Piergiorgio Pulixi - Ty jesteś prawem - recenzja
Mój ulubiony włoski autor może drżeć z niepokoju, bowiem na italskiej scenie prozatorskiej pojawiła się nowa gwiazda! Niewątpliwy kunszt literacki do tkania fabuł spod mrocznej gwiazdy, którym iście mistrzowsko dysponuje Piergiorgio Pulixi przypomina mi niewtórną jakością twórczość jednego z moich thrillerowych maestro, czyli Donato Carrisi. „Ty jesteś prawem” ma dużą szansę trafić do grona rankingu najlepszych przeczytanych przeze mnie w tym roku książek. Choć właściwie winnam napisać: pochłoniętych, jako że zaserwowaną przez Włocha ucztę ciemności skonsumowałam w jeden wieczór, mimo tego, iż składa się z 504 stron. W istocie da się także przypuszczać, iż to ona porwała mnie, zupełnie jak słynna tafla cieni, co to wpatruje się w Ciebie, jeśli sam zbyt długo w nią spoglądasz… Przyznaję, iż od długiego czasu nie uczestniczyłam w aż tak pysznej kolacji fabularnej, której każdy element semantycznego dania jest przemyślany w najmniejszym detalu. Na przystawkę, czyli prolog, Pulixi proponuje czytelnikowi zapoznanie się z krótką opowieścią dwudziestodwuletniej dziewczyny, jaka właśnie stoi przed obliczem sądu i słyszy, iż sprawa mężczyzny, jaki wykorzystywał ją w wiadomy sposób, gdy była w wieku od lat 4 do 7 właśnie przedawniła się po upływie półtorej dekady z powodu nieudolności systemu prawnego, z uwagą na błędy formalne prokuratury, przez jakie jej oprawca nie odsiedział praktycznie chwili za kratkami. Poznawszy wyrok, zwyrodnialec obrzydliwie się do niej uśmiecha i uchodzi wolno. Na stół wkracza jednak pierwsze danie - mściciel, który tylko czekał na to, by wymierzyć sprawiedliwość. Więcej: od wielu lat planował, jak uczynić to na wizji, w połączeniu z setkami tysięcy użytkowników Internetu, powierzając im los zboczeńca. Mam nadzieję, że rozbudziłam Twój apetyt, jako że druga potrawa okaże się jeszcze smaczniejsza - a to tylko początek uczty. Wyobraź sobie: masz okazję odpłacić pięknym za nadobne, uczynić słuszną karę za krzywdy i pozostać w ukryciu… Mniam. PS Serialowy Dexter kocha to!
„Wszyscy w głębi serca
odczuwacie te same obawy i tę samą wściekłość, rodzące się z codziennego
obserwowania niesprawiedliwości… Ja nie jestem Dentystą. Każdy z Was nim jest.
Ta maska stała się własnością publiczną. Wszyscy ją nałożyliście, ponieważ
cierpicie z rozdzierającej potrzeby odpłaty za wyrządzone Wam krzywdy. Dałem
Wam możliwość wymierzenia sprawiedliwości w jej najbardziej prymitywnej i
zwierzęcej formie, ponieważ to był jedyny sposób na poruszenie sumień (…).”
