13:47:00

Biovax olej awokado i bambus - maska i olejek

Witam się z Wami drugim postem dzisiaj. ;-)

Tym razem artykuł na temat dwóch produktów marki L'biotica Biowax, które ostatnimi czasy bardzo się ze mną- a właściwie rzecz ujmując- z moimi włosami polubiły. Mowa o masce z klasycznej serii awokado i bambus oraz regenerującym olejku do włosów z tej samej serii. 

(tak, tak, wcale sobie z tą fotką nie żartuję- nie ma to jak oryginalne zdjęcie- bo po cóż przecież co 
roku ubierać choinkę? ;-))

13:13:00

Joanna seria hialuronowa - szampon, odżywka, spray i balsam

Witajcie, Kochani. 
Dzisiaj post na temat kosmetyków z serii hialuronowej Joanna- szamponu, odżywki, odżywki w spray'u oraz balsamu do ciała. 

Jeśli chcecie wiedzieć jak owe produkty sprawdziły się u mnie, zapraszam do przeczytania wpisu. ;-)



13:17:00

Podkład Maybelline Dream Velvet nude

Witajcie, Kochani.
Jak widzicie, dzisiaj na blogu pojawiło się mnóstwo mini-recenzji. Zostały one przeniesione z facebooka, gdzie przez jakiś czas je pisałam. Postanowiłam przenieść je tutaj, ażeby i czytelnicy bloga mieli do nich łatwy dostęp. Powracam bowiem do starej metody, jak pewnie zauważyliście- recenzje tutaj, linki na fanpage'u. Oto ostatnia z zaległych recenzji.

Dzisiaj kilka słów na temat nowości od Maybelline New York Polska- podkładu Dream Velvet. Wybrałam odcień 21 nude, który nie jest ani za ciemny, ani za jasny. Fajnie dopasowuje się do odcienia skóry. Zapach przyjemny. Lekka konsystencja musu dobrze rozprowadza się na twarzy... Do czasu. Pomimo matującego kremu, który zawsze kładę pod podkład, ten po prostu ślizga się po twarzy tak, że nie da się go równo, ładnie rozprowadzić. Próbowałam z mniejszą i większą ilością- to samo. Nałożenie pudru po podkładzie powoduje efekt nierównej maski i plamy (jakby mi ktoś sypnął w twarz pudrem sypkim w dużej ilości. Niestety, działanie matujące (pomijając efekt maski) również utrzymuje się bardzo krótko. Próbowałam użyć go także w chłodniejszy dzień- pomyślałam, że może to upał i wilgotna skóra twarzy jest problemem. I tutaj nie zdał swojego zadania. Jestem niestety negatywnie zaskoczona, w porównaniu do niemal każdego podkładu, który miałam, bo spodziewałam się świetnej nowości. Koszt to 30 zł. Produkt oceniam 3/10 za wygodne opakowanie, miłą konsystencję i przyjemny zapach. Patrząc na działanie, zostaję zdecydowanie przy swoich ulubionych podkładach marki Rimmel oraz KOBO.


Zapraszam także na wczorajszy, dłuuugi post, w którym pokazałam swoje włosowe zbiory. :-)
xoxo

13:14:00

Maska do włosów ElestabionR

Dzisiaj kilka słów na temat maski regenerującej do włosów Floslek Laboratorium Kosmetyczne ze specjalnej linii Elestabion R. Produkt jest przeznaczony do włosów suchych, łamliwych, zniszczonych, a także i farbowanych. Skład jest naprawdę świetny moim okiem- w masce znajdziemy olej z pestek moreli, ekstrakt z żeń-szenia, olej arganowy oraz keratynę. Konksystencja kremowa lekka, produkt łatwo wycisnąć z tubki, która podoba mi się szatą graficzną- nieprzesadzona, wygląda profesjonalnie. Producent poleca nałożyć maskę na włosy na 5 minut po myciu. Próbowałam tą metodą (efekt niezły), jednak dużo lepiej sprawdziło się u mnie nałożenie maski na włosy przed myciem na 15-30 minut. Po tym czasie delikatnie myłam skórę głowy (włosy umyła spokojnie spływająca piana) i nakładałam lekką odżywkę. Włosy rozczesywały się bez problemu już po zmywaniu maski Floslek wodą. Po wyschnięciu włoski lekkie, lejące, wyraźnie odżywione, przyjemnie pachnące- i, co dla mnie jest wielkim plusem- naturalnie nabłyszczone. Zdecydowanie polecam osobom o włosach zniszczonych, suchych, pozbawionych blasku. Cena to ok. 25 zł. Produkt spełnia obietnicę producenta, z czystym sumieniem mogę przyznać 9.5/10.


13:13:00

Odżywka Matrix moisture

Dzisiaj kilka słów na temat odżywki do włosów Matrix Professional Haircare & Color moisture. Odżywkę dostałam w litrowym opakowaniu- dla mnie to duży plus, ponieważ znikają u mnie pewnie większe ilości odżywek do włosów, niż wody.  Opakowanie wygodne, żadnych problemów z wydobyciem odżywki. Konsystencja kremowa lekka. Niestety pod koniec opakowania pojawił się taki problem, iż reszta odżywki zbiła się na dole opakowania w gęstą masę typu budyń. Ależ, to w końcu ja. Poradziłam sobie i tak. Chociaż na włosy ciężko było tę resztę nałożyć. Zapach nie był mocny, ale pomimo tego średnio mi się podobał. Skład... Hm, być może Was zaskoczę, ponieważ większość zapewne uważa, że jak kosmetyk profesjonalny i fryzjerski to skład musi mieć super. Błąd. Często to same silikony (które lubię ale nie solo- w odżywkach czy markach z dodatkiem olejków, naturalnych składników czy też nawilżaczy), które mają stworzyć efekt włosów wow, tak aby klientka do fryzjera wróciła. Tu ze składem jest jednak inaczej- nie ma silikonow (co jest dla mnie dużym zaskoczeniem), jednak nie ma też praktycznie żadnych bogatych substancji odżywczych. Tylko natłuszczajaca gliceryna i olejek z moreli. Co do efektu- włosy mogę bez problemu rozczesac, są lekko wygładzone, jednak nie są wyraźnie nawilżone czy odżywione - a w końcu to seria do włosów suchych i zniszczonych. Jestem ciekawa nowej kolorowej serii- pomimo, że z tego produktu nie do końca jestem zadowolona, zapewne którąś z nowości przetestuję. Produkt oceniam 5/10.


13:12:00

Maska do włosów 7th heaven manuka honey

Dzisiaj kilka słów na temat miodowej maski do włosów 7th Heaven. Zdjęcie zapożyczone z Google, ponieważ oczywiście przed zrobieniem fotki opakowania je wyrzuciłam . Drugie zdjęcie moje- zbliżenie na skład, który uważam za naprawdę świetny. Naturalny, bez zbędnych dodatków- tylko olejki (w tym kokosowy, abisyński) oraz miód. Jedna saszetka starczyła mi na jedno użycie na całą długość włosów i skórę głowy- jak zaleca producent. Trochę się obawiałam obciążenia, ale niesłusznie- choć drugi raz nałożyłabym ją tylko na długość włosów, bo miałam odrobinę bardziej płaskie włosy u góry niż zawsze. Konsystencja kremowa lekka, zapach bardzo przyjemny, jak miodowy jogurt. Użyłam jej po myciu, zostawiając na jakieś 5 minut. Włosy rozczesac dały się bez problemu, były wygładzone i lśniące. Wyglądały naprawdę zdrowo. Coś czuję, że zaprzyjaźnię się z produktami tej marki. Polecam spróbować. 8/10.



