Czarna komedia, której twórcą jest niemiecki pisarz, prawnik i autor scenariuszy filmowych, pod tytułem „Moje wewnętrzne dziecko chce zabijać uważnie” jest jedną z najzabawniejszych książek, jakie miałam okazję przeczytać w tym roku - choć nie przeczę, z dużą dozą prawdopodobieństwa na ów ogląd wpływa fakt, iż zaliczam się do szacownego grona psychopatów. 😉 Podczas czytania o zbrodniach makiawelicznie się zaśmiewam, w trakcie knucia krwawych planów z dzikim chichotem przegryzam przekąski, zaś kiedy poznaję tak zmyślnie i finezyjnie fantazyjnie wykreowany pastisz, ukazujący w krzywym zwierciadle cały świat oraz bohatera, który dokonuje kolejnych przestępstw niejako dziełem przypadków, prowadzących do zabawnie najgorszych konsekwencji - mroczność mojego oblicza rozjaśnia wyraz uznania dla kunsztu prozatorskiego, jakim to niewątpliwie odznacza się Karsten Dusse. Śmiem twierdzić, iż w rodzimym kraju nie jest raczej personą lubianą - wszak wszechobecna w jego tekstach krytyka dla nordyckiej nacji niegdysiejszych wybrańców, mających stać się nadludźmi, przybiera wręcz formę bawiącej odbiorcę karykatury. I tak oto dzięki powieści będącej drugą częścią kapitalnej serii, której kolejnych tomów już nie mogę się doczekać (moje wewnętrzne dziecko także) czytelnik zostaje uśmiechnięty kpinami z ekoświryzmu, rozlicznymi żartami sytuacyjnymi, wyłaniającymi się z treści właściwie strona po stronie oraz dla przykładu obaleniem sensu poradników, mających magicznie odmienić życie zaraz po przeczytaniu. Chociaż w istocie… Pisarz wplata w narrację jeden, który sama mogłabym wcielić w rzeczywistość. Co bowiem, gdyby tak zacząć z pełną uważnością, cierpliwie i otwarcie na potrzeby (i pogrzeby) tkwiące w głębi duszy, oczyszczać tę ziemską krainę z całkowicie zbędnych jednostek? Krok po kroku wplatać w codzienność koncepcję dochodzenia do wewnętrznej równowagi dzięki popełnieniu tego czy innego mordu, oczywiście z zachowaniem jasności umysłu, skupieniem się na „tu i teraz” oraz kontrolowaniem oddechu? No czyż to nie jest najpyszniejszy pomysł?!