Identycznie jak zbyt wiele razy wcześniej, jesteś zmuszona przebywać w tej samej sali sądowej, co bydlę, które przez trzy lata wykorzystywało Cię w dzieciństwie. Minęło ponad pięć tysięcy dni, a byłego partnera Twojej matki wciąż nie dosięgnęła sprawiedliwość za wszystko, co Ci uczynił, o ile w ogóle o jakiejkolwiek za naznaczenie tragedią na zawsze można mówić. Spoglądasz w majestatyczne oblicze sędzi i wiesz już, że za chwilę Twoje życie znowu się złamie. Wysłuchawszy jej niemal przepraszającej mowy, kierujesz wzrok na oskarżonego potwora. Znów widzisz obrzydliwe, niemal lubieżne zło w oczach i ślinę w kąciku ust, co to właśnie rozciągają się w uśmiechu. Jest wolny… lecz na bardzo krótko, bo już za chwilę znajdzie się tam, gdzie… każdy diabeł jego pokroju powinien - w rękach jeszcze większego szaleńca. Niedługo otrzymasz najlepszy prezent w całym swoim życiu - przesyłkę wypełnioną zębami zwierzęcia, które nie otrzymało oficjalnej kary za trzy lata Twojego piekła. W sukurs niej przyjdzie wiadomość z linkiem do nagrania pod tytułem „Ty jesteś prawem”, złożonego z płomiennej przemowy postawnego mężczyzny w rudej peruce i masce na pobielonej twarzy oraz urzekających zbliżeń na puste i pokrwawione dziąsła przestępcy, jaki wymknął się wymiarowi sprawiedliwości. Porywacz i potencjalny zabójca dołączy do niego prowadzący do anonimowego głosowania link, oddając sędziowski młotek w zabezpieczone rękawiczkami dłonie każdego mieszkańca uroczej w swym pięknie Italii. Czy Twoim zdaniem bezcześciciel ciała paroletniej onegdaj dziewczynki, tracąc zęby na żywca, mając pełną świadomość bólu i tego, co się z nim dzieje, wystarczająco odpokutował już za grzechy, czy też chcesz skazać go na maksymalny wymiar kary, wykonany podczas transmisji online? Masz trzy godziny. Jak zagłosujesz, kiedy nikt nie patrzy, zyskawszy całkowitą anonimowość i nie splamiwszy rąk krwią, jako że topór trzyma bezimienny kat; mściciel, jakiego media niedługo okrzykną Dentystą?
„Ta postać jest lustrem, w
jakim każdy może się rozpoznać. W powszechnej wyobraźni jest przede wszystkim sługą,
biedakiem, doświadcza niesprawiedliwości i prześladowań, inni się nad nim
znęcają, aż w końcu buntuje się przeciwko swoim panom, wykorzystując swoją
diabelną inteligencję. Jego zwycięstwo na scenie jest tym, czego chciałaby
doświadczyć publiczność w prawdziwym życiu.”
Mógłby wreszcie się ocknąć, myślisz sobie, pudrując na kredowo te fragmenty twarzy, jakich nie zasłania wykrzywiona w symboliczności maska Arlekina ani rdzawa peruka. Może wstrzyknąłeś mu za dużo środków zwiotczających mięśnie, ale ciężko Cię winić - przecież to Twój debiut na scenie, jaka dzięki ważkiej misji zapewni Ci nieśmiertelność jupiterów. Skonfrontowany z wciąż bezbronną ofiarą, był bardziej rzutki niż teraz, dumasz - skrępowany kaftanem bezpieczeństwa, całkowicie unieruchomiony, w opuszczonym miejscu, na starym, skórzanym fotelu stomatologicznym. Z paszczą, jednym nieznieczulonym miejscu, rozwartą na siłę w niedrapieżnym już, bezzębnym uśmiechu. Kiedy tylko uchyla przerażone oczy, nadal oszołomiony, zbliżasz się do niego i zlizujesz z jego twarzy krople strachu. Pyszny przedsmak przeznaczenia… Z dumą obserwujesz właśnie moczące spodnie dzieło - mężczyznę, nad jakiego „żyć albo nie żyć” obecnie głosują setki tysięcy Włochów. A to dopiero początek… Dodatkowej adrenaliny dodaje Ci prasowa informacja, że nad przerwaniem Twojego teatru, u samej wierchuszki, pracuje trójka najlepszych kryminalnych śledczych - naznaczona prywatną tragedią Eva o nieokiełznanej duszy, pyskata Mara w strojach rodem z wybiegu i o nieprzewidywalnym charakterze oraz specjalnie sprowadzona na Cagliari gwiazda, Vito Strega z reputacją tak mroczną, że znacznie wyprzedzającą jego przystojną posturę. Zabawa w chowanego, zaginionego i wymierzanie sprawiedliwości do wtóru uciekających wskazówek zegara właśnie się rozpoczęła. Trybików tej samozwańczej machiny samosądów nie powstrzyma już nic. Nie oszukujesz się; skryty za kurtyną beztwarzowości, każdy człowiek składa się z odcieni li szarzejących na obrzeżach czarności. Otrzymawszy anonimowy oręż, z chęcią zada cios, tak przecież fetny do ferowania anonimowych wyroków. Nadszedł czas sprawiedliwości - za winy ich i niewinność naszą, za straty niepowetowane i niezawinione krzywdy. To jest Twój czas. I ich. Wszyscy jesteśmy dentystami.
„Nienawiść jest jak orkiestra.