13:10:00

7th heaven dead sea sheet mask

Dzisiaj kilka słów na temat maseczki do twarzy 7th Heaven z wodorostami morskimi. Przede wszystkim, bardzo mi się podoba opakowanie tych maseczek. Kolorowe, oryginalne, zdecydowanie przykuwają uwagę. Maska z wodorostami jest zrobiona bardzo oryginalnie- to nie papka, którą nakłada się na twarz, tylko coś w rodzaju mokrej szmatki, którą po prostu przykładamy do twarzy. Ma wycięte otwory na oczy, nos i usta, więc spokojnie, nie udusi. Pachnie świeżo i przyjemnie, orzeźwiająco. Dodatkowo delikatnie chłodzi. Po zdjęciu jej z twarzy i lekkim osuszeniu twarzy ręcznikiem stwierdzam, że maseczka jest naprawdę świetna. Skóra błyszcząca, promienna, widocznie nawilżona. Powiedziałabym, że pełna blasku. Zdecydowanie polecam, szczególnie w okresie kiedy słońce wysusza twarz. 10/10, zasłużone.


13:09:00

Rapunzel Hair argan oil

Dzisiaj kilka słów na temat olejku arganowego od Rapunzel Hair & Beauty hair extensions Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, iż jest to mój ulubiony środek obecnie do zabezpieczania końcowek włosów po myciu. Konsystencja olejowa gęsta, trochę jak w olejku Isana. Zapach bardzo delikatny, jednak ładny. Już niewielka ilość 3-4 pompek wystarcza mi na jeden raz. Końce wyglądają po nim na dużo zdrowsze. Są miłe w dotyku i, co najważniejsze, zabezpieczone przed zniszczeniami mechanicznymi. Wielkim minusem jest jednak cena- bo aż 99 zł- https://www.rapunzelofsweden.pl/pielegnacja-i-ukladanie-wlosow/pielegnacja-wlosow/hair-oil-argan Na spokojnie jednak znajdziecie olejek arganowy dużo taniej- zamiast takiego serum równie dobrze można kupić zwykły olej i wmasować odrobinę w końce. Produkt oceniam 8/10 właśnie ze względu na cenę.


13:07:00

Żel oczyszczający do twarzy Dermacos

Dzisiaj kilka słów o żelu oczyszczajacym do twarzy Laboratorium Kosmetyków Naturalnych Farmona dermacos. Produkt w wygodnej tubie, konsystencja żelowa lekka, zawiera peeling, drobny i delikatny który wprost uwielbiam. Zapach całkiem przyjemny. Stosuję do oczyszczenia twarzy mniej więcej dwa razy w tygodniu. Doskonale oczyszcza skórę z resztek makijażu. Pozostawia twarz matowa, gładka i przyjemnie ściągnięta. Używanie go jest dla mnie naprawdę czystą przyjemnością. Przeznaczony jest do wielu rodzajów skóry, więc naprawdę polecam spróbować. Cena to około 15 zł. Produkt oceniam 9 na 10.


13:06:00

Jedwab do włosów Green Pharmacy

Dzisiaj kilka słów na temat jedwabiu do włosów firmy Green pharmacy. W przeciwieństwie do na przykład jedwabiu Biosilk ten jest dobry, ponieważ nie zawiera szkodliwego dla włosów alkoholu (alcohol denat). Konsystencja płynna, w sam raz. Zapach bardzo lekki, ale przyjemny. Stosuję kilka kropel już po myciu na końce przed rozczesaniem włosów, co jedwab ułatwia. Końcówki wyglądają po nim lepiej, są ładnie wygładzone. Nie musimy się również obawiać obciążenia włosów, ponieważ jedwab jest substancją lotną- odparuje z naszych włosów już po kilku godzinach, więc można go dołożyć. Cena to około 7 zł, a buteleczka, choć mała, jest wydajna. Ocena 8/10.


13:05:00

Mleczko do demakijażu Auchan

Dla odmiany dziś kilka słów na temat mleczka do demakijażu, które jak widzicie już mi się kończy. Zawsze byłam wierna ogórkówemu mleczku Ziaja Polska, które bardzo lubię, jednak będąc w Auchan skusiłam się ostatnio na zakup mleczka ich produkcji. Konsystencja kremowa lekka, bardzo przyjemny jogurtowy zapach. Wielkim plusem jest dla mnie pompka- niewątpliwie ułatwia to aplikację na wacik, choć nie sprawdza się teraz, kiedy produktu jest już resztka. Przyjazna cena, niecałe 7zł- a produkt jest bardzo wydajny. Maluję się prawie codziennie, a nie pamiętam już, kiedy kupiłam to mleczko. Wielki plus- nie podrażnia oczu, radzi sobie nawet z wodoodpornym tuszem czy eyelinerem. Nie zostawia paskudnych czarnych plam i smug, których wprost nie cierpię. Niestety nie do końca radzi sobie z dokładnym zmyciem całości podkładu w towarzystwie pudru i bronzera- trochę zawsze już po demakijażu zostaje mi na waciku po myciu twarzy tonikiem. Reasumując, polecam. Kupię drugą butelkę. Produkt oceniam 8.5/10.


13:04:00

Szampon do włosów Pirolam

Dzisiaj kilka słów na temat szamponu Pirolam. Mam tylko małe opakowanie, ale jak tylko mi się skończy- kupię większe. Szampon jest świetny do oczyszczania włosów i skóry głowy, jakie funduję sobie raz w tygodniu. Nie zmagam się z problemem łupieżu na stałe- czasem mi się zdarza nabyć trochę przez zbytnie obciążenie skóry głowy- i tutaj pirolam również sprawdza się świetnie. Skóra głowy jest oczyszczona, nie drażniąco, lecz delikatnie i przyjemnie, włosy również są wolne od wszystkiego, co się na nich zbiera. Zapach dość neutralny, konsystencja żelowa bardzo lekka, przez co jest wydajny. Bardzo fajnie, że w składzie są nie tylko detergenty, jak to w przypadku takich szamponów bywa, ale i witaminy. Jak najbardziej polecam- nie tylko osobom z problemem łupieżu, ale i do cotygodniowego oczyszczania włosów, które u mnie jest niezbędnym elementem pielęgnacji (często używam tu też szamponów typu Barwa, które bardzo lubię). Oceniam 10/10.


