Prezenty dla kobiety pod choinkę - coś dla włosomaniaczki

 Święta Bożego Narodzenia już za niewiele ponad miesiąc! W tym dość trudnym i zdecydowanie nietypowym roku będą one tym bardziej miłe i wyjątkowe - dobrze będzie w końcu odpocząć w świątecznej atmosferze w rodzinnym gronie. Jak co roku, prezenty mam już praktycznie skompletowane. Nie lubię robić zakupów na ostatnią chwilę i poddawać się przedświątecznej bieganinie na ostatni moment. Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją, ale i inspiracją trzech sprawdzonych przeze mnie produktów do włosów, które idealnie sprawdzą się na świąteczny prezent dla każdej włosomaniaczki, ceniącej sobie produkty o dobrych składach, które potrafią bez żadnego wysiłku zrobić na włosach efekt WOW. Przedstawiam Wam moje nowe ulubione trio : Olaplex no3, o którym kiedyś pisałam już na blogu i który wciąż króluje w mojej pielęgnacji, maskę Davines nou nou oraz spray krem bez spłukiwania Alterna bond repair, ktore będą idealne jako prezenty dla kobiety pod Choinkę.

 

Zarówno Olaplex, Davines, jak i Alterna to marki fryzjerskie z wysokiej półki, które jednak posiadają w swojej ofercie wiele produktów, które z powodzeniem można stosować do pielęgnacji włosów w domu. Dla siebie skomponowałam zestaw, który idealnie sprawdzi się na włosach wymagających rozbudowanej pielęgnacji i regeneracji, jako że jestem rozjaśnianą jasną blondynką po przejściach, która od ponad półtora roku zapuszcza naturalne włosy.

Olaplex no 3 - recenzja

Olaplex, początkowo znany jako produkt jedynie fryzjerski, dzięki opatentowanej formule jest w stanie łączyć mostki siarczkowe we włosach, z których są one zbudowane. Na rynku powstało mnóstwo różnych plexów w tańszej i droższej cenie - warto jednak wziąć pod uwagę fakt, że są to jedynie odpowiedniki - jedynie Olaplex ma specjalny składnik, który w sposób faktyczny wpływa na wiązania mostków.

Olaplex no 3 powinien być stosowany co około dwa tygodnie po wykonaniu zabiegu regenerującego z użyciem no 1 i no 2 - jednak dzięki swojemu składowi z powodzeniem nadaje się także jako samodzielna regeneracja. Jego skład to bajka - oprócz opatentowanego składnika znajdziemy tutaj liczne ekstrakty owocowe, oleje i szereg innych emolientów. W jaki sposób go stosuję? Wmasowuję odrobinę produktu w wilgotne włosy, po czym pozostawiam go na nich na co najmniej godzinę. W efekcie moje włosy po zabiegu przypominają taflę, która jest łatwa do rozczesania.Taką domową regenerację warto zafundować sobie przynajmniej raz na dwa tygodnie - a nawet i częściej, w przypadku włosów mocno zniszczonych.


Maska Davines nou nou - recenzja

Ta maska kusiła mnie już od dawna - jednak przyznam, iż jej niewielka pojemność przy wysokiej cenie mocno mnie odstraszała. W zestawie z Olaplexem zdecydowanie bardziej opłaciło mi się ją w końcu nabyć. Zazwyczaj na włosy zużywam około 15-20 ml maski, aby dokładnie je pokryć. Noun nou w tej wersji liczy sobie 75 ml i ma bardzo gęstą konsystencję - prawie jak zbite masło do ciała, obawiałam się zatem, że starczy mi zaledwie na kilka użyć. Bardzo się pomyliłam - użyłam jej już około 10 razy, a wciąż zostało mi jej na kilka aplikacji. Pomimo tego, że mam cienkie włosy, maska w żaden sposób ich nie obciąża.

Przyznam, że to taki mój sztos, który stosuję, kiedy mam w planach jakąś ważną okazję. Nie wiem, w jaki sposób ta maska to robi, jednak dzięki niej nawet moje zniszczone końcówki są o wiele mniej widoczne. Niesamowita gładkość i miłość w dotyku to dodatkowe zalety. Nie polecam jednak stosować jej na nasadę włosów, jako że jej bogaty skład (w którym znajdziemy emolienty, humektanty i witaminy) z pewnością by ją obciążył. To element must have w łazience każdej osoby o mocno wymagających włosach.


Alterna Caviar leave-in heat protection spray - recenzja

Z marką Alterna dotychczas nie miałam do czynienia wcale - co okazuje się sporym błędem. Na dzień dobry zakochałam się w niesamowitym zapachu tego produktu, który na włosach utrzymuje się jeszcze przez wiele godzin po aplikacji. W składzie znajdują się liczne oleje, ale i proteiny (uwaga więc na przeproteinowanie - raczej do użytku raz na kilka dni). Zastrzeżenia mam jedynie do samego aplikatora, który zupełnie nie sprawdza się w przypadku spray'u w postaci kremu - o wiele lepszym pomysłem byłaby tutaj pompka.

Spray ten świetnie nadaje się także jako termoochrona - chociażby przed suszeniem włosów. Ja stosuję go w niewielkiej ilości, wmasowując w jeszcze wilgotne włosy po myciu i pozostawiam do samodzielnego wyschnięcia, dzięki czemu włosy są gładkie i lejące. 


Jeśli szukacie sprawdzonych pomysłów na prezent dla osoby, która dba o włosy - z czystym sumieniem mogę polecić wszystkie z trzech wyżej opisanych produktów - to strzał w dziesiątkę. ;-) Jakie prezenty pod choinkę kupicie w tym roku?

xoxo

You May Also Like

0 comments

Serdecznie dziękuję za wszystkie opinie, wiadomości oraz czas poświęcony na czytanie mojej strony- tworzę ją dla Was! :-)