„Myślał o słowach Raszei, o tym, że wiele starszych osób decyduje się na desperacki krok i odbiera sobie życie u samego jego kresu. Czy ich decyzja, paradoksalnie, może mieć związek ze strachem przed naturalną śmiercią, czy raczej podkreśla jej pragnienie?”
Sprawę, która właśnie trafiła na Twoje biurko, z pewnością jak najszybciej
umorzyłby każdy inny policjant. Każdy, jednak nie Ty – Bernard Gross, komisarz
do spraw na pierwszy rzut oka niewyjaśnialnych. W częściowo zamarzniętym
jeziorze został znaleziony prawie dziewięćdziesięcioletni staruszek. Choć
wszystko wskazuje na brak udziału osób trzecich, kiedy tylko spoglądasz na jego
nieruchome, spokojne już ciało, które zapewne za życia zdążyło już swoje
wycierpieć, coś nie daje Ci spokoju w jego śmierci. Po pierwsze, jeśli chciałby
popełnić samobójstwo, po co przywiązałby się do… deski, tym bardziej, jeśli użył
obciążnika, mającego zadbać o to, że poniesie pewną śmierć? Istnieją łatwiejsze
sposoby na zejście z ziemskiego padołu… Po drugie, dlaczego ktoś, kto i tak już
niedługo odejdzie z tego świata, miałby sobie odebrać tę niewielką resztkę
życia, która mu pozostała? Kilka innych detali, które dla kogoś innego zapewne
również stałyby się niewarte uwagi sprawia, że postanawiasz drążyć dalej –
wbrew jawnie okazywanemu niezadowoleniu pani komendant, liczącej na szybkie
zamknięcie spraw przed awansem do innej jednostki oraz prokurator, która sama
sugeruje umorzenie śledztwa z powodu braku dowodów. Dociekliwy i nieustępliwy,
zajrzysz jednak dosłownie i w przenośni pod każdy kamień, trafiając na ścieżkę,
która doprowadzi Cię aż do czasów końca drugiej wojny światowej…