13:03:00

Drożdżowa maska do włosów babci Agafii

Dzisiaj recenzja produktu, który bardzo sobie chwalę w walce o porost nowych włosów oraz o zwiększenie liczby obecnych, a mianowicie o drożdżowej masce do włosów babci Agafii. Maskę tę nakładam po myciu na kilka minut tylko na skórę głowy i robię masaż. Potem płuczę włosy. Stosuję ją co dwa dni. W składzie znajdziemy same naturalne składniki- drożdże, naturalne zioła czy olejki. Żadnych sls, parabenow, sztucznych rzeczy. Konsystencja jest bardzo bardzo wodniscie-kremowa, dlatego trzeba uważać przy nakładaniu, żeby wszystko nie poszło do wanny.  Zapach naturalny, przyjemny, pomimo tego że nie są to perfumy- bardzo mi się podoba. Zauważyłam wzrost tzw baby Hair, czyli nowych włosków. Moje zaś rosną dzięki niej trochę szybciej. W kuracji z wcierka Jantar oraz piciem pokrzywy i skrzypu sprawdza się świetnie. Cena w mojej drogerii to 12.50, więc niewiele. Produkt oceniam 9/10. Polecam spróbować.


13:01:00

Odżywka w piance Pantene aqua light

Dzisiaj kilka słów na temat lekkiej odżywki do włosów Pantene Polska w wersji aqua light. Odżywka jest w formie pianki, dzięki czemu jest bardzo wydajna. Konsystencja lekkiej chmurki, która - już mała - starcza mi na całą długość włosów. Nakładam ją po myciu włosów i po odżywce i wbrew przepisowi zostawiam (nie tylko w wersji aqua light), ponieważ jest naprawdę lekka i nie obciąża włosów. Zapach lekki, ale przyjemny. Włosy dobrze się rozczesują. Niestety w składzie nie ma nic ciekawego pod kątem odżywczym- ot, bardzo lekka odżywka. Na pewno sprawdzi się na włosach niezniszczonych i niskoporowatych. Jak dla mnie- ocena neutralna. 5/10. Produkt dostępny w Rossmanie za bodajże 15zł. Ktoś już próbował?


13:00:00

Tonik Loreal ideal soft

W związku z tym, iż wzięłam na celownik produkty do pielęgnacji włosów, żeby Was do imentu nie zanudzić, dla odmiany powiem kilka słów od siebie na temat produktu do pielęgnacji skóry twarzy a mianowicie o łagodnym toniku oczyszczajacym do twarzy marki L’Oréal Paris Polska ideal soft. Opakowanie wygodne, konsystencja wodnista, lekko oleista. Niestety w składzie wysuszający alkohol denat, co denerwuje mnie w większości tonikow- używam go więc nie codziennie a tylko do oczyszczenia skóry twarzy po demakijażu- świetnie bowiem usuwa jego resztki, z którymi czasem nie radzi sobie mleczko. Zapach przyjemny, skóra pozostaje oczyszczona, matowa i przyjemnie jędrna. Początkowo nie byłam do niego przekonana właśnie przez wyżej wspomniany alkohol w składzie, ale z czasem całkiem się polubilismy. Cena to około 15zł. Produkt oceniam 7/10.


12:59:00

Odżywka Yves Rocher nutrition

Dzisiaj kilka słów na temat jednej z moich ulubionych odżywek do włosów-Yves Rocher Polska nutrition. Odżywka, podobnie jak wszystkie ich kosmetyki oparta jest jedynie na naturalnch składnikach. Żadnych parabenów czy sztucznych barwników. Wersja nutrition zawiera olej ze słodkich migdałów, wyciąg z owsa oraz antyoksydanty, które są przydatne w kosmetykach do włosów. Jest więc odżywką humekantowo-proteinową. Konsystencja kremowa bardzo lekka, nieuciążliwy przyjemny zapach. Nakładam ją na włosy zarówno przed myciem jak i po myciu. W obu przypadkach działanie oceniam bardzo pozytywnie- włoski są miękkie, błyszczące, zdrowe, nie ma problemu z ich rozczesaniem. Cena to 10 zł- a pomimo stosunkowo niewielkiego opakowania odżywka jest wydajna dzięki lekkiej konsystencji. Produkt z czystym sumieniem oceniam 10/10. 
A Wy- lubicie jakieś kosmetyki Yves Rocher do pielęgnacji włosów? A może jakieś inne?



12:58:00

Szampon Yves Rocher volume

Dziś o szamponie Yves Rocher Polska volume. Bardzo lubię kosmetyki tej marki do włosów, przede wszystkim dlatego, iż są one głównie na bazie roślin, przez co są bardzo delikatne. Konsystencja żelowa lekka. Bardzo przyjemny zapach. W składzie wyciąg z malwy, zero silikonow, parabenow, sztucznych barwników oraz brak sls- zamiast tego als, czyli nieco łagodniejszy detergent. Nie dodaje moim włosom objętości- ale powiem szczerze- nie spotkałam jeszcze kosmetyku, któremu by się to udało . Włosy jednak są po nim lekkie, nieobciążone, świeże. Doskonale oczyszcza- nawet z długo trzymanej maski czy oleju. Wydajny. Spokojnie mogę powiedzieć, iż to jeden z moich ulubionych szamponów. Cena to 12 zł. Produkt oceniam 9/10.


12:55:00

Maska Kallos multuvitamin

Dzisiaj kilka słów o jednej z moich ulubionych masek Kallos Polska które to zapewne każdy zna. Wczoraj skończyłam właśnie litrowe aż opakowanie. Mowa o wersji multiwitamina. W składzie znajdziemy olej z awokado, ekstrakt z pomarańczy, cytryny i zeń-szenia oraz witaminy B5, B6, C i E. Całkiem więc to jak na Kallos bogaty skład. Konsystencja kremowa lekka. Bardzo przyjemny owocowy zapach, który zostaje na włosach na dłużej. Stosowałam przed myciem na kilka godzin, solo lub z olejem. Włosy gładkie, łatwe do rozczesania i widocznie odżywione. Cena waha się od 8 do 15 zł za litr. Serdecznie polecam. 9/10.


12:53:00

Olejek Babydream fur mama

Olejek babydream fur mama- który większość kobiet używa, by nie mieć rozstępów po ciąży. Ja jednak kupiłam go w zupełnie innym celu- i w tym właśnie sprawdza się idealnie- do olejowania włosów! Nakładam go solo kilka godzin przed myciem. Ze względu na skład nie mieszam go z maską, czy niczym innym. Sam w sobie jest świetny. W składzie tylko potrzebne składniki- wszystkie przed zapachem, więc w porządnej ilości- olej sojowy, olej ze słodkich migdałów, olej słonecznikowy, olej jojoba oraz olej makadamia. Myślę, że każda włosomaniaczka w tym momencie powie wow. I słusznie! Zapach przyjemny, konsystencja właściwa nie za gęsta nie za rzadka, wydajny dzięki niewielkiemu otworkowi w butelce. Włosy wyglądają na zdrowsze, optycznie nawilżone, wygładzone i błyszczące. Leją się. Myślę, że sprawdzi się na każdych włosach. Do kupienia w Rossmann Polska za ok.15 zł. Polecam, szczere 10/10 ode mnie.


