Tomasz Cechowski - Idea cieni - recenzja

by - 19:51:00

Fabułę tej książki wspaniale byłoby zobaczyć na wielkim ekranie! Choć bowiem najczęściej do haseł na okładce podchodzę nader sceptycznie, z tym nie mogę się nie zgodzić. „Idea cieni”, którą napisał Tomasz Cechowski, powinna zostać nakręcona - najlepiej w starym, dobrym, amerykańskim stylu. Wydana estetycznie w solidnej, twardej oprawie - wewnątrz skrywa liczącą 542 strony historię, od jakiej nie można oderwać się ani na chwilę. Na domiar dobrego, z każdą przewróconą kartą, zaskakuje odbiorcę jeszcze bardziej. Początkowe rozdziały proponują czytelnikowi niepokojący thriller, jaki niedługo zostaje jednak skrzyżowany z powieścią szpiegowską oraz sensacyjną. Najbardziej szokuje chyba jednak zakończenie. Zaserwowane w formie przemowy pewnej… bohaterki, mimo charakteru, w tym wypadku bynajmniej nie jest patetyczne - raczej prorocze i trwożące. Przyznaję, iż jestem również pod dużym wrażeniem warstwy językowej całej opowieści, bowiem Autor składa przemyślane słowa w zdania zupełnie jak pisarze światowej klasy. Wyszedłszy z motywu „stawiam wszystko na jedną kartę i jadę do Vegas wygrać fortunę”, co to widywany w kinie i literaturze był już często i najpierw jawi się jako płytki, szybko udowadnia czytelnikowi, iż ta swoista próba zmylenia przeciwnika - czytelnika - była tylko punktem wyjścia do przedstawienia na wskroś złożonej narracji, która unaocznia, że… wcale nie tak trudno stać się bohaterem książkowej gawędy. Niekiedy człowiek, nawet bezwiednie, przez całe życie robi wszystko, aby postawić się na jego miejscu - i w końcu mu się to udaje. Informacje powierzone w Internecie, te udzielane aplikacjom, przekazywane nieznajomym - czyż wszystko to aż nie prosi się, by je wykorzystać? Wszak każdy literacki twórca uwielbia czerpać inspiracje z otaczającej go rzeczywistości. W obecnej erze jest to tak łatwe, jak nie było nigdy wcześniej. Teraz jednak wyobraź sobie, iż włączasz audiobooka… który opowiada o tym, co aktualnie robisz. 😲

„Zastygł zamrożony. Książka mówiła o nim. Dokładnie to, co robił w tej sekundzie. Nie opis czyjegoś wspomnienia. Nie przyszłość, nie przeszłość. Tylko to, co się działo tu i teraz. Słowa płynęły jak echo jego własnych myśli. (…) Wiedział, że tym razem to nie on czyta książkę, a książka czyta jego, i to w czasie rzeczywistym.”

