• Strona główna
  • O mnie
  • Współpraca

Opowiadam historie o historiach. Recenzuję literaturę - bo życie jest sztuką.

Święta Bożego Narodzenia już za nami - choć muszę przyznać, że w tym roku odliczanie do nich było wyjątkowo przyjemne. Stało się tak nie tylko za sprawą jak zawsze pięknie ubranej choinki czy kupowania magicznych prezentów dla najbliższych - ale również z powodu kalendarza adwentowego, którego kolejne okienka powodowały uśmiech na mojej twarzy i sprawiały, że czekanie na Gwiazdkę nabrało zupełnie nowego charakteru. W natłoku dbaniu o zakupy, gotowanie czy sprzątanie domy na Święta, łatwo zapomnieć o chwili na oddech i wynagrodzenie siebie samej - dziękuję, Pure Beauty, że Wasze pudełko Merry Christmas and Happy New Year w stu procentach o to zadbało. 

Sprawdźmy, jak wyglądała zawartość kalendarza adwentowego Pure Beauty. Już na początku przyznam jednak, że jej zróżnicowanie, jakość oraz dopasowanie do moich potrzeb, znacznie przekroczyły moje najśmielsze oczekiwania. 

Kalendarz adwentowy Pure Beauty - zawartość:

10:24:00 No comments

Wrzesień zmierza ku końcowi, zatem najwyższa pora przedstawić Wam zawartość pudełka Pure Beauty, pełnego kosmetycznych dobroci. Edycja vibrant charm, bo tak została nazwana ta dedykowana wrześniowi, jak zawsze zachwyca przepiękną szatą graficzną. Co znalazło się w środku pudełka? Sprawdźmy! 

12:07:00 No comments
Choć dla większości wakacje właściwie dobiegają końca, Pure Beauty nie przestaje nas zaskakiwać swoich comiesięcznych pełnych kosmetyków boxów, których szaty graficzne z edycji na edycję robią coraz większe wrażenie! W dzisiejszym wpisie chciałabym Wam zaprezentować edycję sierpniową, z którą zdążyłam się już bardzo dobrze zaznajomić i zdecydowanie polubić. Co tym razem znalazło się w środku boxa? Sprawdźmy. 

20:30:00 No comments

Brwi są bardzo istotnym elementem całej twarzy. To właśnie one mogą podkreślić jej wyraz, a także uwypuklić malujące się na niej emocje. Choć jestem miłośniczką makijażu już od kilkunastu lat, muszę przyznać, że to właśnie stworzenie idealnych brwi sprawia mi najwięcej trudności. Dawniej byłam miłośniczką modnych, ekstremalnie cienkich kresek. Później, kiedy modny stał się bardziej naturalny look, definitywnie przerysowywałam swoje brwi. Zarówno jedno, jak i drugie tworzyło wręcz karykaturalny efekt. W końcu, po wielu latach prób zakończonych mniejszym lub większym sukcesem, udało mi się dość do jako takiego consensusu. Jakiego? Zaraz przedstawię Wam moje top 3 produkty do makijażu brwi.


Jak zrobić ładne brwi? Zapraszam Was na swój autorski tutorial krok po kroku. Produkty, o których mowa będzie za chwilę, kupuję na Notino- bo tam znalazłam ich największy wybór. 

Krok pierwszy - odpowiednie przygotowanie
Wykonanie brwi zawsze zaczynam od ich odpowiedniego przygotowania. Pierwszym krokiem jest oczyszczenie okolicy brwi przy pomocy wacika nasączonego tonikiem. Następnie pozbywam się niechcianych włosków przy pomocy pęsety- to akurat robię mniej więcej co kilka dni, kiedy widzę, iż jest taka potrzeba. Jeśli włoski zdążyły już wyschnąć, pora odpowiednio je ukierunkować. W tym celu niezbędna będzie szczoteczka do brwi. Wyczesując je, nadaję im pożądany kształt.