12:52:00

Olejek do włosów Isana

Olejku tego używam na końce włosów dla zabezpieczenia już po myciu- na mokre włosy, potem je rozczesuję. Starcza mi do tego ok. 5-6 pompek, czyli niewielka ilość. Zapach jest przyjemny, konsystencja oleista gęsta, dzięki czemu olejek jest bardzo wydajny. W składzie olej słonecznikowy, olej z nasion słonecznika, olejek arganowy. Oprócz tego emolienty i silikony, do zabezpieczania włosów jest więc idealny. Kiedy włosy już wyschną, końcówki wyglądają na zdrowsze, całość włosów (na który olejek przeciągam przy czesaniu) jest błyszcząca i bardziej mięsista. Po takiej dawce włosy nie są podatne na zniszczenia mechaniczne aż do kolejnego mycia. 
Cena w Rossmann Polska to około 15 zł. Serdecznie polecam, 9/10.
Edit: Właśnie zostało mi na ostatnie użycie- olejek starczył mi na ponad rok częstego użytkowania!


12:51:00

Kallos luminous shine szampon

O ile kocham wszystkie maski Kallosa (poza czekoladową), o tyle niestety żaden ich szampon się u mnie nie sprawdził. Większość tylko ładnie pachnie, ale i to nie zawsze. Co do szamponu nabłyszczającego, o którym dzisiaj mowa- bardzo wygodna butelka z pompką. Konsystencja szamponu płynna i dość rzadka. Widoczne drobinki. Zapach całkiem w porządku, bez szału. Niestety, gdyby nie odżywka włosów nie dałoby się rozczesac. Włosy stają się po nim tępe i szorstkie. Obiecanego połysku też jakoś ze świecą szukać. Dobry może do oczyszczenia skóry głowy, bo w składzie nie ma nic ciekawego- mocny detergent sls i praktycznie nic poza tym. 2/10 Cóż. Pozostaje kupować tylko maski!


12:50:00

Odżywka Syoss repair keratin therapy primer

W składzie małe cząsteczki protein keratyny, olejek z pestek brzoskwini, panthenol, gliceryna. Bardzo wygodne duże opakowanie, konsystencja kremowa lekka, zapach bez szału. Używam jej raz na jakiś czas już od dłuższego czasu na kilka minut po myciu i zużyć jej nie mogę. Kolejny kosmetyk Syoss, który niestety bardzo mnie zawiódł. Włosy można normalnie rozczesać, jedyny plus. Poza tym wyglądają niestety gorzej, niż przed użyciem odżywki- puchate sianko. Uwidocznione zniszczenia. Z bólem serca mogę ją nazwać jedną z najgorszych odżywek do włosów, jakie miałam nieprzyjemność używać.
No niestety, nie... 2/10. Cena to ok. 15 zł. 


12:49:00

Perfect.me natural oils maseczka do włosów

Maska Perfect.ME - perfekcyjne włosy w kolorze zielonym- naturalne oleje. W składzie zero parabenow, sztucznych barwników. Za to olej arganowy, kokosowy, jojoba, ze słodkich migdałów i makadamia! Istne bogactwo. Jest to jeden z trzech wariantów masek, które za grosze dostaniemy w saszetkach w Biedronce oraz w pełnowymiarowym opakowaniu w Hebe. Mnie na włosy długie jedna saszetka starcza na dwa użycia. Zazwyczaj nakładam ją na kilka minut po myciu włosów. Trochę się bałam wersji zielonej, gdyż moje włosy oleju kokosowego nie lubią. Wygląda jednak na to, iż towarzystwo innych olejów działa na nie świetnie. Konsystencja kremowa, przepiękny i trwały zapach, trochę jak perfumy na moją nutę. Włosy błyszczące, wygładzone, odżywione. Serdecznie polecam spróbować nie tylko właścicielkom włosów niskoporowatych, które olej kokosowy lubią, a wszystkim.  
8/10 ode mnie. Cena saszetki to 1,49 zł, cena pełnowymiarowanego opakowania to 8,99zł. 




12:48:00

Odżywka Chantal sessio sebum control

Chantal sebum control, odżywka, którą zużyłam wczoraj, ma zaliczać się do odświeżających. Bardzo wygodna butelka z pompką. Konsystencja kremowa bardzo lekka. W składzie lekkie substancje myjące, zioła oraz niewielkie cząsteczki protein. Na długość włosów sprawdzała się średnio- toteż używałam jej głównie do emuglowania oleju. Za to kiedy nie miałam czasu umyć włosów codziennie- położona na kilka minut na skórę głowy przed kolejnym myciem świetnie ją oczyszczała, odświeżała i nawilżała. Od czasu do czasu spokojnie zastępowała mi szampon. Żadnego obciążenia. Zapach w porządku. Oceniam działanie nie na długości włosów, bo to nie odżywka do mojego ich typu, ale do mycia skóry głowy oraz zmywania oleju- 6/10.


12:45:00

Maska do włosów Revlon uniq one super 10r

Maska Revlon Uniq One Polska. Aż dziesięć korzyści dla naszych włosów. Posiadam także serum z tej serii- ale o nim w innym wpisie. Jest to maska profesjonalna, którą każdemu chętnie polecę! Dlaczego! Nic nie dało mi efektu tak pięknych i wygładzonych włosów, na których w dodatku zapach maski utrzymywał się jeszcze na drugi dzień. W składzie żadnych protein, co dla mnie jest plusem. Konsystencja kremowa. Producent zaleca nałożenie maski na umyte włosy i pozostawienie jej na 3 minuty. Potem maskę należy spłukać. Tak też zrobiłam i efekt na włosach mogę spokojnie określić jako 'wow'. Następnym razem planuję nałożyć ją na dłużej. Jestem pewna, że efekt tafli będzie jeszcze mocniejszy. Gorąco polecam spróbować, z czystym sumieniem mogę dać 10/10.


12:43:00

Mleczko do włosów Auchan extra doux

Mleczko do włosów, na które skusiłam się w Auchan właściwie ze względu na nazwę- skojarzyła mi się z ulubioną serią odżywek Garnier, z których wersja awokado i karite jest moim ulubieńcem. Niestety produkt mnie rozczarował. Zapach jest przyjemny. Konsystencja kremowego glutka, którego nie da się łatwo wydobyć z pudełka. Odkręcam nakrętkę i macham butelką, bo inaczej się nie da. Stosuję po myciu jak odżywkę. Włosy rozczesują się bez problemu, jednak poza tym brak widocznych plusów- odżywienia czy wygładzenia. W składzie olej rycynowy, masło karite oraz olej kokosowy- na pewno nie do stosowania często, ponieważ olej rycynowy, o ile jest dobry na porost, o tyle nie na włosy. 

Edit: Postanowiłam resztę sprezentować mamie. Jakież było moje zdziwienie, kiedy powiedziała mi, iż ma po nim piękne i błyszczące włosy... Cóż, potwierdza to tylko tezę, iż co włos to obyczaj.

Cena ok. 7 zł. Ocena 3/10.



