Opowiadania snute w formie historii z pogranicza świata jawy i snu – w
mrocznie magicznej otoczce, stawiającej wszystkie włoski na ciele i otwierającej
umysł na nowe doznania: oto „Rozkład północy” w pigułce. Zawarte w nim nowelki
łączy zaczarowany instytut, którego aktualny kształt determinuje właśnie… „Midnight
timetable”. W nieokrzesanych pokojach budynku znajdują się fantastyczne dziwy –
uśpione za dnia i budzące się do życia po zmroku. To wtedy zaczyna istnieć
wszystko, co nierzeczywiste. Widziane przez niewidomych. Mające dusze stwory i
przedmioty odradzają się, dzięki mrocznym baśnio-przypowieściom Bory Chung,
zyskując zupełnie nowe znaczenie. Poniżej krótka recenzja każdej z nich.
„To jest opowieść o zabójstwie. A może to nie do końca prawda. Bo przecież jest to historia miłosna, czyż nie?”
Nie porwała mnie „Pacjentka”, którą wszyscy się zachwycali. Znudziły mnie „Boginie”. Doskonale sprawdza się powiedzenie: „do trzech razy sztuka”, bowiem utrzymana w klimacie greckiej tragedii i nasączona wieloma odcieniami artyzmu „Furia” okazała się jednym z najbardziej przewrotnych i wciągających thrillerów, jakie ostatnio czytałam. Napisana w oryginalnej formie, skręcająca fabułą w kompletnie nieprzewidywalny sposób, stanowi doskonałą rozrywkę dla każdego miłośnika mrocznych lektur. Cypryjczyk Alex Michaelides swoją najnowszą powieścią doskonale wykorzystał ofiarowaną przeze mnie „ostatnią szansę”, w końcu prezentując pełnię kunsztu swoich pisarskich możliwości. Na pewnej prywatnej greckiej wyspie nic nie jest bowiem takim, jakie się wydaje… Choć nie, to nie jest kolejna historia o odosobnionej wysepce.
17:44:00
No comments
„(…) wyglądała, jakby patrzyła śmierci prosto w oczy. (…) Ale wszyscy w nie spoglądali, różnili się tylko sposobem, w jaki to robili.”
Komisarz Forst nie forsuje już inteligentnie nietuzinkowych metod rozwiązywania zagadek kryminalnych. Zamiast tego, z godnym podziwu zapamiętaniem, oddaje się alkoholizowaniu i wtłaczaniu w swoje coraz bardziej wątłe żyły substancji psychoaktywnych. Nie żongluje całym wachlarzem tropów, a łączy ze sobą każdy możliwy rodzaj narkotyków i „tabletek szczęścia”, próbując uczynić obecną rzeczywistość jakkolwiek znośną. Dawniej zasłużony śledczy, dziś zaledwie cień człowieka. Odpychająca kreatura, w której w dalszym ciągu gdzieś tam w środku, głęboko uśpiony, tkwi czujny, policyjny nos. Czy jednak, zatkany zanieczyszczoną kokainą, będzie w stanie wyczuć trop mordercy, który postanowił się ujawnić w zapomnianej przez Boga górskiej krainie, będącej aktualnym miejscem stacjonowania Wiktora? Jak w swoim najnowszym kryminale „Berdo” udowadnia Remigiusz Mróz (i to tuż po sprzedaniu 10 milionów egzemplarzy powieści!), nie istnieje lepsze miejsce na popełnienie zabójstwa od okolonych feerią barw, dziewiczych, górskich ścieżek, na które szczyty rzucają bardzo długie cienie… zupełnie jak grzechy z dawnych lat na aktualną, pełną cierpienia rzeczywistość. Pasma górskie mają to jednak do siebie, że trudno się na nie wspiąć i je zdobyć, za to zdecydowanie zbyt łatwo runąć z nich w przepaść… i przepaść na zawsze.
16:23:00
No comments
„(…) zawsze szukamy ciekawej historii.”
