• Strona główna
  • O mnie
  • Współpraca

Opowiadam historie o historiach. Recenzuję literaturę - bo życie jest sztuką.

W starym domu, pod lasem, straszy diabeł swym kut... 

Owszem – to autentyczne zdanie z wielowymiarowo wykreowanej, epicko podanej i wszechstronnie komicznej książki fantasy Jakuba Kaczmarczyka (które pada w dodatku w Karczmie pod Rozgrzanym Prętem!). Tylko że z konieczną cenzurą, bo wolność słowa to stworzenie mityczne. Jestem przekonana, że Autor urzekająco niepoprawnej politycznie “Mowy wody”, będącej pierwszym tomem serii “Czteroksiąg magiczny”, wie na temat tych ostatnich absolutnie wszystko. W jego powieści znalazł bowiem miejsce każdy magiczny byt, jaki tylko można zwizualizować. No prawie, bo po przeczytaniu zakończenia, jak przystało na stateczną, inteligentną ponoć trzydziestojednolatkę, tupnęłam gniewnie i rzuciłam światle: where wampir?! Rozumiem, trzeba coś zostawić na deser w kolejnych częściach. PS Poproszę bruneta! Wracając do meritum. Jak się okazuje, dla kogoś o tak złożonej wyobraźni (czym żadna z moich siedemnastu osobowości nie jest zdziwiona) niespełna kompletna plejada jest niewystarczająca. Jeżeli zabraknie Ci czarodziejskich sylwetek, wymyśl własne gatunki! I tak na kartach jednej z najbardziej zwichrowanych i zabawnych historii (z uwagi na notoryczne rujnowanie makijażu łzośmiechami, przez lwią część lektury straszyłam Męża jego brakiem – reklamacje do Pisarza!), jaką miałam okazję czytać, pojawiają się surowo osądzani za oddawanie się nierządowi z innymi gatunkami żaboludzie czy kawadrony. Pierwszego tłumaczyć nie muszę, lecz co do drugiego, wystosuję błędnie zaserwowany apel: chcieć mieć takiego stworka! Wielkość czarnego kota, futrzastość puszystego mruczka, skrzydlatość jednorożca, stopień zabójczości skrzyżowania smoka bojowego z... samym diabłem. Większość stosuje jako broń - coś czuję, że byłoby to moje ulubione zwierzątko domowe. Ot, przystająca do charakteru przytulanka. Pan to narobił, Autorze, proszę mi to teraz wyczarować!  

A ja (w oczekiwaniu na morderczą kuleczkę, którą nazwę BierzWroga) zdradzę Ci, dlaczego MUSISZ przeczytać tę książkę. Ostrzegam, śmiechośmierć gwarantowana. 



01:44:00 No comments

Nietypowa powieść o moralnie szarej bestii w ludzkiej skórze, odrzuconym synu i pewnym dyktatorze... 

Niewątpliwie jedną z największych portugalskich traum narodowych spowodował okres określany przez historyków mianem „dyktatury Salazara”. Był niezwykle długi, gdyż trwał aż 36 lat. A także nietypowy - António de Oliveira Salazar nie był człowiekiem odzianym w mundur, jak to zwykle bywa, ale w elegancki garnitur profesora ekonomii. Gdy objął tekę premiera w 1932 roku, utracił ją dopiero w 1968. Wywodził się z ubogiej rodziny o tradycyjnych przekonaniach i w młodym wieku omal nie został księdzem. Wybrał jednak karierę naukową a w 1921 roku został wybrany do parlamentu. Siedem lat później stał się ministrem finansów, by wkrótce objąć stery rządów, które uchwycił żelazną ręką. Już w 1933 ogłosił nową konstytucję, będącą wypadkową stworzonej przez siebie ideologii „Nowego Państwa” (Estado Novo), opartej na wizji „oświeconej dyktatury” oraz doktrynie korporacjonizmu, postrzegającej naród oraz państwo jako swego rodzaju stowarzyszenia, ściśle współpracujące w celu uzdrowienia państwa. Zostały rozwiązane wszystkie istniejące partie polityczne a ich miejsce zajęła organizacja polityczna o charakterze globalnym - Unia Narodowa (União Nacional). Stała się ona monopartią, sprawującą pełną władzę. Tajna policja otrzymała szerokie uprawnienia i bezwzględnie zwalczała opozycję. Na wyspie Santiago, w archipelagu Wysp Zielonego Przylądka, został założony obóz koncentracyjny Tarrafal, zwany znacząco „obozem powolnej śmierci”, w którym przetrzymywano wszelkiej maści opozycjonistów. Trzeba jednak przyznać obiektywnie, że ilość ofiar dyktatury szacuje się jedynie na kilkaset osób, a więc stosunkowo niewiele - zwłaszcza w porównaniu do sąsiedniej Hiszpanii. W dodatku w zdecydowanej większości byli nimi kom*uniści oraz różnoracy lewicowcy, którzy sami chętnie objęliby władzę, nie stroniąc od znacznie bardziej krwawych jatek. Polityka Salazara odniosła wiele sukcesów - zwłaszcza w na początku drogi.

