Gdy zostajesz wezwany do majora Lenarda, zaciskasz pięści z bezsilnej wściekłości. Bydlak uczynił sobie rozrywkę z dręczenia Twojej osoby. Z nieznanych powodów czuje do Ciebie głęboką niechęć, więc co jakiś czas żąda, abyś stawiał się w jego kwaterze i z widoczną przyjemnością drwi z sytuacji, w jakiej się znalazłeś. Jako komendant wojskowego obozu karnego w Wertebrajsku, znajdującego się na krańcach imperium Zjednoczonych Królestw Eshal, jest panem życia i śmierci wszystkich, którzy się w nim znajdują, więc może to czynić całkowicie bezkarnie. Gdybyś próbował odpowiedzieć mu w sposób, jaki zwykle stosujesz w takich sytuacjach, trafiłbyś przed sąd wojskowy i nie wyszedłbyś stąd do końca życia, o ile nie skazano by Cię na śmierć. Gdy trafiłeś do tego przygnębiającego miejsca w ramach retorsji za naruszenie dyscypliny wojskowej, miałeś nadzieję, że odbębnisz okres kary, wystąpisz z wojska i wrócisz do swojego rodzinnego miasta. Tymczasem siedzisz w nim od dwóch lat, albowiem oficer ma prawo orzec, czy jesteś dostatecznie reedukowany, aby nie stanowić zagrożenia dla statecznych cywilów. Za każdym razem Ci o tym przypomina, z satysfakcją podkreślając, że tylko od niego zależy, czy będziecie się widzieć jeszcze przez dowolny okres czasu. Masz ochotę ukręcić mu ten głupi łeb, jednak wiesz, że nie możesz tego zrobić, więc jedynie wymieniasz z nim cierpkie uwagi. Tym razem jednak rozmowa wygląda zupełnie inaczej. Wprawdzie zaczyna się jak zwykle od wymiany niezbyt miłych uprzejmości, ale potem dzieje się coś, co wprawia Cię w prawdziwe zdumienie. Major wbija w Ciebie nienawistny wzrok, po czym syczy, że wywierasz zły wpływ na pozostałych żołnierzy, więc postanowił jak najprędzej się Ciebie pozbyć. Masz więc wybrać jeden z rozkazów leżących na stole w zalakowanych kopertach, wykonać określoną w nim misję i nigdy więcej tu nie wracać. Zszokowany perspektywą rychłej wolności, chwytasz pierwszy z brzegu i odmeldowujesz się z wielką ulgą.


.png)