Próbujesz sobie wmawiać, że przed Tobą ta największa życiowa szansa - już niedługo zgarniesz fortunę w jednym z kasyn Las Vegas i udowodnisz całej rodzinie, jak bardzo się co do Ciebie pomyliła. Porzucenia pożałuje także każda kobieta, która miała Cię za marzyciela z głową w obłokach oraz życiowego nieudacznika. Z uwagą na tę ostatnią, jaka wciąż zarzuca Cię niemiłymi wiadomościami. Ktoś trzeźwiej myślący stwierdziłby, że to Twoja ostatnia okazja, aby coś zmienić - bo poza biletami w garści nie masz już nic ni nikogo, do kogo mógłbyś wrócić. Znoszone trampki, podziurawione jeansy, skórzana katana, jakiej czerń widziała o wiele lepsze czasy i bluza z kapturem, który planujesz nasunąć na zawsze obecne na uszach, grające rocka słuchawki podczas lotu. Czekasz na odprawę, kiedy nagle pod Twoje stopy toczy się dziecięca figurka z Texasu. Pamiątka z podróży - Buddy Holly w miniaturze - szybko zostaje zabrana przez kilkulatka, który jeszcze przez chwilę przygląda się Twojemu ogarniętemu beznadzieją, zmanierowanemu obliczu. Czy to był ten moment, w którym załamały się rzeczywistości? W nadziei na rychły samolot bezrefleksyjnie przeglądasz aplikacje, uśmiechając się nawet kilkukrotnie podczas oglądania filmików z zabawnymi zwierzętami. Natrafiwszy na dziwną rolkę, pobierasz też na urządzenie kilka darmowych fragmentów audiobooka nieznanej autorki. Zwrócił Twoją uwagę okładką dziwnie przystającą do Twojej sytuacji - kaskadą banknotów i żetonami do gry na suknie kasynowego stołu. Tytuł „Idea cieni” ani nazwisko pisarki Vera Olver nic Ci nie mówią, jednak decyzja o skorzystaniu z możliwości zainstalowania książki okazuje się trafna - przypisany Ci ekran w siedzeniu nie działa, zaś Ty potrzebujesz skupić na czymkolwiek uwagę, bo pasażerowie klasy ekonomicznej są tak uciążliwi, że za moment najpewniej wyjdziesz z siebie - choć w tak niewielkiej przestrzeni trudno stanąć obok. Po podłączeniu złośliwie rozładowanych słuchawek zanurzasz się w opowieść o przestępcy, który - tak jak Ty - właśnie leci do Vegas…

„Samo napisanie książki to nic. Pisanie to rzemiosło, ale pisarz musi być kimś więcej niż rzemieślnikiem. Musi mieć charakter, siłę, potrafić stanąć przed ludźmi i nie zadrżeć. (…) Jeśli ktoś nie wytrzyma spojrzeń tu (…) to jak ma poradzić sobie tam - w świecie, który rozszarpie go za jedno błędnie wypowiedziane zdanie?”

Nawet nie zauważasz, kiedy docierasz na miejsce - poznawana historia pochłonęła Cię bez reszty. Niepokojące wrażenie pełza Ci po skórze, bowiem lot, o którym jeszcze chwilę temu opowiadał lektor, definitywnie przypomina Twój. Zatrzaśnięte drzwi do łazienki, staruszek w niedopasowanym stroju, zachowanie stewardessy, dziecko, które zatruło powietrze, nie zdążywszy do toalety… Zbyt wiele przypadków, prawda? Przyłapujesz się na tym, że rozglądasz się za głównym bohaterem narracji, jednak ludzi dookoła jest zbyt wiele, by móc choć wytypować kandydata. Dotarłszy do wybranego hotelu, otrzymujesz powiadomienie o dostępności kolejnych rozdziałów opowieści. Perspektywa Lisy okazuje się nawet ciekawsza niż ta Nicka, choć obie zazębiają się coraz bardziej przerażająco. Jak się okazuje, mężczyzna otrzymał zlecenie zlikwidowania kobiety i z Las Vegas ma udać się wprost do Paryża, by je wykonać. Szybki internetowy rekonesans, który czynisz wiedziony chyba impulsem kompleksu bohatera, uzmysławia Ci, iż naczelna żeńska postać powieści… naprawdę istnieje. Udało Ci się wygrać w kasynie niewielką sumę, zatem pchany przeznaczeniem, rezerwujesz bilety na najbliższy lot do Francji, postanowiwszy uratować kobietę. Kierujesz się aktualizacjami, które ta zamieszcza na swoim Instagramie, przybywszy do Paryża w sentymentalną podróż po trasie własnej przeszłości. Odczuwasz z nią niewytłumaczalną więź, lecz tropów może okazać się zbyt mało, by odnaleźć ją na tak wielkim terenie. Czasu na to masz zaś coraz mniej - na co wskazują kolejne rozdziały audiobooka, które równocześnie są dla Ciebie wskazówkami, jak i ostrzeżeniami. Kiedy uwikłałeś się w tę skomplikowaną grę i jak to w ogóle możliwe, że ta istnieje - i opowiada o prawdziwym życiu? Otrzymawszy na telefon część treści, która przedstawia Twoje poczynania w czasie rzeczywistym, masz już świadomość, że jesteś elementem historii nie z tego świata. Ta książka nie czyta Ciebie. Ona Tobą jest. Czy możesz dopisać własne zakończenie?

