Barbara Seleman - Zanim spłonę - recenzja
Musisz nareszcie rozliczyć
się z przeszłością, choć bynajmniej tego nie chcesz. Położony nad jeziorem dom,
który odziedziczyłaś po zmarłej mamie to miejsce, z jakim masz ostatnie ze
szczęśliwych wspomnień z dzieciństwa. Wtedy jeszcze było Was troje - Ty oraz
rodzice. Uśmiechnięci na zdjęciu, objęci, niewiedzący wówczas, że za chwilę
cały świat runie w gruzach. Kiedy miałaś zaledwie osiem lat ze szczerbatej i
gotowej na wszystko ośmiolatki musiałaś stać się niemalże dorosła. Matka zmarła,
rodząc Twoją młodszą siostrę Holly. Tego dnia trupem za życia zaczął być także
Twój ojciec, który - zamiast się Wami opiekować - pogrążył się w powolnej,
wyniszczającej degrengoladzie, nasączonej coraz większą liczbą używek. Z ukochanego
domku nad wodą przenieśliście się do cokolwiek nieciekawego mieszkania, z jakim
właśnie udało Ci się pożegnać - jako że tata finalnie doprowadził się do
śmierci. Nie wspominasz tego lokum dobrze, zatem potrwało to tylko chwilę. Masz
jednak świadomość, że przed Tobą o wiele trudniejsze zadanie. Opróżnienie całkiem
sporej wilii po matce, w jakiej nie byłaś zresztą od półtorej dekady, niesie za
sobą ogromny ładunek emocjonalny. Nie wiesz, czy udałoby Ci się pojechać tam
samej, zatem postanowiłaś poprosić o pomoc najbliższych. Towarzyszy Ci Liam -
ukochany chłopak, który jawi Ci się niczym anioł, co to postanowił zmaterializować
się w Twoim życiu. Wciąż powtarzasz sobie, iż jest dla Ciebie o wiele za dobry
i że z pewnością opuściłby Cię, gdyby poznał Twoje najmroczniejsze sekrety,
zatem starasz się robić wszystko, by trzymać własne demony w ukryciu. Jedzie z
Wami również jego siostra bliźniczka, z jaką udało Ci się zakumplować oraz
Twoja wieloletnia przyjaciółka Brooks. Co z kolei Cię nie cieszy, ma do Was dołączyć
także jej chłopak, przemocowiec, tyran i narcyz, jakiego najchętniej
skasowałabyś z jej życia. W miejscu przeznaczenia okaże się jednak, że dom jest
o wiele bardziej zrujnowany niż sądziłaś - i są tam dwie dodatkowe osoby…
„W mojej wyobraźni wszystko jest czarno-białe i przerażające, jakby przepuszczone przez filtr, którego nie jestem w stanie w żaden sposób zdjąć. Myślę, że będę czuła się uwięziona pomiędzy dwoma światami i będę zmuszona patrzeć na cierpienie moich bliskich.”
Sennie otwierasz oczy, kiedy Liam po raz wtóry wypowiada Twoje imię. Powtarzające się: Emory przywołuje w Twojej głowie wspomnienie, któremu wolisz się nie oddawać we władanie. Prostujesz się na samochodowym siedzeniu do pozycji siedzącej i dochodzisz do wniosku, że chyba podczas drogi wypiłaś więcej trunków dla dorosłych niż powinnaś. Piwo, drugie, butelka whisky wyciągnięta z torebki… Ile tego było? Nieważne. Nie będziesz się teraz winić, wszak zapewne każdy na Twoim miejscu, zmierzając uporać się z bolesną przeszłością, próbowałby się jakkolwiek otumanić. Za szybą auta przesuwają się znajome krajobrazy. Już za moment znajdziesz się ponownie nad jeziorem Eagleton - tam, gdzie… ostatni raz byłaś prawdziwie szczęśliwa. Jak to będzie, zobaczyć po tak długim czasie nieobecności ten sam pomost nad wodą, usiąść przy rodzinnym stole, położyć się w dawnym pokoju, który opuściłaś jako ośmioletnia dziewczynka? Czy wciąż są tam ślady małej Mary, jak zwracają się do Ciebie najbliżsi? Miś, bez jakiego nie umiałaś zasnąć, lalka uczesana niewprawną ręką? Czy w gabinecie mamy wciąż czuć zwietrzały zapach jej perfum a na komodzie tkwi zasuszona szminka? Może tata zostawił gdzieś niedoczytaną gazetę, nierozwiązaną do końca krzyżówkę? Próbujesz skupić wzrok na wszystkim, co mijasz po drodze - i jesteś zszokowana tym, jak wiele się zmieniło. Przyznajesz jednak przed sobą, że zapomniałaś już, na jak dużym odludziu położony był Wasz dom… Mijane lasy sprawiają, że mimowolnie robi Ci się chłodniej. Twoja przyjaciółka chyba również jest nieco zaskoczona okolicą - zauważasz, że obserwuje ją z coraz większym niepokojem. Robi się ciemniej, ale na szczęście niebawem docieracie na miejsce. Zakurzony, zarośnięty i niszczejący budynek sprawia upiorne wrażenie, choć nie wahasz się długo, nim przekroczysz jego próg. Zaraz za Wami na miejsce dociera również zbędnie szpanerskim samochodem chłopak Brooks, który postanowił przywieźć bez Twojej zgody swojego przyjaciela i jego nastoletnią siostrę, co to wygląda, jakby właśnie uciekła z festiwalu dla gotów. Zanosi się na to, iż weekend w domku nad jeziorem będzie pełnoprawną imprezą. Cóż, może dzięki temu łatwiej uporasz się z opróżnieniem wszystkich komnat i pożegnaniem przeszłości. Pora otworzyć pierwsze drzwi… i wypuścić kryjące się za nimi upiory.
