piątek, 5 sierpnia 2016

Olej arganowy Nacomi - moja włosowa perełka

Witajcie, Kochani.
Jeśli śledzicie mój facebookowy fanpage (klik), zapewne wiecie, iż w najbliższym czasie będę sporo przebywać również i tutaj, a nie głównie na facebooku. Postanowiłam przenieść również na bloga wszystkie recenzje, które niemalże codziennie zamieszczałam na swoim fanpage'u, ażeby czytelnikom prościej było wyszukać moje opinie. Trzymajcie kciuki, prace ruszą już niedługo. :-) W planie także zmiana szaty graficznej- i to dla mnie największe wyzwanie.

Dzisiaj pojawiam się z recenzją oleju arganowego marki Nacomi, który udało mi się jakiś czas temu wygrać w konkursie na fanpage'u facebookowym sklepu NaturalS, w którym znajdziecie same naturalne produkty- oleje, mydła, produkty do pielęgnacji ciała, czy włosów oraz specjalnie przygotowane serie- nawet i dla kobiet w ciąży. Polecam przyjrzeć się ofercie. ;-)

Zanim jednak opowiem Wam o tym konkretnym oleju i moich odczuciach odnośnie jego użytkowania, przytoczę Wam kilka informacji na temat samego oleju arganowego. 


Mówiąc w telegraficznym skrócie, najważniejsze informacje:
- olej arganowy ma zastosowanie nie tylko kosmetyczne, stosowany jest również w kuchni (jest to jednak inaczej wytwarzany rodzaj spożywczy)
- powstaje z drzewa arganowego, które znajduje się tylko w jednej części Maroka- dlatego jest najtrudniej dostępnym olejem na świecie
- w kosmetyce ceniony jest przede wszystkim ze względu na zawartość antyoksydantów, jak witaminy E, dlatego nazywany jest eliksirem młodości- zapobiega pojawianiu się zmarszczek i wygładza te już istniejące
- sprawdza się także w pielęgnacji skóry- świetnie chroni przed wiatrem, słońcem i innymi szkodliwymi dla skóry czynnikami zewnętrznymi
- kontroluje sebum- może więc pomóc osobom z problemami łupieżu, czy też trądziku
- świetnie odbudowuje, dzięki czemu można również stosować go na paznokcie
- nawilża, przez co jest jednym z najlepszych olei dla włosów, szczególnie tych suchych i zniszczonych (ale nie tylko).


Skoro teorię mamy już za sobą, pora na recenzję oleju arganowego Nacomi

Olej arganowy Nacomi jest zamknięty w szklanej buteleczce wielkości 50 ml. Kiedy go zobaczyłam, pomyślałam sobie- niewielki, pewnie starczy mi na dwa razy. Pomyliłam się jednak i to sporo- użyłam go już co najmniej sześciokrotnie, a zużyłam może 15 ml. Zdziwiło mnie to, ponieważ zazwyczaj potrzebuję co najmniej 3-4 łyżek oleju, ażeby szczegółowo pokryć moje włosy (dla przypomnienia, sięgają zapięcia stanika, olej zaś nakładam na długość włosów od połowy ucha w dół). Myślę, iż spory udział ma w tym fakcie konsystencja- jest lejąca się, ale nie tak mocno jak to jest w przypadku większości olejków- dzięki temu z łatwością można wmasować olej we włosy.


Wcześniej nigdy nie nakładałam czystego oleju arganowego na włosy- zawsze były to jakieś mieszanki, dlatego przy pierwszym użyciu nieco zaskoczył mnie zapach, który nie jest najładniejszy. Nie jest jednak mocno uciążliwy, szczególnie biorąc pod uwagę mój sposób stosowania- jak widzicie na fotkach, w tle widnieje jeszcze ukochana szczotka Tangle Teezer oraz termocap, który był dołączony do maski BiowaxOtóż olej nakładam zawsze przed myciem włosów, na włosy suche i rozczesane. Po aplikacji oleju wczesuję go raz jeszcze w długość włosów (tutaj TT sprawdza się idealnie), po czym nakładam na włosy taki przykładowo termocap lub zwykłą reklamówkę i na to nakładam jeszcze ręcznik (w upały tylko reklamówkę lub chustę, coby nie nabawić się łupieżu). I tak sobie chodzę minimalnie godzinę, zazwyczaj nawet około pięciu.


Co robię później? Zamiast od razu użyć szamponu, najpierw olej emugluję odżywką. Po co? Zmywanie oleju od razu szamponem jest procesem ciężkim i bezsensownym- właściwie zdzieramy to, co przed chwilą działało na włosy, szczególnie jeśli szampon ma sls, czyli najsilniejszy detergent. Wiele z odżywek zaś ma właściwości myjące i, o dziwo, dużo prościej usunąć olej z włosów przy pomocy samej odżywki. Oczywiście po tym skórę głowy myję przy pomocy szamponu, długość zaś dodatkowo myje spływająca z włosów piana. Następnie ponownie na włosy nakładam na moment odżywkę, zmywam ją, traktuję lekko odsączone włosy odżywką w spray'u, czy też odrobiną serum i pozostawiam włosy do wyschnięcia.


Ano i wreszcie, efekty na włosach po oleju arganowym Nacomi:
- włosy są o wiele bardziej lejące się, przez co nabierają zdrowego wyglądu
- zapach po myciu jest całkowicie niewyczuwalny na włosach (słusznie sobie przy nakładaniu zawsze myślę, że to jak z lekiem- źle pachnie, czy źle smakuje to pomoże!)
- włosy są miękkie w dotyku i pięknie się błyszczą
- (troszkę takich mam, pozostałości dawnych cieniowań) nie widać żadnych połamanych włosków na długości włosów
- końcówki nie są rozdwojone (a przynajmniej tego nie widać, o co w końcu chodzi :D).

Reasumując, polecam serdecznie. Obok moich olejowych ulubieńców, czyli oleju lnianego, winogronowego, Babydream fur mama oraz mieszanki olejków Yves Rocher, olejek arganowy Nacomi zdecydowanie dołącza do grona must have, jeśli chodzi o moje włosowe perełki.

Znajdziecie go na przykład w sklepie NaturalS w cenie 23 zł w dziale oleje naturalne.

Jakie Wy macie zdanie na temat olejowania i oleju arganowego? Jacy są Wasi ulubieńcy?
xoxo, do usłyszenia. 

1 komentarz:

  1. Kurcze, kolejny raz natykam sie dzis na produkty Nacomi. To jest fajna marka ;) pozdrawiam i zapraszam ;)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za wszystkie opinie, wiadomości oraz czas poświęcony na czytanie mojej strony- tworzę ją dla Was! :-)