12:41:00

Odżywka Dove oxygen moisture

Tym razem o produkcie do włosów, który obiecywał wiele, a niestety okazał się bublem. Oczywiście jest to moje prywatne odczucie- u Was może być zupełnie inaczej.


Bardzo spodobał mi się jej wygląd- profesjonalna tuba, która dumnie prezentuje się na półce, uginającej się pod ciężarem kosmetyków. Odżywka przeznaczona przede wszystkim do włosów, które potrzebują nawilżenia. Zapach lekki, przyjemny. Konsystencja kremowa, lekko luźna. Nie ma problemów z wydostaniem jej z tubki. Brak protein w składzie, co dla mnie jest plusem, ponieważ mogę jej używać codziennie. Niestety słabo sprawdza się na moich włosach. Są one gładkie, mogę je rozczesac bez problemu, jednak niestety widocznego efektu nawilżenia, czy odżywienia brak. Raz nawet miałam po niej bardzo szorstkie włosy. Być może lepiej sprawdza się w duecie z szamponem. Zamierzam spróbować jeszcze wersji czerwonej, może będzie lepsza. Kosztuje około 20 zł.
Ocena 4/10.

12:38:00

Wcierka Jantar

W tym poście kilka słów na temat chyba najpopularniejszej wcierki na porost włosów- Jantar. 


Wcierka na porost włosów Jantar Farmona jest z wyciągiem z bursztynu. Producent nakazuje stosować ją na skórę głowy przez trzy tygodnie codziennie, następnie zrobić tydzień przerwy i wrócić do kuracji. Moje odczucia są bardzo pozytywne. Przede wszystkim, żadnego przykrego zapachu jak to jest w przypadku wcierki z kozieradki. Włosy rzeczywiście rosną szybciej, choć u mnie jest to dość powolny proces.Ogromnym plusem jest mnóstwo pojawiających się baby Hair, dzięki którym włosy wyglądają na bardziej gęste. Wcierkę nakładam na skórę głowy i masuje- oczywiście po myciu. Zauważyłam też, że włosy przy skórze głowy w ogóle się po niej nie przetłuszczają. Jest jeden minus, który jednak nie zmienia tego, że jest to moja ulubiona wcierka. Opakowanie jest straszne- ciężko wydobyć wcierkę tak, by wylac ją tylko na skórę głowy, w efekcie czego często po prostu uderzam się szklaną buteleczką po głowie. 

Moje najnowsze odkrycie jest jeszcze ciekawsze- wcierkę można aplikować także na rzęsy. Dzięki temu stają się gęstsze, dłuższe i ciemniejsze. Oczywiście i tu ważna jest systematyczność.

Dużym plusem jest łatwa dostępność- znajdziecie ją w drogeriach, aptekach, a nawet i w Biedronce (często w promocji).

Cena to około 10 zł.

Produkt oceniam na 9/10. Punkt mniej za brak sensownego dozownika.

12:34:00

Nivea targeted care szampon i odżywka

Dzień dobry, moi mili.

Przyszła pora na przeniesienie facebookowych recenzji na bloga. Zapraszam zatem do lektury, pojawi się dzisiaj wiele postów- jeśli przegapiliście recenzje na facebooku, teraz macie okazję się z nimi zapoznać. ;-)


Przyznam szczerze, iż moje włosy nigdy nie lubiły produktów marki Nivea. Udało mi się jednak załapać na test nowej serii tejże marki w klubie moja Nivea. Okazało się, iż ów duet moim włosom służy! Zarówno szampon jak i odżywka mają kremową konsystencję i bardzo przyjemny zapach. Włosy po użyciu są gładkie, nieobciążone, wyglądają całkiem zdrowo. Dzięki odżywce nie mam problemów z rozczesaniem włosów. Oczywiście odżywkę nakładam na długość włosów, nie na skalp (to mogłoby spowodować niezły przyklap). Używam ich razem lub solo (bardziej pasuje mi użycie duetu- jestem naprawdę mile zaskoczona, ponieważ rzadko kiedy jednego dnia używam szamponu i odżywki tej samej serii; moje włoski łatwo się nudzą) średnio raz w tygodniu, ponieważ zawierają hydrolizowane proteiny, które moje włosy średnio lubią dostawać częściej. Oprócz tego fajnie, że w składzie znalazł się olejek makadamia. Dobrze się to równoważy- same proteiny byłyby dość monotonne, z emolientami w duecie zaś skład jest dużo bardziej wartościowy. Zapach jest na ostatnim miejscu składu, w związku z czym składniki naprawdę mają szansę porządnie się przyjąć (w końcu co z składzie po zapachu to już nie bardzo się liczy). Polecam spróbować. 

Cena to około 18 zł za duet.Duet oceniam 8/10.



09:56:00

Rozdanie z przepiękną bransoletką

Witajcie Kochani.

Serdecznie zapraszam Was na facebookowy fanpage, gdzie w bardzo prosty sposób możecie wygrać prześliczną bransoletkę, którą prezentuję Wam na fotce poniżej.


Jeśli chcecie wziąć udział, zapraszam - KLIK
xoxo

15:04:00

Jak zająć całą łazienkę kosmetykami do włosów- zbiory SceneQueene

Witajcie Kochani.

Dzisiaj przybywam do Was z postem obiecanym na moim fanpage'u [KLIK]. Tym razem pokażę Wam co zajmuje 99% miejsca na półkach mojej łazienki. I owszem, podziwiać tutaj muszę cierpliwość mojego Ukochanego, który słusznie skarży się na to, iż na żadnej półce nie ma dla siebie odrobiny miejsca. Wciśnięta gdzieś pomiędzy maszynka, krem do golenia i perfumy aż się wołają o chociaż połowę własnej półki, ale, jak to kobieta włosomaniaczka ma w zwyczaju, nawet jeśli lakieru do włosów czy suszarki obrotowej używam raz na trzy miesiące, dlaczego miałabym przenieść je do szafki w garderobie? ;-) Przecież zastawione kosmetykami od a do zet półki wyglądają tak uroczo. 

Zatem- cóż obecnie posiadam w swojej kolekcji? Już pokazuję. Pokrótce opowiem także o każdym z produktów.

Narzędzia do stylizacji
1. Ulubiona suszarka z jonizacją Remington, której używam średnio raz w tygodniu- posiada zimny nawiew, regulację mocy oraz temperatury nawiewu ciepłego. Model, który wygląda profesjonalnie, przy czym jest lekki i świetnie się spisuje.
2. Lokówko-suszarka obrotowa Babyliss, która ma również inne wymienne nakładki, m.in. zwykłą okrągłą szczotkę, funkcję do suszenia włosów na prosto oraz dyfuzor. Całkiem ciekawy sprzęt, choć czasem zacina się przy większym paśmie i wkręca włosy.
3. Szczotka Tangle Teezer- włosowy niezbędnik. Nie szarpie, rozczesuje dokładnie, świetnie sprawdza się także do wczesywania masek czy olejków.
4. Termocap Biowax- przydatny dodatek do maski zamiast folii.
5. Szczotka do włosów Air Motion- jak dla mnie dużo wygodniejsza wersja Tangle Teezer. Dzięki wyprofilowanej rączce nie ślizga się, świetnie sprawdzi się w wannie czy pod prysznicem. Mały minus za lekko twardsze igiełki.
6. Grzebień Fox- kiedy trzeba poprawić przedziałek.
7. Klipsy, spilka, frotka, gumka i oczywiście sprężynka- kiedy trzeba podpiąć naolejowane włosy lub po prostu, kiedy jest gorąco, np. podczas sprzątania czy gotowania. ;-)

 Narzędzia do stylizacji ciąg dalszy
1. Nowa szczotka TT- tak na zapas. ;-)
2. Prostownica GHD V gold, która służy mi już od około ośmiu lat. Świetny model, który nie niszczy włosów, nie trzeba nim sto razy przejechać po paśmie, by było proste. Dobrze sprawdza się także do robienia loków.
3. Lokówka o niewielkiej średnicy Philips- kiedy czasem chcę całkowicie odmienić swój look.

