Książkowo: Patrycja Gryciuk - Plan

0 Comments
Cześć Kochani. 
Dzisiaj pojawiam się z czymś, czego jeszcze z pewnością tutaj nie było- z recenzją przeczytanej ostatnimi czasy książki. Kto wie- być może wprowadzę tutaj jakąś serię recenzji na stałe? Pokuszę się chyba jednak tylko wtedy, kiedy któraś z książek wyjątkowo zapadnie mi w pamięć, jak to się stało w przypadku powieści Patrycji Gryciuk o tytule ,,Plan". Nigdy nie pisałam książkowej recenzji dla przyjemności własnej i innych, w związku z czym za wszelkie możliwe niedociągnięcia z góry przepraszam.




Preludium, czyli jak to się zaczęło
Wziąwszy pod uwagę swoje ostatnie niezainteresowanie literaturą polską, z pewnością nie trafiłabym na Plan, gdyby nie moje najdroższe forum wizaz.pl, na którym nastukałam już prawie 11 tysięcy postów. Około półtora miesiąca temu zainteresowałam się powieściami, opowiadającymi historie miłosne z niemałą różnicą wieku w tle. Przeczytawszy Madame Libery czy Hańbę Coeetzego wciąż miałam dość spory niedosyt, nie trafiłam bowiem zdecydowanie na to, czego szukam (chociaż w Madame historia urzekająca, zdecydowanie za dużo polityki, w Hańbie zaś interesował mnie jedynie początek, reszta stricte nudna). Założyłam więc na Wizażu własny wątek, pytając o pozycje tymże podobnym. I tak oto jedna z Wizażanek poleciła mi Plan właśnie. Zainteresowana pozycją, przedstawioną mi przez forumowiczkę zajrzałam na stronę internetową i pokusiłam się o przeczytanie fragmentów (http://ksiazkaplan.pl). W zasadzie mogłabym pokusić się zaledwie o przeczytanie jednego i już wówczas wiedziałabym, iż muszę ją przeczytać. Ze względu na fragmenty, jak i na fakt, iż różnica wieku między zakochanymi bohaterami wynosi aż dwadzieścia jeden lat. Jak to często ze mną bywa- ciekawość poznania tej historii wygrała.

Najlepsze bywają początki
Kilka dni później książka zawitała do mojej samotni i wylądowała na biurku. 573 strony- dość sporo, pomyślałam sobie wówczas, gdyż najlepiej toleruję książki o liczbie stron zbliżonej do trzystu. Spisana jednak moją ulubioną czcionką, z klasyczną okładką, bez zbędnego przepychu, skusiła mnie, bym od razu zabrała się do czytania. Podzielona jest na trzy części, opowiadające poszczególne etapy w życiu głównej bohaterki. We wstępie przeciwieństwo retrospekcji, zdecydowanie zachęcające do przeczytania reszty opowieści. Szczątkowo dowiadujemy się z niego, co wydarzy się później. W części pierwszej poznajemy Annę, wybitną studentkę, rozpoczynającą swoją przygodę z Uniwersytetem. Nic niezwykłego, Anna poznaje grupkę przyjaciół, zwracając szczególną uwagę na nieprzyzwoicie wprost przystojnego Lorcana, z którym zaprzyjaźnia się niemalże od razu. Rozgrywająca się w powieści sytuacja nabiera rumieńców, kiedy to Anna zostaje zaproszona na bal, na którym wcale nie powinna się znaleźć. Chociaż nigdy nie zapraszają na niego debiutantów- nasza bohaterka otrzymuje na nie zaproszenie. Na tym to właśnie przyjęciu poznaje Siergieja, który od samego początku olśniewa wszystkich swoją klasą i urodą, samej Annie zaś okazuje żywe zainteresowanie. Oddziałuje na bohaterkę swoim urokiem na tyle, iż sama ona siebie nie poznaje. Szybko dochodzi do kolejnych spotkań i nasza przeciętna studentka odkrywa uroki świata, w którym Siergiej jest więcej, niż kimś- zalicza się bowiem do ogólnoświatowych biznesmenów i polityków. Pomiędzy Anną a Siergiejem wytwarza się stricte magiczna więź, będąca wprost niemożliwa do sklasyfikowania, czy opisania- siła przyciągania jest wprost nieziemska. Lorcan nie znika jednak z życia Anny- wciąż jest gdzieś obok, będąc dla niej najlepszym przyjacielem. Nabieramy słusznych podejrzeń, iż tę dwójkę również łączy jakieś uczucie. Przez część pierwszą, pełną nieprawdopodobnie cudownych sytuacji, wynikłych pomiędzy Siergiejem a Anną, których różnica wieku pomiędzy nimi wcale nie przeraża, przebrnęłam w zadziwiająco szybkim tempie, żałując wprost, iż część powieści jest już za mną.