Kolacja w towarzystwie Charlesa Dickensa może zakończyć się na wiele sposobów – któż jednak podejrzewałby, że ucztujący wraz z zaciekawionymi czytelnikami dostąpią zaszczytu próby rozwikłania zagadki kryminalnej wespół z tą barwną personą? Nawet Ebenezer by się uśmiechnął! Choć może nieco krzywo…
„(…) możesz dostrzegać powiązania i intrygi tam, gdzie żadnych w rzeczywistości nie ma.”
Panie już dawno pozbyły się bonetów, służba odebrała od Ciebie płaszcz i
nieodłączny kapelusz, w kominku buzuje dopiero co rozpalony ogień – można zasiadać
do odświętnie przystrojonego stołu, oświetlonego przez rozstawione tu i ówdzie
świece. Wykwintna uczta u rodziny szefa gazety, dla której tworzysz coraz to
bardziej fantazyjne artykuły, jest dużym wyróżnieniem – szczególnie, jeśli weźmie
się pod uwagę fakt, że czujesz się coraz częściej jak jego przyjaciel, nie zaś
podwładny. A na dodatek… jego piękna córka wykazuje Tobą coraz większe
zainteresowanie. Nie zamierzasz jednak wychodzić ze śmiałą propozycją ożenku,
zanim nie będziesz w stanie zapewnić tej młodej damie życia na odpowiednio
godnym poziomie – pamiętając biedę, którą „klepałeś” podczas chudych lat z
własną rodziną, na skutek nieodpowiedzialnych decyzji ojca. Elegancką zastawę
po serwowanej chwilę temu mistrzowskiej wołowinie na zimno, dawno zebrali już
służący. Rozmowy toczą się w najlepsze, tu i ówdzie rzucone zostają ukradkowe
spojrzenia… Świętowanie dnia Objawienia Pańskiego nagle przerywa krzyk. Na szczęście
nie dobywa się on z gardła niewiasty, którą masz nadzieję w bliskiej przyszłości
uszczęśliwić zaręczynami – można przetrzeć czoło z potu chusteczką z
monogramem. Ktoś jednak wydaje się nieludzko cierpieć, na co Twój szósty zmysł
młodego dziennikarza absolutnie nie może pozwolić, nie ustaliwszy co takiego
się dzieje. Hałasy prowadzą Was przez ogród prosto do sąsiedniej posesji, w
której na podłodze leży młoda niewiasta. Kilka innych kobiet, rozstawionych w
strategicznych miejscach bawialni, przygląda się jej z coraz większą trwogą.
Kim są te wszystkie szacowne damy i co, na Scrooge’a, się tu wyprawia?
16:34:00
No comments
„Dla nich nie było już nadziei, jedyną ich misją było zadbanie o rodzinę i
przetrwanie kolejnego dnia.”
16:19:00
No comments
„Panuje całkowita cisza. Wiem, że przykułem uwagę (…). Właśnie po to tu jestem.”
Motyw szaleństwa w literaturze i sztuce – tak brzmiał tytuł mojej pracy maturalnej na ustny egzamin z języka polskiego (którą napisałam na kwadrans przed terminem). Gdybym miała okazję podejść do niego raz jeszcze, zaszczytny numer jeden w (skądinąd zwichrowanej w moim wykonaniu) bibliografii zajęłaby najnowsza książka Maxa Czornyja – „Wszyscy jesteśmy mordercami”. Tragiczna eskalacja studium szaleństwa, degrengolada… majstersztyk. Obrazująca najczarniejszy odcień efektu skrzydeł motyla powieść prowadząca przez najmroczniejsze meandry ludzkiej psychiki, będąca wstrząsającą (choć bez krzty epatowania ohydą!) próbą rozwikłania najtrudniejszych dylematów moralnych. Thriller nieodkładalny przed poznaniem zakończenia – po poznaniu którego odczujesz całą kawalkadę emocji. Jak po przesłuchaniu płyty Nicka Cave’a… wzniośle brudna, artystycznie wyżęta, przedśmiertnie uśmiechnięta. Szczęśliwa zmęczeniem, poetycko umartwiona – bez patosu dotknięta la petite mort zbrodni.