01:42:00 No comments

19:47, 17 grudnia. Kochany pamiętniku! Dziś udało mi się ustalić dwie rzeczy. Po pierwsze, nie mieszczę się już w ulubioną sukienkę. Tę, jaka zdaniem mojej perfekcyjnej matki była o rozmiar za duża i doskonale tuszowała fałdki krojem oversize. To oznacza, że od jutra naprawdę przechodzę na dietę.  

Zrobiłabym to natychmiast, bo w czymś przecież muszę pójść na zbliżającą się Wigilię a z pewnością założę tego cholernego, świecącego, UROCZEGO swetra. Wystarczającym powodem, aby tego nie robić, jest to, że w podobnych pojawi się cała rodzina. Horror.  

Nie mogę zacząć się głodzić od teraz, bo jakieś 5 ton niezdrowego i kochanego jedzenia, na które wydałam pół pensji, bezczelnie by się zmarnowało. Jak sobie pomyślę o biednych głodujących... Straszne! No właśnie. Trzeba minimalizować straty. 

Po drugie: od 2 godzin i 17 minut nie palę papierosów. Koniec z niezdrowymi nałogami. Żegnaj, stara Bridget! Wywietrzyłam całe mieszkanie, które... Dobra, nie oszukujmy się, dalej cuchnie jak popielniczka. Muszę wyjść, bo zwariuję. Zjadam ostatni kawałek pizzy i idę na spacer. Do sklepu. Po owoce na kolejną, odmienioną dobę!!! Pa, do jutra! 

Bilans: kalorii o milion za dużo, wypalonych papierosów: 27 (przed 19:00), facetów w łóżku: 0. Niech to c... 

EDIT 22:17, 17 grudnia.  

Jakie jest prawdopodobieństwo, że idąc do spożywczego w różowej pidżamie w króliczki akurat spotkasz TEGO JEDYNEGO, dla którego nawet zaczęłabyś biegać? Może nie przesadzajmy, ale... Och, panie Darcy, w tych czekoladowych (nie myśl o żarciu!) oczach można się roztopić...  

Tak oto cała moja nadmiarowa, flanelowa tusza zderzyła się z posągiem Adonisa. A on tym swoim sztywnym (spokój, mózg!) angielskim zapytał, czy będę na kolacji wigilijnej. Retoryczne!  

PS Zakładam świąteczny sweter. Miał świąteczny sweter. Perfect match is comin’! 

Bilans: nieaktualny. Zacznę liczyć od jutra. 

PS2 Fuck. Tydzień na życiową przemianę. Idę zapalić. 

🤐 A teraz pora na opowieść o książce, jakiej fabuła nierozerwalnie kojarzy się ze słusznie uwielbianą komedią romantyczną o panu Darcy’m. TFU, o Bridget Jones! 

15:03:00 1 comments

W to wiosenne już, sobotnie dopołudnie starszy z młodszych braci zaprasza na GOŚCINNĄ RECENZJĘ DWÓCH komiksów - “Batman: Łowy”, autorstwa Douga Moencha, Paula Gulacy’ego, Jimmy’ego Palmottiego i Terry’ego Austina oraz ,,Pingwin: Długa droga do domu” Toma Kinga, Rafaela de Latorre i Marcelo Maiolo. 

