota, któremu
całkowicie dałaś się zdominować, nakazał Ci zostać w domu i opiekować się
dziećmi, do tej pory byłaś względnie szczęśliwa. Duży dom, położony w spokojnej
wsi, nowoczesne sprzęty z wysokiej półki, mieszkająca tuż za płotem mama, która
zawsze pomagała Ci w opiece nad maluchami, kiedy tego potrzebowałaś. Dwa
samochody najnowszej generacji i przystojny mąż, który sam zarabia krocie,
prowadząc dobrze prosperujący warsztat. Pomimo tego, że tak naprawdę nie miałaś
na co narzekać – i tak znajdywałaś ku temu powody. Wszakże bycie mamą to też
ciężka praca. Trzeba cały czas niańczyć dzieci i jeszcze zadbać o to, by mąż
wrócił do posprzątanego domu, w którym czeka na niego ciepły obiad. Choć z
gruntu rzeczy normalne, dla Ciebie… męczące i skomplikowane. Zatęsknisz jednak
za tą szarą codziennością – i to znacznie wcześniej niż przypuszczasz.