15:04:00
No comments
„Bez wątpienia było to miejsce pełne opowieści i przeszłości, które tylko czekały, by zostać odkryte.”
Na zaczarowanej polanie rosły tysiące wielobarwnych kwiatów pachnących cukierkami. Kojącą ciszę mącił jedynie trzepot tęczowych skrzydełek latających nad nimi wróżek i – od czasu do czasu – nucone przez nich wesołe piosenki o miłości. Nieco dalej pasły się jednorożce, przeżuwające leniwie źdźbła zaczarowanej trawy, odbijającej słoneczne refleksy. Zasłużona chwila odpoczynku, zanim wrócą do pobliskiego miasteczka, by spełniać życzenia szczęśliwie żyjących w nim ludzi. Wiecznie uśmiechnięci mieszkańcy żywili się puchatymi chmurkami waty cukrowej, a dnie upływały im na wspólnych zabawach i tańcach. Zewsząd dało się posłyszeć słowa: piękne, urocze, cudowne, wspaniałe, śliczne oraz słodkie. Do porz… zemdlenia brakowało jedynie zdrobnień. I jeszcze większej ilości różu – najlepiej posypanej bezmiarem brokatu. Brzmi jak wizja z horroru, prawda? Na szczęście to nie ten adres. Niech Cię nie zmyli okładka. Zapamiętaj: Gabriel van Robern, bo o tym Autorze będzie jeszcze głośno za sprawą finezji, fantazji i… zaskakująco przewrotnej konwencji. Któż bowiem za wielobarwną grafiką kryje bajkę przeradzającą się w koszmar? (Siebie nie wliczam. Wszakże to nie recenzja o mnie.)
15:02:00
No comments
„Naprawdę się uśmiechała. A kiedy zauważyła, że to widzę, jakby pstryknęła przełącznik.”
Dwa warkoczyki. Rozkloszowana sukienka z kołnierzykiem. Kolanówki. Z malutkiej dłoni zwisa pluszowy miś. Druga – niczym u cyrkowego klauna – porusza się przed twarzą w górę i w dół, odsłaniając co rusz inną minę. Kolejno: pełna powaga, makiaweliczny uśmiech, smutek na chwilę przed uronieniem kilku wymuszonych łez. Żadna z nich nie sięga jednak kącików oczu. Bynajmniej nie dziecięca buzia zmienia się niczym aktorska maska. Przerażający spektakl na użytek postronnych. Czy dziecko naprawdę może być do imentu złe? Wyrachowane i całkowicie wyprane z uczuć?
16:29:00
No comments
„Jego największy przebój: Godziny ciszy, w którym zamknął mnie na zawsze i
w którym mnie chce. Czekam na piosenkę, która jest cudem. Tak jak my byliśmy
cudem.”
Aby audiobook porwał w inny świat i zyskał pełnię uwagi – musi zostać świetnie przeczytany. Z całym wachlarzem emocji i dykcją wymagającą wręcz aktorskich umiejętności. Kiedy nie możesz słuchać książki – przyda się uzupełnienie w postaci zgrabnie przygotowanego ebooka. Bez literówek, błędów i zbędnych przerw. Tego rodzaju dwie formy powieści, nazywane niekiedy synchrobookami, ułatwiają i uprzyjemniają czytanie. Przedstawiam Ci Word Audio Publishing – pochodzące ze Szwecji wydawnictwo internetowe, które niedawno zadebiutowało w Polsce… i to w nader oryginalny sposób. Można stwierdzić, że z misją. WAP nie wydaje bowiem w formie audiobooków i ebooków tego, co wszyscy, a książki, które od wielu lat są niedostępne, choć wiele osób wciąż o nie pyta. Do takich właśnie propozycji zaliczają się „Trzy godziny ciszy” Patrycji Gryciuk – uczuciowa, wzruszająca i wręcz poetycko przedstawiona historia, która za sprawą Word Audio Publishing znowu może czarować tłumy.
15:50:00
No comments