Krok drugi - nadanie koloru
Próbowałam wielu produktów koloryzujących do brwi- od cieni, poprzez tusze, aż po pomady. Żadne z nich jednak do końca mi nie pasowały, w związku z czym pozostałam przy miękkiej kredce. Uwielbiam odcień ciemnej szarości marki Nyx- wygląda o wiele bardziej naturalnie, niż czerń i doskonale pasuje do mojego typu urody. Delikatnie rysuję kredką po łuku brwiowym, na końcu całość rozcierając miękkim pędzelkiem.

Krok trzeci - utrwalenie
Jeśli wybieram się na większe wyjście, zawsze staram się pamiętać o tym, aby możliwie najbardziej utrwalić makijaż. Na twarz stosuję fixer, zaś na brwi nakładam przeźroczysty żel do brwi, dzięki czemu każdy włosek jest na miejscu, a kredka się nie rozmazuje.

W jaki sposób Wy malujecie swoje brwi?
xoxo
11:48:00 2 comments

Szminka jest czymś, co w swojej kosmetyczce ma chyba każda kobieta. Nic bowiem dziwnego - pięknie podkreślone, soczyste i kuszące usta zawsze poprawiają wygląd. Oprócz tego, zwracają uwagę otoczenia i sprawiają, że czujemy się o wiele bardziej pewne siebie. Jak pewnie już zdążyliście zauważyć, tej wiosny królują kolory. Wśród wiosennych propozycji odzieżowych możemy znaleźć całą feerię barw. A co słychać w świecie makijażu? Nie inaczej. Tego sezonu stawiamy na odważne barwy, wśród których króluje róż (i już!). Osobiście najczęściej kupuję kolorówkę na Notino. Jeśli pytasz siebie: jaka różowa pomadka będzie mi pasować, spróbuję dzisiaj pomóc Ci odpowiedzieć na to pytanie.


00:10:00 1 comments

Zamawiałaś kiedyś kosmetyki od konsultantki? Teraz możesz zrobić to sama, wykorzystując do tego katalog Avon i to z 45% rabatem!

18:00:00 2 comments

 Każdy, kto korzysta ze smartfonów w nieco bardziej zaawansowany sposób, niż tylko do rozmów i SMS-ów, na pewno jest świadom tego, jakie zagrożenia mogą czyhać na niego nie tylko w Internecie, ale także nawet w pozornie bezpiecznych aplikacjach. Wszelkiego rodzaju malware, wirusy, fałszywe odnośniki do stron internetowych, phishing, wykradanie informacji finansowych i wiele innych zagrożeń. Jak się przed tym bronić?


08:44:00 2 comments

 Witajcie, Kochani.


Ostatnimi czasy dawno nie było postu na temat kosmetyków do makijażu, zatem witam się dzisiaj z Wami artykułem na temat prawidłowego doboru podkładu oraz historią na temat tego, jak znalazłam swój podkład idealny. Jeśli jesteście zainteresowani- zapraszam do dalszej lektury.

23:23:00 2 comments

 Nieważne, czy lubisz tylko delikatnie podkreślić swoją urodę, czy też makijaż traktujesz jak sztukę i wybierasz ten bardziej wyrazisty nawet i na co dzień. Pędzle do makijażu dobrej jakości to podstawa, jeżeli chcesz zrobić makijaż, który będzie wyglądał estetycznie. Nawet, jeżeli używasz cieni najwyższej klasy - jeśli będziesz nakładać je byle jakim pędzlem z poprzekrzywianym włosiem różnej długości, nie masz najmniejszych szans, aby Twój makijaż wyglądał ładnie. Jakie pędzle do makijażu wybrać?

Osobiście mam w swojej kolekcji pędzle kilku marek, z których korzystam według uznania - tak, jak mi najlepiej pasuje. Przy ich wyborze nie kierowałam się absolutnie tym, do czego są przeznaczone. Zdarza się, iż pędzel, którym teoretycznie powinno nakładać się bronzer używam do pudru, zaś tym co różu nakładam cień. Tutaj wszystko zależy od osobistych preferencji.

 

Czy opłaca się kupić zestaw pędzli? Oczywiście, pod warunkiem, iż jest on dobrej jakości i nie masz w swojej kolekcji większości potrzebnych pędzli. 

