Choć
to, co ocalało z ludzkości weszło w XXVI wiek, pewne rzeczy pozostały
niezmienne od zarania powstania Chrześcijaństwa. Niewątpliwie należy do nich
reguła zakonna, zgodnie z którą spędzasz czterdzieści postnych dni na spalonej
słońcem pustyni. To niezbędny warunek, aby dostąpić zaszczytu stania się
pełnoprawnym członkiem Albertyńskiego Zakonu pod wezwaniem błogosławionego
Leibowitza. Będziesz wówczas oficjalnie nazywany bratem Franciszkiem -
oczywiście, jeśli podołasz próbie a opat nie zgłosi sprzeciwu. Czas spędzasz na
modlitwach, walce z ułomnym ciałem oraz pragnieniami, jakie podsuwa Ci do
umysłu diabeł. Wokół nie ma żywego ducha, jedynie wilki i kojoty odwiedzają
miejsce Twojego odosobnienia a nad głową krążą uparte sępy, najwyraźniej pełne
nadziei na rychłe pożywienie się Twoim truchłem. Nie zdają sobie sprawy, jak
bardzo pragniesz zostać przy życiu, aby móc jego resztę spędzić w surowych,
klasztornych murach, ślęcząc nad ręcznym kopiowaniem starodruków pochodzących z
zamierzchłego XX wieku - na obecnym etapie rozwoju ludzkości to jedyna metoda,
aby zachować ich treść dla potomności. Często dotyczą tajemniczych maszyn i
urządzeń, których znaczenia i zastosowania nikt obecnie się nawet nie domyśla, ale
może kiedyś, gdy cywilizacja nieco się rozwinie, znajdzie się ktoś, kto będzie
w stanie to wyjaśnić. Po potopie ognia, jaki nastąpił w połowie XX wieku,
człowiecze uniwersum cofnęło się do epoki kamienia łupanego, by teraz dumnie wkroczyć
we wczesne średniowiecze. O jego przyczynie i przebiegu czerpiesz wiedzę ze
świętych ksiąg. Potrafisz wyrecytować z nich całe wersy, zgodnie z którymi genialni
naukowcy stworzyli najdoskonalsze z narzędzi zagłady - broń, która mieściła w
sobie cały ogień piekielny.
.png)

