Cześć, Kochani.
Każdy z nas ma jakiś swój upragniony wzrost - jedni z nas chcieliby mieć kilka centymetrów więcej - inni zaś zdecydowanie chcieliby być niżsi. Niewiele jednak na to możemy poradzić, bowiem za nasz finalny wzrost odpowiedzialne są geny. Nie zmienimy oczywiście na stałe tego, że mamy 175 cm zamiast upragnionych 180 - i przez to nasza partnerka nie może nosić wysokich obcasów. Mówiąc : nie zmienimy, mam tutaj na myśli stałą zmianę wzrostu, bowiem na chwilę dłuższą, czy też krótszą bez problemu możemy dodać sobie kilku centymetrów - bo odjąć niestety się nie da, no chyba, że urżniemy sobie stópki. ;-) Jak?
Odpowiedź jest prosta - buty podwyższające. Rozwiązanie to znane jest przede wszystkim paniom, które od lat wybierają szpilki o przeróżnych wysokościach, obcasy o fantazyjnych kształtach, czy też chyba najwygodniejsze z nich koturny. Co więcej, niewiele, ale jednak, dodają także popularne damskie buty sportowe, zwane sneakersami.
Panowie to bajecznie proste rozwiązanie odkrywają dopiero od niedawna. Owszem, buty sportowe na podwyższonej podeszwie to dla nich nie nowość, jednak fakt, że odpowiednio wyprofilowany w środku i na zewnątrz nawet i elegancki półbut na solidnej podstawie i obcasie (męskim, gwoli ścisłości) dodać może i pięciu centymetrów. Wzrostu oczywiście, bo to o nim w dalszym ciągu mówimy. ;-) Co więcej - jeśli partnerka za dobrze nas nie zna, bo to wstępna faza związku, czy też dopiero pierwsza randka, na którą zaprosiłeś ją na tańce - zupełnie nie zauważy, że tak naprawdę w wysokich szpilkach, które uwielbia nosić, bylaby od Ciebie o dwa centymetry wyższa. Dzięki temu małemu optycznemu oszustwu możesz zacząć oczarowywanie z wysokości, a później zaś jak już pokocha... wzrost przestanie być ważny. Na wyjścia zaś wciąż możesz przecież z takich butów korzystać i nie ma w tym niczego złego - w końcu wizualne wrażenie też jest istotne.
Korzystacie z butów podwyższających? Co sądzicie o nich u mężczyzn?
xoxo















