Kosmetyki o wegańskich formułach podbiły serce wielu miłośniczek pielęgnacji twarzy, ciała i włosów, odkąd tylko pojawiły się na rynku - i bynajmniej nie ma w tym nic dziwnego, bowiem ich składy są nie tylko w pełni zdrowe i bezpieczne, ale i przynoszą doskonałe rezultaty. Słynąca z kosmetycznych pudełek pełnych ciekawych nowości firma Pure Beauty na umilenie stycznia zaproponowała nam box specjalny o ciekawej nazwie, czyli... Veganuary. Co znalazło się w środku?
Styczeń to raczej szary i dłużący się większości miesiąc. Początek nowego roku to jednak również doskonały czas na to, aby zadbać o pielęgnację swojej cery i to wcale niekoniecznie jedynie w myśl zasady: "nowy rok, nowa ja". Zawsze jest dobry moment na to, aby nieco się zrelaksować i przy tym poprawić swój wygląd - chociażby dla własnej satysfakcji. Z pomocą przybyła nam specjalna edycja boxa kosmetycznego Pure Beauty, o wielce wymownej nazwie SeruMixuj, która zawierała... aż 6 (!) różnych serum do twarzy. Jakich? Przekonajmy się.
13:36:00
2
comments
Chciałabym Ci napisać, że to recenzja przeznaczona tylko dla włosomaniaczek – kobiet, które spędzają długie godziny na analizach składów kosmetyków do włosów i wieloetapowej pielęgnacji, ale tego nie zrobię: wówczas musiałabym Cię bowiem okłamać.
To po prostu krótki wpis, który przekona Cię o tym, że Matrix Miracle Creator to produkt, który musisz mieć – nawet, jeśli cała pielęgnacja Twoich włosów zajmuje jedynie kilka minut. A może właśnie szczególnie wtedy.
Wiem, że przykułam Twoją uwagę i Cię zaciekawiłam. A teraz udowodnię, że odżywka do włosów w spray’u profesjonalnej marki Matrix znajdzie się w Twoim kolejnym koszyku zakupowym. Gotowa?
17:36:00
No comments
„Podczas zwalczania powstania brygada Dirlewangera paliła jeńców żywcem przy pomocy benzyny, nadziewała dzieci na bagnety, wyrzucała je przez okna albo wieszała na balkonach kobiety głowami w dół – wszystko zgodnie z rozkazem Himmlera, aby szerzyć zwykłą przemoc i terror, które miały doprowadzić do stłumienia powstania w kilka dni.”
Grabieże, gwałty i morderstwa – w pewien cyniczny sposób można by stwierdzić, że są to „normalne” uczynki w trakcie bestialskich wojen. O ile jednak walka z wojskiem strony przeciwnej wydaje się rzeczą naturalną w celu pokonaniu wroga, o tyle zbrodnie dokonane na ludności cywilnej bolą najbardziej. Dla ludzi myślących niezrozumiałe i niesprawiedliwe… choć dla kogoś absolutnie pozbawionego moralności i człowieczeństwa – dopuszczalne. A nawet i niekiedy witane z makiawelicznym uśmiechem na ustach. Wyplenić z powierzchni ziemi. Zwalczyć. Zniszczyć. Na każdy możliwy sposób. A jeśli przyniesie on nieco chorej rozrywki kolegom kamratom – tym lepiej.
16:58:00
No comments
Większość dziewczynek przepada za kolorem różowym i wszystkim tym, co się błyszczy. Nie będę ukrywała, że pomimo obecnej oryginalności na wielu płaszczyznach, jako mała królewna zdecydowanie od nich nie odstawałam. Jeżeli coś było różowe, odbijało światło - i jeszcze przy tym pięknie pachniało, przepadałam, absolutnie tym zafascynowana.
Zdradzę Ci mały wstydliwy sekret - choć dziś w mojej garderobie króluje czerń, dalej folguję sobie, wyrażając zamiłowanie do takich rzeczy... kosmetycznie. Stąd właśnie poniższy post, przedstawiający Ci pierwszego z moich ulubieńców boxa Pure Beauty marki Stars from the Stars. Poznaj galaktyczny żel do mycia ciała z drobinkami, który skradł moje serce.
16:11:00
No comments
Dla wielu osób styczeń jest najgorszym miesiącem roku - rzekomo ciągnie się w nieskończoność, jest szary, zimny i ponury, powodując niejaką depresyjność. Choć osobiście przepadam za deprecjonowanym, śnieżnym styczniem, uważam, że każda rzecz, która ma za zadanie poprawić humor, niezależnie od okoliczności - jest zdecydowanie mile widziana. Czy do takich ulepszaczy nastroju możemy zaliczyć pudełko pełne kosmetycznych nowości? Moim zdaniem zdecydowanie.