„Niemal namacalnie czuję,
jak wszystko, co gotowało się we mnie przez te wszystkie lata, zaczęło wypływać
na powierzchnię. Jestem niczym wulkan gotowy do erupcji i zamierzam spalić
wszystko, co mnie otacza.”
Od kilku lat, a właściwie od momentu, gdy dopuściłaś się czegoś niewybaczalnego, o czym nie możesz nikomu powiedzieć, znieczulasz się za pomocą alkoholu. Każda stresowa sytuacja powoduje, że zaglądasz do butelki, dzięki jakiej zawartości łatwiej jest znieść Ci nieznośność otaczającej rzeczywistości. Nie inaczej jest i tym razem, na skutek czego już chwilę po przyjeździe i kilku kłótniach między towarzystwem, czujesz się tak źle, że musisz się położyć do łóżka. Dręczą Cię wspomnienia, pogrążasz się w eskalującym szaleństwie i nawet Liam nie potrafi uspokoić Cię jak zawsze. Co gorsza, obrzucasz go w pijackim półśnie obelgami i każesz zostawić samą, co w końcu niechętnie czyni. Następnego poranka, kiedy słońce razi Cię w oczy na tyle, że postanawiasz wstać i spróbować się ogarnąć a potem wszystkich przeprosić za swoje wczorajsze zachowanie, czujesz się już trochę spokojniejsza. Na szczęście Twój chłopak nadal jest na miejscu i nawet nie ma Ci za złe wczorajszej awantury. Postanawiacie pojechać do najbliższego, choć i tak niestety oddalonego o kawał drogi, sklepu, aby uzupełnić zapasy. Niestety szybko okazuje się, że zaistniała sytuacja, jakiej nie przewidzieliście w najgorszych koszmarach. W domu nie ma zasięgu, na skutek czego jedyna komórka nie działa a dom nie ma linii telefonicznej. W obu samochodach ktoś przeciął zaś opony… co uczynił z pełną premedytacją, sądząc po ostrości nacięć. Decydujecie się więc na najgorszą możliwą opcję. Część z Was pójdzie przez las do okolicznego miasteczka sprowadzić pomoc - i zrobić niezbędne zakupy. Brooks zostanie z chłopakiem na miejscu i na Was poczeka. W okolicy krąży zaś burza, która rozpęta się w najstraszniejszym możliwym momencie. Nie wszyscy wrócą z wyprawy… i nie każdy pozostanie żywy. Najtrudniej bronić się zaś przed zemstą i zagrożeniem, które przychodzą z najmniej spodziewanego miejsca. Upiorny domek nad jeziorem będzie świadkiem kolejnych zbrodni…
„Polubiłam tę ciemną
stronę. Czułam, że mogę o wiele więcej zrobić, gdy tańczę, jak ona mi zagra.
Stawałam się osobą, którą zawsze chciałam być.”
Położona wśród lasów na
odludziu, opuszczona willa i brak łączności ze światem. Kumulujące się, czarne
chmury, które zwiastują pogodową apokalipsę. Grupa znajomych, którzy na skutek
groźniejących okoliczności i niewytłumaczalnych wydarzeń, zaczynają nawzajem
obrzucać się podejrzeniami. Vendetta, jaka przez wiele lat czekała w ukryciu,
by zaatakować z pełną mocą… Można napisać, iż to wszystko już było, a jednak z
dobrze znanych czytelnikom motywów Barbara Seleman stworzyła na wskroś
oryginalny thriller, który trzyma w napięciu od pierwszej do ostatniej strony.
Wszystko dzięki umiejętnie odsłanianym skrawkom akcji, jakich nijak nie dało
się wcześniej przewidzieć. „Zanim spłonę” to podany zimną warstwą językową thriller,
w jakim emocje eskalują we wręcz namacalny sposób - doskonale przetransferowane
z barwnych bohaterów na odbiorcę. Autorka żongluje fabularnymi wydarzeniami na
krawędzi jawy i snu, pijackich omamów i strasznej rzeczywistości, udanie
budując miejsce, w jakim nic nie jest takim, jakie się wydawało. Spokojne
fragmenty akcji wielokrotnie zostają zrównoważone plot twistami, które powodują
mimowolne ciarki na całym ciele. Te najmroczniejsze - na wskroś pożądane u
miłośników lektur spod ciemnej gwiazdy. Ostatnimi czasy miałam wrażenie, że
poziom polskich thrillerów staje się coraz gorszy. Płaskie i przewidywalne, w
większości nie mają już tego mistycznego czegoś. Powieść Pisarki - na domiar
dobrego: debiut - przywróciła mi wiarę w ten gatunek literacki. Oto historia,
której nie można odłożyć przed poznaniem zakończenia, po jakiego przeczytaniu
jeszcze przez moment delektuje się tym, jak doskonale grała na uczuciach,
powodując całą kawalkadę emocji. Otwarty, szokujący finał powoduje zaś na
ustach wykwit uśmiechu rodem tego u kota z Cheshire. Może bowiem w domku nad
jeziorem w istocie mogą czaić się potwory. Co jednak, jeśli najgorszym z nich…
jesteś Ty sam? Kapitalne odcienie thrillera mieszającego w jaźni opatruję notą
mocnych 8 na 10 punktów. Moc mrocznych mocy.
„Pięć milionów puzzli. Moje
życie jest jak pięć milionów puzzli. Obejrzenie każdego z elementów jest
niemożliwe, a co dopiero rozpoczęcie składania ich w całość.”
0 comments
Serdecznie dziękuję za wszystkie opinie, wiadomości oraz czas poświęcony na czytanie mojej strony- tworzę ją dla Was! :-)