Cześć, Kochani.
Wczoraj podzieliłam się z Wami pierwszą częścią mojego rekordowo wielkiego, bo aż trzymiesięcznego denka, dzięki któremu choć w niewielkim stopniu odgruzowałam półki dzierżące dzielnie ciężar moich kosmetycznych zapasów. Jeśli jeszcze nie czytaliście poprzedniej części - zapraszam do poprzedniego posta. Dla przypomnienia, w ciągu tych trzech miesięcy udało mi się pozbyć aż 155 rzeczy! Tym razem mam powody, aby być z siebie dumna. Niestety obawiam się, iż w lutym zużycia będą znacznie mniejsze w związku z tym, iż prawie wszystko co mogłam zdenkowałam w poprzednich miesiącach. Nie znaczy to jednak, iż mam zamiar mniej się starać! ;) Zapraszam zatem na kontynuację wczorajszego cyklu.