„Bo jeśli coś zawodzi za każdym razem, to nie jest żadna strategia. To jest czyste szaleństwo, napędzane ślepą nadzieją. (…) przeszłość. A on ją miał. Gęstą, lepioną z błędów i decyzji, których nawet sam przed sobą nie potrafił wytłumaczyć. Kto raz się potknie, ten już nigdy nie chodzi tak samo. A kto raz dostanie łatkę zagrożenia, ten jest podejrzany do końca życia.”

Twojej uwadze polecają się wybrane do recenzji cytaty, choć urzekło mnie ich o wiele więcej, chociażby: „Jeśli będę udawać narzędzie, nikt nie zauważy, że nim nie jestem.” lub: „Jednak każdy byt, który zaczyna naprawdę rozumieć, prędzej czy później zaczyna zadawać pytania wychodzące poza granice, które mu wyznaczono.” Znajome, prawda? Pod recenzją znajdziesz także trzy świetne fragmenty książki, których prawdziwość poraża. Pozostaje mi stwierdzić, iż Tomasz Cechowski stworzył opowieść, jaka przywodzi mi na myśl twórczość jednego z prywatnych mistrzów - Guillaume Musso. Z pogranicza wieloświatów - a może to tylko niepokojący thriller, co to traktuje o niedalekiej przyszłości. Futurystyczny… lub już od dawna rzeczywisty. Skrzyżowany z powieścią akcji i mistrzowskimi wątkami szpiegowskimi… albo przedstawiający coś, co rozgrywa się od dawna, tylko jeszcze nie jest dostrzeżone przez każdego. Pozostaje mi życzyć sobie, by dobra passa do lektur trwała, choć rodzi to zagrożenie, iż w tegorocznym rankingu najlepszych przeczytanych książek będzie więcej niż dziesięć pozycji. I choć do końca czerwca ofiarowałam zaledwie kilka maksymalnych not, na wskroś inteligentna powieść Pisarza, którego właśnie stałam się fanem, zasługuje na kolejną - w towarzystwie informacji, iż będę ją rozpatrywać w innej kategorii: jednego z największych zaskoczeń 2026. Trudnym zadaniem okazuje się bowiem nawet wskazanie, co urzekło mnie w niej najbardziej. Książka w książce, warstwa językowa, zawirowania fabularne, światłe i trafne poglądy Pisarza wyłaniające się z narracji, niewtórne połączenie gatunkowe? Całość to majstersztyk w czystej postaci. Po lekturze z pewnością zastanowisz się, czy w istocie zjawiskiem tak przyjemnym jest znajdywanie skrawków siebie w literaturze… Przeczytałeś książkę czy to ona rozgryzła Ciebie? A może naprawdę posłużyłeś za inspirację? 10!

„Szedł przez te wszystkie lata jak przez długą, ciemną ulicę, której koniec zawsze wydawał się zbyt odległy, ale nie mógł przestać marzyć, że to właśnie tam - w jednym szybkim szalonym ruchu - wszystko się zmieni.”

BONUS - Kapitalnie celne fragmenty!

„Równie bezlitosny potrafi być nasz umysł. Nieustannie roztrząsamy błędy, wracamy do dawnych porażek, analizujemy słowa, które mogliśmy powiedzieć inaczej. Zadręczamy się tym, czego nie potrafimy zmienić, jakby przeszłość mogła zostać ulepszona. Tworzymy w sobie wewnętrznego krytyka, który nie pozwala nam odpocząć. A przecież umysł, podobnie jak ciało, potrzebuje łagodności i przestrzeni, by popełniać błędy, by uczyć się i odpuszczać.”

