Cześć Moi Drodzy.
Tym razem nie będzie recenzji kosmetyków ani książek, nie będzie również o nowych ciuchowych zamówieniach. Tym razem opowiem Wam zupełnie inną historię- o zapachu w którym zakochałam się bez pamięci. Nie, bynajmniej nie mówię o zapachu perfum- a o świecy Candleberry, nazywającej się kusząco Bourbon Jim Beam. Świeca- rzecz niby zwyczajna. Poświeci, trochę popachnie i przestanie. Czym więc ta urzekła mnie aż tak bardzo?