Stylizatory i wspomagacze koloryzacji
1. Lecher anti-frizz krem do ułożenia i wygładzenia włosów. Jeszcze nieużywany.
2. Lecher flash&go świetny nabłyszczacz w spray'u. Przyjemnie pachnie, nie zawiera alkoholu. Stosuję go czasem na prawie suche włosy podczas ich suszenia. Naprawdę nieziemsko się błyszczą. Ano i nie skleja!
3. Lecher term&go spray chroniący włosy przed wysoką temperaturą, jeszcze nietestowany. 
4. Lecher lakier do włosów, jeszcze nietestowany, ale niezwykle podoba mi się jego wygląd i duża pojemność.
5. Lakier do włosów Taft glam look, na wykończeniu. Nienajgorzej utrwala, nie skleja włosów, jednak nie lubię jego mocnego zapachu. Świetnie za to nadaje się do odplamiania ubrań, np. po plamach po tuszu z długopisu. ;-)
6. Itely pro colorist equalizer, jeszcze nietestowany- zabezpiecza i nawilża włosy przed farbowaniem, dzięki czemu żadne koloryzacje nie są im straszne.
7. Itely pro colirist szampon techniczny po farbowaniu włosów domykający łuski włosów i zapobiegający wypłukiwaniu się koloru. Jeszcze nietestowany. 
8. Itely pro colorist 10in1- odżywka dwufazowa do ochrony włosów farbowanych- zapobiega wypłukiwaniu się kolorów, nawilża, chroni przed promieniami UV, uelastycznia... 10 korzyści w jednym to opcja, którą bardzo lubię, szczególnie po skończeniu produktu Alfaparf all in one o podobnym działaniu. Ten ma bardzo, bardzo przyjemny zapach, fajnie nabłyszcza i nawilża włoski, jednak nie zauważyłam mocnej ochrony czy regeneracji.

Półprodukty kosmetyczne
1. Gliceryna roślinna
2. B-panthenol 
3. Aloes
4. Mleczko migdałowe
5. Kompleks silikonowy
6. Kolagen roślinny
Tutaj nie będę się zbytnio rozpisywać, ponieważ nie mam tu rozbudowanego zdania o każdym z produktów, ponieważ uwielbiam mieszać kilka z nich lub nawet wszystkie z maską, czy olejem. Wybrałam zarówno emolienty, proteiny jak i humekanty, więc w ten sposób dostarczam włosów wszystkich substancji na raz. Dodatkowo kompleks silikonowy czasem stosuję na włosy solo w formie kropelki dla zabezpieczenia. Fajnie się sprawdza. Gdybym miała wybrać swój ulubiony półprodukt, chyba wybrałabym mleczko migdałowe. Nigdy wcześniej nie miałam z nim styczności i bardzo pozytywnie się zaskoczyłam. Dzięki takim półproduktom można stworzyć mieszankę idealną dla swoich włosów- oczywiście metodą prób i błędów. Każde włosy lubią bowiem co innego. Często jednak w masce czy odżywce czegoś brakuje... w ten właśnie sposób można stworzyć stuningowany skład idealny. :-)

Wcierka, oleje i olejki
1. Wcierka Jantar- chyba najsłynniejsza wcierka na porost włosów. Bardzo wydajna- tą buteleczkę mam już od nie wiem kiedy. Obecnie stosuję ją także na rzęsy- zobaczymy jak się spisze. Co do włosów- pojawił się po niej większy odrost niż zwykle, dodatkowo włosy były świeże przez dłuższy czas. Wcieram zawsze po myciu włosów, trzy tygodnie bez przerwy, potem tydzień odstępu. Plus, że nie ma żadnego paskudnego zapachu jak rosołowa kozieradka.
2. Olejek Babydream fur mama- właściwie służy na rozstępy po ciąży, u mnie jednak doskonale sprawdza się do olejowania włosów. Świetny skład- olej sojowy, ze słodkich migdałów, jojoba i macadamia. Nic zbędnego czy szkodliwego. Czego chcieć więcej? Dodatkowo fajna nierzadka konsystencja i piękny zapach.
3. Olejek Isana- właśnie kończę pierwszą buteleczkę, którą mam od ponad roku. Bardzo wydajny, o lekkim zapachu i dość gęstej konsystencji. Kilka kropel dobrze sprawdza się do zabezpieczenia włosów po myciu, jednak jest to pod tym kątem olejek dość lekki- cudów nie czyni.
4. Olej arganowy Nacomi- mój nowy hit do olejowania włosów, o którym pisałam w poprzednim poście. Na pewno nie jest to moja ostatnia butelka.
5. Olejek arganowy Rapunzel Hair, który dostałam ze strony zajmującej się przedłużaniem włosów. Świetna konsystencja, zapach również, zauważyłam widoczną ochronę końców, które po jego użyciu wyglądają zdrowo. Dobrze nabłyszcza. Stosuję kilka kropelek po myciu włosów. Nie wiem jednak, czy sama skusiłabym się na zakup, zważywszy na to, iż 50ml kosztuje 99 zł...
6. Olej kokosowy- nierafinowany, nie pamiętam już skąd dalej mam 3/4 słoika, bowiem do olejowania moich włosów niestety się nie sprawdził (były wtedy wysokoporowate). Być może niedługo zrobię nowe podejście, jako że moja porowatość jest teraz niska od góry do średniej ku dołowi. Świetnie sprawdza się za to do olejowania ciała, czy zmywania makijażu. Dobrze nawilża. Łatwo się rozpuszcza.
7. Olejek Biowax bambus i awokado, o którym usłyszycie jeszcze przy okazji recenzji maski tej samej serii, z którą bardzo się polubiłam. Mam go od niedawna i naprawdę mogę pochwalić- niewielka, przyjemnie pachnąca ilość zastosowana po myciu sprawia, iż włosy przez cały dzień wyglądają jak tafla (także i końce, które wciąż uparcie mi się czasem rozdwajają). Jako że kobieta jest wzrokowcem- podoba mi się także jego wygląd.
8. Oleje świata- Joanna z olejkiem arganowym. Właściwie służy do ciała, jednak przeczytawszy skład, doszłam oczywiście do wniosku, że można stosować go na włosy i w takim celu postanowiłam go przebranżowić. Niestety olejek arganowy jest dość daleko w składzie. Poza nim olej z nasion słonecznika i migdałowy. Użyłam go dopiero raz, jednak szału nie było. Powiedziałabym, że wcale a z włosów ciężko go zmyć. Próbę ponowię- jeśli się nie sprawdzi, przywrócę mu pierwotne zastosowanie.
9. Olejek Yves Rocher reparation- cudo, jeśli chodzi o olejowanie włosów. Wydajny jak diabli, w dobrej cenie i o świetnym składzie. Jeśli chodzi o olejowe mixy, zdecydowanie mój numer jeden, gwarantujący na głowie taflę. Czy trzymamy go pół godziny czy pięć, nieważne. W składzie olej z nasion słonecznika, rzepakowy, rycynowy, jojoba, z nasion ogórecznika, babassu, makadamia oraz na to wszystko witamina E. Poza tym tylko emolient, zapach i emuglator. CUDO!
10. Nafta kosmetyczna- solo nie sprawdza się na moich włosach i nie chce z nich zejść za Chiny ludowe, jednak całkiem dobrze sprawdza się dodana w niewielkiej ilości do maski lub maski z półproduktami. Jakiegoś świetnego działania jednak nie ma, więc jak ją w końcu wydenkuję- raczej nie kupię ponownie.

