Szymon Niordu Biadasz - Niechciane przeznaczenie - recenzja

by - 19:32:00

Dzień, który zmienił Twoje życie, nadszedł całkowicie niespodziewanie i nic nie zapowiadało, że tak właśnie będzie. Gdy go sobie przypominasz, widzisz wszystko z pełną bólu ostrością, zaś każdy szczegół obracasz w pamięci, jakby to było wczoraj. A przecież minęło już tyle czasu... Rozpoczął się jak każdy inny - leniwie i niewinnie. Oglądałeś w telewizji wywiad z panem Makoto, pomysłodawcą i inicjatorem planu Danketsu, polegającym na powołaniu rządu światowego jednoczącego wszystkie państwa na Ziemi w jeden sprawny organizm - unię pod nazwą GAIA, od miana greckiej bogini. Po wielu latach idea udała się znakomicie - z błękitnej planety nieodwołalnie zniknęły wojny, głód i wiele innych nieszczęść, będących plagą ludzkości. W końcu ród człowieczy mógł żyć w spokoju i dobrobycie. Nawet dumny Nippon, którego jesteś mieszkańcem, poddał się nieuchronnemu i zrzekł niezależności. Z podziwem przyglądałeś się starszemu już człowiekowi, który z dumą mówił o swoich osiągnięciach, zachowując jednak ujmującą skromność. Dzięki niemu mogłeś przecież bez obaw o przyszłość mieszkać na przedmieściach Sakai w urokliwym domku, w którym brakowało tylko jednego - ojca. Pamiętasz go jak przez mgłę, gdyż zniknął, gdy miałeś trzy lata. Wychowała Cię rodzicielka, z jaką jesteś mocno związany. Pochodzi z Polski, zaś rodzice poznali się, kiedy przebywała na studiach w Norwegii. Ponieważ w tym czasie wybuchła wojna Polski i jej sąsiadów z Rosją, zdecydowała się na wyjazd z nowo poznanym chłopakiem do jego ojczyzny - Japonii i osiedliła się w tym kraju na stałe. Wkrótce potem przyszedłeś na świat, po którym kroczysz już od siedemnastu lat. Z zadumy wyrwa Cię gwałtowne pukanie do drzwi, jakie przeradza się w nieustanny łomot przy wtórze wrzaskliwych żądań otwarcia. Zdumiony i przestraszony, podrywasz się na nogi i kierujesz do korytarza, w którym zastajesz spanikowaną mamę. Nigdy nie widziałeś jej w takim stanie, więc zastygasz w bezruchu. Wtedy odrzwia uginają się pod wpływem olbrzymiej siły, ale zanim ustępują, kobieta ze łzami w oczach odwraca się do Ciebie i krzyczy, żebyś natychmiast uciekał. Dodaje przy tym, że jest z Ciebie dumna i prosi, abyś był dobrym człowiekiem - jak Twój ojciec.

„Poczuli się jak w stanie nieważkości (…). Każdy ruch był trudny, ociężały. (…) Nie mogli się temu przeciwstawić. Musieli się poddać i pozwolić, by pochłonął ich mrok.”