Część druga i chwilowy kryzys
W części drugiej powieści przez niewielką chwilę się do niej zniechęciłam. Pomimo faktu, iż Anna u boku Siergieja ma już wszystko- wliczając zarówno przeogromną miłość, jak i wszelkiego rodzaju kosztowności, gdyż Siergiej o pieniądze nie dba wcale, gdzieś w tle dalej majaczy przyjaciel z Uniwersytetu, kładąc się cieniem na słuszności postępowaniu Anny. Mota się ona pomiędzy nim a Siergiejem, wątpiąc czasem w słuszność wyboru swojej życiowej ścieżki. Poirytowana, odkładam książkę na kilka dni. Potem jednak dochodzę do konkluzji, iż przecież dzięki takiemu a nie innemu rozwojowi sytuacji książka nie tylko budzi we mnie emocje, ale i wyłamuje się ze sztampowego schematu pojawiających się czy to w książkach, czy też filmach happy-endów. Akcja toczy się przecież dalej, w związku z czym muszę do niej wrócić. Anna znajduje się w kilku, mrożących krew w żyłach sytuacjach i uświadamia sobie kwestie z życia Siergieja, o których wcześniej nie miała pojęcia. Zajmuje się również własną karierą. W dalszym ciągu miota się jednak pomiędzy Siergiejem, którego w związku z pracą często nie ma w domu, a Lorcanem, który kocha ją już otwarcie. Każda z sytuacji daje nam do zrozumienia, iż kobieta kocha ich obu. Zapewne część czytelników będzie tym faktem równie poirytowana jak ja. Ale... dwoje mężczyzn, tak różnych i w tak różnych światach żyjących... cóż wybrać może oxfordzka studentka? Nie jest to dla niej zadanie ani na jotę proste... Cóż, o to chyba jednak chodzi, ażeby powieść wzbudzała emocje rozróżne.

Strony uciekają do końca
Kiedy na powrót wdrożyłam się w czytanie, strony zaczęły mi uciekać jak szalone. W części trzeciej akcja zdecydowanie się kumuluje. Anna, częściowo zmuszona przez rzeczywistość, w końcu podejmuje takie a nie inne wybory. Myślałam, iż akcja powieści zakończy się, kiedy dotrzemy do powtórzenia się sytuacji ze wstępu- toczy się jednak dalej. Już kiedy zbliżałam się do przeczytanych na początku kartek, łezki kręciły mi się w oczach. Po poznaniu całej historii bowiem, patrzymy na te wydarzenie zupełnie inaczej. Intryga, którą wraz z kolejnymi kartami powieści odkrywamy przy pomocy głównej bohaterki, szokuje. Zastanawiałam się w tym momencie- jak wcześniej mogłam tego nie dostrzec? Akcja końcowa nie wywołuje u mnie kręcenia się łezek w oczach- w pewnym momencie płaczę już na dobre. Nie płaczę jednak (jak uprzednio) z powodu smutku, ale z radości. W mojej opinii książka kończy się w najbardziej piękny, aczkolwiek zupełnie niespodziewany sposób. Nie chcę zdradzać szczegółów fabuły, ale pewna jestem, iż takiego zakończenia nikt nie będzie się spodziewać.

Konkluzje
Do niewielu powieści wróciłam ponownie- do dwóch, trzech może. Jestem jednak pewna, iż po tę pozycję sięgnę ponownie. Przepiękna i momentami bajkowa wprost historia sprawia, iż rzeczywistość zupełnie przestaje istnieć- fabuła wciąga bez reszty. Niebezpieczne i niespodziewane zupełnie zwroty akcji dodają całej historii pikanterii. Przede wszystkim jednak pochwalić mogę fakt wywoływania we mnie tak skrajnych i silnych emocji, tym razem nie czytałam tylko dla czytania, ale i dla nich. Warto nadmienić, iż jest to debiutancka powieść Pani Patrycji, za którą zdecydowanie należą jej się ogromne oklaski i podziękowania za fakt stworzenia tak cudnej rzeczywistości na kilka pięknych, choć jesiennych, moich wieczorów. Jestem pewna, iż każdy, kto sięgnie po tę książkę, podzieli moje zdanie w większej części. Od siebie mogę tylko zachęcić do jej wyboru na te długie, szarawe wieczory... i nie tylko. ;-)

Jeśli jesteście ciekawi fragmentów, zapraszam Was, Kochani, na stronę Planu: http://ksiazkaplan.pl lub na facebookowy fanpage: klik ;).

Słyszeliście może o tej powieści? Być może już ją przeczytaliście? Jakie macie odczucia? A może- czujecie się zainteresowani? 
Polecam.
xoxo


Pokrewne posty

Brak komentarzy:

Serdecznie dziękuję za wszystkie opinie, wiadomości oraz czas poświęcony na czytanie mojej strony- tworzę ją dla Was! :-)