Odżywki w spray'u i w kremie
1. Glisskur hyialuron - szczerze mówiąc kupiłam ją dlatego, iż szampon naprawdę fajnie się u mnie sprawdził. I przede wszystkim, poza wszystkim... ZAPACH! Szampon pachniał jeszcze na drugi dzień niczym najpiękniejsze perfumy, z czym jeszcze się nie spotkałam, bo poza papierosami moje włosy się z żadnym zapachem nie chcą zaprzyjaźnić. Używam jej raz na kilka dni ze względu na proteiny w składzie- dobrze rozczesuje się po niej włosy, pięknie pachną, jednak ogólne działanie raczej bez szału.
2. Dwufazowy eliksir Elseve total repair 5 zrobił na mnie całkiem dobre wrażenie. Zapach tutaj raczej taki na może być, za to poza bezproblemowym rozczesaniem włosów faktycznie widać, że są ładnie odżywione a końce prezentują się lepiej. Nie dajcie się jednak nabrać, rozdwojonych końcówek nic nie sklei. ;-)
3. Joanna nawilżająca odżywka do włosów z hyialuronem- bardzo średni zapach, za to w stu procentach spełnia swoje zadanie. Nie ma żadnego problemu z rozczesaniem włosów i wyglądają one na nawilżone. Uwaga jednak, w dni deszczowe i ciepłe może spuszyć włosy, dlatego warto przed jej użyciem zastosować np. proteinowy szampon i emolientową odżywkę.
4. Serum Revlon uniq one lotus- niebywale zaprzyjaźniłam się z jego czerwoną wersję, której miałam miniaturkę. Ta sprawuje się troszeczkę gorzej, jednak całkiem całkiem. Bardzo nietypowy zapach lotosu, podoba mi się. Kilka pompek starczy na aplikację na całą długość włosów. Brak problemów z rozczesywaniem, włosy ładnie nabłyszczone i nieobciążone.
5. Oleo-krem Biowax gold- nowość, która bardzo fajnie sprawdziła się na moich włosach, szeroką recenzję i opis innych wariantów znajdziecie bodajże dwa posty wcześniej. 

Koloryzacja
Obecnie od wielu miesięcy nie farbuję włosów, trzymając się ombre (brąz pod mój naturalny kolor na górze, dzięki czemu spokojnie mogę zapuszczać włosy bez widocznego odrostu i blond na dole), więc to takie moje zapasy lub niedobitki.
1. Farba Itely Aquarely  10K - odcień, którym na pewno za jakiś czas odświeżę dół ombre. Już sama nazwa jest intrygująca- bardzo jasny przydymiony blond.
2. Garnier e0- jedyny sklepowy rozjaśniacz, który toleruję. Nie niszczy włosów, rozjaśnia równo. Oczywiście stosuję go z niższym oxydantem. Tak sobie stoi w razie ochoty na szaleństwo.
3. Farba Wellaton 12/1- jedyne farby drogeryjne, które na spokojnie mogę polecić. Nawet te rozjaśniające nie wysuszają tak bardzo włosów. Ano i wychodzą jak powinny. Gdyby trzeba było tonować, też się sprawdzi w nagłych wypadkach. Najbardziej polecam jednak Wellę Koleston- podobne, jednak lepsze, bo fryzjerskie.
4. Welloxon, czyli oxydantdo farb Wella o stężeniu 6%.
5. Oxydant 9% Scandic line.

Odżywki w piance
1. Pantene lśniący kolor- nie zauważyłam, by jakoś szczególnie chroniła kolor po farbowaniu.
2. Pantene aqua light.
3. Pantene intensywna regeneracja.
O trzech odżywkach Pantene, które zdążyłam już wielokrotnie użyć napiszę zbiorczo, bo właściwie nie widzę pomiędzy nimi większej różnicy. Mają przyjemną konsystencję lekkiej pianki i naprawdę są wydajne- na całe włosy starcza mi niewielka chmurka. Nie starczają jednak moim włosom jako odżywka do spłukiwania, są zbyt lekkie. Dobrze sprawdzają się jednak stosowane już po masce, szamponie i odżywce, pozostawione na włosach. Włosy mają przyjemny zapach, dobrze się rozczesują i mają ładny połysk. Nie są obciążone. Nie zauważyłam jednak wizualnie nawilżenia czy regeneracji.
4. Pantene większa objętość- jeszcze nie stosowałam

Próbki
1. Próbki szamponu Head&sholuders merntol oraz sport, które stosuję od czasu do czasu, na przykład kiedy dwa dni pod rząd nie myję włosów, lub moja skóra głowy potrzebuje mocnego oczyszczenia (nie nadaje się do codziennego stosowania; za mocny). Uwielbiam uczucie chłodzenia na skórze głowy.
2. Dwa warianty maseczek do włosów Perfect.me- naturalne oleje i zapobiegająca się puszeniu. Bardzo lubię fakt, iż są w saszetkach (jedna starcza mi na dwa użycia). Pachną niczym perfumy i bardzo dobrze odżywiają włosy. Moją ulubioną jest zielona- pomimo oleju kokosowego w składzie, o dziwo. 