Zanim udaje Ci się zareagować, do mieszkania wkracza olbrzymi mężczyzna z bronią. Podnosi ją i kieruje w Twoją stronę. Huk wystrzału zlewa się z wykwitającym na sukience szkarłatem krwi, gdyż mama zdążyła zasłonić Cię własnym ciałem. Zaraz potem druga kula orze Ci policzek. Ostatnią rzeczą, jaką rejestruje Twój wzrok, jest widok drobnej postaci matki, która chwyta za lufę strzelby i zmaga się z oprawcą, po czym jakaś siła porywa Cię i wyrzuca przez taras na wypielęgnowany trawnik. Jednocześnie kula ognia przetacza się przez pomieszczenia, pochłaniając najbliższą Ci osobę. Tracisz na chwilę świadomość a gdy ją odzyskujesz Twoim oczom ukazują się ogromne płomienie, nieodwołalnie trawiące rodowe gniazdo. Pomimo przepełniającej Cię rozpaczy, rozumiesz, że zostało Ci tylko jedno - ucieczka, gdyż najwyraźniej to właśnie Ty jesteś celem najeźdźców. Podrywasz się do biegu, po czym wpadasz na czyjąś postać, przewracając ją na ziemię. Ku swojej uldze widzisz, że to Mei, Twoja przyjaciółka z sąsiedztwa. Od strony ojca jest Litwinką. Zbliżyliście się do siebie w szkole a połączyła Was niechęć, jaką rówieśnicy okazywali Wam z powodu mieszanego pochodzenia. To niezbyt wysoka, ale rzutka i wysportowana dziewczyna, która trenuje jazdę konną i łucznictwo. Szybko się zbiera i zasypuje Cię pytaniami, spostrzegłszy Twój stan. Z początku nie chce wierzyć chaotycznej opowieści, ale szybko przekonują ją hałasy, dobiegające tym razem z jej domu. Chwilę potem na taras wychodzi inny uzbrojony mężczyzna w czarnym uniformie i rozgląda się, po czym celuje w Waszą stronę. Zanim pociągnie za spust, rzucacie się do ucieczki, schodząc z linii strzału. Kula wbija się w drzewo obok, nie robiąc nikomu krzywdy. Klucząc po znajomych ścieżkach, wkrótce wychodzicie na główną ulicę. Przed domami stoi ciąg furgonetek a funkcjonariusze nerwowo przeszukują ruiny Twojego domu. Z lokalu należącego do Mei wynoszą dwa podłużne worki z ciałami jej rodziców. Już wiesz, że Twoje dotychczasowe spokojne życie nieodwołalnie się skończyło. Przytulasz roztrzęsioną dziewczynę i zmuszasz się do dalszej ucieczki. 

„Obwiniała się za słabość, za bezradność, że nie była w stanie nic zrobić. Jej umiejętności w walce okazały się bezużyteczne, a psychika nie radziła sobie z biegiem wydarzeń.”

Niestety ta się nie udaje - słyszysz świst kul oraz oddech doganiających Was napastników. Jeden z nich łapie Cię za koszulkę, więc rzucasz się w pobliskie krzaki, z których macha nieznajoma postać. Mei podąża Twoim śladem. Znienacka zanurzasz się w dziwną substancję o wodnistej fakturze, w jakiej czujesz się, jakbyś był w stanie nieważkości. Po chwili tracisz świadomość, podobnie jak Twoja towarzyszka. Gdy się budzisz, zauważasz, że wokół rozciąga się ukwiecona łąka a obok, nieprzytomny, leży jeden z prześladowców. Szybko krępujesz go linką i przeszukawszy, trafiasz na dwa pistolety wraz z amunicją. Na szczęście chodziłeś na strzelnicę, więc wiesz, jak się z nimi obchodzić. Gdy się budzi, przystępujesz do przesłuchania. Ponieważ nie chce mówić, okładasz go uchwytem broni. Nie poznajesz samego siebie - skumulował się w Tobie cały strach i nienawiść do zabójców matki. Pojmany pluje krwią i twierdzi, że należy do tajnej organizacji, zwalczającej zjawiska paranormalne i magiczne istoty. Patrzy przy tym wymownie w Twoją stronę. Niestety nie zauważyłeś, że w trakcie rozmowy rozluźnił więzy. Gdy się na Ciebie rzuca, nie jesteś przygotowany. Po chwili czujesz, jak jego dłonie zaciskają Ci się na szyi i pozbawiają tchu. Nagle rozlega się huk wystrzału a ciało napastnika wali się na ziemię. Obok stoi łkająca Mei i ściska dymiącą jeszcze broń. Dziewczyna nigdy nikogo nie skrzywdziła, więc to dla niej ogromne przeżycie. Bierzesz ją w ramiona i długo uspokajasz. Ponieważ nadchodzi wieczór, rozpalasz ognisko i dyskutujesz z koleżanką o tym, co się wydarzyło. Nie potrafisz wytłumaczyć znaczenia tego wszystkiego, jednak wniosek nasuwa się sam - życie Twoje i Mei uratował magiczny portal, wskazany przesz osobę, jakiej najwidoczniej zależało, byście uszli pogoni. Czyżbyś wespół z dziewczyną trafił do baśniowej krainy? Potwierdzają to okoliczne, stumetrowe drzewa oraz odgłosy przyrody, jakby żywcem wyjęte z rajskich terenów. Przejmującym trelom ptaków towarzyszą buczenie owadów i donośne odgłosy leśnej zwierzyny. Pomimo tego czujesz się bezpiecznie. Przygoda dopiero się rozpoczyna. Okaże się pełna istot nie z tej rzeczywistości - elfów czy groźnych, smokopodobnych Skolinów, zaś nadchodzące wydarzenia wyjaśnią tajemnice związane z zaginionym ojcem i Twoim prawdziwym pochodzeniem. Przeznaczeniu jednak nie sposób się przeciwstawić, nawet gdy bardzo się tego chce…

