Joanna Gajewczyk - Faza kokonu - recenzja

by - 22:55:00

Co czułaś, gdy lekarz z kamienną twarzą obwieścił Ci nowinę powodującą, że serce podchodzi do gardła? Ogarnął Cię strach, rozczarowanie, wreszcie żal do losu, że potraktował Cię aż tak okrutnie. Szybko jednak otrząsnęłaś się z marazmu, w jaki początkowo popadłaś i rozpoczęłaś walkę o własne życie. Walkę, jaką wygrywa tylko część tych, którzy mieli w sobie tyle siły, aby w ogóle ją podjąć. Cierpliwie poddawałaś się chemioterapii, która zabijała nie tylko komórki wrogie Twojemu organizmowi, ale także te, jakie były mu przyjazne. Niejednokrotnie byłaś świadkiem drastycznych scen, kiedy inni pacjenci doznawali wstrząsu organizmu, przyjmując związane z leczeniem płyny. Ale wytrzymałaś i na końcu tej cierniowej drogi poddałaś się mastektomii, w wyniku której usunięto Ci jedną pierś, pozbawiając cięciem skalpela części kobiecości. Pozostała po niej rana, poszarpana, obrzmiała, czerwona, wręcz krzycząca - nie tylko na ciele, ale przede wszystkim na duszy. Teoretycznie nie byłaś w tym sama, bo przecież miałaś męża. Ale tak naprawdę Adama nigdy przy Tobie nie było. To pedant, który twierdził, że o wartości człowieka decyduje wygląd. Choć starałaś się tego nie zauważać - uważał, że po operacji straciłaś najistotniejszy niewieści atrybut, więc odnosił się do Ciebie wręcz z obrzydzeniem. Żądał, abyś zawsze ubierała stanik, by nie musiał patrzeć na szramę widniejącą na Twoim idealnym do niedawna torsie. Zmuszał do ciągłego noszenia peruki, gdyż nie potrafił znieść widoku Twojej łysej głowy, na której dopiero co zaczął pojawiać się meszek, będący zaczątkiem włosów. W końcu zupełnie przestał Cię dotykać, zaś pewnego dnia nastąpiło nieuchronne. Obwieścił, że przestałaś być dla niego kobietą a poza tym zakochał się w innej, więc odchodzi. Zaapelował przy tym, abyś okazała się na tyle silna, aby nie spazmować.

„Naga wkroczyłam w nowy etap życia. Bezbronna, przestraszona, stojąca na krawędzi przepaści. Mogłam w nią skoczyć albo kroczyć wzdłuż niej, dając sobie czas na odbudowę. Nowej, mocnej tarczy, takiej, która się dopasuje. Do nowej mnie.”

W bezsilnej złości i przerażeniu patrzyłaś, jak pakuje rzeczy i na odchodne trzaska drzwiami. Człowiek, którego miłowałaś i z którym związałaś się teoretycznie do końca swoich dni, okazał się nie tylko łajdakiem, ale - co najgorsze - zupełnie obcą osobą, o jakiej prawdziwym usposobieniu nie miałaś pojęcia. Popękana już wcześniej tafla lustra Twojego życia została tym razem zupełnie rozbita - wydawało się, że ostatecznie. A jednak pokrwawionymi, drżącymi z wysiłku palcami zaczęłaś sklejać ją ponownie i układać poszczególne rozporoszone drobinki w należnych im miejscach. Wielki udział miała w tym Twoja przyjaciółka Anita, która, choć traktowana przez Ciebie wręcz z niechęcią, nie odpuściła, zmuszając do niechcianej aktywności. Rowerowe wycieczki, kawa i ciastka w kawiarni, niespodziewane wizyty, godziny szczerych rozmów - wszystko to ponownie wtłoczyło Cię w koleiny losu, z których pozornie zupełnie już wypadłaś. Te same, a jednak zupełnie inne. W końcu zrozumiałaś bowiem, że musisz być jak feniks, który pokonuje żar obejmujących go nieuchronnie płomieni, odradzając się na powrót jeszcze piękniejszym i silniejszym, niż przed pozornym zgonem. Odnaleźć prawdziwą siebie, szczerą, a nie dostosowującą się do oczekiwań innych oraz grającą ciągle tę samą tanią rolę na chropowatych deskach teatru życia w sztuce napisanej przez człowieka, który - choć o tym zapewniał - nigdy Cię nie kochał. Odzyskać samą siebie, przecież zawsze istniejącą gdzieś na dnie serca, choć jeszcze ukrytą i niewidoczną. Nie od razu jednak stanęłaś na nogi. Wbrew pozorom, to bardzo trudne i złożone zadanie, jakiego wykonanie stało się możliwe w znacznej części dzięki przypadkowi, który - jak to często bywa - okazał się niedostrzegalnym mędrcem, kierującym z właściwą mu lekkością zbłąkane dusze na odpowiednią drogę. Pewnego dnia odbierasz telefon, choć pogrążona w oceanie depresji, nie masz na to najmniejszej ochoty. Dzwoni Anita, jak zwykle tryskająca radością, która - zdawałoby się - nieodwracalnie opuściła Twój ogarnięty wiecznym cieniem świat. Prosi o zaparzenie kawy i wkrótce potem siedzi naprzeciwko, pyta o samopoczucie i wyrzuca, że jak kretynka ciągle chodzisz w peruce, mimo że nikt na Ciebie nie patrzy.