Powitajmy malowniczo bajkową edycję Hello Winter firmy Pure Beauty, z którą powitanie żadnej zimy nie będzie straszne!
11:17:00
No comments
„Magia… zawsze w jakiś sposób wraca.”
Kiedy byłam dziewczynką, moim pierwszym marzeniem było władać własnym królestwem – małym domkiem, którego wypielęgnowany ogród będzie okalać biały płotek. Oczyma wyobraźni widziałam, jak w każdym z zarządzanym łaskawą, choć wypielęgnowaną dłonią, bawi się dwójka dzieci; oczywiście chłopiec i dziewczynka. Ja, pięknowłosa królowa, oczekuję na przystojnego męża z wykwintnym obiadem, później tulę dzieci do snu, czytając im magiczną baśń i planuję dla tej trójki mych osobistych podwładnych kolejne przygody.
Po pierwszym zawodzie miłosnym, moje królestwo zniknęło, a ja sama zaczęłam tkać własną baśń, którą próbowałam ziścić na niezliczoną ilość sposobów – aż w końcu mi się udało. Chciałam spotkać tego jednego księcia, którego zmienię na lepsze. Stworzyć moje własne „i żyli długo i szczęśliwie” – choć w oryginalnej, całkowicie nietypowej formie. Wszakże na tym świecie tak naprawdę nie ma miejsca na baśnie… dopóki nie stworzymy ich samodzielnie.
Tamtą małą dziewczynkę, uciekającą co rusz w świat bajkowych historii, jak i starszą, często cyniczną, młodą kobietę łączyły dwie rzeczy – miłość do opowieści o „Pięknej i Bestii”; najpiękniejszej Disney’owskiej historii… która może wydarzyć się w prawdziwym życiu.
„Dawno, dawno temu w odległej krainie, w pięknym zamku żył młody książę…”
16:52:00
No comments
„Piętnaście lat czy piętnaście minut, co to za różnica? Jedyne, co się liczy, to odpowiedni moment.”
Minęło całe piętnaście lat, odkąd opuściłaś na dobre mury sekty. Dziś mieszkasz w spokojnym miasteczku, prowadzisz schronisko dla uciekinierów i wiedziesz normalne, rodzinne życie, o którym zawsze pragnęłaś. Przepracowałaś dawne traumy i odsunęłaś od siebie każde wspomnienie o tym, co działo się za murami Via Terra. Wyszłaś za Beniamina, najbardziej spolegliwego i dobrodusznego mężczyznę, jakiego tylko można było znaleźć – choć w tym przypadku można raczej stwierdzić, że to on znalazł Ciebie, jeszcze za czasów Waszego członkostwa w sekcie. Wspólnie wychowujecie piętnastoletnią córkę, która… być może wcale nie jest jednak dzieckiem Twojego męża. Oboje nie chcecie jednak otwierać puszki Pandory, którą mogłoby się okazać wykonanie testu DNA – istnieje bowiem wielkie prawdopodobieństwo, że Wasza Julia tak naprawdę nie jest Wasza – a w połowie makiawelicznego lidera Via Terra, który przed laty dopuścił się na Tobie gwałtu. Uważacie, że błędy rodziców i tragiczny los, który stał się ich udziałem, nie powinny nijak rzutować na nastolatkę. Żyjecie więc sobie całkiem sielankowo w błogiej nieświadomości, dopóki nad Szwecją nie pojawia się groźny orkan, który wywróci do góry nogami nie tylko budynki, ale i całą Waszą skrzętnie budowaną egzystencję.
17:19:00
1 comments
„To, co się później działo, chłonąłem każdą komórką swojego ciała, chociaż chwilami odpływałem. Spełniłem wszystkie swoje fantazje, a gdy skończyłem… ona była martwa.”
Wesołe miasteczko już z samej nazwy kojarzy się z miejscem, w którym można spędzić niezapomniane chwile na doskonałej zabawie w doborowym towarzystwie. Kuszące nutą niebezpieczeństwa i całą feerią barw atrakcje, krzywe zwierciadła, w które spoglądając można śmiać się do rozpuku i miejsca dla zakochanych par, całych rodzin, a nawet samotników, chcących skorzystać z rozlicznych rozrywek zabierają miejsce na brzydotę, tragedie i… zło. Czy jednak aby na pewno? Jak udowadnia fabuła „Cios za cios”, strojny plac z karuzelami to również doskonałe miejsce na bestialskie morderstwo i porzucenie ciała, które wycierpiało katusze.
20:48:00
No comments