Jakie pędzle są potrzebne do codziennego makijażu? Osobiście nie wyobrażam sobie życia bez :

- puchatego niewielkiego pędzelka do nakładania cienia bazowego

- skośnego pędzelka do nakładania ciemniejszego cienia w zewnętrznym kąciku

- dwóch pędzli klasycznych do nakładania cieni na powiekę

- pędzla do pudru

- pędzla do bronzera i rozświetlacza 

- puchatego miękkiego pędzla do blendowania cieni

- wielkiego pędzla z miękkim włosiem do rozcierania granic bronzera i rozświetlacza przy konturowaniu.

To  zestaw podstawowy, bo oczywiście niektórzy wykonują także kreski na powiekach przy pomocą pędzli oraz malują pędzelkiem brwi (ja używam kredki), czy też nakładają za jego pomocą podkład. 


Jakie pędzle mogę z czystym sumieniem polecić?

1. Jessup - to moja absolutna miłość od pierwszego użycia. Ich zestawy są fenomenalne, a przy tym nie kosztują dużo. Miękkie i niewypadające włosie, odpowiednia jego ilość, wygodne i solidne rączki, a przy tym naprawdę dobra jakość wykonania. Warto.

2. Zestaw no name z czarnymi rączkami z Allegro - który zakupiłam za około 40 zł świetnie sprawdził mi się na początku mojej przygody z makijażem. To taki podstawowy zestaw, z którego wciąż czasem korzystam. 

3. Revolution PRO New Neutral - zestaw pędzli z etui - marka Revolution to jedna z moich ulubionych marek, produkujących kosmetyki do makijażu. Tak, jak i mają kapitalne cienie, tak i mają naprawdę fajnej jakości pędzle. Ten zestaw wygląda przeuroczo.

Jakie pędzle Wy lubicie najbardziej?

xoxo
23:21:00 2 comments

 Robiąc codzienny makijaż, nie wyobrażam sobie nie namalować na powiece czarnych kresek. I choć robię je od wielu lat - w dalszym ciągu mam problem z namalowaniem idealnie cienkich jaskółek. Problemu nie sprawia mi wykonanie takich bardziej wyrazistych - te zresztą lubię o wiele bardziej. Na jakie kreski Wy stawiacie i czym lubicie je robić? 

Wybór eyelinera nie jest prostym zadaniem - wszak na rynku jest ich tak wiele, iż ciężko się zdecydować na ten jeden, jedyny. Jaki eyeliner jest najlepszy? Choć może nie jest to pytanie egzystencjalne, odpowiedź na nie bez wątpienia nie jest łatwa. Sama na przestrzeni lat sprawdziłam wiele modeli - zdecydowanie moim faworytem pozostają eyelinery płynne z cienkim pędzelkiem. Można zrobić kreski cieniem i pędzelkiem, można zrobić je także pisakiem czy kredką - u mnie kompletnie to się nie sprawdza. Chciałabym Wam dzisiaj przedstawić najlepsze propozycje tuszów do kresek - oczywiście subiektywnie. 

 

1. TOP HIT - eyeliner wodoodporny Wibo

Odkąd zaczęłam robić kreski, zużyłam już niezliczoną ilość opakowań tego kosmetyku. Wprost uwielbiam ten eyeliner! Jest płynny, mocno czarny, posiada miękki i cienki pędzelek a do tego naprawdę jest wodoodporny. Moim zdaniem to świetny wybór także dla osób, które dopiero uczą się robić kreski. Nie kruszy się, nie rozmazuje i można z łatwością zrobić nim kreskę każdej grubości. 

2. Rimmel Exaggereate Eyeliner

Z tym tuszem do kresek zaprzyjaźniłam się dopiero niedawno. Choć zamiast pędzelka ma zaostrzony patyczek, zrobienie nim kresek jest naprawdę proste. Trzeba jednak do tego odrobiny wprawy, więc raczej nie jest to opcja dla początkujących. Na powiece utrzymuje się bez żadnego uszczerbku przez praktycznie cały dzień. 