 


12:43:00 No comments

 Gdzieś, gdzie spadają anioły, jest człowiek. Może przez najkrótszą z chwil dostrzega przebłysk światła i rozumie ulotnie lotną niezwykłość. Wdaje się w bezsłowną pogawędkę spojrzeń lub wymienia ze Skrzydlatym zdania – nie tyle widząc go, co wierząc w to, że właśnie nim był skrzący się refleks. Alternatywnie, nie zdążył go zauważyć. Tkwi w półcieniu, trzyma w wyciągniętej dłoni miękkie, białe pióro i zastanawia się nad tym, skąd w szarym świecie skrawek delikatności. Przegapił coś czy jeszcze nie nauczył się przyglądać temu, co wartościowe? A gdyby tak... 

“Dom Aniołów nie miał końca, bo tak jak ludziom nigdy nie przestaje brakować trosk, tak i Aniołowie zawsze znajdowali nowe drogi, by kochać, chronić i przypominać, że każdy dzień jest darem.” 

A gdyby tak... pewnego dnia znaleźć dedykowanego sobie Anioła? Jakim Pierzastym by był? Wojciech Kania w nietuzinkowo uśmiechającym i rozpogadzającym zbiorze krótkich, podanych piękno-lirycznym językiem opowiadań prezentuje czytelnikowi całą plejadę podpowiedzi. Z kart tej dosłownie piórem pisanych historii wyłaniają się Anioły: zawiedzionych nadziei, radości, wyboru, modlitwy, cierpienia, miłości, wiary, dziś, jutra, strachu, spotkania, wrażliwości, bezradności, tajemniczości, marzeń, ludzi, róży, szczerości, drogi, bliskości, wczoraj, milczenia, wytrwałości, fajności, oddania i ten, jaki opowie Ci dającą nadzieję litanię. Którego z nich potrzebujesz? Jakiemu zechcesz podarować troski i prośby, a może powierzyć specjalną misję?  

“Jeśli wierzysz, że możesz, to możesz. Jeśli wierzysz, że jesteś kochany, to jesteś.” 

Autor w stylu iście Coelhowskim otula czytającego narracją z pogranicza jawy i snu - poszukiwaną przez pięknoduchów, ale kochaną też przez pesymistycznych straceńców. Eleganckie złożenia wyrazów unoszą w górę kąciki ust i równocześnie otwierają oczy. By zmotywować, rozjaśnić rzeczywistość albo na chwilę ją zaczarować? Sprawdź. Tylko nie przegap tego jednego, białego pióra... 

21:35:00 No comments
Nowsze posty
Strasze posty

O autorce

O autorce
Żona, kociara, maniaczka thrillerów, wielki ogarniacz życia. Recenzuję literaturę - bo życie jest sztuką. Opowiadam historie o historiach. Mail: kierownikoperacyjny.sp@gmail.com 💥