„Żyję, chcę żyć i będę od teraz starać się pokonywać własne słabości, lęki i opory, by żyć po swojemu. Jestem czymś więcej niż ładną buzią. (…) ważne jest, by dostrzegać wartość i esencję życia w każdym zachodzie słońca, w każdym płatku niebieskiej niezapominajki (…). By cieszyć się z małych rzeczy, jeśli tych dużych nie ma akurat w naszym życiu. Dbać o siebie, pielęgnować relacje z bliskimi i nie tracić czasu na ludzi, którzy ciągną nas w dół i powodują, że zapominamy, co tak naprawdę jest w życiu istotne.”

Nie zważając na narzekania, zmusza Cię do stanięcia przed lustrem i przyjrzenia się własnej postaci, choć dotąd unikałaś tego jak ognia. Co widzisz? Piękną kobietę o harmonijnych ustach i wielkich, ciągle jeszcze niezgasłych oczach. Wprawdzie pozbawioną starannej fryzury, ale niewątpliwie niebudzącą odrazy. Zupełnie inną osobę niż tę, jaką dostrzegałaś we własnych, pielęgnowanych pieczołowicie czarnych wyobrażeniach. Gdy już podbudowuje nieco Twoje poczucie własnej wartości, proponuje, żebyś wyjechała przynajmniej na miesiąc do domku swojej siostry, położonego nad malowniczym jeziorem. Kobieta wyjeżdża na dłuższy czas za granicę, więc teren może zostać oddany do Twojej wyłącznej dyspozycji. Początkowo protestujesz przeciwko tego rodzaju wizji, ale w końcu ulegasz, przekonana, że być może to dobry pomysł. Pobędziesz w końcu sama ze swoimi myślami, daleko od wścibskich oczu bliźnich bez żenady wpatrujących się w Twoją przekrzywioną perukę i szarą skórę, wyniszczoną chemicznymi odczynnikami. Masz też nadzieję na znalezienie spokoju, którego tak bardzo pragniesz i potrzebujesz. Pakujesz więc rzeczy i wyruszasz w drogę. Ku Twojemu zaskoczeniu, gdy tylko zjawiasz się nad jeziorem Licheńskim, całkowicie zmienia się perspektywa postrzegania świata. Wita Cię piękna pogoda, zaś powietrze przesycone jest zapachem bujnie rozkwitającej, późnowiosennej przyrody. Z miejsca przestają Cię dręczyć posępne myśli a odrętwienie mija jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Zaczynasz lżej oddychać i z ostrożnością na powrót smakować życie, które dotychczas karmiło Cię jedynie piołunem. Niedostrzegalnie dla samej siebie wyruszasz w drogę w głąb siebie, własnych lęków, obaw i głęboko ukrytych demonów, umożliwiając wydostanie się ze szczelnie otulającego Cię kokonu nieszczęścia i braku nadziei. Wynurzysz się z niego jak piękny, barwny motyl i rozłożysz skrzydła do lotu w przyszłość, pozbawioną obciążeń przeszłości. Paradoksalnie, to odnalezione przez Ciebie na brzegu jeziora zwłoki martwej świni staną się zaczątkiem poznawania tutejszej nader barwnej społeczności, a w niej mężczyzny, który całkowicie odmieni Twoje życie i na powrót przywróci wiarę w miłość.

„(…) mnie zostawił. Porzucił, szczelnie zaciągając kurtynę. A ja stałam jeszcze na scenie, choć nikt już mnie nie oglądał. Postanowiłam, że muszę w końcu uwierzyć i zrozumieć, że nie ma widzów, nie będzie oklasków czy pomruków niezadowolenia. Nie jestem aktorką. Jestem sobą. A do tego nie potrzebuję żadnej widowni. (…)”