3. Eyeliner Eveline Celebrities

Z tym tuszem do kresek dopiero usiłujemy się polubić, ale coś czuję, że to będzie mój numer dwa, jeśli chodzi o najlepsze tusze do kresek. Podobnie jak Wibo jest płynny, posiada jednak znacznie cieńszy pędzelek, tak więc to dobra opcja dla osób, które lubią u siebie cienkie kreski.

Jakie kreski lubicie najbardziej? Macie swoich ulubieńców w kategorii eyelinerów?

xoxo


23:43:00 1 comments

 Cześć, Kochani.


W dzisiejszym wpisie chciałabym pokazać Wam kosmetyki do makijażu, jakie od około dwóch miesięcy towarzyszą mi prawie na co dzień. Tym razem testom poddałam kosmetyki dwóch marek, z którymi dotychczas zupełnie nie miałam do czynienia - Physician Formula oraz Wet n wild. 

23:39:00 1 comments

 Cześć, Kochani.


Matka Natura może i poskąpiła mi kilku rzeczy, ale na moje szczęście obdarzyła mnie dość długimi naturalnymi rzęsami. Niezwykle kobieco czuję się, mogąc zatrzepotać zalotnie firanką rzęs. I choć na swoje naturalki nie narzekam, najważniejszym elementem makijażu jest dla mnie mocno czarny i wydłużający tusz do rzęs, który podkreśla atuty i powoduje, iż rzęsy stają się niebywale długie, nie robiąc przy tym grudek.

Pragnąc poszerzyć swoją kolekcję ulubionych tuszy, poddałam testom tusz Bourjois Volume Reveal radiant black. Obietnica dodatkowej objętości w kolorze zmysłowej czerni zamknięta w eleganckim opakowaniu zaciekawiła mnie od pierwszego wejrzenia. Jak jednak z efektem?

11:54:00 1 comments

 W dzisiejszym wpisie chciałabym Wam opowiedzieć co nieco na temat mojej ulubionej marki, jeżeli chodzi o cienie do powiek. Make Up Revolution z pewnością jest Wam dobrze znana. Moje serce skradły szczególnie ich wielobarwne palety, które są nie tylko estetycznie wykonane, ale i zawierają cienie dobrej jakości w stosunku do ceny. W swojej kolekcji posiadam kilka palet tej marki. Dzisiaj powiem Wam kilka słów na temat moich ulubieńców. Weźcie jednak pod uwagę, iż jestem przede wszystkim miłośniczką połysku na powiekach i ciepłych barw. Jeśli macie podobny gust, zdecydowanie musicie się zapoznać z poniższymi paletkami.



12:25:00 2 comments

  Cześć.


Jakoś tak się złożyło, że dawno już nie miałam okazji pokazać Wam nowości do makijażu, jakie zagościły w mojej kosmetyczce. A wierzcie mi, tych w dalszym ciągu przybywa, choć staram się mocno ograniczać kupowanie nowych rzeczy i zużyć jak najwięcej kosmetyków, które już od dawna kurzą się w moim kuferku (ok, bądźmy szczerzy, w 30 kuferkach :D). Ostatnimi czasy armię moich kosmetyków kolorowych zasiliły jednak zupełne nowości, których nie miałam okazji sprawdzić wcześniej- kosmetyki kolorowe Dermacol - marki, którą znam doskonale z jedynego w swoim rodzaju mocno kryjącego podkładu idealnego na większe wyjścia. Dziś chciałabym opowiedzieć Wam o pierwszych wrażeniach, odnośnie nowości, jakie u mnie goszczą- i zdecydowanie zostaną na dłużej. 


