Witajcie, Kochani.
Jak już zapewne doskonale wiecie, od kilku miesięcy subskrybuję pudełka-niespodzianki Shinybox. Uwielbiam momenty oczekiwania na otworzenie ich zawartości i przekonanie się, czym też pudełko zaskoczy mnie tym razem. Sierpniowa edycja została nazwana Hippie Ness, tak więc nie do końca wiedziałam, czego się spodziewać po mieszance szczęścia i... stylu hipisowskiego (?). Liczyłam z pewnością na coś wyjątkowego. Zawiodłam się, czy też ucieszyłam?





