„On, jako jeden z nielicznych, oświecony. Od niego zależała przyszłość. On musiał być żołnierzem, dowódcą i kulą. On był Ręką Boga.”
Zazdrość, zawiść i nienawiść. Wszechobecne zło i zepsucie. Pożądanie zbrukanego, pragnienie najczarniejszego, chcenie niedozwolonego. Grzechy nienagrodzone karą. Tak być nie może, prawda? Pewnego dnia spotyka Cię jednak wybawienie – Twój miałki żywot, okraszony jedynie czasami spełnianiem chorych żądz na Bogu ducha winnych kobietach, zostaje odmieniony. Ten, któremu wstydzisz się nawet spojrzeć w oczy powierza Ci najważniejszą misję: oczyścić świat z niezasługujących na życie na nim kreatur. Sprawić, że będzie lepszy. Czystszy. Świętszy. To właśnie na to czekałeś od wielu, wielu lat. Powołanie, które zostało stworzone z podszeptów w końcu oblekło się w rzeczywistą postać – nakazującą Ci urealnienie fatum… Zadaniu oddajesz się z pełnym poświęceniem – wszakże przygotowywałeś się do tego od bardzo dawna. Nie wziąłeś jednak pod uwagę jednego czynnika: po drugiej stronie barykady znajduje się ktoś, kto bardzo chce Ci przeszkodzić w zrealizowaniu zadania. I na to jednak szybko tworzysz pewien makiaweliczny pomysł…