# Podkład Dermacol Caviar Long Stay make up & corrector
Nie mogłabym nie zacząć od mojej nowej zdecydowanej miłości. To podkład z korektorem zamknięty w fantazyjnym słoiczku. Kiedy otworzymy górną część wieczka, naszym oczom ukazuje się korektor. Kiedy zaś go odkręcimy, mamy podkład w klasycznej płynnej formie ze szpatułką do nakładania. Przyznam, że z takim fajnym rozwiązaniem jeszcze się nie spotkałam. Mój odcień to 3 - nude. Początkowo myślałam, że będzie dla mnie nieco za ciemny, jednak bardzo fajnie dopasowuje się do koloru skóry. Dodatkowo ja opruszam podkład nieco jaśniejszym sypkim pudrem, w związku z czym do mojej nie najjaśniejszej cery na lato ten odcień pasuje idealnie. Kocham go za perfekcyjne krycie, trwałość od rana do wieczora i fakt, że nie robi z twarzy efektu maski. Polecam gorąco.

# Dermacol Long Lasting Lip Colour 16H
Te pomadki to dla mnie zdecydowanie odkrycie ostatnich czasów! Przyznam, że nie lubię tych wszystkich długotrwałych pomadek, które nie tylko wysuszają usta, ale i robią na nich mało estetyczną skorupę. To więc dla mnie strzał w dziesiątkę- z jednej strony pomadka z kolorem, z drugiej zaś przeźroczysty błyszczyk, który utrwala kolor. I w końcu nie jest to nudny mat! Co więcej, pomadkę łatwo można usunąć płynem do demakijażu, nie wysusza ust i mimo jedzenia, picia i palenia naprawdę trzyma aż do zmycia ust.

# Dermacol Invisible Fixing Powder
Pudry sypkie to ostatnio must have w mojej kosmetyczce. Ten zdecydowanie wpasowuje się w mój gust. Nadaje śliczne, satynowe wykończenie i jest bardzo trwały. Brakuje mi w nim jedynie zabezpieczenia w postaci przekręcanej góry.

W mojej kolekcji znalazły się także- baza pod makijaż Satin Make Up Base oraz tusz do rzęs Magnum, jednak póki co wykańczam produkty innej marki w tej kategorii, więc opowiem Wam o nich innym razem.

Znacie markę Dermacol? Jakie macie o niej opinie?
xoxo

12:28:00 1 comments

 Hej, Kochani. Ostatnio pokazywałam Wam kilka ciekawych i sprawdzonych pomysłów na prezent dla dziewczyny - dzisiaj zaś chciałam podsunąć Wam kosmetyki kolorowe, które warto wziąć pod uwagę, obdarowując miłośniczkę makijażu. Ostatnimi czasy miałam okazję poznać kolejne kosmetyki marki Wet'n'wild, której kolorówkę bardzo lubię - nie tylko jest ona dobrej jakości, ale i można ją kupić w całkiem przystępnej cenie. Kosmetyki do makijażu kupuję najczęściej w Notino - gdzie znajdziecie także i tą markę. Tym razem sprawdziłam zestaw, który umożliwia wykonanie pełnego makijażu twarzy - idealnego na co dzień.

 

12:23:00 No comments

 Cześć, Kochani.


Co kupić swojej drugiej połówce na prezent? Z przyjemnością podsunę Wam kilka kosmetycznych propozycji na prezent dla Waszej ukochanej, które na 99% okażą się trafione, jeśli tylko znacie podstawowe jej preferencje zapachowe i kolorystyczne. ;-) Wierzcie mi, chociażby nie wiem, ile ich miała i jak się zarzekała, że więcej mieć ich nie potrzebuje - kosmetyki zawsze ucieszą kobietę. 

12:17:00 No comments

Cześć, Kochani.

Po kilkuletniej rozłące sympatia, jaką dawniej darzyłam Avon powróciła ze zdwojoną siłą. Jakiś czas temu prezentowałam Wam między innymi przepięknie pachnące, perfumowe nowości, którymi to otulam się ostatnimi czasy. Postanowiłam także sprawdzić jakość kosmetyków z innych działów i tak oto w ramach akcji #AvonSieSprawdza do mojej kosmetyczki trafiły cztery nóweczki - wodoodporny balsam odświeżająco ochronny z filtrem SPF30, poczwórny zestaw cieni True Color mod muse, matowa pomadka w moim ulubionym odcieniu czerwieni oraz krem do twarzy Anew nutri advance. Jakie są moje pierwsze wrażenia? Czy kosmetyki Avon na przestrzeni lat stały się lepszej, czy też gorszej jakości?

