Cześć!
Któż z nas nie lubi pozytywnych niespodzianek? Sądzę, iż z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że nie ma takiej osoby. Osobiście wprost przepadam za wszystkim, co może mnie uśmiechnąć - choć sama wcale nie zdaję sobie z tego wcześniej sprawy, toteż bardzo lubię pojawiające się raz na miesiąc pudełka o tajemniczej zawartości. Kilka dni temu stałam się posiadaczką październikowej odsłony Shinybox o wdzięcznej nazwie Think Pink, która bez dwóch zdań wpada w ucho. Dziesiąty miesiąc w roku jest miesiącem poświęconym ważnej akcji - walki z rakiem piersi, stąd właśnie wzięła się nazwa tej edycji. Do pudełka został załączony magazyn, który nie tylko opisuje tajemniczą zawartość, ale i zawiera ważne informacje na temat nowotworu piersi, propozycje ćwiczeń pomagających go uniknąć czy też instruktaż na temat doboru idealnego biustonosza. Uważam, iż jest to świetny zamysł - niegdyś zamawiałam kilka pudełek, do których załączona była jedynie ulotka z informacjami o kosmetykach. Co zaś skrywał w sobie Think Pink?



