Maski do włosów
1. Biovax awokado i bambus- zdążyłam użyć jej dopiero raz, ale jeszcze na pewno o niej usłyszycie. Moje włosy bardzo dobrze na nią zareagowały- były lejące i wizualnie urocze. Dość gęsta, kremowa konsystencja i przyjemny zapach. Myślę, że szykuje się nowy biovaxowy ulubieniec (do tej pory była to wersja naturalne oleje).
2. Perfect.me repair & color save- czeka na swoje użycie. Próbowałam jej już jednak w saszetkach i nie miałam na co narzekać, podobnie jak w przypadku wersji zielonej, czy różowej. Ach, zapomniałam dodać- bardzo dobra konsystencja jak na maskę!
3. Kallos aloe. Tak, uwielbiam Kallosy. Ta jako jedna z nielicznych jest humekantowa, czyli nawilżająca. Bardzo dobrze nawilża włosy, szczególnie jeśli ulepszy się ją odrobiną olejku czy półproduktami (w wilgotną pogodę solo może powodować latający na wszystkie strony puszek). Włosy przyjemnie wygładzone. Polecam.
4. Maska drożdżowa babci Agafii- stosuję ją co dwa dni wmasowując w skórę głowy po myciu i pozostawiając na kilka minut. Codziennie niestety za bardzo obciążała mi nasadę włosów. Wielki plus za naturalny całkowicie skład oraz za ogromny wysyp nowych włosków (tak zwanych baby hair), który po niej wystąpił. Minus za konsystencję- kremowa, ale bardzo rzadka. Trzeba uważać, aby nie rozlać.
5. Maska jajeczna babci Agafii- coś na wzór maseczki domowej przy pomocy żółka. ;-) Podobnie jak wyżej, tragiczna konsystencja. Używam czasami na kilka minut na długość włosów (moje włosy protein za często nie lubią). W efekcie włosy są jakby sztywniejsze, mocniejsze.

Szampony
1. Matrix repair - szampon profesjonalny w litrowej butelce, z którym średnio się polubiłam. Ma przyjemny zapach, kremową konsystencję, jednak nie rozumiem słowa 'repair' w nazwie. Szampon ma za zadanie umyć i za krótko ma kontakt z włosami, by je regenerować. Produkt określam jako przyjemny, włosy bez problemu można po nim rozczesać nawet bez odżywki, są wygładzone.
2. Joanna miód i proteiny mleczne- świetna seria Joanny, o której opowiem Wam przy okazji recenzji nowości od tejże marki, które się u mnie jakiś czas temu znalazły. Same proteiny mleczne zapewne zrobiłyby mi krzywdę, zważywszy na to, iż dość często stosuję tę serię, a dzięki dodatkowi miodu włosy wyglądają świetnie.
3. Joanna nawilżająca z hyialuronem- bardzo lekka konsystencja, przez co niestety szampon jest dość mało wydajny. Dobrze jednak sprawdza się do mycia- mam wrażenie, że jest bardzo delikatny właśnie przez tą lekkość.
 4& 5. - Szampony babci Agafii no1 i no2 (na cedrowym propolisie i na brzozowym propolisie)- bardzo podobają mi się te duże tuby, które w dodatku są wydajne dzięki lekkiej żelowej konsystencji. Zapach, pomimo w stu procentach ziołowego i naturalnego składu, jest przyjemny. Bez problemu usuwają z włosów nawet olej. Lubię, nawet bardzo- jednak nie codziennie; moje włosy i zioła w codziennym użytkowaniu to niestety nie najlepsze połączenie.
6. Kallos silk- taki o sobie. O ile maski kallos uwielbiam niemalże wszystkie, o tyle szampony mają kiepskie. Podobne do siebie zapachy, fajne butle typu jajo, ale z włosami nic szczególnego nie robią. Nie wyobrażam sobie nie użyć po nim odżywki,

Szampony ciąg dalszy
1. Nivea targeted care- jedyna linia do włosów Nivea, z którą całkiem się polubiłam. Sprawdza się nawet w połączeniu z odżywką jednego dnia, co mnie zaskakuje (proteiny w składzie). Kremowa konsystencja, ciekawy zapach i przyjemnie wygładzone włosy. Bez obciążenia.
2. Yves Rocher volume- bardzo lubię szampony Yves Rocher. Ten, o żelowej konsystencji i miłym dla nosa zapachu, nie tylko dobrze oczyszcza włosy, ale i sprawia, że są lekkie, przez co faktycznie wydaje się, iż mają większą objętość.
3. Head&shoulders mentol- czeka na swoją kolej, póki co zużywam saszetki.
4. Pirolam A&E- jedno ze świetnych odkryć. Ta mała buteleczka jest naprawdę wydajna. Konsystencja lekko żelowa, zapach taki sobie, jednak działanie naprawdę świetne. Idealnie oczyszcza włosy z oleju, kurzu czy brudów dnia codziennego, ale przede wszystkim oczyszcza delikatnie skórę głowy- czasem pojawia mi się suchy łupież, który po tym szamponie znika od razu.
5. Pantene intensywna regeneracja- mocno kremowy, dobrze wygładza włosy, rzeczywiście pomimo tego iż jest szamponem, można by powiedzieć o nim, że regeneruje (a raczej nawilża). Jednak jestem pewna, iż niskoporowate lub cienkie lub rzadkie włosy z łatwością obciąży.
6. Perfect.me repair&color save- bardzo wygodne jest to, iż jest w tubie. Konsystencja lekka kremowa, świetnie się pieni i wygładza włosy. Wydajny. Troszkę mnie tylko denerwuje, iż w każdym kosmetyku perfect.me są proteiny (tutaj i skład maski i szamponu jest mocno proteinowy, więc w życiu nie użyłabym jednego dnia duetu: duże ryzyko przeproteinowania).

Odżywki
1. Nivea targeted care- jak pisałam wyżej przy okazji szamponu, seria jest naprawdę warta polecenia. Trochę przypominają mi wersję long repair, z której kiedyś dawno lubiłam odżywkę. Warto wypróbować. Co prawda żadne światełko nie lata po moich włosach i nie szuka zniszczeń, by je naprawić, ale włosy wyglądają naprawdę przyzwoicie. ;-)
2. L'biotica silk&shine mask- ekspresowa odżywka regenerująca, która zdecydowanie zalicza się do moich ulubieńców, podobnie jak jej wersja repair. Konsystencja lekkiego kremu, w składzie olej canola, aktywne ceramidy oraz polimery. Świetnie wpływa na moje włosy, które nie dość, że są leciutkie, to jeszcze błyszczące. TAK.
3. Joanna miód i proteiny mleczne- jak pisałam powyżej, te dwa składniki dają razem naprawdę treściwe połączenie, które zdecydowanie dobrze na mnie działa.  
4. Joanna nawilżająca z hyialuronem- lekka, bardzo lekka, dla mnie niestety za lekka- pozostawia włosy niedociążone. Świetnie sprawdza się jednak w niewielkiej ilości jako odżywka bez spłukiwania! Dobra także do emuglowania oleju przed zmyciem go szamponem. Nawilżenie jest widoczne przy użyciu solo, jednak dla moich włosków to trochę za mało. O kosmetykach Joanny szerzej zresztą już niedługo w osobnym poście.

Uff! Niewiarygodne to, ale udało mi się jakimś cudem po trzech godzinach dotrzeć do końca. Teraz już wiecie, w jaki sposób zastawić całą łazienkę kosmetykami do włosów? ;-) 
Z góry dziękuję wszystkim, którzy przeczytali post. Zachęcam do napisania co sądzicie o mojej kolekcji i opowiedzenia o własnej!
xoxo
Copyright © 2014 Okiem Julii: recenzje , Blogger