12:03:00 No comments

 Hej. 


Jako posiadaczka cery mieszanej, tłustej niestety niezmiernie w strefie T, nie wyobrażam sobie rozpocząć wykonywania makijażu bez nałożenia matującej bazy. Jeśli o tę kwestię chodzi, jestem niezwykle wymagająca, bowiem nie lubię poprawiać z konieczności makijażu w ciągu dnia, jednak jeszcze bardziej irytuje mnie świecący się nos, czy też czoło. Ciężko mi jednak było przez długi czas znaleźć bazę, która zmatowi moją buźkę na odpowiednią ilość godzin a przy tym jej nie wysuszy i- co najważniejsze, nie będzie tworzyć ciasteczka po nałożeniu podkładu czy pudru. Mniej więcej trzy miesiące temu natrafiłam na jedną z kolorowych baz marki Lirene- wybrałam oczywiście wariant matujący no pores w różowym opakowaniu, który oprócz oczywistego efektu ma zminimalizować widoczność porów. Czy baza matująca Lirene No Pores dała sobie radę?

11:58:00 No comments

 

Cześć, Kochani.

Przed nami weekend pełen szalonych, halloweenowych imprez, na których zaroi się od coraz bardziej wymyślnych stylizacji. Od gnijących panien młodych, wiedźm i czarownic, po żywe trupy i postaci z horrorów. Łatwo jest dobrać odpowiedni strój - dużo czerni, czy też stara suknia, podarte rajstopy lub wypożyczony kostium. Z makijażem, aby uwiarygodnić swoją postać jest jednak o wiele trudniej. Na szczęście na co dzień większość z nas nie wygląda, jakby dopiero co wstała z trumny. ;-) Jak więc zadbać o odpowiednią wiarygodność swojej charakteryzacji na Halloween? Dzisiaj podsunę Wam mój pomysł, mały makijażowy niezbędnik na Halloween, który wybrałam w jednej ze swoich ulubionych perfumerii-drogerii Notino.

15:17:00 1 comments
Cześć, Kochani.

W związku z tym, iż dość ciężki i monotonny dla mnie kwiecień zbliża się do końca, najwyższa pora pokazać Wam nowości, jakie zagościły w tym miesiącu w mojej kosmetyczce. Tym razem nie było ich znowu tak wiele, a i moje gotówkowe zasoby nie ucierpiały, bowiem całość wyniosła dokładnie niecałe 200 złotych. Zdecydowanie jestem zwolenniczką testowania nowości, ale z biegiem czasu nauczyłam się też świetnie polować na okazje i kupować to, czego naprawdę potrzebuję. Co tym razem znalazło się w moim koszyku?

20:02:00 20 comments
Strasze posty

O autorce

O autorce
Żona, kociara, maniaczka thrillerów, wielki ogarniacz życia. Recenzuję literaturę - bo życie jest sztuką. Opowiadam historie o historiach. Mail: kierownikoperacyjny.sp@gmail.com 💥