Kategorie

  • książki

Jestem tutaj

Statystyka odwiedzin

Stali czytelnicy

Archiwum

  • ▼  2026 (91)
    • ▼  cze (20)
      • Joanna Kupniewska - Kuszenie ostatniego Jagiellona...
      • Brandon Mull - Opiekunowie. Zakazana góra - recenzja
      • Walter Miller - Kantyczka dla Leibowitza - recenzja
      • Piergiorgio Pulixi - Ty jesteś prawem - recenzja
      • Szymon Niordu Biadasz - Niechciane przeznaczenie -...
      • Serhii Ratkin - Do głębi siebie - recenzja
      • Monika Klara Krajniak - Skąd ta nienawiść między W...
      • Katarzyna Gacek - Zbrodnia, której nie było - rece...
      • Karolina Żynda - Broken ice - recenzja
      • Camilla Grebe - Ciemność - recenzja
      • A.A. Milewska - Kim jestem? - recenzja
      • Weronika Jaczewska - Twój ruch - recenzja
      • Mariolina Venezia - Tajemnica Serra Venerdi - rec...
      • Michał Kuźmiński - Złodziej czasu - recenzja
      • Bartłomiej Ludwisiak - Belwood Quarry - recenzja
      • Łukasz Piper - Kryształowa wieża - recenzja
      • KN Haner - Tajemnice, które nas niszczą - recenzja
      • Iwona Sowińska - Rzeźbiarz z Maryland - recenzja
      • Magdalena Stępień - Kinnari. W gąszczu Tajlandii i...
      • Jaga Tuliszka - Jak nie teraz, to kiedy? - recenzja
    • ►  maj (20)
    • ►  kwi (10)
    • ►  mar (18)
    • ►  lut (13)
    • ►  sty (10)
  • ►  2025 (296)
    • ►  gru (20)
    • ►  lis (19)
    • ►  paź (30)
    • ►  wrz (25)
    • ►  sie (16)
    • ►  lip (22)
    • ►  cze (19)
    • ►  maj (38)
    • ►  kwi (24)
    • ►  mar (36)
    • ►  lut (24)
    • ►  sty (23)
  • ►  2024 (292)
    • ►  gru (18)
    • ►  lis (30)
    • ►  paź (30)
    • ►  wrz (27)
    • ►  sie (28)
    • ►  lip (25)
    • ►  cze (20)
    • ►  maj (21)
    • ►  kwi (22)
    • ►  mar (24)
    • ►  lut (29)
    • ►  sty (18)
  • ►  2023 (143)
    • ►  gru (17)
    • ►  lis (20)
    • ►  paź (15)
    • ►  wrz (14)
    • ►  sie (14)
    • ►  lip (15)
    • ►  cze (8)
    • ►  maj (10)
    • ►  kwi (9)
    • ►  mar (9)
    • ►  lut (7)
    • ►  sty (5)
  • ►  2022 (31)
    • ►  gru (1)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (2)
    • ►  wrz (2)
    • ►  sie (5)
    • ►  lip (2)
    • ►  cze (2)
    • ►  maj (2)
    • ►  kwi (3)
    • ►  mar (3)
    • ►  lut (4)
    • ►  sty (3)
  • ►  2021 (60)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (4)
    • ►  wrz (5)
    • ►  sie (5)
    • ►  lip (13)
    • ►  cze (9)
    • ►  maj (6)
    • ►  kwi (9)
    • ►  mar (4)
    • ►  lut (1)
  • ►  2020 (55)
    • ►  gru (1)
    • ►  lis (6)
    • ►  paź (5)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (3)
    • ►  lip (5)
    • ►  cze (6)
    • ►  maj (6)
    • ►  kwi (8)
    • ►  mar (6)
    • ►  lut (2)
    • ►  sty (4)
  • ►  2019 (40)
    • ►  gru (4)
    • ►  lis (4)
    • ►  paź (4)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (4)
    • ►  lip (5)
    • ►  cze (1)
    • ►  maj (5)
    • ►  kwi (2)
    • ►  lut (7)
    • ►  sty (1)
  • ►  2018 (96)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (4)
    • ►  wrz (5)
    • ►  sie (8)
    • ►  cze (8)
    • ►  maj (12)
    • ►  kwi (11)
    • ►  mar (13)
    • ►  lut (14)
    • ►  sty (17)
  • ►  2017 (197)
    • ►  gru (6)
    • ►  lis (11)
    • ►  paź (9)
    • ►  wrz (16)
    • ►  sie (24)
    • ►  lip (20)
    • ►  cze (17)
    • ►  maj (19)
    • ►  kwi (16)
    • ►  mar (18)
    • ►  lut (8)
    • ►  sty (33)
  • ►  2016 (81)
    • ►  gru (15)
    • ►  lis (23)
    • ►  paź (17)
    • ►  wrz (11)
    • ►  sie (11)
    • ►  cze (2)
    • ►  lut (2)
  • ►  2015 (8)
    • ►  lis (1)
    • ►  cze (1)
    • ►  maj (1)
    • ►  mar (1)
    • ►  lut (2)
    • ►  sty (2)
  • ►  2014 (18)
    • ►  gru (1)
    • ►  lis (1)
    • ►  paź (1)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (1)
    • ►  kwi (4)
    • ►  mar (4)
    • ►  lut (1)
    • ►  sty (2)
  • ►  2013 (18)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (4)
    • ►  wrz (1)
    • ►  sie (2)
    • ►  lip (1)
    • ►  cze (3)
    • ►  lut (3)
    • ►  sty (2)
  • ►  2012 (14)
    • ►  gru (1)
    • ►  paź (5)
    • ►  cze (2)
    • ►  kwi (1)
    • ►  mar (3)
    • ►  lut (2)
  • ►  2011 (12)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (2)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (1)
    • ►  lip (1)
    • ►  mar (1)

Created with by ThemeXpose | Distributed By Gooyaabi Templates