„Faza kokonu” Joanny Gajewczyk to oryginalna powieść obyczajowa. Jej bohaterką jest Renata - kobieta dotknięta rakiem piersi oraz porzuceniem przez męża. Zrozpaczona, pozbawiona wiary w przyszłość i samą siebie, zanurza się w coraz większej depresji. Wybawieniem staje się wakacyjny wyjazd do domku nad jeziorem Licheńskim, który stanie się zaczynem odrodzenia, odnalezienia radości życia i prawdziwej miłości. Z początku przesycona melancholią, brakiem nadziei oraz strachem przed jutrem narracja z każdą przewróconą stroną nabiera barw i staje się coraz bardziej optymistyczna. Autorka z wyczuciem krok po kroku opisuje proces przemiany naczelnej bohaterki - od postawy pełnej skrajnej rozpaczy po pierwsze tchnienia ufności, że wszystko jeszcze może się ułożyć. Historia pozbawiona jest przy tym taniego sentymentalizmu, nie epatuje też nastrojami służącymi jedynie wzbudzaniu współczucia dla głównej postaci, która zarysowana jest z dużą zręcznością. Nie brakuje jej zarówno sporych pokładów czarnego poczucia humoru, jak i bogatego życia wewnętrznego. Niewątpliwym plusem opowieści są czynione z przymrużeniem oka opisy mikroświata społeczności zamieszkującej miejscowość, w której Renata przechodzi swoje katharsis, pełnej barwnych indywiduów, na czele których postawić trzeba mężczyznę, jaki bez żadnej żenady i z sobie tylko znanych powodów paraduje nad jeziorem w stroju Adama. Wielbicieli romansów niewątpliwie zadowoli wykreowany przez Autorkę wątek miłosny, który połączy bohaterkę z miejscowym „kowbojem”, typem pełnym (nomen omen 😉) męskiej twardości i byłym stróżem prawa po życiowych przejściach. Zwolennicy kryminałów również odnajdą w tej książce coś dla siebie, albowiem jedynym z jej motywów jest natknięcie się przez Renatę w lesie na zwłoki młodej kobiety, przy czym podejrzenia padają na dziwaka dotkniętego religijnym, pogłębiającym się każdego dnia szaleństwem. Wyjaśnienie tej zagadki kończy się zaskakującym suspensem, który zaspokoi nawet najbardziej wybrednych pod tym względem odbiorców. „Faza kokonu” to dobra i złożona powieść, która daje nadzieję na nowe jutro, nawet gdy ma się wrażenie stania nad najciemniejszą przepaścią; i w takim miejscu jest szansa na promień świetlistego słońca, jaki obudzi uśpione i uśmiechnie. Pozostawiam ją z notą 8/10 i zdecydowaną polecajką.

„(…) Balansując więc na krawędzi otępienia życiowego, czasami czułam się sparaliżowana. Odrętwiała ze strachu, że moje życie zależy od tego, czy przekroczę linię drzew i wejdę do czarnego lasu mojego umysłu. Miejsca, które zdrowy człowiek omija z daleka. Lasu, gdzie rosną wysokie drzewa pokryte bolesną korą, gdzie ptaki nucą melancholijne pieśni, gdzie rosną jagody smakujące pesymizmem, a posępne krzewy przykrywają gęsto rozrośnięty zgorzkniały mech. Lasu, gdzie wszystkie ścieżki prowadzą w kierunku zguby. W kierunku szaleństwa, depresji, dziwactw czy czystego zła, nasyconego zapachem śmierci.”

PS Twojej uwadze polecają się także dodatkowe cytaty, które nader celnie podsumowują współczesny świat „piękna”. 

Dodatkowe cytaty:

„Wystarczy włączyć telewizor, wejść na Instagrama czy zobaczyć zdjęcia w kolorowych gazetach, wszędzie promowany jest nienaganny wygląd. Idealne proporcje ciała lub te całkowicie przesadzone, ale przedstawiane i pokazywane tak, by kobiety tego pragnęły i dążyły do takiego image’u. Idealne, równe, sterczące piersi, najlepiej w dużym rozmiarze. Superpłaski brzuch, odstająca pupa, no i twarz. Tutaj to jest jazda bez trzymanki. Wydęte usta, rzęsy jak wachlarze, najlepiej żadnych zmarszczek, brak opadających kącików ust i powiek. Do tego każdego dnia perfekcyjny makijaż (…) powierzchowność nie jest najważniejsza, nie jest esencją życia.”

„Medycyna estetyczna rozwija się w szalonym tempie. Już nawet bardzo młode dziewczyny korzystają z jej dobrodziejstw. Bombardowane z każdej strony wyidealizowanymi ciałami modelek, celebrytek, aktorek czy piosenkarek, mają wpajane przekonanie, że muszą dążyć do takiego ideału. Spełniać narzucone standardy, bez względu na cenę. (…) Oczywiście, źle się czuję bez piersi, ale zaczynam rozumieć, w czym tkwi problem. Nie w jej braku, ale w braku mojej akceptacji tego stanu - braku zrozumienia, że prawdziwe piękno i wartość człowieka nie są determinowane przez fizyczne cechy ciała.”

„(…) niejednokrotnie odnosiłam wrażenie, że coraz więcej osób poświęca energię i czas na doskonalenie własnego opakowania, zupełnie ignorując przy tym wewnętrzny rozwój. A że takie podejście jest znacznie łatwiejsze i prostsze, coraz więcej ludzi je praktykuje, wywierając presję na resztę społeczeństwa. (…) od długiego czasu tkwiłam w strumieniu krytycznych myśli na swój temat. Wyżłobiły (…) koleiny w moim mózgu, pogłębiające się z każdą kolejną powtarzającą się ciągle negatywną myślą. Sporo czasu minie, nim staną się płytsze (…) nie chcę więcej przebywać zamknięta w bardzo małym, zalęknionym świecie.”

You May Also Like

0 comments

Serdecznie dziękuję za wszystkie opinie, wiadomości oraz czas poświęcony na czytanie mojej strony- tworzę ją dla Was! :-)