Kategorie

  • książki

Jestem tutaj

Statystyka odwiedzin

Stali czytelnicy

Archiwum

  • ▼  2026 (79)
    • ▼  cze (8)
      • Mariolina Venezia - Tajemnica Serra Venerdi - rec...
      • Michał Kuźmiński - Złodziej czasu - recenzja
      • Bartłomiej Ludwisiak - Belwood Quarry - recenzja
      • Łukasz Piper - Kryształowa wieża - recenzja
      • KN Haner - Tajemnice, które nas niszczą - recenzja
      • Iwona Sowińska - Rzeźbiarz z Maryland - recenzja
      • Magdalena Stępień - Kinnari. W gąszczu Tajlandii i...
      • Jaga Tuliszka - Jak nie teraz, to kiedy? - recenzja
    • ►  maj (20)
    • ►  kwi (10)
    • ►  mar (18)
    • ►  lut (13)
    • ►  sty (10)
  • ►  2025 (296)
    • ►  gru (20)
    • ►  lis (19)
    • ►  paź (30)
    • ►  wrz (25)
    • ►  sie (16)
    • ►  lip (22)
    • ►  cze (19)
    • ►  maj (38)
    • ►  kwi (24)
    • ►  mar (36)
    • ►  lut (24)
    • ►  sty (23)
  • ►  2024 (292)
    • ►  gru (18)
    • ►  lis (30)
    • ►  paź (30)
    • ►  wrz (27)
    • ►  sie (28)
    • ►  lip (25)
    • ►  cze (20)
    • ►  maj (21)
    • ►  kwi (22)
    • ►  mar (24)
    • ►  lut (29)
    • ►  sty (18)
  • ►  2023 (143)
    • ►  gru (17)
    • ►  lis (20)
    • ►  paź (15)
    • ►  wrz (14)
    • ►  sie (14)
    • ►  lip (15)
    • ►  cze (8)
    • ►  maj (10)
    • ►  kwi (9)
    • ►  mar (9)
    • ►  lut (7)
    • ►  sty (5)
  • ►  2022 (31)
    • ►  gru (1)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (2)
    • ►  wrz (2)
    • ►  sie (5)
    • ►  lip (2)
    • ►  cze (2)
    • ►  maj (2)
    • ►  kwi (3)
    • ►  mar (3)
    • ►  lut (4)
    • ►  sty (3)
  • ►  2021 (60)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (4)
    • ►  wrz (5)
    • ►  sie (5)
    • ►  lip (13)
    • ►  cze (9)
    • ►  maj (6)
    • ►  kwi (9)
    • ►  mar (4)
    • ►  lut (1)
  • ►  2020 (55)
    • ►  gru (1)
    • ►  lis (6)
    • ►  paź (5)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (3)
    • ►  lip (5)
    • ►  cze (6)
    • ►  maj (6)
    • ►  kwi (8)
    • ►  mar (6)
    • ►  lut (2)
    • ►  sty (4)
  • ►  2019 (40)
    • ►  gru (4)
    • ►  lis (4)
    • ►  paź (4)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (4)
    • ►  lip (5)
    • ►  cze (1)
    • ►  maj (5)
    • ►  kwi (2)
    • ►  lut (7)
    • ►  sty (1)
  • ►  2018 (96)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (4)
    • ►  wrz (5)
    • ►  sie (8)
    • ►  cze (8)
    • ►  maj (12)
    • ►  kwi (11)
    • ►  mar (13)
    • ►  lut (14)
    • ►  sty (17)
  • ►  2017 (197)
    • ►  gru (6)
    • ►  lis (11)
    • ►  paź (9)
    • ►  wrz (16)
    • ►  sie (24)
    • ►  lip (20)
    • ►  cze (17)
    • ►  maj (19)
    • ►  kwi (16)
    • ►  mar (18)
    • ►  lut (8)
    • ►  sty (33)
  • ►  2016 (81)
    • ►  gru (15)
    • ►  lis (23)
    • ►  paź (17)
    • ►  wrz (11)
    • ►  sie (11)
    • ►  cze (2)
    • ►  lut (2)
  • ►  2015 (8)
    • ►  lis (1)
    • ►  cze (1)
    • ►  maj (1)
    • ►  mar (1)
    • ►  lut (2)
    • ►  sty (2)
  • ►  2014 (18)
    • ►  gru (1)
    • ►  lis (1)
    • ►  paź (1)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (1)
    • ►  kwi (4)
    • ►  mar (4)
    • ►  lut (1)
    • ►  sty (2)
  • ►  2013 (18)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (4)
    • ►  wrz (1)
    • ►  sie (2)
    • ►  lip (1)
    • ►  cze (3)
    • ►  lut (3)
    • ►  sty (2)
  • ►  2012 (14)
    • ►  gru (1)
    • ►  paź (5)
    • ►  cze (2)
    • ►  kwi (1)
    • ►  mar (3)
    • ►  lut (2)
  • ►  2011 (12)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (2)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (1)
    • ►  lip (1)
    • ►  mar (1)

Created with by ThemeXpose | Distributed By Gooyaabi Templates