„Im dalej w głąb głównej ulicy, tym bardziej atmosfera różniła się od tej na murach. (…) widziała elfy płaczące nad zgliszczami swoich domów i resztkami zmiażdżonych ciał pobratymców. Po ulicy spływały strumienie wody wymieszanej z krwią, pozostawiające po sobie ciemnoczerwone smugi.”

„Niechciane przeznaczenie. Elfatre”, którego Autorem jest Szymon „Niornu” Biadasz to bez wątpienia ciekawa powieść fantasy przeznaczona w mojej ocenie dla czytelnika powyżej 15 lat, choć i starsi odbiorcy znajdą w niej coś dla siebie. Jej bohaterami są siedemnastoletni Salv oraz jego przyjaciółka Mei, ścigani przez siepaczy tajemniczej organizacji, jaka zajmuje się zwalczaniem nadnaturalnych istot. Kiedy ich bliscy zostają zamordowani, stają się bezpośrednim celem zabójców, po czym przedostają się do baśniowego świata, w którym będą musieli podjąć walkę o ocalenie jego mieszkańców oraz siebie samych. Pisarzowi z pewnością nie można odmówić finezjo-fantazji - jego wyobraźnia wykreowała bowiem bardzo różnorodne, obrazowo przedstawione byty, w których zwizualizowaniu pomagają odręczne rysunki Biadasza. W powieści nie brakuje dynamicznych opisów walk - zwłaszcza ze Skolinami, gadami przypominającymi smoki, których zabójczą bronią jest śmiercionośny kwas (okładka jest myląca, jeśli chodzi o ich wygląd). Podobała mi się także scena szturmu na miasto Elfów - przywodzi na myśl głośne sceny z Władcy Pierścieni. Dla kontrastu, w mojej ocenie warstwa językowa wymaga znacznego dopracowania. Wielokrotne błędy logiczne czy gramatyczne, jak chociażby niezgodności podmiotów z orzeczeniami, niestety odbierają nieco przyjemności ze zwichrowanej lektury. Odniosłam także wrażenie, iż Twórca, być może przesadnie zainspirowawszy się mieszanką wielu gier oraz filmów fantasy, umiejscowił zbyt dużo powziętych z nich elementów w jednej opowieści. Tego rodzaju chaos pojawia się jednak w wielu debiutach o „nierzeczywistościach” (ten ponoć dojrzewał dekadę, co niestety nie jest widoczne) - jestem przekonana, iż, zyskawszy doświadczenie i literacką ogładę, „Niornu” zaskoczy rozwinięciem serii „Elfatre” w kolejnych tomach (ten opatruję 5/10 z plusem), czemu w szaleństwie własnych magicznych wizji z chęcią się przyjrzę. I nie, nie wnikaj dla własnego zdrowia psychicznego, jakie smoki byłyby w mojej bajce. 😉 Niezmiennie zachęcam do samodzielnego sprawdzenia, czy świat Pisarza okaże się Twoją.

You May Also Like

0 comments

Serdecznie dziękuję za wszystkie opinie, wiadomości oraz czas poświęcony na czytanie mojej strony- tworzę ją dla Was! :-)