Potrzebuje kogoś, kto będzie nią dyrygował, kto podsyci napięcie i nada tempo,
a potem pozwoli jej wybuchnąć z pełną mocą, pozwoli jej ruszyć w majestatycznym
pędzie.”
Genialny w mrocznej nieodkładalności
thriller o trwożącej dynamice udanie skrzyżowany z kryminałem pod tytułem „Ty
jesteś prawem” przypomina mi nieco cenioną historię o Jokerze, choć w inny sposób.
Kreując postać mściciela, Piergiorgio Pulixi wykazał się bowiem mistrzowskim
szachowaniem emocjami czytelnika. Czy bowiem winno się współczuć porwanemu i torturowanemu
przez innego złoczyńcę najgorszemu przestępcy, co to uniknął sprawiedliwej
kary? Cóż. Jako psychofan serialu „Dexter”, zważywszy na fakt, iż na stole głównego
bohatera widziałam niezliczone twarze z własnej głowy, z ostrożności
procesowej, pozostawię Tobie odpowiedź na to pytanie. 😉 Nie jest to jednak jedyna udana
manipulacja Pisarza uczuciami odbiorcy. Jestem pewna, iż ten zauroczy się także
Stregą, który może stać się kolejnym „książkowym mężem” i to nie tylko
wizualnie ani za sprawą śledczego intelektu. Urzeka fakt, że jest szalonym
kolekcjonerem płyt czy wspomnień a w chaotycznym mieszkaniu żyje z… kotką Sofią
o charakterze przystającym kapryśnej księżniczce, choć uśmiecha także jego ojcowska
relacja z nastoletnią sąsiadką czy przyjacielska z jej babcią. Przyznam, iż kibicowałam
też narodzeniu się tej romantycznej ze smutną Evą, jaką definitywnie polubiłam bardziej
niż ekspresyjną Marą. Nie zdradzę czy tak się stało, natomiast pochwalę również
kreację właściwie wszystkich osób prowadzących dochodzenie - ta barwna zgraja, której
każdy członek zapada w pamięć, naprawdę mogłaby grać w wyżej wspomnianym
serialu. Na uwagę zasługują także poetyckie opisy zakątków Cagliari, wymykający
się klasyfikacji sprawca dentystycznych zbrodni oraz wplecenie do zmyślnej
narracji motywu darknetu, dzięki jakiemu to lud otrzymuje makabryczną
sprawczość, czyniąc… słuszne (?) bezhołowie. Wspaniała jest i karykaturalna
rola przebotoksowanej dziennikarki Rubicondi, lecz i w jej, wiadomo jak zyskanej,
karierze karta się odwraca. Przewrotnie zabawne. Sam makiaweliczny plan nakręcającej
się spirali nienawiści jest perfekcyjnie przeprowadzony - klaszczę. Wszak każdy
mógłby się stać takim stomatologiem w sprzyjających okolicznościach. Chleba i
igrzysk; jak mawiał mój nieoceniony Historyk z gimnazjum - nic tak nie podnieca
ludzi jak seks, krew i władza. Nie pomylił się. Uczynił to tłumacz, wplatając w
tekst „sekretarzynię” i inne nienaturalności językowe. Tenże kapitalny thriller
scenarzysty z Italii w pełni zdobywa jednak maksymalną notę, 10/10… opatrzoną
nawet kilkoma dodatkowymi zębami, które sama chętnie bym ofiarowała. Może reforma
sądownicza w istocie zasłużyła na Dentystę. Nierozliczone zbrodnie również.
Potrzymasz mi szczypce? 😉 Niektóre
historie same proszą, by dopisać im właściwe zakończenie... a wyroki zapadają poza
pełną tog salą. Wystarczy cierpliwie pamiętać i nigdy nie przestać planować…
„(…) przetrwała tę stratę.
(…) dawała radę iść naprzód, pomimo bólu. Czas go nie złagodził. Sprawił tylko,
że stał się cichszy. Ale był obecny. (…) wiedziała, że zło jest niezniszczalne
i będzie jej towarzyszyć, gdziekolwiek się uda. Mogła tylko przestać uciekać i
zaakceptować jego istnienie.”
0 comments
Serdecznie dziękuję za wszystkie opinie, wiadomości oraz czas poświęcony na czytanie mojej strony- tworzę ją dla Was! :-)