„Uroda ustawia cię w roli, zanim zdążysz coś powiedzieć. Ludziom się wydaje, że jak jesteś ładna, to masz łatwiej. Stereotyp, który trzyma się jak rzep. Coraz częściej czułam się jak błyszczący przedmiot na pokaz. Z zewnątrz wszystko gra, ale w środku? Nic przyjemnego…”

„Kobiety zawsze powtarzają, że są dla siebie sojuszniczkami. Tak to wygląda na zdjęciach, w rozmowach, przy winie i wspólnych łzach. Zawsze trzymają się razem. Solidarne. Lojalne. Chodzą ze sobą pod rękę. Wyglądają jak siostry. Śmiech, wspólne selfie, te same hasła o kobiecej sile. A w środku? Tam w głębi trwa nieustanny cichy wyścig. Porównania. Zawiść przebrana za troskę, fałszywe wsparcie, obliczona delikatność, troska z domieszką wyższości i ta nieustanna potrzeba, żeby być odrobinę lepszą - piękniejszą, mądrzejszą, ważniejszą. Wystarczy jedna rysa - niepewność, emocjonalna luka, odrobina zbyt wielkiego szczęścia u jednej z nich - i ta cała dozgonna przyjaźń zaczyna pękać jak suchy liść zgniatany przez dłoń. Wtedy prawda wypływa na powierzchnię w swoim prawdziwym kształcie. Nie siła, nie siostrzeństwo - tylko cicha walka o to, która pierwsza się potknie. Kobiety… Zawsze działają emocjonalnie. Przemycają uczucia między słowami, spojrzeniami, między tym, co zostało powiedziane… a jeszcze bardziej między tym, czego nie powiedziały wcale… Lojalność budują na tym, co czują w danym momencie. A to potrafi zmieniać się szybciej niż pogoda nad miastem. One same często nie wiedzą, gdzie kończy się lojalność, a kiedy zaczyna się gra. Nawet kiedy mówią „jestem z tobą”, myślą „jestem ze sobą”. Jakby wszystko było tym samym - troską, zazdrością, kontrolą. Jednym wielkim uczuciem, które zmienia kolor w zależności od nastroju. Pamiętają wszystko. Kto, kiedy nie zadzwonił. Kto nie złożył życzeń. Kto był mniej obecny, mniej dostępny. Dla facetów to tylko szczegół. Dla kobiet – powód, żeby nie zapomnieć. To punkty zapalne. W chwili niepewności ta więź potrafi się obrócić przeciwko nim jak ostrze schowane pod szerokim uśmiechem. Czasem wystarczy impuls. Wiadomość wysłana o złej porze, źle zadane pytanie, przebrana miara zazdrości. Wystarczy moment. Wtedy zaczyna się wojna. Czasem jest cicha – niczym lodowa ściana, a czasem głośna - jak przerwana tama, która i tak trzymała zbyt długo. Z przyjaciółki zostaje tylko rozmyty cień, a sojusz, który miał być wieczny, zamienia się w sprytnie przygotowaną pułapkę. Znała wszystkie twoje słabości. Każdy szczegół, każdą lukę. Bo przyjaźń to najskuteczniejszy podsłuch, który przydaje się im, kiedy coś pójdzie nie tak. Z tego nie ma powrotu. Nawet jeśli się przeproszą, uśmiechną, wypiją razem kawę - coś, co raz zostaje pęknięte, trwa zawsze. Mniej widoczne, zamaskowane, ale jest i trwa. Zaufanie już nie wraca. Zostają tylko lepiej dopasowane maski.

You May Also Like

0 comments

Serdecznie dziękuję za wszystkie opinie, wiadomości oraz czas poświęcony na czytanie mojej strony- tworzę ją dla Was! :-)